Praca
| Dystans całkowity: | 114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%) |
| Czas w ruchu: | 5998:30 |
| Średnia prędkość: | 19.03 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2903 |
| Średnio na aktywność: | 39.33 km i 2h 04m |
| Więcej statystyk | |
DP PTTK D
-
DST
45.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
21.77km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start dziś taki sobie o 6:10. Na dworze jest bardzo przyjemnie. Słoneczko, lekki wiaterek, trochę chmur na niebie. Kręcę bez ciśnienia standardową, ostatnimi czasy, trasę. Na miejscu z zapasem 5 min. Przyjemny, bezproblemowy dojazd do pracy.
Z pracy wychodzę nieco później bo dziś spotkanie Cyklozy. Turlam się tam wykorzystując nieco terenu. Kręcę na Dańdówkę i dalej aż do przejazdu pod Mostem Dla Karłów, na zielony szlak. Wypadam niedaleko Waldkowej Działki i bokami dotaczam się do Placu Ćwierka.
Na spotkaniu odbieram oponki, które mi się nie sprawdziły na starcie wyjazdu w Bieszczady i potem wspominamy klubowe jeżdżenie po tychże Bieszczadach. Na początek na przykładzie moich zdjęć, potem dzięki filmom nakręconym przez Tomka (Aminokwasa). Wspomnienia odżyły :-) Zakończyliśmy jak padła bateria w Grześkowym laptopie. Potem jeszcze kilka ogłoszeń parafialnych, formalności zapisowe nowych członków klubu (ale starych znajomych) i rozchodzimy się gdzieś około 19:30.
Solo kręcę powrót oklepaną trasą przez Milowice, Czeladź i Wojkowice. Standardowo kilometr terenu w Wojkowicach i długa prosta do domu. Tempo na powrocie wrzuciłem sobie nieco podkręcone by w miarę szybko doturlać się do celu. Na powrocie bardzo przyjemne warunki termiczne.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
19.46km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Noc słaba. Późno poszedłem spać, mało spałem i start wyszedł nędznie. Ruszam o 6:14. Jest pochmurno z nieśmiałymi zapowiedziami, że może słoneczko się jednak przebije. Jezdnie mokre po deszczach, które padały jak wstawałem i pewnie przez kawałek nocy. W powietrzu jednak dalej sporo wilgoci i jestem psychicznie przygotowany na to, że może nagle lunąć. Kręcę bez wielkiego ciśnienia ale też i bez ociągania bo rezerwa czasowa jest prawie żadna. Przetaczam się standardową trasą przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Światła nieznacznie mnie tylko spowalniają. W sumie jednak spokojny i przyjemny dojazd do pracy. Na miejscu jestem z rezerwą 3 min. I na sucho. Kilkanaście minut po 7:00 pojawia się blade słoneczko. Czyżby jednak dzisiejszy dzień był jeszcze do uratowania?
Wychodząc z pracy widzę chmury i drobne kropelki z dodatkiem wiatru. Ruszam na krótko tylko z pokrowcem na plecaku. Kilkaset metrów dalej jednak staję pod wiatą przystankową i czekam aż opad nieco osłabnie wdziewając jednocześnie kurtkę. Kilka minut później znów lecą tylko pojedyncze kropelki. Kręcę do centrum Zagórza i przez Mortimer na Reden pod ścianę płaczu. Test nowej karty wypada pomyślnie. Stamtąd standardem w stronę Mostu Ucieczki i dalej na bieżnię przy Pogorii 3. Ze względu na pogodę ścieżka dziś cała dla mnie. Dotaczam się do Świątyni Grillowania i tu zatrzymuję się kolejny raz by przeczekać chwilowy wzrost intensywności opadu. Kilka minut później jestem na bieżni przy Pogorii 4. Na śluzie zatrzymuje się terenówka strażaków. Od śluzy do zabudowań RZGiW rozłożone węże strażackie. Przy RZGiW kilka samochodów straży. Chyba jakieś ćwiczenia. Nie zatrzymuję się jednak bo nie dzieje się nic ciekawego. Toczę się do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu. Na tym odcinku trochę niegroźnych kropelek. Do domu dotaczam się tylko lekko okapany. W sumie spokojny i, przyjemny i niespieszny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:37
-
VAVG
21.03km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś udaje mi się poprawić godzinę startu o 5 min. Mając ciut większą rezerwę czasu nie muszę wkładać specjalnie dużo uczucia w kręcenie. Pogoda zmienia się zauważalnie. Na niebie jest sporo chmur. Jeszcze są wysoko i niedeszczowe ale sugeruje to duże prawdopodobieństwo spełnienia się prognozy ICM-u na jutro i ryzyko dojazdu w deszczu. Jest też chłodniej niż wczoraj i wiaterek jest bardziej zauważalny. Wciąż są to jednak warunki do jazdy "na krótko". Trasa standardowa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Dziś niewspółpracowały tylko światła na "86". Poza tym przejazd bez przestojów. Spokojny. Przyjemny. Na miejscu jestem z rezerwą 7 min.
