limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPOD

  • DST 46.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:42
  • VAVG 17.04km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 13 maja 2014 | dodano: 13.05.2014
Uczestnicy

+7 na termometrze ale odczuwalnie znacznie mniej. W ruch poszła i czapka, i pełne rękawiczki. Dzięki temu komfort termiczny doskonały i jazda bardzo przyjemna. Nieco blisko krawędzi okna startowego dziś ruszyłem ale udało się sprawnie pokonać pierwsze światła, co pozwoliło wbić się w zwykły czas przelotu i na miejsce dotrzeć bez opóźnienia. Generalnie bez sensacji po drodze.


Po pracy pogoda dalej tylko znośna tzn. nie pada, wieje umiarkowanie i temperatura słabiutka w porównaniu do tej, jaka mogłaby już być. Bez zaginania jadę w stronę Zielonej. Na kilkaset metrów przed molem na Pogorii 3 decyduję się jednak tam podjechać i sprawdzić czy nie będzie jakiegoś rowerowego znajomego (w domyśle Mariusza). Jakby wywołany z lasu wchodzi w zakręt w stronę Zielonej jadąc od Pogorii 4. Podajemy sobie łapy na powitanie i ruszamy na Zieloną. Jako, że dziś mi się nigdzie nie spieszy i jest z kim pokręcić to decyduję się towarzyszyć Mario do Będzina. Jedziemy częściowo wałami po drodze, a jakże by inaczej, rozmawiając na tematy rowerowe. Dobijamy do nerki. Przejściami podziemnymi przedostajemy się na Syberkę, gdzie żegnamy się i solo kręcę kładką w stronę M1 i dalej do Czeladzi. Z Czeladzi jadę do Wojkowic i za Orlenem wbijam w teren w stronę domu. Powrót generalnie spokojny.


Kategoria Praca

DPDZ

Poniedziałek, 12 maja 2014 | dodano: 12.05.2014

Odczuwalnie chłodno ale ile na termometrze jakoś nie zakontowałem. Prognoza wieszczyła między +5 a +10. Powiedziałbym, że raczej bliżej tych +5. A może nawet i nieco niżej. Generalnie termicznie słabo. Wiatr chyba był ale nieprzeszkadzający. Generalnie spokojny przejazd do pracy z równym kręceniem by nie wywołać problemów z napowietrzaniem. Pochmurno.

W ciągu dnia popadało i na wyjściu chmurki wisiały ołowiane. Uciekł mi moment fajnego kontrastu między światłem, chmurami i mokrą zielenią ale co oczy widziały, to moje. Potem po drodze jeszcze kilka innych ładnych widoczków było. W drodze do centrum Dąbrowy Górniczej pod ścianę płaczu posiłkuję się częściowo "ścieżką rowerową" przy Braci Mieroszewskich. Powód jest taki, że tam w większości jest kostka czyli po deszczu bardziej sucho. Przebijam się do celu, wyszarpuję trochę nowych "pięćdziesiątek" (na oko widać od razu, że się różnią od poprzednich) i kręcę pomiędzy blokami w stronę Koszelewa. Po drodze nieco kapie. W połączeniu z zimnym wiatrem wrażenia takie sobie. Za przejazdem kolejowym na Koszelewie wbijam w kawałek terenu i ciągnę nim pod elektrownię w Łagiszy po drodze robiąc kilka foto rur dla Noibasty. Potem za mostem nad torami przy granicy Łagiszy z Sarnowem wbijam znów w teren i ciągnę nim do lasu gródkowskiego, przez który przebijam się w pola i dalej do Psar. W domu zmiana konfiguracji sakw i jeszcze kółeczko do wsiowego lewiatana. Kółeczko już na pełnych rękawiczkach bo mnie to pizganie wiatru nieco wychłodziło. Jeszczem nie całkiem zdrów więc wolę się oszczędzać.


Rury specjalnie dla Noibasty :-)







I jeszcze panoramka poza konkursem.

