limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPZD

Wtorek, 24 marca 2015 | dodano: 24.03.2015

Termometr zeznał po 6:00 zero ale to pewnie dlatego, że go dopadło już słońce. Faktycznie musiało być chłodniej bo trawy jeszcze oszronione. Nogi też twierdziły, że zimno bo podawały nędznie. Start dziś obsunięty - 6:15. Łamiąc rutynę dziś jadę przez Będzin. Ścięcie przed nerką zaoszczędza mi z dystansu 1km ale czasu niezbyt wiele. Na miejscu z poślizgiem 2 min. Wrażenie z całego przejazdu takie, że opornie. Dziś sobie przypomniałem jak to jest mieć twardo pod zadkiem. Każda łata asfaltu, każdy drobniejszy garb, każda mała dziura, wszystko to przenosi się z tylnego koła hardtaila bezpośrednio na zadek. A już krawężniki to istna tortura. Dobrze, że jutro w planie jazda full-em :-)

Po pracy na początek do centrum Dąbrowy Górniczej. Na Zagórzu, na wysokości Orlenu podłączam się pod dwa króliczki jadące w moją stronę. Nie cisną jednak jakoś bardzo więc i ja sobie spokojnie kręciłem. Na Alei Róż oni prosto a ja w lewo i do ProLine po akumulatorki do kolejnej lampki. Przy okazji dowiedziałem się, że Eneloop-y już nie są Sanyo tylko Panasonic. To drugie kupiło to pierwsze podobno jakiś rok temu. Nabywam 4 ostatnie szt. AAA 750mAh czyli sukces połowiczny bo chciałem 8. Ale nie ma, to nie ma. Jak mi się wspomni to za jakiś czas znów podjadę. Potem przez Mydlice jadę do Będzina (przez Warpie). Parkuję przed Kauflandem i idę zapełnić sakwy. Kask tradycyjnie już piszczy na bramkach. Kiedyś obejrzałem go z każdej strony i nie udało mi się znaleźć RFID-a, który by za to odpowiadał. Dziwne. Zapakowawszy balast ruszam raczej ociężale do domu. Przejściem pod Al. Kołłątaja przebijam się na kierunek Łagisza. Po drodze biker na rozklekotanym rowerku robi jakieś dziwne ewolucje prawie parkując w barierce. Potem jeszcze widzę go jak wraca się po zgubioną blokadę. Potem już go nie widziałem bo swoim tempem pokręciłem do Łagiszy i dalej przez Sarnów do domu. Jakoś tak dziś ociężale mi się jechało w obie strony. Zastanawiam się czy to przesiadka na Błękitnego i inny zestaw przełożeń czy jednak aura. I teraz się łamię czy jutro ponownie Błękitnym czy jednak Rzeźnikiem :-)


Kategoria Praca

DPDZ

  • DST 43.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:08
  • VAVG 20.16km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 23 marca 2015 | dodano: 23.03.2015

Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu termometr zeznał mocne -4. Ogląd otoczenia potwierdza pomiar bo na trawach szron. Dziś jakoś tak udało mi się pozbierać sprawniej i startuję o 6:00. W związku z tym, że wcześniej decyduję się na wrzucenie nieco terenu do przejazdu i tym samym modyfikuję trasę do pracy. Na początek 1km asfaltu by się dostać do terenu w stronę Urzędu Gminy w Psarach. Potem przeskakuję na drugą stronę ul. Wiejskiej i wbijam na kawałek szlaku rowerowego w stronę Gródkowa i dalej wzdłuż torów na Zieloną. Przez park dobijam do rondka i dalej już standardowo przez "dworzec kolejowy", gdzie czekam na szlabanie małą chwilę. Potem jeszcze foto hotelu i niespodzianki przy budowie ronda w centrum Zagórza. Dziura przewędrowała za budkę z kwiatami i zwinęli mi przejście dla pieszych przy szkole dla dorosłych. Na szczęście przedarcie się full-em przez budowę to nie problem. Na miejscu jeszcze z zapasem minutek.