Po pracy milutko ciepło, zauważalny wiatr mniej więcej z zachodu i trochę fruwających chmurek, od czasu do czasu, przesłaniających słoneczko. Kręcę powrót początkowo jak wczoraj czyli do centrum Zagórza, obok Makro i w teren do Mydlic. Nieco inaczej wyginam terenem ale ostatecznie i tak docieram w to samo miejsce co wczoraj, czyli pod płot Johnsons Electric i wracam na asfalt obok cmentarza. Potem dalej w stronę Alei Kołłątaja i do Nerki. Stamtąd przez Zamkowe na ścieżkę do Grodźca ale dziś bez wjazdu na Dorotkę. Reszta drogi to standard przez Gródków. Wychodzi w miarę krótki powrót na dość spokojnej i urozmaiconej trasie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:46
-
VAVG
20.38km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przedstartowe grzebanie szło mi dziś opornie i w efekcie ruszam dopiero o 6:15. To z kolei sprawia, że w kręcenie dojazdowe wkładam nieco więcej uczucia niż kiedy mam dużą rezerwę czasową. Na szczęście warunki ku temu są bardzo sprzyjające. Jest ciut chłodniej niż wczoraj, jest trochę wiaterku i nieco chmurek okresowo przesłaniających słoneczko. Trasa standardowa. Światła współpracują jak nigdy. Na tych na "86" nawet nie muszę zwalniać. Na Alei Róż i Mortimerze nieznacznie tylko zwalniam. Szlaban na "dworcu" w Dąbrowie Górniczej też otwarty. Na mecie sprawdzam czasy. Przejazd 40 min. Zapas 5 min. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.
Po pracy znów miłe ciepełko. Trochę więcej wiatru. Przez przypadek wyszedł mi inny wariant powrotny bo się zamyśliłem i skręciłem nie tam gdzie planowałem ale potoczyło się dobrze. Wracam w stronę ronda w centrum Zagórza. Tu miałem odbić w stronę kościoła i dalej na Środulę ale się zagapiłem i pojechałem w stronę Makro. W sumie kierunek też dobry. Za rondem wbijam na wprost w teren i przetaczam się nim na Mydlice dalej utrzymując kierunek. Przypominam sobie jednak, że teren zaprowadzi mnie pod Decathlon mniej więcej, a nie tam chciałem dojechać. Widzę jednak wąziutką ścieżynkę odbijającą w prawo. Kierunek mi pasuje więc czynię eksplorację. Ostatecznie dotoczyłem się do ogrodzenia Johnsons Electric. Z terenu wybyłem na wysokości cmentarza na Koszelewie. Tu już asfaltem staczam się w stronę Teatru Dzieci Zagłębia w Będzinie. Na Nerce odbijam na Zamkowe i za osiedlem wjeżdżam na ścieżkę rowerową do Grodźca. W Grodźcu nieco kluczenia. Wjeżdżam dziesięcioma procentami na zbocza Dorotki i objeżdżam ją prawie dookoła przy okazji robiąc foto centrum logistycznego Lidla i budującego się w Sarnowie kolejnego obiektu tego typu. Na razie jedna hala ale słyszałem, że tamten kompleks ma być jeszcze większy od Lidla. Będę śledził postępy budowy i focił z Dorotki co jakiś czas. Ze wzgórza staczam się do skrzyżowania, z którego mogę pojechać dalej w stronę Biedronki i Wojkowic. Odbijam jednak w prawo wcześniej i klinkierkiem