limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:116396.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%)
Czas w ruchu:6125:33
Średnia prędkość:19.00 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2967
Średnio na aktywność:39.24 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPDZ

  • DST 39.00km
  • Teren 12.00km
  • Czas 01:51
  • VAVG 21.08km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 11 czerwca 2015 | dodano: 11.06.2015

+15. Słoneczko ładnie się rozpędza. Trochę wieje ale przyjemnie. Start nieco obsunięty - 6:18. Prawie udało się podgonić. Standardowe postoje na "dworcu" i przy hotelu. Dziś dojazd o wiele przyjemniejszy. Chyba też powoli wracają siły. Czyżby to magiczne działanie michy makaronu z wczoraj?

Po pracy bardzo przyjemne ciepełko i nieuciążliwy wiaterek. Dziś bez większych objazdów ale za to celebruję kolejny Dzień Dziecka wracają ile się da full-em po wertepkach. Na początek przez las zagórski do Dąbrowy Górniczej. Potem asfaltami pod molo na Pogorii 3 i dalej przez Zieloną na czarny szlak do Łagiszy i dalej pod ośrodek zdrowia w Psarach skąd przerzucam się na wertepki w stronę Strzyżowic. Stąd już zjazd do domu i zmiana rowerka. Wyciągam Błękitnego, zarzucam mu sakwy i robię zagięcie standardowe do wsiowego Lewiatana. Z balastem powrót prosto do domu. Bardzo przyjemnie się kręciło na powrocie.


Kategoria Praca

DPDSD

  • DST 44.00km
  • Teren 6.00km
  • Czas 02:08
  • VAVG 20.62km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 10 czerwca 2015 | dodano: 10.06.2015

+11. Pochmurne niebo. Wiatr. Start 6:13. Kręci mi się dziś bardzo opornie. Po drodze jeden świr wyprzedzający na skrzyżowaniu czyli jakaś tam norma. Jeszcze udało mi się trafić na zamknięty szlaban na "dworcu" w Dąbrowie. Hotel rośnie ciągle, co uwieczniam na foto. Budowa ronda w centrum Zagórza to nieustanne źródło przygód i odkryć. Tym razem zmiany przy przebiegu chodników ale udaje się przebrnąć niespodzianki. Na miejscu z lekką stratą. Zdecydowanie poranek nie mój jeśli chodzi o kręcenie.

Dzisiejszy dzień idzie na konto Błękitnego ale końcówka była na Rzeźniku. Po pracy bez kombinowania przez Mec, Środulę, Stary Będzin, nerkę, Zamkowe, Grodziec i Gródków do domu. Odstawiam Błękitnego i po krótkiej przerwie zbiorkomem docieram do Będzina. W serwisie odbieram Rzeźnika po przeglądzie. Linka od blokady dumpera zmieniona, przesmarowane, co przesmarowania wymagało, podokręcane co trzeba było podokręcać więc wracam do domu. Bez pośpiechu popływałem sobie nieco po terenie. Na początek ponownie przez Zamkowe do lasku grodzieckiego skąd czerwonym szlakiem wybijam się pod "86" na kierunek Gródkowa i restauracji "Pod Lwem". Tam przeskakuję na drugą stronę "913" i kręcę w stronę lasku gródkowskiego i wzdłuż niego na zachód pod szkołę podstawową gdzie skręcam na północ by wbić na kawałek szlaku żółtego. Tymże docieram do ul. Szkolnej i resztę asfaltem do domu. Przyjemne uczucie to bujanie w trakcie jazdy :-) Trochę tylko coś mi chyba zdrówko szwankuje bo mam wrażenie jakbym cały czas miał przeciąg na klacie pomimo tego, że powrót z Będzina w kurtce polarowej :-/ Trzeba mi chyba dobrze odpocząć.