Wbijam w teren.


Panoramka na lasek gródkowski i "Dorotkę".


Przemykam pod "86".


Czekam aż mi otworzą.


A hotel rośnie.

Po pracy pogoda całkiem sympatyczna (choć do jazdy w krótkich gaciach to jeszcze ho..hoo...hooooo...). Rzeźbię w stronę Plejady (przez 3 rondka) i potem w stronę kościoła na Pogoni gdzie wbijam na ścieżkę w stronę Będzina. Wkurzali mnie dziś piesi. Łazili po części dla rowerów mając wszystko gdzieś. Przed jedną siksą musiałem na dart hamować bo lazła jakby była sama we wszechświecie. To na odcinku tylko od kościoła do uniwerku. Potem jakoś bardziej kumate ludzie się trafili. Osiągnąwszy nerkę w Będzinie przebijam się przez Zamkowe w stronę lasu grodzieckiego. Ktoś wie może co to się buduje obok leśniczówki? "86" przeskakuję na światłach i przy restauracji wbijam na żółty szlak którym wiozę się kawałek. Szkoda, że nim zwózkę drewna robili bo zryty i pełen patyków, na które trzeba uważać żeby nie stracić szprych albo przerzutki. Szlak porzucam kierując się w stronę "klinkierówki" i finisz asfaltem do domu. Tu trochę zabawy z Niebieskim żeby mu w końcu ustawić przerzutkę na przodzie jak trzeba i kurs do wsiowego Lewiatana. Wymoczony w benzynie łańcuch wymaga jeszcze smarowania bo na krótkim dojeździe dosyć żałośnie popiskiwał. Zrzuciwszy pełne sakwy w domu robię szybki oprysk i jeszcze kilkaset metrów testu. Jest dobrze na ile może być po przesiadce z mięciutkiego full-a na twardego hardtaila.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 48.00km
  • Teren 12.00km
  • Czas 02:29
  • VAVG 19.33km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 20 marca 2015 | dodano: 20.03.2015

Uczciwe -2 łącznie ze szronem na trawie. Kolejny dzień ładne słoneczko i na tle ostatnich dni to brak wiatru. Start mocno obsunięty - 6:18 - z powodu tego, że zauważyłem dziwną miękkość tylnej oponki na Rzeźniku. Chwilę zajęło mi dobijanie ręczne luftu. W związku z obsuwą nie pozostało mi nic innego jak jechać tylko ciut poniżej granicy zagotowania się. Dzięki temu (oraz sprzyjającym sytuacjom na skrzyżowaniach) udaje się nadrobić czas i na miejscu ląduję z zapasem minuty pomimo tego, że zrobiłem postój na foto hotelu. Dziura obok przystanku na Zagórzu zniknęła.




















