limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:115553.00 km (w terenie 6305.00 km; 5.46%)
Czas w ruchu:6081:56
Średnia prędkość:19.00 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2945
Średnio na aktywność:39.25 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPDZD

  • DST 37.00km
  • Czas 01:49
  • VAVG 20.37km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 10 sierpnia 2017 | dodano: 10.08.2017

Niestety widać już, że lato powoli odchodzi. Na razie po tym, że o 4:00 jest już całkiem ciemno. Przed 5:00 widzę za oknem ładne światło więc skuszony tym wychodzę na taras oglądnąć zaczątki wschodzącego słońca. I tu niespodzianka. Owszem, na północnym wschodzie ładny widoczek podświetlonych chmur ale już na południowym wschodzie, mniej więcej nad Łagiszą, widzę wyładowania. Odwracam się na zachód a tam czarne chmury jakby zaraz miało solidnie lunąć. No ładnie. Sprawdzam prognozę ICM-u i widzę, że zakładają możliwość wystąpienia burz. Coraz lepiej. Zbieram się dalej. Około 5:30 zaczyna wiać i spada trochę kropelek ale ostatecznie nie przeradzają się w większe opady. Na starcie o 6:10 jest już tylko pochmurno i nieznacznie podwiewa. Bardzo przyjemne warunki do jazdy. Kręcę przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Na jezdni widać miejscami gdzie popadało. Droga dziś spokojna. Trochę wyginam w centrum Dąbrowy Górniczej bo mam w zapasie kilka minutek. Na miejscu jestem z zapasem pięciu. Dziś bez przerywników technicznych.

Powrót w milusim ciepełku. Ruszam z pracy w stronę centrum Zagórza. Od asfaltu bije gorąco ale dopóki się jedzie to nie przeszkadza. Dopiero kiedy trzeba gdzieś na światłach czy skrzyżowaniu się zatrzymać robi się jak w piekarniku. Z tego też powodu z centrum Zagórza kręcę w stronę Makro i uciekam na terenowy skrót do Mydlic. Potem znów kawałek asfaltu na Warpie i dalej Aleją Kołłątaja do będzińskiej nerki. Tu zjeżdżam na osiedle Gzichów i potem Zamkowe. Część drogi da się przejechać po chodnikach, które zdają się być mniej nagrzane, i po terenie. Z Zamkowego wjeżdżam do lasku grodzieckiego i przebijam się w jego cieniu do świateł na "86". Tu znów asfalt ale tylko do centrum logistycznego Lidl-a, za którym wbijam w teren i na żółty szlak przez las gródkowski w stronę Psar. Wypadam na ul. Łącznej i kręcę w stronę remizy. Potem zwrot na zachód i prosto do domu. Zostawiam Rzeźnika i wyciągam nieco zapomnianą Srebrną Strzałę. Jako, że Błękitny w serwisie tylko ona może obsłużyć kurs zaopatrzeniowy. Robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana i z balastem staczam się do domu, gdzie w końcu mogę uraczyć się zimnym Żywcem ze zmrożonego w zamrażarce kufelka. Miodzio.


Kategoria Praca

DPSD

Środa, 9 sierpnia 2017 | dodano: 09.08.2017

Wszystko dziś szło pięknie i ładnie do Łagiszy. Przedstartowe przygotowania przebiegły sprawnie. Wyruszam o 6:12 czyli jest ciut zapasu na marudzenie. W sumie, to planuję zahaczyć o ścianę płaczu w centrum Dąbrowy Górniczej. Pogoda dopisuje. Nie ma, co prawda, za dużo słońca, nawet trochę chmurek się pojawiło ale jest zdecydowanie cieplej niż wczoraj i nie wieje. Kręcę drogę standardową przez Łagiszę. W Gródkowie na przejeździe kolejowym pierwszy znak, że coś nie tak z tylną przerzutką. Zrzucam biegi i coś strzela ale jeszcze działa. Kolejne ostrzeżeniem na światłach na "86". Pojawia się lekki luz na lince ale jeszcze jest ok. Fail pojawia się na skrzyżowaniu przy Biedronce w Łagiszy. Linka się urywa i z tyłu łańcuch ustawia się na najmniejszej zębatce. Ledwo mogę ruszyć ze skrzyżowania. Przetaczam się kawałek upewniając się, że to faktycznie padła linka i zjeżdżam na chodnik. Dłubanie przy defekcie zabiera mi 20 min. ale odzyskuję sprawność w biegach. Obsuwę mam już tak dużą, że nie cisnę. W centrum Dąbrowy lekko zaginam o bankomat i wracam na standardową trasę przelotową. Na mecie jestem ze stratą 24 min. Mimo wszystko przyjemny dojazd do pracy.