Kategoria Praca

DPD

Wtorek, 9 czerwca 2015 | dodano: 09.06.2015

Słabe +14. Odczuwalnie chłodnawo ale pojechałem ostatecznie we wdzianku na krótko licząc na to, że po południu będzie cieplej. Niebo przykrywa dywan chmur i była lekka obawa, że może pokapać. Na szczęście dojazd skończył się na sucho. Trochę przeszkadzał wiaterek. Dziś spokojnie. Postoje w tych miejscach co zwykle: "dworzec", hotel i pobliskie światła, światła na Mortimerze. Na miejscu lekko po czasie przez nieco obsunięty start - 6:15 - i słabą termikę.

Po pracy bez rewelacji. Może i trochę cieplej ale odczuwalnie dalej słabo. Do tego silny wiatr. Chyba trochę wyłazi mi jeszcze sobota bo po pracy znużenie duże i w związku z tym powrót w tempie spacerowym chodnikami. Na początek przez Mortimer pod ścianę płaczu i potem na Zieloną pod Mostem Ucieczki. Stamtąd przez mostek na Czarnej Przemszy i do Preczowa. Finisz standardem przez Sarnów.


Kategoria Praca

DPOS

  • DST 38.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 01:52
  • VAVG 20.36km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 8 czerwca 2015 | dodano: 08.06.2015

+15 na starcie. Słoneczko już tak dziś nie paliło bo na niebie zawitało trochę chmurek. Do tego lekki wiaterek. Generalnie rześko i przyjemnie. Jechało się bardzo dobrze. Start o 6:14 czyli cisnąć nie trzeba. Przed światłami z Gródkowa do Łagiszy jełop w niebieskim audi kombi z przyciemnionymi szybami (czyli ewidentnie ćwierćintelignet) wyprzedza mnie na podwójnej ciągłej a potem wrzuca migacz w prawo i zjeżdża na "86" w stronę Katowic. Gdzie takich sieją, to nie wiem, ale produkcja idzie na całego bo takich manewrów widzę po drodze do pracy wiele. Reszta drogi bez sensacji. Na "dworcu" czekam aż przejedzie pociąg KŚ. Potem postój na foto hotelu. Na miejscu z zapasem minutek.

W ciągu dnia trochę popadało ale do godziny mojego startu zdążyło ładnie wyschnąć. Temperatura niższa i zauważalny wiaterek królują o tej porze dnia. Na szybszych zjazdach nawet nieco chłodnawo ale to pewnie ze względu na przeskok jaki nastąpił w stosunku do dnia wczorajszego tak jest odczuwalne. Jedzie się jednak dobrze. Przed końcem dniówki umawiam się z Prezesem na przekazanie zdjęć z wczorajszego rajdu. Wychodzi nam, że najprościej będzie się zjechać na granicy. Ruszam przez Środulę, Chemiczną i Pogoń na drugą stronę "86" i wzdłuż niej aż do zjazdu na Milowice. Parkuję na poboczu przy moście i nim się zdążyłem obejrzeć od przelatującego peletonu odrywa się Prezes. Powitanie, przekazanie i ruszamy razem do mojego celu. Wzdłuż Brynicy, przy Pałacu Satruna i Urzędzie Miejskim kręcimy w stronę M1. Tam kładką nad "86" przeskakujemy na Syberkę i na przestrzał przez osiedle zjeżdżamy do przejścia podziemnego przy nerce. Skrótem przy kortach przebijamy się na drugą stronę Czarnej Przemszy i ostatnią prostą pod górę lądujemy w serwisie. Żegnam się z Marcinem, który dalej kręci kilometry, a ja trochę w serwisie rozgaduję się z właścicielem jednocześnie składając zlecenie na przegląd Rzeźnika. Na 100% jest do wymiany linka blokady dumpera. Może jeszcze coś wyjdzie jak go zaczną oglądać na spokojnie. W końcu ma już ponad 3,6k km. Na tym dziś koniec z kręceniem. Powrót zbiorkomem. Jutro Błękitny rusza do boju.


