limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 8 czerwca 2012 | dodano: 08.06.2012

Na starcie jakoś tak mokro za oknem ale nie padało. +15C. Wyjechałem tak spóźniony, że nawet nie próbowałem nadrobić po drodze. Łącznie obsuwa 10 min.
Gdyby dało się chodzić bez używania stóp... Jak stanę "na dwa nogi" to wiem, że wczoraj trochę pochodziłem. Ale jeździ się bez problemu.
Owa poranna mokrość sięgała tylko do Będzina. Już na Środuli i dalej na Zagórzu sucho. Musi, ten deszcz co to go Olo wczoraj zapowiadał w końcu się zdecydował i spadł.

Powrót bez udziwnień prosto do domu przez centrum Dąbrowy, obok mola na P3, Zieloną, Preczów i Sarnów. Fajnie ciepło, wiaterek. Jechało się bardzo przyjemnie.
Dopiero jak mi przyszło zsiąść z rowerka to się schody zaczęły. Tak jak myślałem, teraz mi chodzenie po górach bokiem wychodzi :-) Ale i tak nie żałuję wczorajszego wyjazdu.


Kategoria Praca

DP - polscy mistrzowie kierownicy - OD

  • DST 40.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 6 czerwca 2012 | dodano: 06.06.2012

+10 na termomierniku na starcie. 16 km standardowe. Miejscami mokro. Jechało się nieźle.
Miałem przy okazji podróży do pracy okazję "podziwiać" polskich "mistrzów" kierownicy w akcji.
Pierwsza sytuacja niedaleko izby wytrzeźwień. Jest po drodze wcześniej (jadąc od Będzina) złomowisko, do którego prowadzi bocznica kolejowa. Nieużywana od lat pewnie (przynajmniej od czasu kiedy tamtędy do pracy jeżdżę to jeszcze pociągu tam nie widziałem) ale przy torze jest znak STOP. Od Sosnowca jechał sobie człowiek i się przed tym stopem zatrzymał. Za nim jechał van i na tym przejeździe, na tym stopie, mając naprzeciw nadjeżdżający samochód wyprzedził tego, co się na stopie zatrzymał. Gdyby tam stała policja to gościowi by się ładna góra punktów uzbierała i solidny mandat.
Druga akcja na Mecu w Sosnowcu. Skręcając na Lenartowicza po jakichś 100-150 metrach jest przystanek autobusowy. Ciągła linia. Nie za szeroko. Tam powinni fotoradar postawić i golić polskich "mistrzów" kierownicy. Co się tam czasem wyrabia to włos się jeży na głowie. Wyprzedzanie, wyskakiwanie zza autobusu. Cuda.
A mnie jeszcze tuptusie dziś irytowały. Stali i stali przy przejściach a jak byłem od nich z 5 metrów to mi pod koła leźli. Na pasach byli to się musiałem zatrzymać. Jakby ich zbawiło jeszcze poczekać te 5 sekund.

Po pracy najpierw po "tuszcz" do ProLine w Dąbrowie Górniczej. Potem zedrzeć skalpu w Będzinie i powrót do domu. Jako, że organicznie nie cierpię (cokolwiek to znaczy ale fajnie brzmi) powrotów tą samą drogą więc powrót z Będzina alternatywny przez Grodziec i Wojkowice. Jechało się baaaaardzo fajnie :-) Zupełnie inne parametry aury.


Kategoria Praca

DPD - teoria żaby vs rowerzysta

  • DST 34.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:43
  • VAVG 19.81km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 5 czerwca 2012 | dodano: 05.06.2012

+12 na termometrze. +16 km do statystyk. Mokro ale nie aż tak jak wczoraj. Na razie nie pada choć prognozy takie, że strach się bać.