Powrót podobnie jak wczoraj. Kolejno Mec, Środula, Stary Będzin, serwis. Tu zostawiam Błękitnego na wymianę oleju w przednim hamulcu i odbieram Rzeźnika po wymianie łożysk suportu i tarczy hamulcowej na tyle. Okazało się też, że zgubiłem jedną ze śrub zawieszenia. Fartem mi się rama nie rozjechała gdzieś w locie :-) Z serwisu jadę podobnie jak wczoraj przez Łagiszę i Sarnów. Tym razem bez wjazdów na zakupy. Na powrocie zauważalny wzrost temperatury. Zgodnie z przewidywaniami ICM-u. Wychodzi na to, że jutro będzie jeszcze większa lampa.
Dzień idzie na konto Błękitnego bo na nim dziś przejechane 25km.


Kategoria LinkaP, Praca, Serwis, Suport, Tarcza

DPD

Wtorek, 8 sierpnia 2017 | dodano: 08.08.2017

Przedstart sprawny ale było tyle rzeczy do zrobienia z rana, że ostatecznie wytaczam się dość późno - 6:16. Nawet nie próbuję cisnąć bo warunki ku temu niezbyt sprzyjające. Jest zdecydowanie chłodniej. Pewnie na termometrze spadek niewielki ale odczuwalnie to tak o 10 stopni mniej. Do tego mam wiatr ze wschodu. Kręcę trasę standardową przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Po drodze byłem ze 2x wyprzedzany nieco za blisko i za szybko czyli normalny dojazd do pracy. Na miejscu jestem obsunięty o 2 minuty. Mimo wszystko przyjemne kręcenie poranne.

Po pracy zrobiło się całkiem przyjemnie. Słoneczko, wiaterek, ciepło. Spacerowo wracam przez Mec i Środulę do Będzina gdzie zajeżdżam do serwisu zapytać o stan leczenia Rzeźnika. Dziś dotarły łożyska i na jutro ma być gotowy. Ustaliwszy godzinę odbioru toczę się do Łagiszy i dalej przez Sarnów do domu z małym postojem na uzupełniające zakupy we wsiowym Lewiatanie. Potem zjazd prosto do domu. Ciągle jeszcze wychodzi weekend bo mam niemałe ciągoty do spania :-p


Kategoria Praca

DP Dojazd do Fortu 39

  • DST 85.00km
  • Teren 20.00km
  • Czas 04:50
  • VAVG 17.59km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 sierpnia 2017 | dodano: 04.08.2017
Uczestnicy

Dziś grzebanie przedstartowe nietypowe bo z pakowaniem na weekendowy wyjazd klubowy. Z tego też powodu zaliczam niezły poślizg czasowy i na kołach jestem o 6:20. Kręcę niespecjalnie intensywnie ale też i bez ociągania trzymając się bardzo blisko krawędzi okna przelotowego. Trasa standardowa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Światła mi dziś ładnie współpracują ale mimo tego lekko obsuwam się w czasie bo jadę delikatniej wszystkie grubsze wyboje ze względu na sakwę na bagażniku. Nie chcę rozwalić koła przez zbędne szarżowanie. Ostatecznie na mecie mam jakieś 3 min. spóźnienia. Mogło być gorzej. Przyjemny dojazd do pracy. Spokojny nie za bardzo bo tu i tam jakieś drobne irytacje ze strony innych uczestników ruchu (również rowerzystów) się pojawiały.

Po pracy przetaczam się na jedno z miejsc zbiórki na dojazd do Fortu Olszanica w Krakowie czyli na Sosinę. Trochę terenem, trochę asfaltami dojeżdżam na miejsce przed 16:00. Mniej więcej planowo zjawia się Paweł i Domino. Na resztę czekamy dość długo racząc się pysznymi lodami. Oni potem też jeszcze po lodzie i w końcu ruszamy dalej. Jest po 17:00. Kręcimy znaną drogą przez Ciężkowice, Trzebinię i Puszczę Dulowską do celu. Fort osiągamy już po zachodzie słońca. Szybki zrzut bagażu, chowamy rowery i idziemy się integrować przy ognisku. Trochę się to niektórym przeciąga ;-)


Link do pełnej galerii














Kategoria Praca, Kilkudniowe

DPD

  • DST 37.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 21.98km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 3 sierpnia 2017 | dodano: 03.08.2017

Chyba już tak zostanie, że póki ciepło to przedstarty będę miał mocno grzebane i przestanę walczyć o lepszy czas. Dziś również poszło nie za dobrze i na kołach jestem o 6:15. Na dworze przyjemnie. Słoneczko nie ma dziś na niebie żadnej konkurencji więc od razu daje konkretnie. Nie udaje mi się dopatrzeć zauważalnych śladów wiatru. Kręcę trasę standardową przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą przykładając się nieco do kręcenia ale tak, by mieć jeszcze trochę mocy w rezerwie. Jedzie się przyjemnie i spokojnie. Ostatecznie na miejscu jestem z zapasem 5 min.