Widok z Łagiszy na odcinek "86"-tki między światłami w Gródkowie a światłami w Sarnowie. Niestety aparat nie daje rady pokazać tego tak, jak widzą to oczy. Szkoda bo widok był bardzo ładny.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:53
  • VAVG 18.58km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 8 maja 2014 | dodano: 08.05.2014

+10. Jezdnie mokre. Wiaterek wg prognozy sprzyjający. Od samego rana samopoczucie podłe, coś wsiadło na płuca i dusi kaszel więc jazda mocno oporna i generalnie spokojna. Po drodze dwóch szajbusów, którym się pomyliła zwykła droga z 4-pasmową autostradą u Niemców (jeden jeszcze u mnie na wiosce WV Nowy Garbus, drugi w Sosnowcu prawie pod pracą - czarne BMW). Gdzieś w tle słychać było syreny a zjeżdżając do pracy śmignęła mi obok karetka. Czyżby wypadek gdzieś na trasie?

Samopoczucie dalej nędzne więc powrót bez zaginania. Najkrótszą drogą w stronę Zielonej. Na ścieżce między Zieloną a Pogorią 3 zjeżdżamy się z Noibastą i oczywiście pogaduchy. Potem jeszcze dojeżdża Mariotruck i pogaduchy trwają w najlepsze. Na tematy okołorowerowe oczywiście. Z pół godzinki schodzi? Żegnamy się i z Mariuszem jadę na Zieloną. Przystajemy na chwilę przy mostku na Czarnej Przemszy bo tu się mamy rozjechać i w trakcie kolejnej pogadanki nadjeżdża Dariusz79. Znów chwila rozmowy. Robi się prawie 17:00 i tym wynikiem zmotywowani rozjeżdżamy się. Solo kręcę przez Preczów i Sarnów do domu.
Pogoda nawet nienajgorsza ale generalnie średnia. Trochę chmurek, słońca, wiatru. Jutro robię sobie wolne i kuruję się by do poniedziałku jakoś już normalnie funkcjonować. Może trzydniowe niejeżdżenie mnie nie zabije ;-)


Kategoria Praca

DPD

Środa, 7 maja 2014 | dodano: 07.05.2014

Mocne +10. Miła odmiana. Można spokojnie na krótko jechać. Prognoza na popołudnie jeszcze bardziej łaskawa więc chyba będzie na powrocie zaginanie. Dojazd spokojny bez ekscesów.

Po pracy na dworze trochę nijako. Niby ciepło ale pochmurno i lekki wiaterek. Pod fabryką spotykam Prezesa ze znajomym. Chwila gadki i z Prezesem jedziemy do centrum Zagórza. Dalej solo przez Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów do domu. Fajnie, sprawnie się jechało. Trochę korciło mnie by pozwolić koło zatoczyć się w stronę Wojkowic Kościelnych ale opanowałem te zapędy.


