Praca
| Dystans całkowity: | 116448.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%) |
| Czas w ruchu: | 6128:01 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2969 |
| Średnio na aktywność: | 39.23 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPOND
-
DST
53.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:37
-
VAVG
20.25km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
-2 na starcie. Na jezdniach sucho. Jechało się dobrze ale już nie te prędkości. Nogi szybko się wychładzają i nie podają już tak dobrze. Jednak co lato, to lato. Przy ciepełku myka się dużo sprawniej. W Będzinie jakby zimniej niż u mnie i w Sosnowcu. Trzeba będzie rozpoczynać start z domu kilka minut wcześniej.
Po pracy częściowo wertepkami do Dąbrowy Górniczej. Dalej na molo przy Pogorii 3 i w stronę tamy na Pogorii 4. Dalej zachodnim brzegiem P4 do Wojkowic Kościelnych, dalej na Podwarpie, Hektary, Przeczyce, Warężyn, Dąbie-Chrobakowe, Malinowice i do Psar. Zanim zaszło słońce temperaturka całkiem przyjazna. W ciemnościach chłód daje się już we znaki. Chyba będę musiał się zastanowić nad jakimiś opaskami na kolana. Właście to nawet nie zastanowić tylko kupić.
Kategoria Praca
DPOSZND
-
DST
36.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
18.78km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+/- 0. Dziś Strzałą do pracy. Nie dość, że opornie ze względu na niższą niż wczoraj temperaturę to jeszcze na dodatek napęd w Strzale dziczeje. Wygląda na to, że środkowa tarcza na korbie wyżarta bo depnąć się już nie da. Tylko delikatnie na młynkach jeszcze jakoś trzyma. Na "blacie" i na "jedyneczce" da się jechać ale to dość skrajne przełożenia i rozbujać się jest czasem ciężko. Cóż, korba już przynajmniej drugi łańcuch i kasetę ma na sobie. Muszę popatrzeć w zapisach co i kiedy było zmieniane.
A w ogóle, to ze mną jest już chyba źle. Wczoraj wieczorem zacząłem się zastanawiać czy bym dał radę BB Tour zrobić. I doszedłem do wniosku, że jakbym pod rząd 2x zrobił po 300 km na rowerku MTB to mając szosę sprawa jest całkiem realna. Wychodzi na to, że w przyszłym roku spróbuję zrobić taki eksperyment.
Po pracy do Dąbrowy Górniczej. Obok oczyszczalni ścieków wzdłuż torów na Ksawerę i dalej do centrum Będzina. Najeżdżam serwis, gdzie się wstępnie umawiam na wymianę napędu w Srebrnej Strzale. Skacze łańcuch już na wszystkich możliwych układach. Próba ruszenia nawet na 1/1 pod górkę grozi wybiciem zębów :-/ Potem do Kauflanda i z pełnymi sakwami oraz przeskakującym napędem przez Łagiszę i Gródków do domu w tempie raczej spacerowym.
Kategoria Praca
DPOND
-
DST
46.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:15
-
VAVG
20.44km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+6 na starcie. Wyjechałem tak, że udało mi się złapać autobus linii 125. Odcinek, który normalnie pokonuję z prędkością 22-27 km/h przeleciałem w jego tunelu przy 35 km/h. Chyba częściej będę wyjeżdżał na autobus :-) W ogóle jechało się dziś rewelacyjnie. Temperatura w sam raz. Wiatru zero. Widoczność jak na ciemności przyzwoita.