Powrót wertepkami do Dąbrowy Górniczej i dalej pod molo na P3, Zieloną, Preczów i Sarnów.
Jak tak dojeżdżałem do P3 to na północy widziałem nisko wiszącą chmurę. Zaczęło nieco pokapywać i w miarę zbliżania się do owej chmury pokapywanie się rozkręcało. I tak mi się przypomniał zaczytany gdzieś podobno "fakt", że jak żabę wrzucić do wrzątku, to wyskoczy. Jak ją wrzucić do wody i wodę powoli gotować, to się żabę ugotuje. Ile w tym prawdy to nie wiem bo jakoś w ogóle mnie nie kręcą takie "eksperymenty" ale przypomniała mi się ta... hm... teoria w związku z tym jak się zachowują rowerzyści.
Jak rowerzysta wyjrzy za okno i widzi, że leje to z domu nie wychodzi. Ale jak tylko chmura wisi to wsiada i jedzie. Jak po drodze zacznie pokapywać to zwykle jest tak, że myśli "a tam tyle" i jedzie dalej. Potem zaczyna nieco mocniej woda popadywać to się jedzie i myśli, że jeszcze nie jest tak źle. Potem deszcz już tak zaiwania, że biker cały mokry to dochodzi do wniosku, że a co tam. Jak już przemókł do suchej nitki to jaki sens jest zawracać. No i tak jak ugotowana żaba biker kończy zlany do gołej skóry.
A potem biker w blogu pisze, że lało jak sk...syn ale jechało się zajebiście i szkoda, że nikt inny się nie zdecydował. Ma ta teoria jakieś ręce i nogi?


Kategoria Praca

DPOZD - no nie umiem się zachować w towarzystwie :-p

  • DST 41.00km
  • Czas 01:57
  • VAVG 21.03km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 4 czerwca 2012 | dodano: 04.06.2012

16 km do pracy. +13 na termometrze. Mokro ale jechało się całkiem ok.

W międzyczasie wyskok na pocztę i się urodziło kolejne prawie 4km.

Po pracy próba ucieczki przez Dąbrowę Górniczą przed delikatnym pokapywaniem w drodze na spotkanie klubu GHOSTBIKERS w Będzinie. Średnio udana.
Popełniłem małe faux-pas i stawiłem się na spotkaniu klubu ROWEROWEGO na ROWERZE a nie jak cała pozostała ekipa "z buta" i "blachosmrodami". No nie umiem się zachować w towarzystwie i już :-)
Na spotkaniu było wprowadzenie na temat celów i dotychczasowej działalności klubu, werbunek nowych twarzy, wymiana myśl i poglądów. Po godzince spotkanie dobiegło końca. Pożegnania i na początek uderzam do Kauflanda w celu wiadomym. Z pełnymi sakwami powrót do domu przez Łagiszę i Sarnów. Całą drogę powrotną pokapywało. Pogoda smętna ale dało się jechać.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 38.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 21.11km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 31 maja 2012 | dodano: 31.05.2012

Poranne 16km. Nie wiem ile na termometrze. Jakoś tak się nie poskładało żeby okiem zarzucić. Lekko w czasie obsunięty start ale dojechanie punktualnie. Chmurowato :-/

Powrót wertepkami (trochę innymi niż zwykle) do Dąbrowy Górniczej. Dalej przez Łęknice na P3, przez Piekło na P4, Marianki, Preczów, Sarnów i do domu.
Upałów brak. Słońce za chmurami. Wieje. Szału nie ma. Na P4 ludzi śladowo.
Zamówiłem sobie dziś w szumgumie nowe sakwy. Konstrukcyjnie takie jak te co mam tylko nieco mniejsze.


Kategoria Praca

DPOD - Halo! Kontrola? Straciliśmy panowanie nad sterowaniem. Gleba w toku...

  • DST 78.00km
  • Teren 25.00km
  • Czas 04:15
  • VAVG 18.35km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 30 maja 2012 | dodano: 30.05.2012

Dopracowe 16km. Temp. +12. Wyjechane po czasie więc trzeba było gonić. O dziwo, z dwoma sakwami, leciało mi się nadzwyczajnie dobrze i wyrobiłem się na czas.
Biomet chyba lepszy.

W drodze do pracy to jednak nie biomet miał znaczenie ale wiatr w plecy :-)
Popołudnie bogate. Dystans może nie powala na kolana ale jakość tego jeżdżenia przebija ten niedostatek. O jakość zadbali w kolejności: Marcin, Ghostbikersi, Karina i jeszcze większa ekipa Ghostbikersów :-)

Kolejność zdarzeń jak następuje.