Kategoria Praca

DPSDZ

Wtorek, 6 maja 2014 | dodano: 06.05.2014

4:30 zero na termometrze. 6:10 +2. Szału nie ma. Przynajmniej ładne słoneczko ale wiaterek w gębę. Nieco ponad 3 km od domu rozgrzewa mnie do czerwoności jeden "miszczu" kierownicy. Przed światłami z Gródkowa do Będzina na "86", na podwójnej ciągłej wrypuje się przede mnie czerwony cienki prawie wbijając w wysepkę. Nie wiem po cholerę się tak spieszył bo i tak mieliśmy czerwone a na skrzyżowaniu stał już jeden samochód więc przede mną i tak by nie przejechał. Zresztą skrzyżowanie przejeżdżam i tak przed nim bo ja na rozpędzie dojeżdżam akurat na zielone a samochody musiały się dopiero ruszyć. Reszta drogi spokojna.
Wczoraj kolejny raz już pojawił się tekst na wp.pl o tym, jakie to niby teraz my, rowerzyści, mamy super uprawnienia na drodze ale też i obowiązki. Poza komentarzami gimbazy i paroma fanatykami, którzy tradycyjnie najchętniej rozjeżdżaliby wszystko co mniejsze od nich, zirytowało mnie nieco przypomnienie dla rowerzystów, że jeśli mają przy drodze ścieżkę w kierunku, w którym jadą to mają obowiązek z niej korzystać. Jadąc do pracy mam przy drodze "ścieżkę" przy Braci Mieroszewskich ale nią nie jadę. Wychodzę z założenia, że lepiej zaryzykować mandat za niekorzystanie z tego tworu niż zdrowie i życie. Będąc na jezdni kierowcy przynajmniej się obejrzą na wyjazdówkach z osiedli czy coś nie jedzie. Ścieżkę i chodnik mają głęboko gdzieś. Już nie raz i nie dwa miałem sytuacje, gdzie wyjeżdżający z osiedla (albo skręcający w nie) trafiłby mnie centralnie na przejeździe gdybym faktycznie korzystał z tego niby prawa, że na ścieżce mam pierwszeństwo. Zresztą kilka innych zapisów rzekomo korzystnych dla rowerzystów też jest wątpliwych jeśli chodzi o sens a na pewno jednoznaczność. Szkoda, że idioci piszą prawo bo robią to tak, że zawsze coś jest źle.

Na wyjściu z pracy przyjemnie ciepło i ładne słoneczko. Tak sobie pomyślałem, że znowu nie udało się pokleić zapasu. Może nie będzie potrzebny. Coś jest jednak nie tak. Tył na schodach nieco za bardzo dobija. Idę na pobliską trawkę i zabieram się za tylne kółko. Spuszczam powietrze, wyciągam dętkę, pompuję żeby znaleźć uchodzące powietrze. Obracam napompowaną dętkę a tu po przeciwnej stronie obwodu od wentyla sterczy takie coś:



Musiałem zgarnąć to jadąc do pracy. Pewnie gdzieś na Robotniczej bo tam ciągle wszystko rozgrzebane, ani asfaltu, ani chodnika. Jeden wielki rozkurz. Niestety zapas dziurawy od niedzieli więc nie zostaje nic innego jak klejenie. Zużywam przedostatnią łatkę samoprzylepną. Składam wszystko do kupy i postanawiam zahaczyć o serwis by odbudować rezerwę "samoprzylepek".
Przez Mec, Środulę i obok Starego Będzina jadę do serwisu. Samoprzylepki mają dopiero przyjechać. Ale i tak robię zakupy: rezerwowe klocki do hamulca bo na tyle klamka wpada coraz dalej więc będzie je trzeba wymienić niedługo, 2 linki do przerzutek, smar i zwykłe łatki na klej. Potem przez Zamkowe, Grodziec i Gródków wracam do domu. Tu opróżniam sakwę, zabieram drugą i jeszcze małe kółeczko do wsiowego Lewiatana.
Dziwna pogoda dziś. Rano zimno, przymrozki. Po południu słonecznie i ciepło. Pod wieczór jakoś niewyraźnie i tak sobie termicznie.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 41.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:55
  • VAVG 21.39km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 5 maja 2014 | dodano: 05.05.2014

O 4:30 +1. Na wyjeździe +3. Generalnie odczuwalnie chłodno. Dziś wdzianko na ciepło łącznie z rękawiczkami pełnymi i czapką. I wcale za ciepło nie było pomimo ładnego słoneczka. Z kierunku wmordewindu chłodny podmuch. Za to droga spokojna choć samochodów zauważalnie więcej niż przed weekendem. Rowerzystów też jakby więcej. Czyżby oddziaływanie Masy Krytycznej? ;-)

