limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DP - koniec byczenia - D

Czwartek, 16 sierpnia 2012 | dodano: 16.08.2012

Za oknem ciemno. Mgła. +10. Znaczy się lata koniec. Urlopu też czyli start z rutynowymi wpisami.

Po pracy wertepkami do D. G. Dalej na P3 i przeskok na P4 i potem przez Preczów i Sarnów do domu. Niby ciepło ale to już nie te lubiane przeze mnie 25+ gdzie mięśnie, stawy i płuca pracują jak należy. Chyba, że to jeszcze wychodzi przeziębieniowe osłabienie.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 40.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 27 lipca 2012 | dodano: 27.07.2012

Klimat jak w lesie tropikalnym. Ciepło, mgła, bez wiatru. Wyjechane z opóźnieniem to i dojechane z opóźnieniem.

Po pracy z Marcinem odebrać kamizelki z logo klubu. Wertepkami częściowo. Potem pod bankomat i dalej pod Plazę. Potem do plastrów po szprychy (Marcin) i rogi (ja). Stamtąd odprowadzam Marcina do domu a ja przez D. G., Zieloną, Preczów (terenowo) i Sarnów do domu. Po drodze jeszcze wjazd do sklepu.

Gdzieś po drodze GPS zaliczył zwisa i tak na oko to mi uciekło z 10 km przynajmniej. A może i więcej ale piszę to co się na liczniku ostało.

Jutro start nad morze więc dziś bez większego jeżdżenia. W planach futrunek i pakowanie.


Kategoria Praca

DPOD - PTTK i nieudana ucieczka przed deszczem

  • DST 41.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:51
  • VAVG 22.16km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 26 lipca 2012 | dodano: 26.07.2012

Zero słoneczka, ponuro ale ciepło +17. Jechało się przyzwoicie. Dziś wyjechane przed czasem to i zajechane takoż.
I się mi przypomniało z wczoraj jak mnie piechota wq... przy powrocie do domu. Dojeżdżam do pasów i widzę, że gościu stoi i czeka. Jestem od pasów z 5m i ten mi włazi. No i pozostaje tylko zostawić kreskę na asfalcie. A ten jeszcze mówi, że myślał, że przed nim zdążę przejechać. Żesz, qrna. Ciągle to samo. Jak piechur wejdzie na pasy to ma pierwszeństwo i mu trzeba ustąpić. Żadne tam zdążę. A baran wchodzi na pasy i staje. I tak ze 3x wczoraj :-/

Po pracy do PTTK. Częściowo wertepkami. Mieliśmy omówić pierwszy etap wypadu nad morze z chętnymi ale poza Marcinem i mną nie było innych chętnych więc szybko się zwinęliśmy. Jeszcze krótka rozmowa z Tomkiem na temat tego czy uda się nasz i ich wyjazd na północ Polski zgrać ale nic z tego nie wyszło. Ich plan jest nieco inny niż nasz. Może powrót uda się dograć ale to się zobaczy jak już będziemy nad morzem.
Marcin uderza do siebie a ja przez Pogoń, Będzin do siebie. Przed Łagiszą zaczyna się deszczyk. Chwilę siadam na przystanku w nadziei, że ustanie ale jedynie nieco słabnie. W niegroźnym pokapywaniu jadę do domu najkrótszą drogą przez Gródków. Na światłach pakują jakiegoś zmasakrowanego blaszaka na lawetę.
Powrót nie uszedł mi na sucho ale też nie zlało mnie do suchej nitki. Mogło być gorzej.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 40.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 25 lipca 2012 | dodano: 25.07.2012

Star spóźniony o jakieś 10 min. przynajmniej. Musiałem sobie w Srebrnej Strzale przerzutki podregulować bo ostatnia jazda rowerkiem była nieco kłopotliwa.
Pogoda jakaś taka nijaka. W prognozach stoi, że niby padać ma po południu :-/
Qrde. Jak ja nie lubię przeciskać się między kropelkami. Za duży na to jestem. Zawsze w jakąś trafię.