Ten tydzień bardzo stabilny jeśli chodzi o warunki atmosferyczne bo po pracy powtórka z wczoraj czyli słoneczny dzień z nieznacznym wiaterkiem. Jeszcze do kompletu piątek więc trzeba obowiązkowo powrót pozaginać. Na początek spod fabryki terenem w stronę Dąbrowy Górniczej i dalej pod molo na Pogorii 3. Nikogo znajomego, króliczki niemrawe więc porzucam zbiornik, który niedługo będę już całkiem omijał ze względu na inwazję jaka nastąpi. Terenem za działkami ROD "Przemsza" przebijam się do tamy na Pogorii 4 i robię inspekcję odcinka przy RZGW. Ładnie wypełniony i ubity ale jeszcze bez asfaltu czy kostki. Objeżdżając RZGW terenem jadę w stronę Ratanic i wbijam na asfalt. Niespiesznie kręcę sobie wzdłuż zbiornika, biorę zakręt w prawo, jak prowadzi asfalt i nagle decyduję się na odbicie jednak na wprost, w teren. Jeszcze tamtędy nie jechałem i czas by w końcu dowiedzieć się co tam jest. A jest fajna, terenowa dróżka miejscami zryta chyba przez dziką zwierzynę (ewentualnie quady co na jedno wychodzi). Po drodze przepłaszam sarenkę. Chwilę dalej znów (być może nawet to ta sama). W sumie ścieżyna prowadzi mniej więcej równolegle do asfaltu wzdłuż P4 i wychodzi nieco przed kamieniem pamiątkowym. Dalej poboczem dociągam do mostku i odbijam na Warężyn. Asfaltem jadę do Dąbia (zaliczając po drodze aromaterapię z fermy). Przy szkole przypomina mi się, że kiedyś zjeżdżałem tu polną dróżką ale jakoś nie bardzo miałem w pamięci gdzie ona się zaczynała na drugim końcu, doszedłem więc do wniosku, że dziś jest dobry dzień by sobie przypomnieć. Tak też i zrobiłem. Podjazd niezbyt długi, przeciętnie stromy ale i tak musiałem w końcu zsiąść bo trafiłem na odcinek zarośnięty krzakami chyba głogu i przedarcie się przez niego wymagało nieco gimnastyki. Tak kręcąc się po polach między Dąbiem, Goląszami, Brzękowicami robię jeszcze kilka zjazdów i podjazdów by w końcu wybyć w Górze Siewierskiej obok nowego osiedla. Stamtąd przy maszcie GSM przebijam się na górkę paralotniarską. Jeden lotnik wystartował i odleciał w siną dal. Drugi pakował paralotnię a trzeci ruszam w drogę powrotną pickupem. Chwilę tylko zarzuciłem okiem na widoczki. Dziś nieszczególne. Wszystko jakieś takie zamglone. Zjeżdżam terenem pod cmentarz w Strzyżowicach i stąd już tylko szybki zjazd asfaltowy do domu. Bardzo przyjemnie się kręciło powrót. Wróży on całkiem przyjemny jutrzejszy dzień, który planuję spędzić maksymalnie na jeździe terenowej :-) Ktoś chętny zabrać się ze mną?


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 49.00km
  • Teren 11.00km
  • Czas 02:18
  • VAVG 21.30km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 19 marca 2015 | dodano: 19.03.2015

-2. Ładne słoneczko. Zimny wiatr ze wschodu. Dziś odstępstwo od rutyny. Jadę do Dąbrowy Górniczej przez Sarnów i Preczów czyniąc po drodze dwa krótkie odcinki terenowe na zawrotną, łączną wartość 1km. Od ronda na Zielonej już potem standard. Hotel dalej pnie się w górę. Podobno ma to mieć 10 kondygnacji czyli do końca jeszcze trochę by zostało. Jeśli faktycznie będzie taki wysoki to aquapark będzie praktycznie sporą część dnia w cieniu. Dziura obok przystanku w centrum Zagórza ma charakter wędrujący. Przesunęła się bliżej wiaty i w ostatniej chwili musiałem zrobić zwód i przemknąć za budowlą. Czujność. Całą drogę trzeba zachowywać czujność. Po Sosnowcu nie da się na razie jeździć rutynowo. Wszędzie jakieś wykopki i zmiany organizacji ruchu (planowane i spontaniczne).

Po pracy warunki jak wczoraj czyli słonecznie i wietrznie ale całkiem przyjemnie. Skoro dojazd był dziś przez Dąbrowę Górniczą to powrót postanowiłem zrobić przez Sosnowiec i Czeladź. Na początek spod fabryki terenem na Dańdówkę z małą pętelką krajoznawczą. Potem bokami pod siedzibę PTTK w Sosnowcu i przez Stawiki wbijam na czerwony szlak w stronę Hali Sportowej na Milowicach. Jednak za autostradą porzucam szlak odbijając w lewo i wertepkami kieruję się w stronę Brynicy. Najpierw zachodnim, a potem wschodnim brzegiem docieram w końcu do "94" i przy Strusiach zjeżdżam z niej ponownie dążąc do terenu i Brynicy. Kawałek jadę wzdłuż rzeki, kawałek asfaltem i w końcu mostkiem na czerwonym szlaku przebijam się do Przełajki. Tu już droga prosta do Wojkowic, terenowy skrót i 2km prostej do domu. Wiaterek jeszcze zauważalny i chłodny ale już jakby słabszy. Niestety zestaw zimowy ciuchów ciągle jest konieczny.  Powrót bardzo przyjemny.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Teren 11.00km
  • Czas 01:42
  • VAVG 21.18km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 18 marca 2015 | dodano: 18.03.2015