Kategoria Praca, Serwis

DPDZ

  • DST 44.00km
  • Teren 11.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 21.12km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 5 czerwca 2015 | dodano: 05.06.2015

+13 na starcie. Bezchmurne niebo. Lekki wiaterek. Rześko. Niemal idealne warunki do jazdy :-) Start 6:12. Na drogach pustawo a mimo to znaleźli się dwaj gazeciarze. Generalnie jednak przejazd spokojny. Na większości świateł udaje się przejechać bez zatrzymywania. Postoje jedynie na "dworcu" w Dąbrowie Górniczej i na foto hotelu. Dziś budowę ronda w Zagórzu przejeżdżam asfaltem i zaraz potem odbijam na ścieżynkę przez osiedle. Na miejscu z zapasem 8 min.

Po pracy ładne słoneczko ale bez upałów. Wieje wiaterek, który do ciepłych nie należy i w sumie tych +30 z prognozy raczej nie ma. Ale jest przyjemnie. Wracam dziś częściowo terenowo. Na początek przez lasek zagórski do Dąbrowy Górniczej. Potem kawalątkiem ścieżki przy Pogorii 3 by dostać się na Zieloną. Stąd czarnym szlakiem do Łagiszy i dalej w stronę szlaku żółtego aż do Urzędu Gminy gdzie robię zwrot w teren do Strzyżowic i zjazd do domu. Smarowanie amorków i Rzeźnik idzie na odpoczynek. Wyciągam Błękitnego, zarzucam mu sakwę i robię nieco większe zagięcie do wsiowego Lewiatana zahaczając o Wojkowice, Grodziec i Gródków. Z zapasem prowiantu na jutro wracam prosto do domu.


Kategoria Praca

DPDZ

  • DST 38.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:54
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 3 czerwca 2015 | dodano: 03.06.2015

Na wylocie termometr pokazał coś, co mi baaaardzo pasowało :-) +17. Wiaterek nieznaczny. Słoneczko na pełnej mocy rażenia. Warunki do jazdy po prostu bajkowe. Startuję tak na styk o 6:15 ale jedzie się bardzo dobrze więc nie ma strachu, że będzie obsuwa. Dziś na "dworcu" w Dąbrowie Górniczej trafiłem obydwa szlabany opuszczone więc chwila oddechu. Potem foto hotelu i kolejna chwila oddechu na światłach na Alei Róż. Potem już płynnie do celu z ominięciem chodnikami budowy ronda. Na miejscu równo o czasie. Bardzo przyjemny dojazd do pracy. Chyba pierwszy raz w tym roku całkiem na krótko i bez zapasowych ciuchów na wypadek ochłodzenia.

Po pracy przyjemne ciepełko. Słońce na full. Trochę mocniejszego wiatru ale za to ciepłego. Warunki przepiękne do kręcenia. Jednak nie robię dziś większych objazdów. Powrót przez Mec, Środulę, Stary Będzin, nerkę, Zamkowe, Grodziec (ścieżka od Zamkowego od Browaru coraz bliżej ku ponownej przejezdności), Wojkowice. W Grodźcu trochę wygiąłem inaczej niż zwykle. Nie pojechałem w stronę Orlenu w Wojkowicach tylko przed Biedronką skręciłem w klinkierek i dalej obok stadionu pojechałem w stronę Gródkowa i tam odbiłem na Wojkowice. W domu zrzucam plecak, zapinam sakwy do Błękitnego i robię jeszcze małe zagięcie do wsiowego Lewiatana.