Powrót uszedł mi na sucho. Najpierw do ProLine w D. G. po akumulatorki Sanyo Eneloop AA 2000 mAh szt. 4. Dalej przez Mydlice do Będzina zedrzeć skalpu i zrobić zapas puszek dla domowego tygrysa na czas mojego wyjazdu nad morze. Z pełnymi sakwami powrót do domu przez Łagiszę i Sarnów. W Łagiszy myknął obok mnie jakiś rowerkowiec na czymś ala Wigry 3 tylko wersja współczesna i na mniejszych kołach + przerzutki. Nawet nieźle pocinał ale jak skończyły się podjazdy i wyszedłem na płaskie to w końcu miałem miejsce rozbujać Srebrną Strzałę i szybko się od niego oderwałem. Ale fajnie że człowiek się pojawił bo była okazja przydepnąć. Tak to bym się turlał nóżka za nóżką.


Kategoria Praca

DPOSD - 2 noc cykliczna

  • DST 78.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 03:41
  • VAVG 21.18km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 24 lipca 2012 | dodano: 24.07.2012

Nie wiem ile na termometrze ale na dworze przyjemnie. Na skrzyżowaniu śmignął mi przed oczami rowerkowiec. Jak tylko autobus i osobówka co przede mną stały ruszyły, to ja za nim bo w moim kierunku jechał. Po jakimś kilometrze dogoniłem, wyprzedziłem i rurka przed siebie :-) Chyba nawet nie próbował się na kole utrzymać bo go już potem nie widziałem. Zresztą darłem ile fabryka dała bo się dało :-)

Po pracy przez D. G. do Będzina po bagażnik i z nabytkiem do domu. Tam futrunek, montaż bagażnika i mały test.

O 20:30 start na Drugą Noc Cykliczną. Docieram równo o 21:00 a tam przy molu ćma ludzi. Większość błyska, świeci i odblaskuje. Sporo znajomych twarzy z BS, PTTK, Ghostbikers i różnych imprez. I jeszcze więcej nieznajomych twarzy.
Objazd zrobił wrażenie. Taka masa ludzi w objeździe P4, na wertepkach i asfalcie. Piękne widowisko. Lądowanie peletonu na Zielonej. Tam niektórzy załapali się na grilowanie.
Gdzieś około 23:15 żegnam się z najbliższym otoczeniem i uderzam do domu przez Łagiszę i Gródków. Jechało się całkiem fajnie, sprawnie.

W sumie, to nie byłem zdecydowany zjawić się na tym evencie ale w końcu ciekawość przemogła. Były zapowiedzi tu i tam, że będzie sporo uczestników. I faktycznie frekwencja chyba wszystkich nieco zaskoczyła. Jak to się będzie dalej tak rozwijać, to w sierpniu będzie ta impreza przypominała liczebnie ZMK.







Link do pełnej Galerii


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 55.00km
  • Teren 7.00km
  • Czas 02:30
  • VAVG 22.00km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 23 lipca 2012 | dodano: 23.07.2012

+10 na starcie. Dziś z plecaczkiem. Po pracy do serwisu po bagażnik i kilka innych drobiazgów. Jechało się zadziwiająco dobrze.

Po pracy spotykam się z Marcinem. Jedziemy wertepkami na Plac Papieski i dalej do agencji reklamowej zamówić kamizelki z logo klubu. Na razie 10 szt. bo tyle na pewno się rozejdzie a potem zrobimy listę chętnych i zamówimy w razie czego więcej. Teraz byle tylko mieć na wyjazd nad morze coś identyfikującego nas jako ekipę.
Dalej turlamy się do Będzina przez Chemiczną i Stary Będzin do "mojego" serwisu, gdzie nabywam nowe rękawiczki, smar i bidon oraz zamawiam na jutro bagażnik.
Dokonawszy tych czynności uderzamy najpierw wałami Czarnej Przemszy na Zieloną, potem dalej wzdłuż Cz. Przemszy na P4 i asfalcikiem gnamy do Wojkowic Kościelnych. Włączył mi się naginacz i tak pod 30 całą drogę starałem się ciągnąć. Trochę wiatr przeszkadzał ale chyba średnia na tym kawałku wiele poniżej 30km/h nie spadła. Na końcu asfaltu chwilę dychamy, gadamy o wjeździe i nie tylko, futrunek i się żegnamy. Marcin wertepkami objeżdża P4 w stronę chyba domu a ja uderzam na Przeczyce, Toporowice, Dąbie, Brzękowice Dolne, Goląszę Dolną, Strzyżowice i do domu. Gdzie się dało to starałem się też lecieć ile się dało. Jakiś taki dobry dzień do jeżdżenia. Tak się zastanawiam, czy większa prędkość nie brała się też przypadkiem z tego, że dziś bez bagażnika i sakwy...


