Po pieczywo
-
DST
37.00km
-
Czas
01:36
-
VAVG
23.12km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Gdzieś po 12:00 wybieram się po pieczywko. Lekkim objazdem.
Trasa do celu: Góra Siewierska, Twardowice, Nowa Wieś, Zawada, Sadowie, Mierzęcice (Targoszyce), Przeczyce, Podwarpie (Hektary), Wojkowice Kościelne, Preczów, Sarnów, Park Żurawiniec. Spod piekarni do domu z zagięciem od remizy do przejazdu kolejowego w Gródkowie i od DINO do Lewiatana.
Termicznie słabo. Pojechałem na krótko bo jeszcze wyglądało słoneczko. W trakcie jazdy napchało chmur i zrobiło się odrobinę chłodniej. Od P4 na dodatek cały czas pod wiatr. Jechało się dobrze ale mogłoby być cieplej.
Kategoria Inne
Z + Spiralka w prawo.
-
DST
50.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
03:19
-
VAVG
15.08km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedzielny wyjazd do pracy sprawił, że mi się w poniedziałek nie chciało rowerować. We wtorek pogoda była część dnia podła, a potem dalej mi się nie chciało rowerować.
Dziś była potrzeba zrobić kurs zaopatrzeniowy do wsiowego DINO więc tak się zaczyna dzisiejsze kręcenie. To jakieś niecałe 3km.
Reszta dystansu to już zupełnie bezinteresowne kręcenie się po okolicy w temacie ujechania ile mi się będzie chciało po spirali. Tym razem w prawo.
Wyszło tego ze trzy godziny niespiesznego przebijania się po asfaltach i wertepkach. Sporo pod wiatr lub pod górkę, a czasem naraz jedno i drugie. Było sporo słoneczka ale generalnie temperatura taka, że nogi nie były zachwycone i podawały przeciętnie.
Większość trasy po mojej gminie. Dopiero pod koniec jazdy zahaczyłem o Grodziec, Wojkowice i Rogoźnik. Jakby by było cieplej, albo mniej wiało, to pewnie bym ukręcił więcej. Choć i tak nie jest źle. Zmachałem się akurat w sam raz.
Kategoria Inne
DPOD
-
DST
55.00km
-
Czas
02:17
-
VAVG
24.09km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela rozpoczęta niecodziennie. Gdzieś tak po 7:00 dzwonią z pracy, że jest pilna robota dla Policji do zrobienia. Zbieram się, jak na mnie, ekspresowo i ruszam w drogę.
Tam przez Będzin w wariancie małobądzkim. Jest dość pusto po drodze więc przelot szybki i spokojny. Na miejscu jestem w 40 min.
Zrobiłem, co było do zrobienia i ruszam do domu.
Tym razem w planie lekkie zagięcie. Początek zwykłą trasą przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło. Dalej zaczynam zaginać przez Ratanice do Wojkowic Kościelnych i dalej przez Podwarpie do Marcinkowa. Stamtąd (za szoszonem) przez Preczów do Toporowic. Tu szoszon leci na Sadowie. Ja odbijam na Dąbie i przez Goląszę Dolną do Strzyżowic.
Na dojeździe ładne słoneczko z malowniczymi chmurkami. Na powrocie słoneczko już za chmurami i jakby nieco chłodniej i wietrzniej. Kręciło się jednak dobrze.
Kategoria Praca
DPDZ
-
DST
48.00km
-
Czas
02:13
-
VAVG
21.65km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zadziwiająco sprawny rozruch nawet pomimo tego, że musiałem chwilę się z kotem poganiać, żeby go na dwór wystawić. Ruszam o 6:00.
Warunki całkiem, całkiem. Jest sporo słoneczka, nieznaczny ruch powietrza. Trochę zimno po uszach do czasu, aż się nie rozgrzałem. Zresztą z czasem robi się coraz cieplej.
Pokusiłem się dziś o inny wariant dojazdowy. Kręcę przez Wojkowice do Czeladzi. Stamtąd do Sosnowca (Pogoń, Plejada, Środula, ścieżka przy Blachnickiego). Metę osiągam z obsuwą na 5 min. Trochę spowalniaczy jest po drodze (głównie światła) i kilka pagórków do zwalczenia.
Sam przelot bez ekscesów i całkiem przyjemny.
Powrót z kurtką w plecaku. Odczuwalnie cieplej niż wczoraj choć mocniej wieje. Słoneczko ładne było gdzieś tak do południa. Potem pojawiły się wysokie chmury nieco rozmywając słońce.
