Marzec, 2026
| Dystans całkowity: | 215.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 11:21 |
| Średnia prędkość: | 18.94 km/h |
| Liczba aktywności: | 6 |
| Średnio na aktywność: | 35.83 km i 1h 53m |
| Więcej statystyk | |
ZO
-
DST
20.00km
-
Czas
01:10
-
VAVG
17.14km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Najpierw minimalne kółeczko do wsiowej Stokrotki po zaopatrzenie i zjazd do domu.
Potem zagięcie przez Dąbie-Chrobakowe do wsiowej apteki. Powrót z gięciem przez żółty szlak pod szkołę w Gródkowie, wzdłuż "913" do przejazdu w Gródkowie i wygięciem obok remizy.
Tempo niespieszne.
Pogoda na +17. Słonecznie. Trochę podmuchów mniej więcej ze wschodu. Przyjemnie.
Kategoria Inne
DNPDON
-
DST
45.00km
-
Czas
02:27
-
VAVG
18.37km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Udało mi się wystartować trochę wcześniej niż wczoraj - 6:01.
Warunki identyczne jak wczoraj. -1 na obu termometrach. Szron na trawie. Bezchmurne niebo. Zachodzący Łysy i niedługo potem wschodzące Słońce. Bez podmuchów. Suche jezdnie.
Trasa zwykła przez Łagiszę, Zieloną, Aleję Róż, Mortimer i centrum Zagórza. Tempo nieambitne.
Na mecie z zapasem 4 min. i lekko wychłodzonymi końcówkami.
Na powrocie jakby nieco cieplej niż wczoraj. Słoneczko. Przyjemnie.
Trasa przez Mortimer, Park Hallera, centrum Dąbrowy Górniczej, Ksawerę i od fabryki domów na własne ślady. Na finiszu zgarniam przesyłkę.
Dłuższa chwila przerwy i potem najpierw zwykłe zagięcie na pocztę. Potem ścieżką do Gródkowa i dalej do wsiowej piekarni i apteki.
Powrót już poważnie po zachodzie słońca własnymi śladami.
Kategoria Praca
DNPDON
-
DST
42.00km
-
Czas
02:09
-
VAVG
19.53km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Taki sobie start. Wytaczam się o 6:07.
Termometry zgodne w zeznaniach: -1. Szron na trawach. Bez podmuchów. Suche jezdnie. Bezchmurne niebo więc mimo tego, że jeszcze start przed wschodem słońca, to jest już całkiem jasno.
Trasa zwykła przez Łagiszę, Zieloną, Aleję Róż, Mortimer i centrum Zagórza.
Finisz z minutą zapasu. Całkiem dobrze się jechało.
Na powrocie słonecznie ale chłodnawo.
Trasa przez Mortimer, Reden, Łęknice, Preczów i Sarnów. W domu dłuższa przerwa i potem zagięcie do przychodni w Gródkowie. Tam jeszcze za jasności. Powrót w ciemnościach zagięciem obok remizy.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
40.00km
-
Czas
02:12
-
VAVG
18.18km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś późniejszy start bo po drodze muszę zahaczyć o przychodnię. Wytaczam się o 6:31.
Warunki podobne do wczorajszych. Zero na termometrze. Szron na trawie. Czyste niebo i słoneczko na horyzoncie. Przyjemnie.
Najpierw do ośrodka zdrowia w mojej wiosce i tam jakieś pół godzinki przerwy na załatwienie sprawy. Potem przez Sarnów i Preczów na Zieloną i dalej przez przejazd na Konopnickiej w stronę Pałacu Kultury. Od Alei Róż zwykła trasa przez Mortimer i centrum Zagórza do celu.
Na powrocie słonecznie i cieplej niż rano ale bez rewelacji. Czuć było parcie powietrza mniej więcej z zachodu. Nie było zbyt ciepłe.
Trasa powrotne lekko naciągana. Przez Mec objeżdżam szpital dookoła przedzierając się w stronę Makro i na Mydlice. Potem ścieżka przy Alei Kołłątaja, którą opuszczam lekko wyginając obok kina Nowość, żeby ominąć światła. Potem już standard od nerki do fabryki domów i na własne ślady. Finisz do piekarni i ostateczne wygięcie przez Strzyżowice. Ku mojemu zaskoczeniu, nadziewam się na wahadło na Belnej. Jeden pas cały zryty.
Jechało się dobrze ale tak jakoś bez mocy.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
35.00km
-
Czas
01:46
-
VAVG
19.81km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start jeszcze przed wschodem słońca (6:11) ale jest już całkiem jasno. Księżyc chował się właśnie za drzewami na horyzoncie, a słoneczko już rozjaśniało niebo zza horyzontu.
Termometr zeznał zero. Na trawach szron. Jezdnie suche. Bez podmuchów. Rześko, ale przyjemnie.
Trasa zwykła przez Łagiszę, Zieloną, Aleję Róż, Mortimer i centrum Zagórza. Kręciłem z zaangażowaniem, żeby nadrobić spóźniony start.
Ostatecznie na mecie z zapasem 1 min.
Dziś przyszło zostać w pracy trochę dłużej i w efekcie powrót wyszedł już w ciemnościach. Chłodnawo, ale nie tak jak rano. Łysy rozkręcony na maksa.
Trasa przez Mortimer, Park Hallera, Koszelew, Nerkę i od fabryki domów na własne ślady.
W sumie jechało się dobrze ale wolałbym za jasności. Plus taki, że ruch mniejszy.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
33.00km
-
Czas
01:37
-
VAVG
20.41km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch rozwlekł mi się dziś niemożebnie. Wytaczam się dopiero o 6:17. Zdecydowanie za późno.
Warunki generalnie dobre. +2. Lekko mokre jezdnie. Prawie przez całą drogę mgła o różnym natężeniu. Jedynie na tranzycie z Dąbrowy Górniczej do Sosnowca gdzieś się straciła.
Trasa zwykła przez Łagiszę, Zieloną, Aleję Róż, Mortimer i centrum Zagórza.
Na mecie z obsuwą na 5 minut mimo tego, że starałem się nadgonić. Może gdyby nie światła po drodze, to strata byłaby mniejsza.
Ciekawe czym się naraził ten sygnalizator, że tak skończył.
Powrót w całkiem przyjemnych warunkach, jak na marzec. Słonecznie. Bez podmuchów. Termicznie tak, że muszę sporo zrzucić żeby się nie przegrzać.
Trasa przez Mec, centrum Zagórza, Mydlice, Koszelew, nerkę i od fabryki domów na własne ślady. Na finiszu piekarnia.
Przyjemnie się kręciło.
Kategoria Praca






