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:55
  • VAVG 18.26km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 19 lipca 2012 | dodano: 19.07.2012

Huśtawka pogodowa. Dziś ładnie, ciepło (+14), wiaterek średnio sprzyjający ale za to ciepły. Sucho. Tyle, że po południu ma być wg prognoz straszne bagno.
Po drodze, niemal tuż przy pracy "fotnąłem" sobie graffiti, które jakiś czas temu na garażach ktoś walnął.



Takie graffiti to ja rozumiem. Widać, że ktoś się starał. A nie chamskie mazy w stylu "chwdp".

Powrót wertepkami do Dąbrowy Górniczej, obok molo na P3, Zieloną, Preczów i Sarnów. Tak całkiem na sucho mi nie uszło ale nie było też tragicznie. Jechało się tak sobie, noga za nogą.


Kategoria Praca

DPZD

  • DST 37.00km
  • Czas 01:50
  • VAVG 20.18km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 18 lipca 2012 | dodano: 18.07.2012

16 km. Jakieś +11 na termometrze. Jechało się nawet nieźle zwłaszcza, że nie musiałem gonić. Jeszcze poniedziałkowe osłabienie daje znać o sobie :-/

Po pracy przez Dąbrowę Górniczą do Będzina. Najpierw do serwisu sprawdzić co z rowerkiem - odbieram go w piątek :-) Potem do Kauflanda i z pełnymi sakwami powrót do domu przez Łagiszę i Sarnów. Jechało się zadziwiająco dobrze pomimo, że czasem trzeba było się zmagać z wiatrem a sakwy lekkie nie były. Może pomogło podpompowanie kółek bo z rana cosik "miętkie" się zdawały :-)
I, co najważniejsze, powrót do domu uszedł mi na sucho :-] co wcale takie pewne nie było zważywszy na dzisiejsze dzienne wahania aury.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 33.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 18.33km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 16 lipca 2012 | dodano: 16.07.2012

16 km. +13 na termometrze. Wrażenie takie, że jechało się opornie choć czas niby w normie.

Powrót koszmarny. Pod wiatr. Spacerowym tempem. Struty jakimś żarciem nie mam w ogóle sił. Ruszyłem jak na Dąbrowę Górniczą ale obok stacji w centrum Zagórza wróciłem na Mec i dalej przez Będzin do domu.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 20.57km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 13 lipca 2012 | dodano: 13.07.2012

Poranny standard: 16km. +10. Zauważalnie chłodniej. Po Będzinie już porozstawiane częściowo zakazy wjazdu przed TdP. Inne w gotowości do ustawienia.

Po 15:00 na ulicach stada (chyba) wściekłych kierowców. Wystani w korkach z okazji TdP wszyscy na raz starają się zdążyć na rozpoczęcie weekendu. Na Lenartowicza od samej góry nieprzerwany sznur samochodów. Jadę na centrum Dąbrowy Górniczej, Zieloną i dalej wertepkami przez Preczów, do Gródkowa i Psar. Na chwilę do Lewiatana i do domu.
Jakoś tak nie za super ciepło ale jechało się fajnie. Tylko dziwnie wyglądałem chyba bo ja w krótkich spodenkach i koszulce a tu ludzie na rowerach wszyscy poubierani jakby zima była.


Kategoria Praca