Ku mojemu zdziwieniu -1 na termometrze. Reszta jak wczoraj czyli słoneczko i wschodni wmordewind. Start 6:11. Kręcę niezbyt intensywnie bo nie ma sensu szarpać się z wiatrem. Przejazd spokojny. Codziennie jakieś niespodzianki na trasie. Dziś np. przy przystanku w centrum Zagórza wykopany dół ogrodzony siatką. Finisz nie dość, że pod górkę to jeszcze centralnie na wiatr. Na miejscu z zapasem jakichś 2 min. Słabo.

Po pracy powrót bez większego gięcia ile się da terenowo. Na początek spod fabryki w stronę Dąbrowy Górniczej. Po drodze krótki postój na zmianę rękawiczek. Te letnie jednak nie wyrabiały. Potem do Pogorii 3 wiele nie da się terenu wykombinować więc asfaltem. Na molo chwilę postałem w oczekiwaniu na jakiegoś króliczka ale żaden się nie pojawił. Ruszam więc na Zieloną i stamtąd przez mostek na Czarnej Przemszy w stronę czarnego szlaku do Łagiszy. Tnę prosto aż do wiaduktu "86" nad torami i tam kawałkiem asfaltu i żółtym szlakiem przebijam się pod ośrodek zdrowia w Psarach. Stąd przerzucam się na terenowy łącznik do Strzyżowic i potem już tylko szybki zjazd do domu. Tak na oko liczę, że jakieś 11km terenu wyszło. Bardzo przyjemnie i sprawnie się jechało.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 52.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:26
  • VAVG 21.37km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 17 marca 2015 | dodano: 17.03.2015

Termometr zeznał zero. Do tego powtórka wiatru z wczoraj czyli wmordewind wschodni. Start nieco obsunięty - 6:14. Kręci się jakoś tak niemrawo. Dziś zmiana trasy na dawną standardową czyli przez Będzin, obok izby wytrzeźwień, Środulę i Mec. Na tej trasie większy ruch ale jechało się nawet nieźle. Trochę się na finiszu zdziwiłem dystansem bo krótszy niż poprzednio a przecież droga nie mogła się skurczyć. Do tej pory było 16,4km a dziś 15,68. Dopiero po chwili zastanowienia wyszło mi, że jednak może być mniej bo tu gdzieś chodniczkiem, tam ścięcie, nie jechałem przez nerkę, ominąłem światła na stadionie i te kilkaset metrów mniej mogło spokojnie być.

Dziś po pracy warunki podobne jak wczoraj: słonecznie, dość silny i chłodny wiatr ze wschodu. Wystartowałem jak tylko szybko mogłem z chytrym planem przydybania Marioturcka gdzieś po drodze. Ruszam przez Plejadę w stronę kościoła na Pogoni i tam wbijam na ścieżkę w stronę Będzina. Niespiesznie kręcąc jadę nią tamże. Osiągnąwszy nerkę przejściami podziemnymi przebijam się na ścieżkę na wale Czarnej Przemszy i ciągnę nią aż do Zielonej i dalej na bieżnię wzdłuż P3. Tąże docieram do Świątyni Grillowania i przerzucam się na P4. Ziemia przy RZGW wybrana. Dzien, dwa robót i będzie kostka albo asfalcik. Oko me przyciąga kater więc objeżdżam RZGW i podjeżdżam nad brzeg by zrobić kilka foto. Coś tam wyszło nawet. Wypizgało mnie przy tej okazji dość konkretnie. Zbierając wiatr do prawego ucha terenem toczę się w stronę Ratanic. Tu mi wyskakuje króliczek. Wypadam na asfalt i rzucam się w pogoń. Jednak mi się przed mostkiem urwał w końcu. Dobrze pociskał nawet pod wiatr a ja dziś ewidentnie nie miałem weny do walki. Jak wczoraj odbijam wzdłuż dopływu z Przemszy w stronę Warężyna i skręcam potem w Dąbie-Chrobakowe gdzie używszy terenu skracam sobie do Malinowic. Tu znów wbijam w teren i zjazdem na żółtym szlaku docieram w końcu do Strzyżowic. Stąd już tylko szybki zjazd asfaltem do domu. Przyjemnie się dziś kręciło ale plan pierwotny trafić Mariusza na powrocie nie wypalił. Albo był szybciej na Pogoni niż ja tam dotarłem albo pojechał zupełnie inną trasą. A ma ich trochę do wyboru.

