limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:116396.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%)
Czas w ruchu:6125:33
Średnia prędkość:19.00 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2967
Średnio na aktywność:39.24 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPOD

  • DST 70.00km
  • Teren 13.00km
  • Czas 03:44
  • VAVG 18.75km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 27 maja 2015 | dodano: 27.05.2015

+8. Na niebie chmurki ale spośród nich przebija się też nieśmiało słoneczko. Przyspieszający wiatr. Start 6:13. Po chwilowym uspokojeniu ruchu, wraz z wejściem nowych przepisów o karach, już ani śladu. Kierowcy po staremu nap....ją ile wlezie i gdzie tylko się da. Dziś też kilku wyprzedzało dużo za blisko jak na prędkość, którą jechali. GPS zaliczył fail-a. Wyłączył się po przejechaniu nieco ponad 1km na zupełnie gładkiej drodze. Wkurzające. Poza tym przejazd bardzo przyjemny i dość sprawny. Na światłach w Gródkowie udało się przelecieć na pełnej prędkości dzięki czemu czas na Zielonej całkiem niezły. Potem chwila postoju w oczekiwaniu aż na peronie zaparkuje pociąg KŚ. W kolejności foto hotelu i foto robót przy rondzie w centrum Zagórza. Na miejscu z zapasem minutek.

Po pracy pogoda taka sobie. Zauważalny wiaterek, dywan chmur. Dziś miałem biznesa w Boguchwałowicach więc powrót nieco wyciągnięty. Na początek standardem w stronę Pogorii 3, którą objeżdżam od strony Łęknic. Dalej przez Piekło objazd terenowy  Pogorii 4 do Wojkowic Kościelnych gdzie porzucam teren na rzecz asfaltu i przez Podwarpie kieruję się na czerwony szlak rowerowy do Siewierza. Potem kawałek asfaltu i znów szlak, tym razem zielony. Przez rynek wybijam się z Siewierza w kierunku Tarnowskich Gór. Po drodze do Boguchwałowic czynię trochę eksploracji. Nie pierwsze dziś, zresztą. Z Boguchwałowic jadę do Przeczyc. Tam wciąż jeszcze walczą z asfaltem. W Przeczycach koło remizy skręcam do Toporowic i za "S1" wbijam w teren w stronę Dąbia. Miałem już prosto asfaltem dociągnąć do domu ale obok szkoły znów wbijam w teren. Teraz wszystko zarośnięte i trochę się motam nim trafiam gdzie chciałem. Po drodze robię jeszcze 2x eksploracje by się przekonać czy gdzieś dojadę i gdzie ewentualnie. Pierwsza eksploracja daje jakiś wynik, druga nie. Kończę z terenem na chwilę w Brzękowicach na Wale i kręcę na nowe osiedle w Górze Siewierskiej gdzie jeszcze kawałek terenu zaliczam na odcinku od masztu komórkowego do drogi Strzyżowice-Góra Siewierska. Tam już tylko błyskawiczny zjazd do domu.
Po drodze GPS zaliczył jeszcze 2 pady. Jeden na końcówce terenu przy Pogorii 4 i potem na zjeździe czerwonym szlakiem w stronę Siewierza. Łącznie na pewno ponad 1km uciekł z dystansu. Na finiszu licznik pokazał coś koło 69,5km więc razem z tym co się nie zliczyło to 70km wyszło na 100%.
Pogoda generalnie słaba. Cały dzień we wdzianku na długo i jakoś nie przypominam sobie, żebym się gdzieś zgrzał. Nawet na podjazdach nie udało się zagotować. Na odsłoniętych grzbietach wiaterek dość mocno wychładzał. Ale i tak przyjemne kręcenie powrotne.


Kategoria GPS-, Praca

DPD

Wtorek, 26 maja 2015 | dodano: 26.05.2015

+12. Pochmurno. Widać, że wilgoć wisi w powietrzu. Bezwietrznie. Jezdnie miejscami mokre. Start 6:13 czyli jest zapas i nie trzeba naginać. Przelot spokojny. Standardowo foto hotelu. Budowę ronda objeżdżam chodnikami. Na miejscu równo o czasie.