Trasa powrotna przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. W domu chwila przerwy a potem minimalne zagięcie do wsiowego Lewiatana i na powrocie haczenie o piekarnię. Jutro ma być słaba pogoda więc runda zakupowa dziś.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
45.00km
-
Czas
01:56
-
VAVG
23.28km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Już, już zanosiło się, że start będzie z rezerwą, ale nie. Wytaczam się o 6:10.
Mimo tego wybieram trasę przez Sarnów, Preczów, przejazd między Pogoriami, Łęknice, Reden i Mortimer.
Jedzie się dobrze choć optycznie warunki nieszczególne. Jest pochmurno, ledwo kilka razy gdzieś tam się słoneczko przebiło. Raczej bez wiatru. Na Redenie przez chwilę niegroźne kropelki leciały.
Na mecie minuta po czasie. Żeby być ścisłym, to faktycznie przejechane 20,9km w czasie 50 min. ale, że wpisuję pełne przejechane to na razie tyle. Po powrocie z pracy wynik i tak się zmieni i wtedy obetnę końcówkę np. 0,67km żeby wpisać pełny przejechany kilometraż.
Na powrocie słonecznie, wietrznie i niespecjalnie ciepło ale mimo tego kurtka jedzie w plecaku. Początkowo tak sobie. Jak się już rozkręciłem, to mi temperatura nie przeszkadzała.
Trasa powrotna w większości po własnych śladach. Mała odchyłka na Redenie i potem na mojej wiosce. Przy remizie odbijam w stronę przejazdu kolejowego w Gródkowie. Chciałem "913" dociągnąć do domu ale od DINO zablokowane. Kładą asfalt. Wyszedł więc nieplanowany zawijas od DINO do Lewiatana i dopiero potem do domu.
Jechało się nawet całkiem fajnie i składnie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
20.36km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wytaczam się o 6:14.
Przynajmniej warunki dziś znacznie lepsze. Pochmurno i miejscami lekko mglisto, ale za to jezdnie suche, powietrze stawia niespecjalnie duży opór i temperatura jest do przyjęcia.
Trasa, z konieczności, krótka, przez Będzin. W wariancie małobądzkim. Trochę większy ruch w mieście, bo dziś targ, ale udało się przemknąć bez sensacji. Na Mec-u światła odmokły i zaczęły działać więc nieco mnie spowolniły. Nie na tyle jednak, by mieć obsuwę. Właściwie, to mam 2 min. rezerwy.
Całkiem przyjemny i sprawny dojazd do pracy.
Powrót przez chwilę zapowiadał się pod znakiem kropli ale na szczęście tylko postraszyło. Jezdnie jedynie nieznacznie mokre i to nie na całej trasie.
Kręcę powrót przez Mec, Reden, Łęknice, przejazd między Pogoriami, Preczów i Sarnów. Po drodze kilka zawijasów przez Park Żurawiniec w drodze do piekarni i potem grzecznie asfaltem do domu.
Na granicy Preczowa i Sarnowa poleciało kilka niegroźnych kropelek ale na południe ode mnie wisiała ołowiana chmurka i robiła zrzut wody. Tak na oko w okolicy Grodźca lub Czeladzi.
Sam przelot w miarę spokojny i raczej przyjemny. Było trochę słoneczka, niejaki podmuch mniej więcej niepomagający.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
02:05
-
VAVG
16.80km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start taki sobie - 6:08. W deszczu. Raz mocniejszy, raz słabszy ale nieustający. Że kapało całą noc to na jezdniach rozlewiska, potoki i bagno. Tyle dobrze, że nie jest zimno i nie wieje.
Trasa krótka, przez Będzin. Opcja małobądzka. Na mecie obsuwa na 1 min. Gdyby światła na Mec-u działały, to pewnie byłoby więcej.
Dojazd w gumowych oficerkach nie uchronił od zawilgocenia skarpet. Jeszcze nie udało mi się zrobić takiego zestawu ubraniowego żeby w deszczu albo nie przemoknąć, albo się nie spocić.
Powrót początkowo zapowiadał się na sucho. Wytaczając rower widzę, że leje. Wdziewam pelerynę. Przestaje. Wytaczam się po mokrym i przez Mec, Reden i Most Ucieczki kręcę w stronę mola na P3. Tu już jestem przekonany, że się wypogodziło i pelerynę mogę schować do plecaka. Reszta trasy (Zielona, czarny szlak do Łagiszy, terenem na Stachowe i dalej terenem w stronę przejazdu kolejowego w Gródkowie, nawrót pod DINO i Lewiatana) w przyjemnych warunkach tempem niespiesznym. Trochę w terenie gdzie błotko, kałuże i ślisko. Na szczęście Mamut w takich warunkach sprawdza się rewelacyjnie.
