limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:116413.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%)
Czas w ruchu:6126:20
Średnia prędkość:19.00 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2968
Średnio na aktywność:39.24 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DP Porąbka

Piątek, 29 sierpnia 2014 | dodano: 29.08.2014

+6 na termometrze. Niby podobnie jak wczoraj ale w powietrzu dużo więcej wilgoci i odczuwalnie sporo mniej co też i nogi zauważyły bo podawalność dużo słabsza. Nad polami mgiełki a nad tym wszystkim piękne słoneczko. Dziś start mocno poza krawędzią okna startowego - 6:24. Wszystko przez pakowanie. Dziś po pracy start w stronę Beskidu Małego i balast początkowy większy niż zwykle a co za tym idzie, pakowanie nieco dłuższe. Przejazd w miarę spokojny. Na Zielonej Policja urządziła dmuchanie ale mną nie byli zainteresowani. W centrum wyprzedza mnie jakiś biały kombiak jak na mój gust nieco za blisko i leci za nim wyrwana odruchowo "..urwa". Reszta drogi spokojna. Obsuwa na mecie: 8 min.

Po pracy jadę na Mec na spotkanie z Dominem i razem ruszamy w stronę Beskidu Małego. Kolejno przez Mysłowice, Imielin, Oświęcim, 
Po pracy ruszam na Mec, na spotkanie z Dominem i razem jedziemy w Beskid Mały do Porąbki kolejno przez Mysłowice, Imielin, Oświęcim i Kęty. Po drodze kilka razy wyprzedzamy kolumny samochodów. Niektóre pojazdy kilka razy :-) W Kętach motam się raz i raz GPS wpuszcza nas w kanał. Wg niego jest ścieżka. W terenie jest płot z drutem kolczastym. Generalnie fajna jazda choć po drodze, kiedy słońce chowa się za chmurami i temperatura spada o jakieś 2-3 stopnie nogi obniżają podawalność i z początkowej średniej 27km/h robi się ledwo 23. Finalnie wychodzi za dzień 22,2. Nienajgorzej. Na miejscu jesteśmy około 19:00. Zakupy i ostatni atak na podjazd do kwatery w szkole. Potem już integracja, gra zespołowa i ogólnie świetna zabawa.



Ślepemu źle ale technika wspomaga ;-) Jest drut.


Wynik za dzień.

Droga prosta i nudna. Jedyny plus to fakt, że nas nie dotyczyły korki :-)


Kategoria Praca, Kilkudniowe

DPD

  • DST 37.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:53
  • VAVG 19.65km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 28 sierpnia 2014 | dodano: 28.08.2014

+8 ale ze znamionami rześkości. Zamglenia na starcie i słoneczko ładne na finiszu. Dziś lekko poza oknem - 6:18 - bo wczoraj wgrałem sobie na kartę kompilację mapy Topo 2011 Garmina i UMPpcPL i przed wyjazdem zużyłem ze 3 minutki na wymianę nośnika. Po pracy przełączę się na UMP i popatrzę sobie czy pokaże mi ścieżki, którymi zamierzam dziś wracać. Na miejscu z 2 minutowym poślizgiem. Przejazd spokojny.

Po pracy ruszam przez las zagórski w stronę Dąbrowy Górniczej. Średnio trafiony pomysł bo po ostatnich deszczach sporo kałuż i dość miękko, a na Srebrnej Strzale opona na kole napędowym już nie ma tego bieżnika co za nowości i w błotku robi puste obroty czasem. Jednak udaje się dość sprawnie, choć niezbyt szybko, przebyć te 3 km terenu. Reszta asfaltami. Standard pod molo na Pogorii 3. Ścieżką wzdłuż zbiornika na Piekło i potem ścieżką wzdłuż Pogorii 4 do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu. Ładne słoneczko ale też i trochę wiaterku. Już niestety nie te upały, które tak bardzo mi pasowały. Ludzi nieco więcej niż wczoraj ale do letnich tłumów bardzo daleko. Nie ma tych co tylko plażing&smażing, tzn. tylko jakieś nieliczne niedobitki.