I jeszcze mi się przypomniało, że Rzeźnik mi dziś zęby, a może nawet i życie, uratował. Na Błękitnym byłaby gleba i ósemka z koła jak nic. Wbiłem na jednym ze skrzyżowań na Braci Mieroszewskich jadąc w stronę Klimontowa. Po drodze chciałem się wbić na ścieżkę więc wypatrywałem jakiegoś obniżonego albo zniszczonego kawałka krawężnika by sobie zgrabnie przeskoczyć. Coś tam się napatoczyło więc zjechałem i tu nagle niespodziewajka. Ścięty pieniek drzewa. Niewysoki ale mi stracha napędził. Niestety prędkość ze 30km/h więc na reakcję zero czasu i przeleciałem po nim na krechę. Amorki zadziałały rewelacyjnie! Nawet nie straciłem prędkości! Normalnie szok i niedowierzanie. Na Niebieskim byłaby gleba murowana.


Kategoria Praca

DPOD - dzień pod znakiem dziczyzny

  • DST 45.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 21.60km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 16 marca 2015 | dodano: 16.03.2015

Termometr zeznał, że +3 ale wrażenie chłodu było bardzo silne. Wszystko pewnie przez chłodny wiatr z kierunku zdecydowanie wmordewindu czyli dla mnie ze wschodu. Przez to też i trochę czas przelotu dłuższy. Start obsunięty nieco przez smarowanie łańcucha i amorków - 6:10. Po drodze urozmaicenia. Na odcinku "913" między tartakiem w Gródkowie a szkołą w Gródkowie po prawej stronie niebieski Matiz z trójkątem za szybą, po lewej martwy dzik (całkiem spory). Mijając Matiza widzę, że ma nieźle skasowany przód. Potem dalej w rowie widzę jeszcze jednego martwego dzika ale ten już chyba leżał od dłuższego czasu. Kolejne urozmaicenie to kontrola trzeźwości na wylocie z rondka na Zielonej w stronę "dworca kolejowego" w Dąbrowie Górniczej. Ja ich nie interesowałem. Potem jeszcze foto hotelu. Reszta drogi bez sensacji. Na miejscu z zapasem 3 minut.