Kategoria Praca

DP - znowu szprycha :-/ SDOD

  • DST 89.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 04:31
  • VAVG 19.70km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 2 czerwca 2015 | dodano: 02.06.2015

Przyjemne +15 na starcie, słoneczko. Wyruszam o 6:15 ale nie obawiam się obsuwy bo warunki do jazdy rewelacyjne i spokojnie powinienem się w czasie zmieścić. Udaje się dziś trafić między szlabany na "dworcu" w Dąbrowie. KŚ pojechały, IC jeszcze nie przyjechał. Potem foto hotelu i przy stacji na Mortimerze wbijam na "ścieżkę rowerową". I się to dziś zemściło. Na tej cholernej pseudościeżce rowerowej, która jest tylko mazniętym farbą chodnikiem przez pomyłkę oznaczonym jako ścieżka, od kilku lat już nie udaje się nikomu sprawić by krawężniki przy stadionie na Zagórzu obniżyć. Dziś przy zjeździe znowu wywaliłem tam szprychę na tylnym kole. Zorientowałem się niemal od razu, że coś jest nie tak bo koło zaczęło lekko bić na boki. Przystanąłem, obejrzałem, znalazłem, sfociłem, pojechałem dalej. Znacznie już ostrożniej. Na miejscu równo o czasie. Wkurzony. Jestem coraz bliżej decyzji o zakupie nowego, gęściej plecionego koła. Pytanie tylko, czy to coś pomoże w takich sytuacjach?



Po pracy miały być dziś objazdy ale dzwonię do Prezesa, że ze względu na kółko chcę do serwisu podjechać i mogę się nie wyrobić na objazd klubowy przed imprezą w niedzielę. Okazuje się jednak, że reszta chłopaków też wolałaby godzinę późniejszą i staje na tym, że spotkamy się o 17:00 pod halą sportową na Milowicach. Skoro tak, to uda mi się zaliczyć serwis i zmienić rowerek. Tak więc przed końcem dniówki wyszarpuję urwaną szprychę i ruszam na zdezelowanym kółku do Będzina do serwisu (Mec, Środula, Stary Będzin). Z garścią szprych (w ilości 10 szt. "na zaś") wracam przez Łagiszę i Gródków do domu. Bez gięcia, najkrótszą drogą i najszybciej jak daję radę. W domu montaż uchwytu do Rumaka na nowego Garmina. Rzeźnik zostaje zaparkowany do czasu zrobienia kółeczka a ja Błękitnym ruszam przez Wojkowice i Czeladź na Milowice. Pod halą jestem pierwszy. Potem zjawia się Adrian prosto z pracy. Kilkanaście minut później zjawiają się Maciek, Krzysiek i Prezes. Coś im się na początek pomerdało bo od knajpy chcieli zacząć ale im ten pomysł z głowy wybiłem i w końcu ruszamy na objazd trasy. Czerwonym szlakiem jedziemy na początek pod Egzotarium. Potem dalej pod Stadion Ludowy. To kolejne punkty na trasie. Dalej szlakiem przebijamy się aż na Niwkę do Trójkąta Trzech Cesarzy. Spod TTC na stadion i wałem Białej Przemszy jedziemy dalej w stronę Dańdówki skąd przebijamy się na ścieżki w stronę Środuli i tamtejszej górki narciarskiej. Tu kończymy wspólny objazd. Jest już po 19:00. Trochę jeszcze gadek okołorowerowych, ustaleń i w końcu się rozjeżdżamy. Z Prezesem jedziemy przez Będzin do Łagiszy i dalej do Sarnowa. Po drodze raz szybciej raz wolniej sporo gadając. Na górkach podjazdowych między Łagiszą a Sarnowem robimy sobie młynkowe wyścigi na podjazdach aż do granicy urwania tlenu. Miodzio! Żegnamy się w Sarnowie. Marcin zjeżdża do Preczowa i Pogorii 4 a ja przez światła na "86" kręcę do domu.  Dziś wyszło sporo więcej kręcenia niż zwykle, kręcenia bardzo przyjemnego, z ludźmi, z którymi już niejedno jeździłem i wiadomo było, że będzie fajnie. Bardzo pozytywne popołudnie pomimo tego, że kręcenie było służbowe w ramach klubu :-) Takich może być więcej.

