DPD
-
DST
43.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
22.43km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pierwsze obroty korbą o 6:09. Warunki niemal idealne. Zdecydowałem się na z zestaw "na krótko" i dało radę. Słonecznie. Raczej bez podmuchów. Temperaturę bym określił na jakieś +14 i wzrastającą.
Trasa przez Sarnów, Preczów, Zieloną, molo P3, Most Ucieczki, Reden, Mortimer i centrum Zagórza.
Poleciało w miarę sprawnie i bez sensacji. Na mecie ze stratą 1 min.
Wg ICM-u dziś ostatni dzień pięknego lata w tym tygodniu. Trochę powrót naciągnąłem ale nie za bardzo.
Trasa przez ścieżkę przy Blachnickiego, Plejadę, Pogoń, Czeladź, Grodziec i Gródków. Umiarkowanie żwawo. Trochę wiaterek nie pomagał ale też i jakoś specjalnie nie spowalniał.
Przelot bez sensacji.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
50.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:16
-
VAVG
22.06km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:06. Przyjemnie na dworze. Jeszcze długie spodnie i lekka warstwa z długim rękawem ale już na powrocie na pewno "na krótko". Słoneczko, minimalny ruch powietrza mniej więcej z południa.
Trasa lekko naciągnięta: Sarnów, Preczów, przejazd między Pogoriami, Łęknice, Reden, Mortimer i centrum Zagórza.
Tempo w miarę żwawe. Sam przelot spokojny. Na mecie równo o 7:00.
Na powrocie piękne lato. Dużo słońca, minimalny ruch powietrza, cieplutko. Grzechem byłoby nie pozaginać.
Trasa: ścieżka przy Blachnickiego, ścieżką do Dańdówki, ścieżką do Ludwika, ścieżkami i bocznymi do Stawików, czerwonym szlakiem do Milowic, ścieżką do przejazdu przez "94" w Czeladzi, Przełajka (dalej z wahadłami), Wojkowice i do domu.
Przyjemnie, miejscami nawet całkiem żwawo.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
41.00km
-
Teren
11.00km
-
Czas
01:58
-
VAVG
20.85km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miał być lepszy start ale nie wyszło. Wytaczam się o 6:09.
Warunki całkiem przyjemne. Jeszcze długie spodnie na nogi ale na korpusie już bez kurtki. Słoneczko. Lekki ruch powietrza odczuwalny miejscami. Na oko tak z +14.
Trasa nieco gięta. Początek zwykły przez Sarnów i Preczów do Zielonej. Z parku lecę pod molo i dalej do Mostu Ucieczki. Odpuściłem "dworzec PKP" żeby się nie targać po schodach. Przez Reden na Mortimer i finisz zwykłą trasą.
Spokojnie i przyjemnie po drodze. Na mecie 2 min. po czasie. W lekkich butach trochę chłodno po stopach.
Na powrocie lato. Troszkę wysokich chmurek nieco łagodzących operowanie słońca. Lekki wiaterek z południa. Termicznie idealnie.
Kręcę trasę nieco odmienną niż ostatnimi czasy. Trochę żeby urozmaicić, trochę żeby sprawdzić jak stare ścieżki wyglądają.
Przez centrum Zagórza w stronę Makro i dalej do lasu mydlickiego. Potem skrótem na Warpie i przez park w stronę serwisu w Będzinie. Wstępnie umawiam się na przeszczepy w full-u. Dalej przez Zamkowe do lasu grodzieckiego i przez światła na "86" w stronę Lidla i dookoła lasu gródkowskiego by wybyć na Stachowym. Podjazd przy magazynach i przez Park Żurawiniec do piekarni. Stamtąd terenem do Strzyżowic i zagięcie przez Kasztanową do domu.
Przyjemnie, spokojnie, umiarkowanie spiesznie.
Kategoria Praca
Z
-
DST
2.00km
-
Czas
00:07
-
VAVG
17.14km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niechcenie na jeżdżenie. Dziś tylko obowiązkowa, minimalna runda zaopatrzeniowa do wsiowego Lewiatan.
Optycznie nawet ładnie, sucho, czasem słonecznie. Termicznie słabo. Zimny wiatr mniej więcej z zachodu. Termometr przy drzwiach zeznawał +12. Odczuwalnie może +7, +8.
Kategoria Inne
DPD
-
DST
42.00km
-
Czas
02:05
-
VAVG
20.16km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dojazd po mokrym, ale tak nie bardzo.