Po pracy całkiem przyjemne warunki do kręcenia. To skłania mnie do lekkiego wygięcia powrotu. Na początek standardem pod molo na Pogorii 3. Trochę walki z wiatrem. Myślałem, że się zagotuję w ciuchach dobrych na rano jednak okazało się, że pomimo słoneczka do upałów daleko. Choć spotkałem też po drodze i twardzieli w krótkich gaciach. Na Pogorii 3 sporo ludzi. Rolkarze, biegacze, spacerowicze, trochę rowerzystów. Trzeba będzie powroty planować inną trasą bo jak się jeszcze pogoda nieco polepszy to będzie tam już za ciasno. Na całe szczęście dziś znów na full-u więc nie muszę się trzymać asfaltu by rozwijać ładną prędkość. Wydeptaną ścieżką gnam obok asfaltu i nawet sprawnie to idzie. Ten odcinek zaliczam do terenu :-) Z P3 urywam się obok Świątyni Grillowania i dzikim przejściem przez tory przebijam się na P4. Obok budynków RZGW lekkie zaskoczenie. Wygrzebali warstwę ziemi na nieutwardzonym kawałku ścieżki. Czyżby miał tu być asfalt lub kostka? Rolkowcy będą zadowoleni. Może z rozpędu zrobią też przejście przez tory? ;-) Zaskoczenie, znów na szczęście, niegroźne dla full-a i przez tą sztuczną depresję przebijam się bezawaryjnie. Przez chwilę myślałem, że będę miał króliczki ale niestety szybko odpadli. Trasa w stronę Wojkowic dziś zdecydowanie pod wiatr. Prędkość tak w granicach 25-28km/h i to przy utwardzonych amorach. Ale też daleko jeszcze było do jazdy na maksimum tyle, że nie zależało mi dziś na pociskaniu. Asfalt wzdłuż P4 porzucam przed mostkiem i skręcam na ścieżkę na wale dopływu z Czarnej Przemszy do P4 i dalej zjeżdżam na pole w stronę Warężyna. Przeskok "86" na drugą stronę i prosto do Dąbia. Po drodze po prawej stronie na polach dostrzegam coś, co wydaje mi się dziczyzną na wypasie. Zatrzymuję się i zaczynam strzelać foto. Chyba zwierzaki wzięły mnie za zagrożenie bo chwilę się pogapiły i poszły w długą. Szybko zniknęły mi z oczu. Tak sobie pomyślałem, że zjadę na łąkę i pod osłoną badyli podjadę bliżej. Niestety nie udało się. Chyba moja jaskrawa kamizelka była zbyt widoczna i zwierzyna znów ruszyła w pola. Kilka foto jak odbieżają i ruszam dalej. Z Dąbia bez gięcia przez Goląszę Dolną do Strzyżowic i zjazd do domu. Tu zmiana rumaka na Błękitnego i zagięcie do wsiowego Lewiatana po zaopatrzenie.


Rozkopane centrum Zagórza. Za kilka miesięcy ma tu być rondo.


N-ty raz Pogoria 4. Zawsze mnie cieszy ten kolorek wody. Choć w na turze wygląda jeszcze lepiej.


Wyrobisko przy budynkach RZGW na P4. Trzeba będzie sprawę obserwować co z tego się urodzi. Obstawiam asfalt.


Dziczyzna. Czujna.


Dziczyzna ruszyła.


Chwilę potem jeszcze raz je pstrykam. Jednak jak się zwinęły z tego pola to już ich więcej nie widziałem. Zginęły całkiem w trawach. Maskowanie perfekcyjne.







Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 13 marca 2015 | dodano: 13.03.2015

+2. Na wstawaniu coś padało. Na starcie tylko szczątkowa mżawka osiadająca na okularach. Jakoś nie zwróciłem uwagi na to, czy jest wiatr czyli chyba nie było, albo korzystny. Start ciut obsunięty - 6:13 - ale wnosząc po ostatnich czasach przelotu powinienem dojechać bez problemu punktualnie. Nie udało się. Na Zielonej GPS zawołał jeść i zanim się wyplątałem z plecaka, wygrzebałem zapasowe akumulatory, przetarłem okulary, pozmieniałem co trzeba, spakowałem majdan na nowo, uciekło mi z 5 min. przynajmniej. Po drodze kilka minut zeżarły czerwone światła i tym sposobem loduję na mecie 7:03. Opad i nasłuch przedstartowy ujawniły mokrość jezdni ale w trakcie lotu okazało się, że nie jest źle i stuptuty nie były konieczne. Dojazd spokojny i bez zgrzytów.

Kilka foto z budowy hotelu obok Nemo.






