przetaczam się na zielony szlak biegnący w stronę mniej więcej Strzyżowic. Fajnym zjazdem docieram do ul. Brzeziny w Wojkowicach, która na granicy z Psarami przechodzi w Graniczną. Prostą docieram do domu. Bardzo fajny i spokojny powrót do domu. Gdyby nie zagięcie o Dorotkę to byłoby może nawet ze 2km mniej na liczniku. Widzę, że zaprawa z Bieszczad daje efekty. Podjazdy pod górki robię teraz na "dwójeczce" z przodu, kiedy wcześniej robiłem je na "jedyneczce". Ciekawe jak długo utrzyma się efekt górski :-) Nawet te 10% na Dorotkę wjechałem na "dwójce" w ogóle się nawet nie spinając. Piękna sprawa taki rozruch po górach.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
19.09km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:09. Po wyjściu na zewnątrz jedna myśl: cieplusio :-) Lekki wiaterek, dużo słońca. Bajkowa pogoda na dojazd do pracy. Kręcę standard przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Wszystko dziś na trasie współpracuje, światła, szlabany, ronda. W Parku Hallera jestem na tyle wcześnie, że poważnie zrzucam z tempa a i tak na mecie jestem z zapasem prawie 10 min. Bardzo przyjemny dojazd do pracy.
Po pracy jeszcze bardziej cieplusio. Normalnie w takich warunkach jeździ mi się rewelacyjnie ale dziś mi jakoś nie podeszły. Może trochę za sprawą intensywnego, i na finiszu męczącego, dnia w pracy. Wracam w tempie spacerowym przez Mec, Środulę, Stary Będzin, ścieżkę małobądzką w stronę Nerki. Przy Biedronce obok Nerki przyuważam nowe arty na ściankach więc zawracam i staczam się w ich kierunku focąc większość. Niektóre nawet całkiem fajne ale ogólnie te z pierwszych w tym miejscu robiły jakoś większe wrażenie. Po tym małym spowolnieniu przetaczam się przez Zamkowe do lasku grodzieckiego i dalej na światła na "86" w stronę Gródkowa. Za centrum Lidla skręcam w teren do lasu gródkowskiego i bokami dalej przebijam się w stronę domu. Właściwie całą drogę przeciągnęła mnie tylko świadomość, że w lodówce stoi zimne piwo w ilościach wystarczających by się kompletnie zaprawić jeśli by mi przyszła tylko taka fantazja. Ostatecznie wystarczyło jedno ale za to weszło jak mało kiedy :-]
Link do pełnej galerii
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
9.00km
-
Czas
01:47
-
VAVG
20.19km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Chyba zadziałało to, co mówiłem na wypadzie w Bieszczady, że mamy się tam tak wyrypać, żeby chciało się wracać do pracy :-) Dziś start przebiegł sprawnie i na kołach jestem o 6:08. Warunki bardzo dobre. Słonecznie, lekki wiaterek, temperatura może nie za wysoka, powiedziałbym, że rześko ale przyjemnie. Spokojnie można jechać "na krótko". Kręcę standard przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Na drogach spokojnie. Do pracy zataczam się bez sensacji i przygód z zapasem czasu około 5 min. Bardzo przyjemny dojazd do pracy.