Z pracy pojechałem do centrum Zagórza na spotkanie z Marcinem. Razem mieliśmy jechać do ŚWIĄTYNI (to wersja Ghostbikersów) czyli do DOMU ZŁEGO GHOSTBIKERSÓW (to moja wersja) czyli do NIEOFICJALNEJ KWATERY (to nie wiem czyja wersja ale też funkcjonuje w gronie wtajemniczonych) ;-) Miało być na skróty przez osiedle a skończyło się na terapii pokrzywami i macaniu ścieżki w trawie wyżej uszu. Ogólnie czad. W końcu znaleźliśmy drogę i już bez ekstra przygód docieramy do celu nieco później niż plan zakładał. Tradycyjnie trochę pogaduch i w końcu w czterech ruszamy wzdłuż Przemszy do Będzina.

Celem tego objazdu jest przygotowanie propozycji trasy na Dni Będzina przypadające na 15-17 czerwca. Jedziemy pod Dyskobola najpierw i potem pod Zamek na spotkanie z Kariną. Dalej w piątkę objeżdżamy trasę jak na onej mapce poniżej.



Jest wesoło, jest fajnie. Pogoda dopisuje. Towarzystwo wesołe. Tempo tak w sam raz. Prezes Ghostów strzela foto. I tak sobie jedziemy. W okolicach Zamkowego okazuje się, że Marcinowi strzeliła rama. Przy sztycy. Krossa, dodajmy. :-/ No chusteczkowo, że ...urwów i ...ujów nie ma takich, co by to opisały.

Ale jedziemy dalej. Marcin, pomimo defektu ciśnie równo. Dokańczamy objazd trasy (na powrót pod Dyskobola) i dalej jedziemy na powrót do DOMU ZŁEGO GHOSTBIKERSÓW (ta wersja będzie u mnie obowiązującą).

Grupa GHOSTÓW znacznie się powiększa i pada hasło: P3. Niestety, ze względów różnych, żegna się z nami Karina. My trasą niemal jak we wcześniejszym objeździe na Zieloną i potem na P3. Po drodze zawracamy na wałach Przemszy Nekora wracającego z P3 i ciągniemy go tam z powrotem :-) Specjalnie namawiać go w sumie nie trzeba było :-]

Robimy kółeczko wokół P3 i zasiadamy na zasłużonego browara. Trochę rozmów, bicia rekordów i ogólnie fajnie spędzonego czasu. Kiedy zaczyna się robić chłodno wracamy. Marcin odbija na Dąbrowę Górniczą, Ghosty jadą na Zieloną. Ja kawałek z Ghostami ale za mostkiem odbijam w stronę Preczowa. Przejeżdżam most na Przemszy (ony cotośmy go już dziś jechali).

Zapodany browar włączył mi szwędacza. Zamiast jechać prosto do Preczowa to zaraz za mostkiem odbijam w lewo i dróżką między rzeką a działkami pomykam niespiesznie. Docieram w końcu pod jakąś furtkę. Nawrót i jadę do kolejnej odnogi. Kulturalnie skręcam sobie w lewo. Wjeżdżam w koleinę. I tu się właśnie wysyła meldunek do Kontroli, że nastąpiła utrata sterowania. Trawa rośnie w oczach. Grunt razem z nią. Pozycja pionowa staje się coraz bardziej pozioma. W końcu przyjmuję położenie równoległe do gleby. Wrażenie ciekawe ze względu na to, że jakoś tak beznamiętnie mi się udało obserwować cały przebieg tego procesu. Niby wszystko działo się szybko a jakby wolno jednak. Pomiędzy punktem, w którym mój nieco zamroczony JEDNYM browarkiem mózg, zarejestrował moment utraty panowania, a punktem w którym doszedł do wniosku, że sytuacja jest nie do opanowania był moment a jednak wyraźnie odniosłem wrażenie, że pomiędzy tymi chwilami była jednak przerwa. Podobnie jak pomiędzy konstatacją, że nie da się już sytuacji opanować a samym momentem przyziemienia. Jakoś mnie ta gleba specjalnie nie ruszyła. Coś tam lekko na kolanie zaznaczone. Pewnie jutro lewa zadnia część będzie nieco sztywna ale ogólnie bez strat.