Na więcej nie miałem ochoty po mokrym poranku.
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
02:01
-
VAVG
17.36km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Weekend przebimbany nierowerowo mimo tego, że były nawet niezłe warunki do kręcenia. Chęci za to brak.
Poniedziałkowy rozruch słaby, start słaby, jazda słaba, czas takoż.
Ruszam o 6:15. Przed startem padało dość konkretnie i jezdnie mokre. W ogóle, to wszystko mokre. Na razie jednak peleryna jedzie w plecaku.
Trasa przez Będzin w wariancie małobądzkim. Na ścieżce slalom między ślimakami. Przed skrzyżowaniem na Środuli zaczyna nieźle kapać. Wyciągam pelerynę, przestaje. Czas ucieka. Trochę ratują sytuację nieczynne światła na Mecu, bo nie muszę stać.
Ostatecznie na mecie 4 min. obsuwy i lekko upaprany tym, co spod kół leciało.
Cały powrót w kapaniu. Nie było jakieś super mocne ale skutecznie zniechęcało do objazdów.
Tempo niespieszne kolejno przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy i dalej terenem na Stachowe, magazyny w Psarach i przed Parkiem Żurawiniec powrót na asfalt, którym grzecznie prosto do domu.
Na finiszu nieco wilgoci w butach ale poza tym jakoś specjalnie mnie nie zlało.
Dzień jutrzejszy też nie zapowiada się za rewelacyjnie. Możliwe, że przerzucę się na gumiaki.
Kategoria Praca
DPDZ
-
DST
38.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
20.73km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku rozruch poszedł słabo i wytaczam się dopiero o 6:15.
Warunki "takie se". Równy dywan szarych chmur. Wiatr z zachodu zdecydowanie zauważalny. Temperatura pomiędzy 10 a 15 stopni na plusie. Zdecydowanie długie spodnie i lekka warstwa z długim rękawem są na miejscu.
Trasa, z konieczności, przez Będzin w wariancie małobądzkim. Sprawnie, bez ekscesów. Mniej więcej pół drogi w narastającym opadzie mżawkowym. Bardziej irytował niż namaczał. Ciągle musiałem przecierać okulary.
Metę osiągam z 3 min. zapasu. W sumie przyjemny dojazd do pracy.
Powrót na sucho. Warunki jednak nie były jakieś bardzo rewelacyjne. Pochmurno z przebijającym słońcem i wiatrem z zachodu. Termicznie tak około +15.
Trasa bez wydziwiania. Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zielona, Preczów i Sarnów. W domu zostawiam plecak, pakuję sakwy i robię minimalny kurs do wsiowego Lewiatana po zaopatrzenie. Zjazd do domu i potem jeszcze do najbliższej piekarni.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
39.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
20.35km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wytaczam się o 6:05.
Warunki dość przyjemne. No może jakby było ze 2-3 stopnie cieplej... Ogólnie nieźle. Na początku jazdy sporo słoneczka, które zniknęło pod chmurami kiedy miałem już pół drogi za sobą. Trochę też podmuchów z kierunku mniej więcej wschodniego.
Trasa jak wczoraj tyle, że wolniej. Na mecie minuta obsuwy.
Psychicznie i sprzętowo jestem przygotowany na obiecywany przez ICM popołudniowy potop. Choć nie mam nic przeciw temu, żeby nie wystąpił.
Jeszcze rano, przed startem, ICM pokazywał, że mnie zleje na powrocie. Jakąś godzinę po dotarciu do pracy prognoza dała nieco nadziei. Opady przesunęły się na 17:00 i później. O 15:00 za oknem pozytywnie. Na starcie sporo chmur ale jest też i słoneczko. Jedynie na horyzoncie jakby padało.
Powrót kręcę przez Będzin. Mec, Środula, izba wytrzeźwień, Stary Będzin, ścieżka małobądzka, Zamkowe, las grodziecki, wzdłuż logistyki Lidla do lasu, przy szkole na drugą stronę lasu i nim do tartaku. Potem zagięcie przy torach do DINO i Lewiatana.
Im bliżej domu tym bardziej mroczno ale finisz całkiem na sucho.
Kategoria Praca






