Po pracy jak wyszedłem na dwór to wrażenie miałem jakby się chłodniej zrobiło niż było rano. Ponieważ jednak pogoda była mimo wszystko bardzo sprzyjająca to drogę do domu postanowiłem nieco pozaginać. Na początek do Dąbrowy Górniczej. Potem obok oczyszczalni ścieków do Będzina (przez Ksawerę i potem wałami Czarnej Przemszy). Dalej przez Syberkę i obok M1 do centrum Czeladzi. Stamtąd już w ciemnościach do Wojkowic skąd przez Strzyżowice do domu. Tak mnie korciło żeby jeszcze gdzieś zajechać extra ale powiedziałem nałogowi, że nie jest jedyny i inne też trzeba zaspokoić. Poza tym wkrótce po powrocie do domu śmietnik zaczął znowu domagać się wsadu :-/
Kategoria Praca
DPOND - znowu zrobiłem wiochę
-
DST
51.00km
-
Teren
15.00km
-
Czas
02:43
-
VAVG
18.77km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+8 na starcie. Zanim wyjechałem zdążyło popadać więc drogi mokre. Dzień ciągle coraz krótszy :-/ Wczorajsze niejeżdżenie spowodowane porannym złapaniem za czytnik ebooków sprawiło, że dziś nogi bardzo dobrze podawały i jechało się rewelacyjnie.
Po pracy jadę na molo przy Pogorii 3 na spotkanie z Mariotruckiem i Domino. Zjawia się tylko Mario. Domino jednak się nie wyrobił jak się zastrzegał, że może tak być. We dwóch jedziemy na Zieloną, przez mostek na Przemszy, kierujemy się w stronę Łagiszy lasem. Po drodze wesoła rozmowa. Dojeżdżamy do złomnicy obok mostu i przeskakujemy na drugą stronę. Asfaltem pod trasą Katowice-Częstochowa i dalej wzdłuż lasu w kierunku zajazdu "Pod Lwem". Stamtąd polami do Grodźca. Przeskok do lasku grodzieckiego i przez Zamkowe do Będzina. Na Zamkowym stwierdzam, że cosik "miętko" z przodu. Kapeć. Chwilę jadę ale w końcu decyduję się dopomopować. Dojeżdżamy do stadionu Sarmacji Będzin, gdzie dziś ma spotkanie Klub Ghostbikers. I tu robię wiochę bo ponownie zjawiam się na spotkaniu klubu rowerowego NA ROWERZE. Do tego jestem jeszcze tak bezczelny, że robię sobie serwis przedniego koła - wymianę dętki. Na szczęście wiochę robię wspólnie z Mariotruckiem i Domino. Zebranych całkiem sporo i lwia część to znajome twarze. Spotkanie jest okazją między innymi do wręczenia złotych (dużych i małych) jaj za osiągnięcia różnorakie w tym zawodnicze ale nie tylko. Niektórzy też dostają pamiątkowe dyplomy. Poza tym zwykłe sprawy klubowe typu plany przyszłoroczne i imprezy. Gdzieś po godzinie z okładem żegnamy się i rozchodzimy i ROZJEŻDŻAMY NA ROWERACH. Kawałek do nerki jadę jeszcze z Domino. Potem on odbija na D. G. a ja przez Łagiszę i Sarnów do siebie po drodze zahaczając jeszcze o sklep. Nieustanne parcie na żarcie już nieco mnie martwi. Ile bym nie zjadł, to po 3-4 godzinach max znowu mam ochotę coś wszamać. Czyżby to był jeden z objawów cyklozy?
Kategoria Praca
DPSND
-
DST
38.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
21.11km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+6 na starcie. Drogi mokre. Wiatr, jeśli jakiś był, to sprzyjający bo jechało się całkiem dobrze. Z serii technicznych potyczek: dla odmiany mam podejrzenia co do stanu przedniego koła. Przy małych prędkościach, tak do 10 km/h przednie kółko dziwnie "pływa". Podejrzewam, że coś może z piastą już jest nie tak.
Po pracy do Dąbrowy Górniczej znowu wyszarpać coś z bankomatu i potem do Będzina (przez Mydlice i Warpie) do serwisu. Tam odbieram kółeczko. Pływanie przodu okazuje się niedociągniętym zaciskiem. Po ostatnich jazdach coś musiałem chyba krzywo założyć i się poluzowało. Powrót przesz Łagiszę i Sarnów do domu.
Jezdnie dalej mokre. Czasem jakaś krótka mżaweczka.
Kategoria Praca, Serwis
DPD
-
DST
40.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
01:53
-
VAVG
21.24km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+6 na starcie. Jakieś takie wiaterki dymały tu i tam ale nie miałem dziś za bardzo czasu się nimi przejmować bom spóźniony wyjechał i starałem się nadrobić. Mokrawo na jezdniach.