Po pracy cieplej niż rano ale do upałów daleko. W słoneczku jeszcze nawet nieźle ale w cieniu już zimno. Wypatrzyłem w kolba.pl coś, co się nazywa kamizelka taktyczna i nabrałem podejrzenia, że może to być dobra alternatywa dla plecaka więc postanowiłem podjechać na miejsce i organoleptycznie się przekonać. W tym celu wertepkami pod Plac Papieski. Stamtąd już asfaltem pod Plejadę i dalej przez przejazd kolejowy w stronę Chemicznej skąd jadę do Czeladzi. Przebijam się na światłach przez "94" i odbijam na Grodziec. Drobnymi zakosami by ominąć podjazdy dociągam do celu. Na miejscu oglądam wypatrzony towar i rozczarowanie. Owszem, nadałoby się tylko jest jeden problem: zapięcie na brzuchu o wiele za krótkie jak na mój obwód. Biorąc poprawkę na to, że w trakcie jazdy potrzeba trochę więcej swobody produkt odpada. A szkoda bo kieszonek sporo i wygodnie umiejscowionych. Pozostanie dalej jeździć z plecakiem. Spod sklepu jadę w stronę stacji Orlenu w Wojkowicach i wbijam w kawałek terenu w stronę domu. Godzinka kręcenia i robi się tak średnio przyjemnie zwłaszcza przy zwrocie na północ. Ochota na większe doginanie nie pojawia się. Mimo tego powrót raczej przyjemny.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:44
  • VAVG 20.19km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 30 kwietnia 2014 | dodano: 30.04.2014

Nim wyruszyłem do pracy oko zahaczyło o wschód słońca i w ruch poszedł aparat. Z takim oto efektem:



Potem rzut oka na termometr i wynik otrzymany: +11. Dziś lekki wiaterek ale w drodze nieprzeszkadzający. Z wczorajszych planów porobienia serwisu przy rowerkach wyszły nici więc dziś rano na szybko próbowałem ustalić o co chodzi z przednią przerzutką w Strzale ale nic nie osiągnąłem. Po drodze kilka razy się z nią szarpałem nim wskoczył blat. Podejrzewam, że lada moment strzeli linka. Może uda mi się przed powrotem zerknąć na sprawę.
Przejazd prawie spokojny. Poza jednym baranem w Łagiszy, który mnie obtrąbił zupełnie nie wiem z jakiego powodu. Wyprzedzał mnie na całkiem pustej ulicy. Może o 2 cm za daleko od krawężnika jechałem? Albo żona mu nie dała? W każdym bądź razie pokazałem mu co sobie może zrobić i dalej jechałem swoje. Reszta drogi spokojna.

Po pracy na drogach przedweekendowy kociokwik jednak rowerkiem udaje się sprawnie dobić na początek do ściany płaczu a potem na Zieloną. Stamtąd spokojnie bokami do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu z szybkim wjazdem do wsiowego Lewiatana po zapas płynu rekreacyjnego. Ładne słoneczko i już prawie ciepło. Jeśli taka pogoda się utrzyma na weekend to powinien być całkiem udany. Trzeba mi tylko jeszcze dziś zrobić w końcu rowerki.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Czas 01:46
  • VAVG 19.25km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 29 kwietnia 2014 | dodano: 29.04.2014

+8 na starcie. Niestety mgły sprawiły, że odczuwalnie znacznie mniej. Zaryzykowałbym, że może +5. Max. Jazda byłaby generalnie spokojna gdyby nie jeden "ułan", którego napotkałem niecały kilometr od domu. Zabrał się za wyprzedzanie autobusu na odcinku, gdzie mgła była dość gęsta i praktycznie zaszarżował na czołowe. Gdybym jechał samochodem, to by pewnie było "bum" a tak, to udało mi się zmieścić. Reszta drogi spokojna. Tempo słabsze bo nieustannie musiałem przecierać okulary z gromadzącej się wody.

Po pracy bez zawijasów powrót do domu przez Mec, Środulę, Stary Będzin, Zamkowe, Grodziec i Gródków. Tempo spacerowe żeby nacieszyć się ładnym słoneczkiem. Niestety jeszcze bez upałów. W cieniu było tak sobie przyjemnie. Czasem coś tam zawiało. Z rowerowych rzeczy to dziś trochę dłubania przy obu rumakach. Błękitnemu muszę dołożyć wyłamaną szprychę a Srebrnemu naciągnąć linkę od tylnego hamulca bo coraz słabiej trzyma i sprawdzić czemu przednia przerzutka nie wrzuca na 3.