Po pracy warunki nienastrajające do objazdów czyli drobny opad i ołowiane niebo. Bez gięcia do domu: Mec, Środula, Stary Będzin, Zamkowe, Grodziec, Gródków. Na szczęście udało się raczej na sucho dojechać bo deszczyk ustał tak gdzieś w okolicach Będzina. Rozgrzebana ścieżka na odcinku od Zamkowego do Browaru powoli zaczyna wracać do stanu poprzedniego.


Kategoria Praca

DPDZ

Poniedziałek, 25 maja 2015 | dodano: 25.05.2015

+10. Niebo zachmurzone. Podmuchy niewyczuwalne. Start 6:16. Kręci się przeciętnie ale za to spokojnie. Trochę opóźniaczy po drodze w postaci szlabanu na "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej dla ruszającego z peronu IC. Potem przerwa na foto hotelu i chwila na zadumę na czerwonym na Alei Róż. Przy budowie ronda nie eksperymentuję i zjeżdżam wcześniej na chodnik. Na miejscu lekko po czasie.

Po pracy pogoda jak rano czyli pochmurno, sucho, bez większych podmuchów. Może trochę cieplej bo dało się jechać w krótkim rękawku. Powrót bez gięcia: Mec, Środula, Stary Będzin, nerka, Zamkowe, Grodziec, Gródków. Bez ciśnienia bo jakieś znużenie mnie w pracy dopadło i trzymało. Może niewyspanie. Trudno zgadnąć. W domu zmiana sakw i jeszcze zagięcie mniejsze do wsiowego Lewiatana. Przy okazji wyszło na jaw, że nowy obiekt handlowy przy piekarni w Psarach to market Dino. Trochę na finiszu pojedynczych kropelek poleciało ale skończyło się bezdeszczowo.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 20.79km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 22 maja 2015 | dodano: 22.05.2015

+10. Pochmurno ale bez opadów. Jezdnie schnące. Minimalny powiew. Start lekko obsunięty ale jeszcze w granicach tolerancji - 6:16. Przejazd spokojny. Korciło mnie dziś zmienić trasę i jechać przez Będzin ale ostatecznie poleciałem standardem by zrobić przy okazji foto hotelu. Na miejscu z zapasem minuty. Dziś wdzianko na długo bo wczoraj nieco mi nogi zmarzły. Jak na maj to temperatury raczej podłe.

Po pracy dalej pochmurno ale przez dzień nie padało więc nieco bardziej sucho. Wiaterek nierejestrowalny. Bez gięcia przez Mec i Środulę do Będzina. Ścieżką wzdłuż Małobądzkiej jadę aż do nerki i przejściami podziemnymi przebijam się na Łagiszę kręcąc sobie delikatnie chodnikami gdzie się da. W Łagiszy przy wiadukcie kolejowym skręcam w teren w stronę przejazdu pod "86" i ciągnę dalej terenem aż do klinkierówki nieopodal przejazdu kolejowego w Gródkowie. Potem małe wygięcie obok wsiowego Lewiatana i zjazd do domu. W sumie przyjemnie się jechało ale jakoś zabrakło ochoty na większe objazdy.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 37.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 20.56km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 21 maja 2015 | dodano: 21.05.2015

+10. Pochmurno. Jezdnie mokre. Start 6:09. Już ludziom przeszła ostrożność jeśli chodzi prędkość. Pomimo kiepskich warunków niektórzy jechali z wielką fantazją. Pomimo tego przejazd spokojny. Standardowo foto hotelu. W centrum Zagórza zmiany w okolicach budowy ronda. Kawałek asfaltu już gotowy i w związku z tym poprzestawiane słupki i inaczej się tam jeździ. Ale do końca prac jeszcze daleko. Finisz w mżawkowym opadzie z zapasem minutek.
GPS na Zielonej raczył był paść.

Po pracy pochmurno ale jezdnie suche. Jedynie w terenie mokro więc w takie warunki się nie pchałem. Powrót bez większego gięcia a jedynie z urozmaiceniami. Na początek standardem przez Mec i Środulę do Będzina. Potem 12% na Syberkę i przez kładkę nad "86/94" do M1 w Czeladzi. Objeżdżam hipermarket i jadę do Czeladzi równoległą do "94". Omijając rynek, przez osiedle wbijam na kierunek do Wojkowic i tamże dojeżdżam. Przy Orlenie jeszcze większy bałagan niż był. Roboty wciąż w toku. Przebijam się za wiadukt kolejowy i skręcam w teren do domu. Powrót kręcony spokojnie, niespiesznie. Generalnie przyjemny. Trochę tylko nogi wychłodniały.