Po pracy do Dąbrowy Górniczej. Obok dworca kolejowego w stronę oczyszczalni ścieków i dalej wzdłuż torów na Ksawerę. Asfaltem pod targ w Będzinie i dalej prosto przez osiedle do lasku grodzieckiego. Tam obok leśniczówki na drugą stronę trasy Częstochowa-Katowice i dalej do Grodźca. Z Grodźca przez Wojkowice i Strzyżowice do domu. Całkiem fajne warunki do jazdy. Trochę zawiewało ale i tak jak na tą porę roku całkiem niezła pogoda.
Kategoria Praca
DOPOND
-
DST
50.00km
-
Teren
7.00km
-
Czas
02:43
-
VAVG
18.40km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś trochę nietypowo. Wyjeżdżam o 5:30 by spotkać się z Moniką i Tomkiem w celu odebrania odblaskowych logo BS. Lecę przez Sarnów, Preczów do D. G. pod Jimmy Hendrix-a. Przy okazji krótka rozmowa i kilkaset metrów przejechanych wspólnie ;-)
Potem wzorem noibasty jadę po bułki. Żeby nie było, rasowy rowerzysta nie jedzie do najbliższego sklepu. Jadę do Będzina, w miejsce, w którym zaopatruję się co rano. Potem już standardowo przez Środulę i Mec do pracy.
Nie wiem ile dziś na termometrze było ale chyba mniej niż wczoraj. Za to na pewno był zimny i dość silny wiatr głównie z kierunku wmordewindu. Mimo tego jechało mi się zadziwiająco dobrze.
Na wyjściu z pracy mżawka. Rezygnuję z jazdy asfaltami na rzecz wertepków. Terenem do Dąbrowy Górniczej. Przeskok na Pogorię 3, na molo. Już, już miałem skręcić na Zieloną ale kompletne pustki sprawiły, że skusiłem się na kółeczko wokół P3 w spokojnym tempie. Po drodze ledwo kilka osób spotkałem. Kawałek ścieżki z kostki przy przystani rozebrany. Jakieś wykopki chyba pod jakąś instalację.
Po kółeczku tak jak wstępnie planowałem na Zieloną, gdzie również pusto, i dalej przez mostek na Czarnej Przemszy, wertepkami do Łagiszy i dalej do Psar. Po drodze wjazd do sklepu po parę drobiazgów i jeszcze małe zagięcie żeby się 50 km zrobiło.
Siąpienie trochę męczące ale jazda w sumie przyjemna. Na finiszu już nieco dawał się we znaki deficyt energetyczny.
"Hitchcock-i" na brzozach przy P3.
"Hitchcock-i" na wodzie.
Logo BS na plecaku. Tu było łatwo zainstalować.
Służbowa kamizelka była nieco większym wyzwaniem. Skończyło się na użyciu aluminiowego nita.
Kategoria Praca
DPOSND
-
DST
46.00km
-
Czas
02:13
-
VAVG
20.75km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+5 na starcie. Jazda sprawiała wrażenie opornej: co trochę gdzieś chłodem zawiewało, kolano lewe miało jakieś "ale", tu i tam coś się buntowało (w sensie mięśni). Chyba sobotni atak i niedzielna gleba dają o sobie trochę znać. Tym bardziej zdziwiło mnie na miejscu to, że czas przejazdu 41 min. Wydawało mi się, że będzie grubo powyżej 45.
Dziś zakładam nowe kółeczko do Błękitnego Rumaka a obecne zostaje w serwisie do regeneracji. I chyba pójdą do wymiany klocki w przednim hamulcu bo już coraz bardziej trzeba klamkę ściągnąć. Jak tak patrzę, to mają już ponad 9k km. Tylne padły jakiś czas temu w Beskidzie Niskim.