Po powrocie do domu obydwa rowerki trafiają kolejno na stojaczek i poddane zostają czemuś, co u mnie jest raczej rzadkością czyli czyszczeniu. Oprócz tego oba smarowaniu a dodatkowo Srebrna Strzała doczekuje się ściągnięcia linek hamulcowych coby odzyskać jakąś kontrolę nad miejscem zatrzymania ;-)


Kategoria Praca

DPDZ

  • DST 39.00km
  • Czas 01:53
  • VAVG 20.71km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 27 sierpnia 2014 | dodano: 27.08.2014

+10. Pochmurno i mokro ale bez deszczu. Jednak odgłosy opon samochodowych na mokrej jezdni skłaniają mnie do wdziania kapci od chodzenia w wodzie. Jednak okazuje się na finiszu, że asekurowałem się mocno na wyrost. Dojechałem właściwie suchy. Te kilka kropel, które gdzieś po drodze złapałem nie miało znaczenia dla całokształtu jazdy. Start na krawędzi okna - 6:15. Przejazd spokojny i na mecie prawie punktualnie.

W ciągu dnia jezdnie wyschły i temperatura nieco podskoczyła. Powrót na krótko choć generalnie trzeba było równo cały czas kręcić by jednak nie wystygnąć. Trasa standardem pod molo i dalej przez Zieloną, Preczów i Sarnów do domu. Tu dokładam drugą sakwę i jeszcze robię zawijasa do wsiowego Lewiatana. Srebrna Strzała zdradza objawy zjechania klocków hamulcowych. Trzeba będzie ściągnąć trochę linki na obu hamulcach.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 18.89km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 26 sierpnia 2014 | dodano: 26.08.2014

+10 i deszczyk. Niespecjalnie ciekawe warunki do jazdy. Wskakuję w kapcie do chodzenia w wodzie, na klatę polarową kurtkę, pełne rękawiczki i start na krawędzi okna startowego - 6:15. W sumie jedzie się nieźle. Trochę tylko po nogach zimno bo zbierają najwięcej wody ale da się wytrzymać. Standardem przez Łagiszę, Zieloną i Dąbrowę Górniczą. Przejazd spokojny.

Dzień cały dziś ślimaty. Na wylocie coś jakby grubsza mżawka. Jezdnie mokre. Trochę wiatru. Generalnie warunki średnio nastrajające do jeżdżenia. Do tego kapcie od chodzenia w wodzie nie wyschły do końca i zakładanie mokrych średnio przyjemne. Pocieszałem się tym, że i tak za moment byłyby mokre. Powrót bez gięcia: Mec, Środula, Stary Będzin, Syberka, Zamkowe, Grodziec i Gródków. Na chwilę w Grodźcu deszczyk się nieco rozkręcił. Do domu docieram jednak chyba bardziej suchy niż do pracy. Mimo tego cały komplet ciuchów leci do prania. Prognoza na jutro również mało sympatyczna :-/


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 46.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:22
  • VAVG 19.44km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 25 sierpnia 2014 | dodano: 25.08.2014

+6. Ładny wschód słońca i zdecydowany koniec lata. Start na krawędzi okna - 6:15. Kręcenie takie, by się nie spóźnić ale też i nie zagotować. Zresztą nogi tak sobie podają pomimo weekendowej przerwy. Dojazd spokojny.

Upałów już raczej się nie spodziewam więc temperaturka po pracy jednak mimo wszystko nieco mnie zadowalała choć podejrzewam, że było może ledwo +20. W słoneczku nieco cieplej ale to z kolei co jakiś czas ginęło za chmurami. Powrót robię sobie nieco wędrowny. Kolejno: Plejada, Pogoń, Czeladź z elementami terenu i ogólnie gięciem, lekko zahaczam o Wojkowice i dalej przez Strzyżowice na górkę paralotniarską w Górze Siewierskiej. Tam strzelam panoramkę z tabletu i kilka foto aparatem. Jakiś paralotniarz próbował wystartować ale wiatr był chyba za silny bo mu się nie udało. Drugi czekał na sprzyjające warunki. Jak mnie już wypizgało na tej górce to ruszyłem do domu. Na zjeździe jeszcze trochę domarzłem ale to tylko jakieś 3 km więc dało się przeżyć. Generalnie fajne zaginanie powrotu. Dość spokojne. Gdzie się dało to unikałem ruchliwszych dróg.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Czas 01:42
  • VAVG 21.18km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 22 sierpnia 2014 | dodano: 22.08.2014