Kategoria GPS-, Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Teren 12.00km
  • Czas 01:42
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 20 maja 2015 | dodano: 20.05.2015

+12. Mglisto. Jezdnie mokre. Nawet przyjemne warunki do jazdy. Start o 6:11 i kręcenie bez ciśnienia. Przelot spokojny ze standardowym przystankiem na foto hotelu. Dopiero zaskoczenie w centrum Zagórza. Tradycyjnie chciałem sobie chodnikami objechać budowę a tu niespodzianka. Barierka i rozkopane. Chodnik w budowie. Przeskakując wykopy przedostaję się gdzie chcę i resztę drogi już przebywam bez przeszkód. Na miejscu z zapasem minutek.

W ciągu dnia trochę popadało ale na wylocie było już całkiem przyjemnie. Ponieważ rowerek był już nieco uflogany porannym dojazdem po mokrych jezdniach bez większych oporów decyduję się na powrót z dużym udziałem terenu. Na początek z fabryki przez lasek zagórski do Dąbrowy Górniczej. Asfaltowo pod molo na Pogorii 3 i tam przez park Zielona na drugą stronę Czarnej Przemszy na czarny szlak rowerowy do Łagiszy. Nasypali tam trochę tłucznia. Na razie jedzie się po tym kiepsko bo jeszcze nie osiadł dobrze i nie został ubity. Przeskakuję asfalt i dalej ciągnę wzdłuż torów na drugą stronę "86". Tam przeskok na drugą stronę toru i dalej terenem w stronę Psar i ul. Łącznej. Klinkierkiem pod remizę strażacką w Psarach i potem już finisz asfaltem do domu. Rowerek na mecie uflogany o wiele bardziej. Zresztą na nogi zebrałem też i ja trochę błota. Robię mycie i smarowanie Rzeźnika. Pod koniec tej czynności zaczyna się deszcz.
GPS zaliczył -1 :-(


Kategoria Praca, GPS-

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 20.79km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 19 maja 2015 | dodano: 19.05.2015

+12 na starcie uskutecznionym o 6:10. W związku z tym bez ciśnienia. Bez ciśnienia też z powodu tego, że dziś jakoś bardziej dały się we znaki stłuczenia niedzielnej gleby. Kręciło się bardzo przyjemnie. Przejazd spokojny. Po drodze foto hotelu. Na miejscu z zapasem minutek.

Po pracy całkiem przyjemny dzionek. Co prawda przedarły się do mnie mroczne wieści o nadciągających ulewach z gradem i burzach ale za oknem na to nie wyglądało. Powrót jednak bez gięcia standardem przez Mec i Środulę do Będzina. Wdeptuję na chwilę do serwisu po szprychy. Zamówienie jeszcze nie dojechało więc zapasu nie nabędę ale dostaję na otarcie łez jedną wymontowaną z kółka, które już posłużyło za dawcę do poprzedniej naprawy. Przy okazji nasuwa mi się myśl żeby sobie na tył zafundować gęściej plecione i na mocniejszej obręczy kółeczko. I chyba na tym się skończy niedługo. Ze zdobyczą przez Zamkowe, Grodziec i Gródków wracam do domu kręcąc delikatnie. W Gródkowie dopada mnie kilka kropel deszczu. Niegroźnych.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:11
  • VAVG 16.49km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 18 maja 2015 | dodano: 18.05.2015

O 4:30 +2 na zewnątrz. Na starcie słoneczko już chwilę operowało ale temperatura podskoczyła tylko do +4. W związku z powyższym niemal zimowy komplet. I przydał się bo na miejsce dojechałem wcale nie jakoś zgrzany. Inna sprawa, że kręcenie dojazdowe było raczej emeryckie po wczorajszej wyrypie. Nogi podawały nędznie. Start o 6:10. Na miejscu z 5 min. poślizgu. Po drodze spokojnie. Podejrzewam, że ma to coś wspólnego z obowiązującymi od dziś przepisami o zabieraniu "prawka" i wyższymi cenami za pouczenia o dozwolonych prędkościach ;-p U mnie na wiosce wszystko jechało jakby byli na spacerze :-] Trochę się obawiałem, że wczorajsza gleba da dziś bolesne efekty ale ku przyjemnemu zaskoczeniu odezwał się, i to nieznacznie, tylko kawałek potłuczonej du...y. GPS zaliczył dziś łącznie 3 fail-e. Na początku zwisł przy uruchamianiu. Potem po drodze 2x się wyłączył :-(