Po pracy na początek do Dąbrowy Górniczej wyszarpać z bankomatu kasę na nowe kółko. Potem do Będzina (przez Koszelew, wzdłuż Przemszy i koło Teatru Dzieci Zagłębia) do serwisu. Tam zostawiam stare tylne koło do regeneracji (uzupełnienie szprychy i "rewitalizacja" piasty) i zakładam nowiutkie, jeszcze ociekające czystością (230 zetów). Czynię też zdjęcie, które oddaje kontrast nowego elementu na tle całokształtu Błękitnego Rumaka noszącego na sobie jeszcze ślady harców wokół Krzeszowic i Rudawy.
W międzyczasie zdążyło się zrobić ciemno ale to nie powód by wracać. Trzeba objechać nowe koło, żeby się dobrze kręciło. Ruszam na Syberkę, potem obok M1 do Czeladzi. Stamtąd klinkierkiem do Grodźca i dalej przez Wojkowice do Psar. Na odcinku z Grodźca do Wojkowic zaczęło padać - deszcz ze śniegiem. Nie jakoś tragicznie mocno ale zauważalnie w połączeniu z zachodnim wiatrem, który również musiałem zwalczyć. U siebie na wiosce jeszcze zawijam do Lewiatana. Ostatni kilometr do domu był chyba najgorszy. Mokre ciuchy kontra zachodni wmordewind sprawiają, że momentalnie marznę. Na szczęście chwilę potem jestem już w domu.
Foto rowerka z nowym kołem zrobiłem jeszcze w serwisie bo szanse, że takie ładne i nowe dojedzie do domu były praktycznie zerowe. I się nie pomyliłem. Deszczyk już zdążył sprawić, że jest uflejane. Plus deszczyku jest taki, że reszta rowerka stała się nieco mniej uflejana. Ale tylko nieco.
Kategoria Praca, Serwis
DPOND
-
DST
55.00km
-
Czas
02:24
-
VAVG
22.92km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+5 na starcie. Drogi mokre ale za to puste. Jechało się bardzo fajnie.
Na wylocie z pracy drogi dalej mokre ale generalnie aura sprzyjająca do jazdy. Początek standardowo do Pogorii 3. Miałem niby prosto do domu jechać ale tak fajnie się kręciło, że poleciałem wzdłuż P3 pod "Trzynastkę", tam w stronę Pogorii 4 i asfalcikiem po zachodniej stronie do Wojkowic Kościelnych. Stamtąd na Podwarpie, Hektary, Przeczyce, Chrobakowe, Malinowice i do domu.
Po drodze ładny zachód słońca się uskutecznił. Trochę irytowali mnie tuptusie, zwłaszcza TE tuptusie, co to one do kościoła deptały. Poubierane "galowo", na czarno, zupełnie niewidoczne w ciemności. Dopiero na jakieś 3-5 metrów przed celem człowiek się orientował, że coś ma przed sobą. A najgorsze w tym to, że łażą jezdnią, kiedy po drugiej stronie mają szeroki chodnik. Nie zrozumiem tych ludzi nigdy. Toto musi chyba wyginąć, jak dinozaury. Innej rady chyba nie ma bo strzelać do tego nie wolno :-/
Kategoria Praca
DPOND
-
DST
44.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
21.64km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+ 2 na starcie. Mokre jezdnie. Wyjechane z opóźnieniem. Dobrze, że znowu na kołach :-) Wczorajsza próba bycia o określonej porze w domu przy użyciu zbiorkomu nieudana. Jeden korek i wszystko w piz... Rowerkiem na pewno byłbym dużo wcześniej. No nic. Nauczka na przyszłość by nie kombinować.
Po pracy pogoda wyglądała na bardzo przyjazną. I taka też była. Jeden polarek wędruje do sakwy i ruszam w stronę Kazimierza. Stamtąd w kierunku Gołonoga i Pogorii 1. Po drodze słońce chowa się za horyzont i robi się chłodno. Polarek z sakwy wchodzi w użycie. Gdzieś w okolicy Gołonoga pada znowu szprycha w tylnym kole :-/
Z Pogorii 1 przeskakuję na Pogorię 4. Na wodzie ładne kolorki nieba o zmierzchu. Niespiesznym 22 km/h jadę i podziwiam. W Preczowie już całkiem ciemno. Przez Sarnów jadę do siebie.
Kategoria Praca






