+6 na starcie. Zamglenia i później ładne słoneczko. Odczuwalnie mało sympatycznie. Na klacie dziś ląduje kurtka polarowa a na łapkach pełne rękawiczki. W Łagiszy GPS zawołał jeść więc stanąłem, wymieniłem akumulatory i przy tej okazji zarzuciłem rękawiczki bez palców licząc na to, że po tych kilku kilometrach jestem już rozgrzany i dłonie nie będą marznąć. Kilkaset metrów dalej wracam do pełnych rękawiczek. Zauważalnie niższa temperatura podziałała też na podawanie nóg. Blat był w użyciu w dużo mniejszym stopniu niż jeszcze całkiem niedawno. Zdecydowanie lepiej jedzie się w takiej temperaturze na młynkach. Chyba przyjdzie się już przyzwyczaić do wożenia podwójnego kompletu ciuchów :-/ Chyba już oficjalnie można pogrzebać lato.

Dziś pogoda strasznie pokręcona. Rano zimno. W ciągu dnia piękne słoneczko ale w pracy trzeba siedzieć. Przed wyjściem zaczyna kropić ale szybko przestaje natomiast ze słoneczka nici. Przesłonięte dywanem chmur. Jakoś tak niewyraźnie ten piątek się rozwija. Wracam bez większego zaginanie jedynie wybierając nieco spokojniejszą drogę. Na początek standardem w stronę Pogorii 3. Przy parkingu odbijam na Zieloną skąd lasem jadę do Łagiszy i dalej przez Sarnów do domu. Momentami jakieś kropelki leciały ale dopiero jak dotarłem do domu to się nieco bardziej rozkręciło. Gdyby się słoneczko utrzymało to bym sobie pojeździł bo generalnie zimno nie było.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 39.00km
  • Czas 01:42
  • VAVG 22.94km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 21 sierpnia 2014 | dodano: 21.08.2014

Dzień, poza tym, że od +10 to zaczął się jednak dość pozytywnie tzn. nie zmokłem choć prognozy ICM-u raczej były odmiennego zdania. Poza tym, że już nie tak ciepło to zupełnie bez słońca. Dywan chmur, z którego przed 6:00 nieco pokapało. Start 6:06. Kilkaset metrów od domu pojawiły się niezbyt gęste kropelki i towarzyszyły mi przez około kilometr. Do Zielonej mokre asfalty. W Dąbrowie Górniczej opadów nie było bo całkiem sucho. Kropelki ponownie pojawiły się jak już byłem kilkaset metrów od mety. Przejazd bardzo spokojny. Dziś udało się wdrożyć plan startu w oknie. Mam nadzieję, że procedura wejdzie w tryb powtarzalności.

W ciągu dnia popadało ale potem zrobiło się nawet całkiem przyjemnie. Sporo słoneczka, nieuciążliwy wiaterek, fotogeniczne chmurki. Standardem pod molo na Pogorii 3, na Piekło, wzdłuż Pogorii 4 do Preczowa i przez Sarnów prosto do domu. Lekkie zagięcie z dwoma postojami na cyknięcie foto Pogorii 4 i generalnie niespieszne kręcenie. Zaczęło się to, co zauważył Noibasta: wraz ze spadkiem temperatury wzrosło zapotrzebowanie na paliwo. Dziś zabrałem sobie za mało do pracy i brakło go wcześniej niż do tej pory. Znak, że trzeba już znów zacząć o poranku zahaczać o piekarnię i zabierać zapas pączków.


Kategoria Praca

DPDZ

  • DST 39.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 21.67km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 20 sierpnia 2014 | dodano: 20.08.2014

Ledo +10 ale odczuwalnie chłodniej. Zamglenia na starcie i słoneczko przebijające zza chmur na finiszu. Rozruch dziś o 6:15 i bez specjalnej presji na miejscu z kilkoma minutkami zapasu. Nogi już zauważają spadek temperatury i bo podawanie już nie to samo co tydzień temu. Przejazd spokojny.