Powrót przy wyższej temperaturze ale za to w zauważalnym wiaterku. Dzięki temu warunki były bardzo przyjemne do jazdy. Na niebie pojawiły się zauważalne chmury temperując nieco wysiłki słońca. Nawet trochę obawiałem się, że mogę wjechać pod jakieś opady ale ostatecznie udało się wrócić na sucho. Kręcenie powrotne niezbyt spieszne na trasie: Mortimer, Reden, fragment bieżni przy Pogorii 3, Zielona, czarny szlak do Łagiszy, Sarnów, Psary. Na plaży przy Pogorii 3 sporo narodu łażącego przez ścieżkę rowerową jak w amoku. Trzeba na nich uważać jak na niepełnosprawnych. W ogóle się nie rozglądają. Normalnie sami nieśmiertelni. Reszta drogi dość pusta. U siebie na wiosce widzę kolejny przykład tego, jak smartfony ludziom rzucają się na rozum. Dziewczyna jedzie na skuterku i klepie coś na telefonie. Słów brakuje.


Kategoria Praca

DPDZD

Środa, 2 sierpnia 2017 | dodano: 02.08.2017

Wygrzebanie się do wyjazdu szło nieźle ale i tak skończyło się słabo. Ruszam o 6:15 więc nie mam prawie wcale rezerwy i od razu kręcę z uczuciem. Warunki są bardzo przyjemne. Jest lekki wiaterek, słoneczko widoczne ale nieco przymglone przez wysokie chmurki więc nie dopieka jeszcze zbyt mocno. Trasa standardowa do centrum Dąbrowy Górniczej. Tu robię mały zwód w stronę ściany płaczu, co wydłuża dojazd o około 1km. Z zagięcia wracam z powrotem na zwykłą trasę dojazdową przez centrum Zagórza. Na miejscu mam lekki poślizg czasowy - 2 min. Bardzo przyjemny dojazd do pracy.

Powrót z pracy przebiegł pod znakiem pogróżek ze strony pogody. Wychodząc widzę sporo chmur na niebie a w powietrzu czuć niemało wilgoci. Liczę się z tym, że może solidnie lunąć. Zresztą chwilę po starcie zaczyna się lekki opad. Na szczęście nie jest groźny. Kręcę powrót przez centrum Zagórza, Mec, Reden, bieżnię przy Pogorii 3 i 4, Preczów, Sarnów. Jedzie się bardzo dobrze i spokojnie. Kropelki dawały o sobie znać przez większość drogi ale nie przerodziły się w coś, co by mogło zbytnio zmoczyć. W domu zrzucam plecak, zapinam sakwy i robię jeszcze zagięcie do wsiowego lewiatana.


Kategoria Praca

DPS

  • DST 24.00km
  • Czas 01:10
  • VAVG 20.57km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 1 sierpnia 2017 | dodano: 01.08.2017

Poranek z bardzo przyjemnymi warunkami. Ciepło ale rześko, wiatr zerowy, dużo słońca i bez chmur. Ruszam o 6:09. Początkowo kręcę dość intensywnie. Właściwie to aż do Parku Hallera. Tu mam jeszcze 15 min. czasu i jakieś 4-5km do celu więc mogę zrzucić z tempa i cieszyć się pogodą. Na miejsce zataczam się z rezerwą 4 min. Bardzo przyjemny i spokojny dojazd do pracy.

Po pracy zrobiło się zauważalnie cieplej. Na tyle, że nie cisnąłem na siłę. Powrót dziś skrócony. Przez Mec, Środulę i Stary Będzin kręcę do serwisu oddać Rzeźnika na umówione leczenie. Do wymiany tarcza hamulcowa z tyłu, likwidacja zauważalnych luzów w korbie i delikatnych luzów w zawieszeniu. Poza tym regulacje i przegląd. Mam nadzieję, że nic więcej nie wyjdzie w praniu. Reszta powrotu zbiorkomem. Część rowerowa powrotu była zdecydowanie przyjemniejsza.