Wychodząc z pracy stwierdzam, że jest milusio ciepło. W sam raz na powrót terenowy bo w lesie powinno być deczko chłodniej. Tak więc od razu skręcam za PKM i przez las zagórski (z pokrzywową chłostą) przebijam się w stronę przejazdu pod DK "94" przy ul. Starocmentarnej. Potem standard przez Most Ucieczki na Zieloną i szlak czarny rowerowy do Łagiszy. Tam na drugą stronę w terenową dróżkę wzdłuż torów i do przejazdu pod DK "86". Przez Stachowe szlakiem pod ośrodek zdrowia w Psarach i terenem na granicy z Malinowicami w stronę Strzyżowic. Ostatni kilometr asfaltem do domu. Przyjemny i bardzo spokojny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
33.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:37
-
VAVG
20.41km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś miałem straszne niechcenie na wstawanie. W efekcie wygrzebałem się do wyjazdu dopiero na 6:15. Czasu mam na styk więc kręcenie obowiązkowo bez ociągania. Trasa standardowa przez Łagiszę i Dąbrowa Górniczą. Jedzie mi się zadziwiająco dobrze i płynnie. Światła współpracują całkiem nieźle. Żadnych ekscesów po drodze. Na miejscu mam zapas 5 min. Przyjemny dojazd do pracy.
Czas rozpocząć długi weekend. Najlepiej jak najszybszym dojazdem do domu. Kręcę powrót przez Mec, Środulę, Będzin, lasek grodziecki i Gródków. Po drodze, na zjeździe terenowym wpadam na piasek ubity przez traktor i gdzieś ucieka mi przednie koło. Akcja toczy się w stronę krzaków i tam też kończy porysowaniem lakieru na prawej ręce i nodze. Niegroźnie. Zniechęca mnie to jednak do szarżowania po terenie. Spokojnie wytaczam się przez pola na "913" i niespiesznie zajeżdżam do domu. Fiknięcie zrzucam na karb zmęczenia. Drogę znałem, wiedziałem, że tam jest piach i wiele razy jechałem ten kawałek bez problemów. Dziś coś nie poszło jak należy. Poza tym całkiem przyjemny i spokojny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
01:47
-
VAVG
20.19km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zbieranie się idzie mi tak średnio składnie i wyruszam dopiero o 6:12. Słonecznie. Względnie ciepło. Lekki wiaterek. Kręcę standard przez Łagiszę i centrum Dąbrowy Górniczej. Przejazd spokojny i bez sensacji w granicach okna przelotowego. Na mecie z zapasem 5 min.
Z pracy wytaczam się z niezłym poślizgiem. Wychodząc odruchowo macam kółka czy mają dość luftu. Wydało mi się, że na tyle minimalnie jest mniej niż w przodzie więc zdecydowałem się nieco dobić. Podczas tej czynności znów wyrywam wentyl z dętki. Chyba jakaś felerna partia bo w drodze w Bieszczady też dokonałem takiego wyczynu. Zakładam zapas i dopiero wtedy mogę ruszyć w drogę.
Jest tak sobie. Niby da się na krótko jechać ale wiatr nie jest zbyt ciepły i wieje zdecydowanie z kierunku niesprzyjającego. Kręcę niespiesznie w stronę Zielonej i dalej terenem przez czarny szlak do Łagiszy. Tam na drugą stronę jezdni i dalej terenem w stronę Gródkowa i Psar. Przy okazji mam możliwość podziwiać powstające drugie centrum logistyczne, to bliżej Sarnowa. Jutro chyba zakręcę na Dorotkę zobaczyć jak to z dala wygląda na tle Lidl-a. Z terenu wypadam niedaleko remizy strażackiej w Psarach i do domu dotaczam się już asfaltem. Jeszcze tylko drobne serwisy przy rowerze typu wymiana szybkozamykacza z przyczepkowego na zwykły, smarowanie amorów i czyszczenie sztycy z błota. Trzeszczenie doprowadzało mnie do szału całą drogę dojazdową i powrotną.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
39.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
19.50km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Powrót do rzeczywistości. Szarej. Zbieram się w miarę sprawnie i wytaczam na koła 6:07. Na jezdni ślady opadu. Na niebie dywan chmur. Lekko wieje. Temperatura słaba. Kręcę standard przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. W Łagiszy pojawiają się kropelki i stopniowo przyspieszają aż do centrum Dąbrowy Górniczej. Za Parkiem Hallera nieco opad słabnie ale towarzyszy mi do samego końca jazdy. Jechało mi się dziś raczej słabo choć zmieściłem się w czasie. Mam nadzieję, że potem będzie cieplej. Rano termiczna nędza jeśli brać pod uwagę fakt, że jest czerwiec.