Po pracy powrót spacerowym tempem i gdzie się dało to chodnikami. Kolejno przez centrum Zagórza (gdzie mnie wydzwania Prezes), Mortimer, Reden, pod molo na Pogorii 3. Tu z kolei ja wydzwaniam Prezesa i chwilę potem wyłania się z rozwianą kamizelką od strony Zielonej. Trochę opowiastek o kilometrach przejechanych i wydarzeniach planowanych zabiera nam kilkanaście minut. Potem razem kręcimy na Zieloną, gdzie jeszcze kilka słów wymieniamy przed rozjazdem. Prezes ciśnie w stronę centrum Dąbrowy Górniczej a ja na mostek na Czarnej Przemszy i dalej do Preczowa, Sarnowa i do domu. Wszystko to dalej w tempie spacerowym gdzie wymagany był większy wysiłek. Jedynie na zjazdach pozwalałem sobie pomajtać nogami nieco dynamiczniej. W domu czyszczenie Rzeźnika po wczorajszej wyrypie i smarowanie amorów u Rzeźnika i Błękitnego.


Kategoria GPS-, Praca

DPOD

  • DST 71.00km
  • Teren 31.00km
  • Czas 03:28
  • VAVG 20.48km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 15 maja 2015 | dodano: 15.05.2015

+6. Wysokie chmury. Ładny wschód słońca. Chyba nie wiało. Dziś na łapki pełne rękawiczki a na czerep czapka. Jedynie nogi eksperymentalnie w krótkich spodenkach. Na finiszu okazało się, że nieco kolana zamarzły ale podawanie generalnie nie było najgorsze. Start 6:15 więc okno przelotowe tak na styk. Przejazd spokojny. Na Zielonej dmuchanie dla kierowców. Standardowo foto hotelu i potem objazd chodnikami robót przy rondzie w centrum Zagórza. Przez osiedle dobijam do ul. Szymanowskiego i spokojnie dokręcam do celu. Na miejscu z zapasem 3 min. Poszło nieźle. Mam tylko nadzieję, że po południu będzie dużo cieplej.

Na powrocie całkiem ładne słoneczko i to mnie zmyliło. Wystartowałem "na krótko" ale po kilkuset metrach zjazdu zatrzymałem się i wdziałem jednak kurtkę. Było mi po prostu zimno :-( Reszta trasy już termicznie lepiej choć i na nogi by się momentami przydało coś dłuższego. Ruszam od razu terenem do Dąbrowy Górniczej i dalej wzdłuż Pogorii 3 od strony Łęknic na Piekło gdzie wbijam na teren wzdłuż Pogorii 4 do Wojkowic Kościelnych. Tam trochę eksploracji leśnych ścieżek, ekstra kółeczko i ruszam w Wojkowicach w stronę Ujejsca. Tam z kolei kręcę się mniej więcej w okolicach Bukowej Góry by wybyć ostatecznie na asfalt w Chruszczobrodzie. Zaraz jednak znów porzucam teren i polami, skrótem pokazanym przez Domina, ciągnę do Trzebiesławic. Tu zaskakuje mnie zadziwiający ruch na drodze do Siewierza. Osobówek nieprzerwany sznur i niektórzy nieźle szarżują. Kiedy dociągnąłem na wzniesienie za wiatrakiem okazało się czemu. Obydwa pasy "E75" w stronę Częstochowy toczą się w spacerowym tempie przy czym chyba większość stanowią TIR-y. Zjeżdżam terenem do świateł w Podwarpiu i tam to samo. Czyżby wypadek? Mnie na szczęście to w niczym nie przeszkadza bo jadę dokładnie w poprzek tego bałaganu na Hektary i dalej do Przeczyc. Terenem wzdłuż tamy zjeżdżam na mostek nad Czarną Przemszą. Trochę się deski sypią. Przydałaby mu się jakaś solidniejsza konstrukcja bo uczęszczany. Przy głównej drodze przetrzebili krzaki i zrobili tam coś na kształt parku. Chyba jeszcze nie skończone ale już kilka ławek stoi i alejki wytyczone. Robię zakupy w pobliskim sklepie i przysiadam poszamać. W stronę Warężyna nie ma co jechać bo robią asfalt a do Boguchwałowic droga mnie nie interesuje więc pozostaje tylko kierunek na Mierzęcice i Sadowie. Przebiwszy się nad "S1" skręcam w lewo w teren i kieruję się do Toporowic fundując sobie bajerancki (choć niestety krótki) zjazd, na którym zgona zalicza GPS :-/ Potem wyłączył się jeszcze raz co skłoniło mnie jednak do wymienienia mu baterii. Na resztę drogi pomogło. W Toporowicach wspinam się pod cmentarz i jadę jeszcze kawałek prosto aż do zjazdu w teren przed tablicą miejscowości "Goląsza Górna". Tu znów bajeranckie zjazdy i podjazdy aż wybywam w Brzękowicach na Wale. Stąd asfaltem do Góry Siewierskiej i zjazd prosto do domu. Bardzo fajnie się dziś powrót kręciło choć temperatura niezbyt pomagała i w sumie po nogach czułem zimno.