Kategoria Praca, Serwis

DPD

  • DST 35.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:44
  • VAVG 20.19km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 31 lipca 2017 | dodano: 31.07.2017

ICM obiecywał +20 rano i rzeczywiście było bardzo ciepło choć jeszcze przyjemnie rześko. Przedstart szedł nieźle ale ostatecznie na kołach jestem o 6:12. Dziś Błękitnym bo Rzeźnikowi jednak zeszło powietrze. Wczorajsze dopompowywania nie były jednak bezpodstawne. Kręcę niezbyt spiesznie standardową trasą przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Przejazd spokojny i bardzo przyjemny. Na miejscu jestem z zapasem 2 min.

Po pracy przyjemne ciepełko, dużo słońca, nieco wiatru. Wspaniałe warunki do jeżdżenia. Wracam dziś kierując się do Będzina przez Zagórze, Makro, Mydlice i Warpie. W serwisie umawiam Rzeźnika na leczenie i kręcę dalej do domu. Kolejno Nerka, Zamkowe, Grodziec, Wojkowce i od Orlenu prosta do domu. Jechało się bardzo przyjemnie, droga spokojna. Dziś bez zagięć bo jeszcze czeka mnie opracowanie kapcia na tyle Rzeźnika. No i w lodówce czekał zimny izotonik :-)


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Czas 01:44
  • VAVG 20.77km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 28 lipca 2017 | dodano: 28.07.2017

Przedstart grzebany straszliwie. Na kołach o 6:17. Deszczyk, który był spadł po 5:00, pozostawił trochę wilgoci na jezdni i w powietrzu ale chlapy wielkiej nie było. Nogi od razu powiedziały, że warunki do podawania słabsze więc nie cisnąłem. Trasa standardowa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Jak zwykle, kilka wnerwów na "kierowników" wyprzedzających za blisko ale poza tym spokojny i przyjemny dojazd do pracy. Na miejscu z poślizgiem 2 min.

Na wyjściu z pracy bardzo przyjemne warunki ale jakoś tak mało słonecznie i trochę wietrznie. Kręcę powrót niespieszny na kierunek Mortimer i Reden. Dalej chciałem pod Most Ucieczki ale zaskakuje mnie tu ekipa ze sprzętem ciężkim i uczyniona przez nich sterta gruzu. Ciekawe co też knują. Przedostaję się przez tory wiaduktem obok i kręcę dalej w stronę Zielonej. Ołowiana chmura, którą widziałem już dłuższą chwilę w końcu zrzuca drobny deszczyk. Wdziewam kurtkę żeby mi zimno nie było i jadę dalej. W parku już kapie nieco mocniej ale dalej się nie poddają licząc na to, że może jednak uda się jakoś przemknąć. Nie udaje się. Kiedy wyjeżdżam na ulicę prowadzącą do Preczowa nagle robi się ulewa. Tyle co zdążyłem założyć pokrowiec na plecak. Mnie zlało do gołej skóry. Na drodze potoki i rozlewiska ale skoro w butach mam już i tak mokro to się nie przejmuję i spokojnie kręcę sobie w ulewie dalej. Deszcz kończy się jakiś kilkaset metrów przed remizą w Preczowie. Pojawia się piękne słoneczko. Niespiesznie kręcę do Sarnowa i dalej do domu. Wszędzie po drodze ślady ulewy. Przyjemny i spokojny powrót do domu.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 32.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:32
  • VAVG 20.87km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 27 lipca 2017 | dodano: 27.07.2017

Przedstartowe grzebanie nieco mi się przeciągnęło i na kołach jestem nieco na krawędzi okna przelotowego - 6:15. Na niebie chmurki, które na szczęście tylko ozdabiają i robią ładną oprawę dla słoneczka. Nie jest jednak ciepło. Zdecydowałem się na bluzę z długim rękawem i wcale nie było mi za ciepło. Nogi stwierdziły, że podawanie nie będzie dziś rewelacyjne. Kręcę standardową trasę przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Ze 2x po drodze coś tam mnie zirytowało ale ogólnie przejazd spokojny i zdecydowanie przyjemny. Na miejscu jestem z zapasem 60 sekund.

Po pracy wiaterek zrobił się jakiś taki bardziej zauważalny. Ciepło specjalnie też nie było. Postanowiłem nie krążyć i wracać do domu w miarę krótką drogą. Okazało się na finiszu, że obrany wariant to nawet krócej niż do pracy. Kolejno: centrum Zagórza, obok Makro, Mydlice, Warpie, nerka, fabryka domów, światła na "86", "913". Gdzieś w okolicach Będzina od zachodu pojawiły się nisko sunące ołowiane chmurki. Trochę obawiałem się, że może lunąć więc zamiast giąć przez Łagiszę i Sarnów skróciłem powrót. Na szczęście poza tym, że pociemniało to nic nie spadło.


Kategoria Praca