Na powrocie drobny deszczyk i trochę wiatru. Niestety przeciwnego. Siąpiło na tyle długo, że w koleinach zebrało się trochę wody. Żeby nie uflejać się do imentu gdzie się da to jadę chodnikami i ścieżkami. Powrót też bez większego gięcia. Kolejno: centrum Zagórza, Mortimer, Pogoria 3, Pogoria 4, Preczów i Sarnów. Rowerek i tak uflejany, na finiszu więc jeszcze spłukanie piachu i obtarcie amorków. W sumie dobrze się jechało.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 45.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 21.60km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 12 marca 2015 | dodano: 12.03.2015

+1. Zimny wiaterek o niezbyt dużej mocy. Jezdnie generalnie suche. Pochmurno. Start 6:09. Jechało się bardzo przyjemnie i dość sprawnie. Po drodze foto hotelu. Chyba jednak jeszcze trochę urośnie. Na miejscu z zapasem 8 minutek.

Prognozy na powrót były takie, że bez opadów ale nic rewelacyjnego. Tymczasem były nawet dłuższe okresy kiedy świeciło ładne słoneczko. Niestety przy okazji też wiało zimnym powietrzem. Warunki jednak zakwalifikowałem do sprzyjających zaginaniu powrotu. Na początek bez gięcia w stronę Plejady. Gdzieś na zjeździe w stronę trzech rondek zawiesza się GPS (tak przypuszczam po zamrożonym odczycie prędkości) co spostrzegam dopiero na Chemicznej. Krótki postój na wyjęcie baterii i potem dalej w stronę Czeladzi. Tu przebijam się na drugą stronę granicy czerwonym szlakiem do Przełajki i dalej do Wojkowic. Chciałem przejechać przez teren dawnej KWK "Jowisz" ale okazało się, że trochę się zmieniło od mojego ostatniego tam pobytu. Betonowe ogrodzenia, bramy itp. Na upartego przebiłbym się przez teren do paintball-a i ASG ale zamiast tego wróciłem i objechałem od strony skupu złomu i dalej w osiedle skąd na zakończeniu ślepej drogi wbijam w kawałek terenu zjeżdżając pod park w Wojkowicach. Tu kieruję się na Rogoźnik, gdzie za kościołem odbijam w prawo do Strzyżowic i z lekkim wygięciem ląduję w domu. Generalnie powrót bez pośpiechu, dość przyjemny pomimo wiatru i spokojny.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 37.00km
  • Teren 6.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 21.98km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 11 marca 2015 | dodano: 11.03.2015

+2. Mam wrażenie, że czasem trochę zawiewało ale nie ustaliłem kierunku. Zresztą po 300m obrałem kurs na cel i mniej więcej stałą prędkość, które to powodowały nieustanne wrażenie, że wieje w gębę. Start 6:08. Miałem sobie spokojnie kręcić ale jakoś tak samo poleciało do przodu. Na Mortimerze start za autobusem w duecie z jakimś rowerzystą jednak na młynkach szybko się wybijam do przodu i na zjeździe uzyskuję lekką przewagę. Potem przerzucam się na chodnik po lewej stronie z zamiarem odbicia w lewo. Zawodnik gdzieś dalej prosto poleciał. Na miejscu ze sporym zapasem minutek.

Na wylocie z pracy jezdnie lekko mokre a z nieba leci śladowy deszczyk. Miałem w planie powrót jak najbardziej terenowy ale warunki gwarantowały duży uflej więc ograniczyłem nieco teren. Chodnikami i asfaltami standardową trasą na molo na Pogorii 3. Tutaj tylko kilku biegaczy i żadnych rowerzystów. Skoro nie było szansy na króliczka to zdecydowałem się jednak odprawić trochę terenu. Przez Zieloną i mostek na Czarnej Przemszy kieruję się w stronę lasu do Łagiszy. Wzdłuż torów przebijam się na drugą stronę "86" i potem terenem dobijam pod stadion LKS "Iskra" Psary. Stąd już reszta asfaltem do domu pod zacinający i nieco intensywniejszy deszczyk. Na miejscu jeszcze czyszczenie rowerka i na dziś koniec kręcenia. Przyjemnie się jechało choć niezbyt spiesznie. Wiatr i opad sprawiały, że wychłodzone nogi średnio podawały. Nie było jednak tak tragicznie jak spodziewałem się po prognozie ICM-u.


Kategoria Praca