Link do galerii z dziś


Nim mi się koło wysypało.


Za dnia było przez moment bardzo ekstremalnie (ulewa, grad, wiatr).


A potem już objazd czerwonym szlakiem.


Tu, dla odmiany, "dzieło" jakiegoś bezdennie głupiego osobnika. Zdewastowana tablica informacyjna o szlaku.


Wjazd na stadion na Niwce. Z tego co pamiętam, to na znaku zakazu był kiedyś symbol rowerka :-)


Ciekawe, czy ten prawie zabytek jeszcze jeździ?


Finisz na środulskiej górce.


Wynik za dziś. Idzie na konto Błękitnego Rumaka bo na Rzeźniku tylko jakieś 33-34km przejechane.


Kategoria Praca, Szprycha

DPD

  • DST 34.00km
  • Teren 9.00km
  • Czas 01:40
  • VAVG 20.40km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 1 czerwca 2015 | dodano: 01.06.2015

+12 na starcie. Trochę chmurek ale generalnie słonecznie. Chyba też podwiewało lekko. Start 6:10 po uprzednim, bardzo pobieżnym omieceniu rowerka szczotką żeby choć trochę piachu zeszło. Potem na szybko smarowanie amorów i łańcucha. Dziś wdzianko już na letniaka. W ruch idzie też plecak z Lidla (ale nie ten z ostatniej oferty tylko taki sprzed 2 lat albo i starszy). Ten Decathlonowy umknął mi przy praniu. Trochę inne szelki, taśma spinająca na klacie w innym miejscu. Taki sobie, jeśli chodzi o wygodę. Ale przynajmniej nie trąca ;-p Przejazd dziś dość spokojny i niespecjalnie spieszny. Postój na "dworcu" w D. G. W parku Hallera wielkie sprzątanie syfu po dniach Dąbrowy. Kolejny postój na światłach na Alei Róż po uprzednim foto hotelu. Budowę ronda w Zagórzu ścinam przez działki. Na miejscu z zapasem 8 min.

Po pracy przyjemna letnia pogoda. Do moich ulubionych upałów trochę brakuje ale i tak miło. Jednak objazdów nie czynię żadnych ekstra. Po prostu dziś jakoś tak nie wycelowałem z drugim śniadaniem i mniej więcej od 13:00 zacząłem się robić poważnie głodny. Z tego też powodu powrót krótko terenem do Dąbrowy Górniczej. Na Zieloną i czarnym szlakiem do Łagiszy i dalej pod lasek w Gródkowie, który to objeżdżam od północy kierując się do szlaku żółtego. Tenże przecinam i wypadam na klinkierówce wiodącej w stronę OSP w Psarach i tu zwrot w lewo na asfalt i prosto do domu. Nim zabrałem się za kalorie to jeszcze pobieżne czyszczenie i smarowanie Rzeźnika. Powrót bardzo przyjemny i niezbyt spieszny.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 38.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 01:54
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 maja 2015 | dodano: 29.05.2015

O 5:00 +3. Na starcie o 6:12 +7. Termicznie słabo choć odczuwalnie nie było źle. Za to dla odmiany słoneczko w pełnej sile rażenia. Kręcenie dość spokojne i takiż przejazd. Postoje na "dworcu" w D. G., na foto hotelu i światłach na Alei Róż. Budowę ronda w Zagórzu omijam przez działki. Na miejscu z zapasem minutek. Trochę się przegrzałem czyli chyba temperatura cały czas rosła i te zapowiadane na popołudnie +20 jednak nie jest takie niemożliwe :-) Będzie okazja zakręcić coś ekstra.