Tak to wyglądało z górki niedaleko wiatraka na Gliniankach.


A tak przy światłach na Podwarpiu.


Na światłach w Podwarpiu w stronę Siewierza.


Również na Podwarpiu przy światłach ale z drugiej strony jezdni (od strony Hektarów i Marcinkowa czyli zachodniej). Na zdjęciach tego nie widać, ale pojazdy kierujące się do Siewierza toczyły się bardzo powoli. Jakbym był wredny to bym wzdłuż nich pojechał do Siewierza a potem stanął tam na światłach i machał na powitanie ;-p


I utarg za dzień. Dziś jakoś bardziej zajmowało mnie kręcenie jak focenie.


Doczytałem się. Na stronie GDDKiA jest info, że na odcinku od Podwarpia do Siewierza remonty nawierzchni a w samym Siewierzu remont skrzyżowania. Ma tak być do jutra wg planu.


Kategoria Praca, GPS-

DPD

  • DST 39.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:04
  • VAVG 18.87km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 14 maja 2015 | dodano: 14.05.2015

+8 i trochę chmurek na starcie. Ruszam w krótkich rękawiczkach ale po kilkuset metrach zakładam jednak pełne. W ogóle odczuwalnie raczej chłodno. Start 6:15 czyli tak trochę na krawędzi jednak nie cisnę bo nogi nie chcą podawać zbytnio. Przejazd spokojny. Standardowo foto hotelu. Potem przystaję jeszcze zrobić foto robót na Zagórzu. Same roboty objeżdżam bokiem chodnikami. Na mecie nieco obsunięty w czasie. Jednak te kilka stopni mniej robi ogromną różnicę w czasie przejazdu.

W ciągu dnia padał drobny deszczyk i to dość długo. Około 14:00 zaczęło się uspokajać i na powrocie właściwie drogi były tylko lekko mokre. Temperatura od rana jakoś zauważalnie nie podskoczyła więc wdzianko powrotne identyczne jak startowe. Kręcę bez ciśnienia, spacerowo i głównie chodnikami i bokami gdzie się tylko da. Na początek do centrum Dąbrowy Górniczej pod ścianę płaczu i do ProLine odebrać zamówienie. Potem przez Mydlice do Będzina. Przed światłami na Koszelewie zjeżdżam na Ksawerę skąd asfaltem przebijam się w stronę mniej więcej targu i dalej przez domki jednorodzinne do Grodźca. W Grodźcu funduję sobie zjazd do Biedronki ale ze względu na podmuchy wiatru wypadł prędkościowo słabo. Przerzucam się na ścieżkę rowerową i ciągnę nią aż do Wojkowic. Tu zaczynają się schody dla samochodów - zwężki, zdarty asfalt, światła wahadłowe. Objeżdżam to wszystko bokiem po chodniku i skręcam za wiaduktem w prawo na teren do domu. Po kilometrze wertepków jeszcze tylko 2km prostej po asfalcie i jestem na mecie. Trochę na starcie i trochę na finiszu pokropił deszczyk ale zupełnie niegroźny. Generalnie jechało się nieźle choć warunki nie zachęcają dziś do większych objazdów. Słabo termicznie.


Kategoria Praca