Po pracy warunki są o niebo lepsze niż rano. Ciepło. Wiatr z zachodu. Chmurki i dużo słońca. Trochę jakby przed burzą ale jeszcze nie tak zaraz. Ruszam przez Mortimer i Reden. Na zjeździe pod "94" ze Starocmentarnej o mało co a by mi drogę zajechał kurier Poczty Polskiej jadący w tunelu autobusu skręcającego na Strzemieszyce. Ja zrobiłem kreskę on po hamplach i skończyło się tylko na nieco podniesionym ciśnieniu i jednej "urwie". Reszta drogi bez przygód przez Zieloną, czarny szlak do Łagiszy i Sarnów. W domu zostawiam plecak, zapinam sakwy i kręcę standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana po wsad nie tylko do lodówki. Potem już statecznie, z balastem, staczam się do domu. Na południowym zachodzi wisi czarna chmura ale ostatecznie opad się nie pojawia.
Wyłazi trochę zmęczenie po wyrypie. Do tego brakuje tego pędu na zjazdach. Patrzę czasem z nadzieją na licznik ale jak dobije do marnych 40km/h to już dużo i to czasem trzeba się nakręcić. A w górkach wystarczyło puścić klamki i 55 bez kręcenia. Eeeehh...
Kategoria Praca
DPODZD
-
DST
67.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
03:38
-
VAVG
18.44km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ku mojej radości dziś spokojnie można kręcić na własnych kołach do pracy. Zbieram się średnio sprawnie i rozpoczynam jazdę o 6:11. Jest całkiem przyjemnie. Dużo słońca, lekki wiaterek, prawie ciepło, suche jezdnie. Trasa standardowa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Po drodze drobne spowalniacze w postaci świateł i szlabanu ale nie ważą jakoś specjalnie na czasie przelotu. Bez sensacji i podnoszenia ciśnienia docieram na miejsce z zapasem 5 min.
Po pracy umówiony jestem z Krzyśkiem i Tomkiem na pokręcenie po okolicy. Warunki niezłe do jazdy ale jak słoneczko przesłonią chmury to ciepła jakoś nie czuć. Trochę wiaterku. Ogólnie ujdzie choć brak upałów, które rzekomo miały być. Kręcę na Zieloną standardową drogą przez Mec, Reden i Most Ucieczki. Docieram do celu z 10 minutami spóźnienia. Chłopaki czekają. Powitanie, małe zakupy i ruszamy w drogę. Na początek asfaltem na Marianki i wzdłuż Pogorii 4 do Wojkowic Kościelnych. A potem zaczyna się gięcie. Jedziemy na szlak rowerowy do Siewierza korzystając jednak tylko z jego początku. Potem wspinamy się pod wiatrak i terenem zjeżdżamy do świateł w Podwarpiu. Przebijamy się na zachodnią stronę "86" i kręcimy na Hektary i do brzegu zbiornika przeczyckiego. Stamtąd na podjeździk do Toporowic i na małą ściankę pod cmentarz w kierunku na Goląszę Górną. Przy tablicy odbijamy w teren i bujamy się nim aż do szkoły w Dąbiu. Potem asfalt do Chrobakowego i mały objazd przez las w stronę "86" i nawrót przy szlabanie na betony do Malinowic. Asfaltem dotaczamy się pod stadion Iskry Psary gdzie po chwili rozmowy żegnam się z chłopakami. Oni kręcę w stronę Sarnowa a ja wracam prosto do domu. Tu zarzucam sakwy i robię jeszcze standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Fajnie się jechało, fajnie gadało ale trochę mnie to kręcenie wymęczyło.
Kategoria Praca






