Po pracy bez specjalnego pośpiechu standardem na molo przy Pogorii 3 i dalej ścieżką wzdłuż zbiornika do Świątyni Grillowania, przeskok przez dzikie przejście przez tory na Pogorię 4 i dalej prosto przez Preczów i Sarnów do domu. Zabieram dodatkową sakwę i zaginam małe kółeczko do wsiowego Lewiatana. Pogoda zmieniła się na tyle, że już mam wrażenie wczesnej jesieni :-( Podobały mi się te ciepełka w granicach +30 w dzień i +17 o poranku. Chyba już można się z nimi pożegnać aż do następnego lata.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Czas 01:38
  • VAVG 20.82km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 19 sierpnia 2014 | dodano: 19.08.2014

+10. Początkowo mgły i zamglenia. Na finiszu ładne słoneczko. Dziś odczuwalnie cieplej. Wyjazd nieco bliżej okna startowego - 6:17. Drogi miejscami mokre po nocnych deszczach. Przejazd spokojny i bez specjalnego naginania.

Gdzieś około 13:00 odkryłem, że na dworze pada. Zachwytu mojego ten fakt nie wzbudził :-/ Do 15:00 nieco opad osłabł ale niestety nie ustał. Ruszam więc do domu najkrótszą możliwą drogą czyli Mec, Środula, Stary Będzin, ścieżka małobądzka, Zamkowe, Grodziec, Gródków. Raz kapie mocniej raz słabiej ale generalnie deszcz z przedziału "kropienie" niż padanie. Trochę po drodze nasiąkam ale nie jest tragicznie. W butach nie ma bagna czyli nie jest źle. Na sucho jednak mi powrót nie uszedł. Rezygnuję z dodatkowego kółka do wsiowego Lewiatana. Może jutro...


Kategoria Praca

DPSOD

  • DST 42.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 23.33km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 18 sierpnia 2014 | dodano: 18.08.2014

+10 na starcie. Ładne słoneczko. Trochę łapki przez pierwsze 4 km marzły. Chyba czas zacząć się do tego przyzwyczajać. Start nieco poza oknem - 6:18. Nie mam jednak zupełnie ochoty na podganianie i kręcę sobie spokojnie. Przejazd bez sensacji.

W trakcie pracy zwalniam się na godzinkę odstawić Srebrną Strzałę do serwisu. Zaordynowana wymiana ośki w tylnym kole i suportu. Trzeszczy już od bardzo dawna i skoro rowerek jest macany przez serwisanta to i niech to od razu załatwi. Powrót zbiorkomem.

Zbiorkomem z pracy do serwisu. Tu okazało się, że jednak oś jest ok. To po prostu moje rajdy przez poulewowe rozlewiska wypłukały cały smar zarówno z suportu jak i tylnej piasty co skończyło się tym, że kulki w tyle zardzewiały i pozbawione smarowania tłukły się niemiłosiernie momentami się klinując. Suport z kolei poza brakiem smarowania miał już luzy. Operacja przeglądu skończyła się więc na wymianie suportu, kulek i przesmarowaniu obu miejsc. Oczywiście od razu jazda testowa. Na początek standardem przez Łagiszę do Sarnowa i do Psar. Tu jednak zmieniam nieco trasę i wyginam przez Malinowice i do Dąbia i dalej na Brzękowice, potem Wał, Góra Siewierska i zjazd do Strzyżowic i do domu. Jest różnica. Poza trzeszczeniem niemłodej już ramy (ewentualnie sztycy, ciągle nie mogę tego źródła hałasu namierzyć) reszta pracuje cicho, pewnie i gładko. Tak czasem się zastanawiam czy by jakichś cieńszych oponek nie założyć do Srebrnej Strzały i nie zrobić z niej czegoś w stronę roweru tylko do jazdy asfaltem ale za to szybszego. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że czasem korci mnie pociągnąć gdzieś w teren (dziś też się kawałeczek trafił), to chyba na zastanawianiu się poprzestanę.


Kategoria Praca, Serwis, Suport