Po pracy jeszcze nie upały ale już przyjemnie na tyle, że występ w krótkim wdzianku spokojnie można zrobić. Nim wybyłem zadzwonił Prezes, że jest w pobliżu i kawałek mnie może odprowadzić bo dobija do 2k km. Startujemy razem w stronę Zielonej trochę kręcąc tu i tam. Po drodze gadki na tematy, jakże by inaczej, powiązane z rowerem. Rozjeżdżamy się w parku. Ja wbijam na czarny szlak do Łagiszy i ciągnę nim aż do Urzędu Gminy w Psarach. Potem przerzucam się na teren w stronę Strzyżowic i potem zjazd do domu. Pogoda ładna ale na jutro wykrystalizowały się konkretne plany i lepiej dziś się oszczędzić by jutro zaszaleć :-) W domu tylko czyszczenie rowerka, shake łańcucha w benzynie i smarowanie amorów.


Kategoria Praca

DP - telewizor na rower - D

  • DST 38.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 01:50
  • VAVG 20.73km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 28 maja 2015 | dodano: 28.05.2015

+7. Pochmurno ale sucho. Trochę delikatnego wiaterku zupełnie nieprzeszkadzajacego. Start 6:11. Zadziwiające pustki na drodze w porównaniu do dnia wczorajszego. Z tego też powodu przejazd wyjątkowo spokojny. Przymusowy postój przy szlabanie na "dworcu kolejowym" w D. G. Potem foto hotelu i światła na Alei Róż i następne na Mortimerze. Dziś ścinam przed budową ronda na Zagórzu i przejeżdżam przez działki do ul. Kosynierów. Spokojniej. Na miejscu z zapasem minutek. Po drodze drażnił mnie odgłos czegoś trącego o asfalt jak skręcałem w lewo ale na pierwszy rzut oka nie było w oponie żadnego kamyczka ani nic się nie przykleiło. Za którymś razem jednak już mnie to tak zirytowało, że przystanąłem dla dokładniejszego oglądu. W przedniej oponie znalazłem kolec. Wyglądał na dość gruby i głęboko wbity. Pozostałość po wczorajszych eksploracjach. Zadziwiające tylko było, że powietrze nie zeszło. Postanowiłem nie ruszać aż nie dojadę na miejsce. Na finiszu okazało się, że kolec był gruby ale krótki i chyba nie sięgnął dętki bo po wyjęciu ciśnienie się utrzymało. Może wulkanizatorka nie będzie potrzebna. GPS zaliczył dziś dwie wpadki. Jedna na drobnej dziurze przy zablokowanych amorach, druga na zjeździe również na delikatnym uskoku przy odblokowanych amorach. Łącznie uciekł z pomiaru jakiś 1km. Potem na dużo większych wertepach było ok. Bardzo dziwne i jeszcze bardziej irytujące.

W ciągu dnia dociera do mnie przesyłka, którą zamówiłem i opłaciłem wczoraj. I oto jest! Nowy Garmin. Bardzo wypaśny. I bardzo duży. Przed wyjazdem zmieniam układ kokpitu i oczywiście pierwsze testy. Ruszam w teren z pracy do Dąbrowy Górniczej. Potem wzdłuż Pogorii 3 od mola do Piekła i przeskok na Pogorię 4 i powrót asfaltem do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu. Po drodze kilka postojów by pozmieniać ustawienia nowej nawigacji i przy okazji sprawdzić niektóre nowe funkcje.


Kokpit ze starym Garminem.


Kokpit w nowym wydaniu.


Pierwsze kilometry odmierzone nowym komputerem :-)

O wiele wygodniejszy w użyciu dzięki ekranowi dotykowemu. Większy wyświetlacz więc też i lepiej widać mapę. Poza tym mapa wbudowana bardziej aktualna i chyba na całą Europę bo jak na chybił-trafił sprawdziłem kilka lokalizacji to się okazało, że mapa tam sięga. Choć swoją cenę to miało. Teraz tylko przetestować urządzonko w boju na dłuższej trasie :-)


Kategoria GPS-, Praca