Startuję o 6:08. Jezdnie schnące po nocnych opadach. Wiatru jakby nie było albo sprzyjający. Termicznie obleci. Raczej pochmurno.
Trasa przez Sarnów, Preczów, przejazd między Pogoriami, Most Ucieczki, Reden i Mortimer. Na mecie po czasie 4 minuty. Ale przynajmniej bez sensacji po drodze.
Powrót w większości po własnych śladach. Jedynie na odcinku od przejazdu pod "94" do Łęknic trasa alternatywna. I potem przy domu zagięcie do paczkomatu.
Tempo niespieszne bo w sporej części trasy pod wiatr. Do tego im bliżej domu, tym ciemniejsze chmury i opad na horyzoncie. Paczkę jeszcze zdążyłem wyjąć na sucho ale już finisz do domu w opadzie. Na szczęście przed tym najgorszym zdążyłem. Ledwo schowałem rower to zacięło, sypnęło gradem i polało. Przez 3 min.
W ogóle to byłem przekonany, że powrót będzie całkiem na mokro bo sporą część dnia zasuwał rzęsisty deszczyk. Ostatecznie właściwie uszło mi na sucho.
Kategoria Praca
Zapodać sobie czipy
-
DST
50.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:39
-
VAVG
18.87km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tytuł wpisu miły przekonaniom foliarzy. A na poważnie, to dziś dzień urlopu przeznaczony m. in. na zapodanie sobie szczepionki na tego wiruska co to on nas męczy od zeszłego roku.
Ruszam kilka minut po 10:00 do Mierzęcic. Tam przez Górę Siewierską, Twardowice i Nową Wieś. Załatwiam w miarę szybko dziabanie i już bez spiny czasowej zaginany powrót do domu.
Najpierw na wschodni punkt widokowy przy lotnisku w Pyrzowicach. Dalej wzdłuż płotu do Zadzienia, gdzie wbijam w las i kręcę nim do Siewierza. Wybywając z lasu kątem oka dostrzegam niepokojący kolor nieba na północy. Bliższa obserwacja ujawniła opady na horyzoncie. Bez zatrzymywania się śmigam obok zamku w stronę szlaku rowerowego do Podwarpia i stamtąd lecę dalej do Wojkowic Kościelnych. Wbijam na bieżnię P4 i kręcę prosto (przez Preczów i Sarnów) do domu. Na wiosce kilka odchyłek. Pierwsza do piekarni po pieczywko. Druga od remizy przez DINO ku Lewiatanowi żeby dobić do równego wyniku. Kończy się to tym, że ostatnie 1,5km w pokapywaniu, które, jak tylko schowałem rowerek, zamieniło się w krótką ale treściwą ulewę. No miałem fart.
Poza tym pogoda taka sobie. Spora część trasy to zmagania z zimnym wiatrem. Było sporo słoneczka przebijającego się przez chmury.
Kategoria Inne
DPD
-
DST
38.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
20.54km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch w miarę sprawny. Start taki sobie - 6:10.
Pochmurne niebo. Nawet przyjemnie termicznie +11. Lekki, nieprzeszkadzający ruch powietrza.
Trasa przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Na "dworcu kolejowym" w D. G. niespodzianka. Muszę się przetaszczyć z rowerem przez nowe przejście podziemne. Nie ma prowadnic dla wózków więc jest chwila szarpaniny na podejściu.
Sam przelot całkiem składny. Niewiele stania na światłach. Na mecie z minutą zapasu. Całkiem przyjemnie się kręciło. Powrót, niestety, zapowiada się na mokro.
Mokro na powrocie. Na szczęście kapanie nie było jakieś specjalnie mocne. Jedynie zniechęcało do większych objazdów.
Trasa w sporej części po własnych śladach. Kolejno: Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zielona, czarny szlak przez Łagiszę i Stachowe aż pod Park Żurawiniec i finisz po własnych śladach. W miarę sprawnie i raczej spokojnie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:42
-
VAVG
21.18km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wstaję wcześnie ale mi się rozruch rozjechał bo mi się czytania zachciało o poranku. I nagle okazało się, że jest wąsko z czasem.
Ostatecznie ruszam o 6:14. Zdecydowanie wariant krótki na dojeździe czyli przez Będzin z opcją małobądzką.
Warunki nieco zaskakują. Termometr pokazuje +7 na wysokości pierwszego piętra ale trawy oszronione. Jest rześko choć nie powiedziałbym, że zimno. Ruch powietrza nieznaczny albo sprzyjający. Dużo słońca.