Kategoria Praca

DPDZ

  • DST 41.00km
  • Czas 02:04
  • VAVG 19.84km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 28 kwietnia 2014 | dodano: 28.04.2014

Mocne +9 na termometrze. W realu odczuwalna rześkość. Lekkie mgiełki tu i tam. Zadziwiająco spokojny dojazd do pracy. Coraz bardziej na letniaka (lżejsze podkowy w użyciu) i z mniejszym zapasem ciuchów (zestaw na deszcz zostaje w domu).

Pogoda na wyjeździe nieco niedomagała. Delikatne pokapywanie towarzyszyło mi przez jakieś 2 km.  Dziś na początek do centrum Dąbrowy Górniczej jak najkrótszą drogą. Oddaję tusz do reklamacji i szukam innego. Niestety w Dąbrowie nie udaje się nabyć potrzebnego. Przez Koszelew jadę do Będzina i robię tam mały objazd po centrum. Tu również nie załatwiam sprawy. Rozpoczynam odwrót do domu. Przez Zamkowe, Grodziec i Gródków wracam do domu. Tu zmiana konfiguracji sakw i jeszcze małe kółeczko do wsiowego Lewiatana.
Jechało się całkiem dobrze na powrocie. Deszcz poza tym na starcie więcej nie dawał się we znaki. Wiaterku nie było. Temperatura zdatna do jazdy na krótko ale bez szału. Do upałów jeszcze trochę brakuje.


Kategoria Praca

DP - Do Krakowa

  • DST 104.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 05:18
  • VAVG 19.62km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 25 kwietnia 2014 | dodano: 25.04.2014
Uczestnicy

Mocne +9. Coś tam zawiewało ale nie bardzo miałem czas zwracać uwagę jak mocno i z którego kierunku bo start dziś wyszedł mi mocno poza krawędzią okna startowego. Spóźniony na miejscu ponad kwadrans. Ruch też zupełnie inny niż o mojej normalnej porze startowej. Dużo intensywniejszy. Na szczęście dojazd bez sensacji.

Po pracy tym razem nie do domu. Umówiłem się z Moniką i Tomkiem pod moją pracą i razem jedziemy do Mysłowic na spotkanie ekipy z klubu na wspólny wyjazd do Krakowa. Z lekkimi zakosami docieramy na miejsce zbiórki gdzie czeka już Darek. Wkrótce też dojeżdżają pozostali klubowicze i w 11 osób ruszamy w drogę do Krakowa. Jedziemy głównie ulicami i to dość ruchliwymi ale tym razem zależy nam tylko na tym, by sprawnie dojechać. Po drodze męczą nas deszcze. Jednak jedziemy dość szybko i sprawnie głównie drogą nr 780. Na kilkanaście kilometrów przed celem rozbijamy się na dwie grupy. Przypadkowo. Część prowadzi Andrzej część ja na GPS-a. Oczywiście jest ciekawie bo losuje nam trochę terenu, którym jeszcze nie jechaliśmy. Bagno, deszcz, ciemności. Udaje się jednak w końcu osiągnąć miejsce noclegowe w postaci Fortu 39. Miejsce nam już znane, klimatyczne i idealne dla zgranych grup na wyjazdy integracyjne. Dzień się jednak nie kończy. Po rozlokowaniu zabieramy się za grilla i tak schodzi co niektórym nawet do 3 w nocy.
Generalnie, pomimo tego, że zmokliśmy to rowerowo dzień bardzo udany.


Ekipa się zbiera.


A potem już jedziemy.


Po drodze różne dziwa :-) Czyżby trofea upolowanych motocyklistów? ;-)


Mały postój niedaleko zamku Lipowiec.


Z takim wynikiem melduję się w Forcie 39.


Potem ognisko.


W trakcie którego niektórzy usiłowali powalczyć z rąbaniem drewna. Z takim sobie skutkiem.

Link do pełnej galerii


Kategoria Praca, Kilkudniowe