Pozbierałem się na koła i dalej jąłem explorować ścieżkę, która skończyła się podobnie jak poprzednia. Kolejny nawrót i wjazd w następne odgałęzienie. Wracam w końcu na trasę objazdu i wzdłuż torów dojeżdżam do Łagiszy, dalej przeskakuję trasę Częstochowa-Katowice i polami jadę aż do Gródkowa. Stamtąd asfaltami do domu.

Plany na dziś były inne ale co tam. Wykon był lepszy.
Dzięki wszystkim, z którymi dziś miałem okazję pojeździć. Wyszło rewelacyjnie. Plany poprzeplatane spontanem to fajna kombinacja.

A ślad z całego dnia sobie daruję. Pewnie wygląda jakby go pijany zając prowadził.


Kategoria Praca

DPOD

Wtorek, 29 maja 2012 | dodano: 29.05.2012

Dopracowa szesnastka. +8. Nieco mgieł na wykończeniu. Dojechane o czasie. Coś tarcza od hamulca dzwoni i 8 z tyłu wskakuje opornie :-/

Po pracy częściowo wertepkami do Dąbrowy Górniczej, dalej nad Pogorię 3 od strony Łęknic, dalej terenem obok P4 do Wojkowic Kościelnych, asfaltem wzdłuż P4 do Marianek, na Preczów i przez Sarnów do domu. Jakiś dziś taki niewydarzony dzień mam. Jazda też opornie szła. Czyżby sobota jeszcze wychodziła?


Kategoria Praca

DPOD

Poniedziałek, 28 maja 2012 | dodano: 28.05.2012

Poranne 16km. +10 na termometrze. Jakieś takie chmurki... ale dojechane na sucho.

Powrót z lekkim objazdem przy P3 (od mola do jachtklubu), przeskok na P4 i do Preczowa. Dalej Sarnów i do domu. Chłodnawo. Dziś dłużej w pracy więc czasu na objazdy mikro. A i ochoty jakoś brak. Jak się w ciągu dnia zebrało na deszcz tak mnie ścięło dokumentnie. Przy życiu trzymała mnie tylko myśl, że przy powrocie będzie okazja trochę pokręcić.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 40.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 01:51
  • VAVG 21.62km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 25 maja 2012 | dodano: 25.05.2012

Standardzik poranny: 16km. Wieje nieźle. Temperatura: +10. Szok termiczny po wczorajszych +18 stopniach.

Powrót z pracy pod znakiem wertepków. Przypomniałem sobie kilka starych ścieżek, sprawdziłem kilka nowych. Wiało dalej ale jechało się o niebo przyjemniej niż rano.
Jednak ten wiatr odbierał ochotę na dalsze i dłuższe kręcenie.


Kategoria Praca

DPZD - jestem za pozwoleniami na dzieci

  • DST 40.00km
  • Czas 02:07
  • VAVG 18.90km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 24 maja 2012 | dodano: 24.05.2012

Standardzik do pracy: 16km. +18 ale wrażenie takie jakby chłodniej trochę.

Po pracy przez Dąbrowę Górniczą do Będzina po zaopatrzenie.
Kiedy wylazłem z Kaufa nadziałem się na taki widoczek: dziewczyna w mocno zaawansowanej ciąży stoi sobie z fajeczką i dymi. Jej chłopak/mąż/znajomy obok niej i toż samo. Szkoda dzieciaka, że ma taką durną mamusię. Qrna. Rencami i nogoma jestem za wprowadzeniem pozwoleń na dzieci. Niektórzy zdecydowanie nie powinni mieć pozwolenia na rozmnażanie.
Spod Kaufa spacerkiem i częściowo pod wiatr przez Łagiszę i Sarnów do domu.


Kategoria Praca