Sam przelot dość sprawny. Na mecie strata 1 min. Gdyby nie stanie na światłach na "86" z Gródkowa do Łagiszy, to by tej drobnej obsuwy nie było.
Popołudnie jak zupełnie inny dzień. Kurtka i bluza polarowa razem z czapką i rękawiczkami jadą w plecaku. Na korpus tylko koszulka z krótkim rękawem. Może nie było jakoś super komfortowo ale dało radę.
Większość powrotu to parcie pod wiatr. Ale w słoneczku. Mimo wymagających warunków jechało mi się bardzo dobrze i całkiem sprawnie.
Trasa powrotna: las zagórski, Reden, Łęknice, przejazd między Pogoriami, Preczów i Sarnów. W lesie bagnisto miejscami.
Kategoria Praca
OZ
-
DST
45.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
02:25
-
VAVG
18.62km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jeżdżenie na raty.
Najpierw minimum do wsiowego Lewiatana po zaopatrzenie. Rozładunek w domu i chwila przerwy.
Potem do wsiowej piekarni standardowym zagięciem (Goląsza Dolna, Dąbie, Malinowice). Znów dłuższa chwila przerwy na konsumpcję słodkości z piekarni.
Na koniec ostatni, chyba, dziś kurs. Kręcę upewnić się czy dobrze kojarzę miejsce, gdzie jest punkt szczepień, do którego się zapisałem.
Trasa przez Górę Siewierską, Nową Wieś, Mierzęcice, Targoszyce, Toporowice, Dąbie Chrobakowe, Bory Malinowickie, Psary i Gródków.
Gdzieś w okolicach szklarni w Borach musiałem po szkle przelecieć ale zorientowałem się dopiero jak wyjeżdżałem z Parku Żurawiniec. Stoczyłem się jeszcze na Stachowe i tam zatrzymałem poszukać przyczyny miękkości w tylnym kole. Znalazłem okruch szkła tak ze 3mm. Musiał gdzieś czubkiem uszkodzić dętkę i powoli schodziło. Przez pola toczę spacerowo po drodze raz dobijając luftu.
Pogoda dziś całkiem całkiem. Dużo słońca choć są też i chmurki. Ale słońce przeważa. Wieje mniej więcej z zachodu niezbyt ciepłym powietrzem. Do sklepu całkiem w krótkim wdzianku. Dało radę ale nie było za przyjemnie. Do piekarni wkładam bluzę z długim rękawem i lekkie rękawiczki. Jest ok. Ostatnie kółko znów na krótko z ustępstwem na rzecz rękawiczek. W sumie przyjemny dzionek i spokojne kręcenie. Tylko kapeć psuje końcówkę...
Jednak nie szkiełko tylko kolec. Taki na 5-7mm. Ale za to przy okazji wszystkie dziurawe dętki połatane.
Kategoria Inne
DPD
-
DST
39.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
19.50km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch w miarę sprawny. Wytaczam się o 6:07.
Na dworze zdecydowanie rześko. Powietrze jakby napierało nienachalnie ze wschodu. Czyste niebo.
Trasa przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum D. G., Moritmer i centrum Zagórza. Bez sensacji. Sama jazda, ze względu na podłe samopoczucie, wydawała się przez większość trasy oporna. Do tego zmarzły mi palce u dłoni.
Na mecie minuta poślizgu.
Powrót w tempie niespecjalnie spiesznym i w przyjemniejszych okolicznościach przyrody. Co nie znaczy, że jest idealnie. Daleko do tego. Wieje mniej więcej z północy powietrzem niezbyt ciepłym. Sytuację trochę ratuje słońce ale ogólnie chłodno. Na krótkie spodenki bym się nie zdecydował. Tymczasem widziałem nawet biegacza bez koszulki. Są twardziochy w okolicy.
Trasa przez Mortimer, Reden, Łęknice, przejazd między Pogoriami, Preczów i Sarnów. Chyba gdzieś w okolicach Pogorii złapałem kolca w przednią oponę ale zorientowałem się dopiero w Sarnowie, jak zjeżdżałem na posesję do weterynarza. Za miękko koło przeszło po krawężniku. Jako, że przede mną była jeszcze pani z psem, to zabrałem się za serwis. Kolec miał około 1 cm i wyszedł w całości więc wystarczyła wymiana dętki. Zeszło akurat tyle, ile trwała wizyta pieska. Reszta trasy bez ekscesów.
Kategoria Praca






















