Praca
| Dystans całkowity: | 116316.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.43%) |
| Czas w ruchu: | 6121:39 |
| Średnia prędkość: | 19.00 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2965 |
| Średnio na aktywność: | 39.24 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPDZD
-
DST
37.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
17.90km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch jakby odrobinę żwawszy niż wczoraj. Na kołach jestem o 6:09. Rześko. Słonecznie. Lekki podmuch. Walczę w krótkich spodenkach choć nogi mówią, że trochę przeginam. Dojazd kręcę przez Będzin. W porównaniu do wczorajszego ruchu przy dniu targowym to w mieście pusto. Przetaczam się całą trasę w spokojnym rytmie, bez sensacji. Na miejscu z lekkim zapasem czasu.
Albo mnie po drodze jakiś bakcyl dorwał, albo łyknąłem jakiegoś pyłka bo sporo dziś w pracy kichałem. Na powrocie samopoczucie podłe co objawiało się tym, że na skrzyżowaniu Szymanowskiego i Braci Mieroszewskich przyszlifowałem barierkę i lewe przedramię. Na szczęście byłem na chodniku, więc poza urażoną dumą i minimalnym śladem na ręce obyło się bez strat i zagrożenia. Reszta powrotu w tempie mocno spacerowym. Trochę przyczyniał się też do tego raczej silny wiatr z kierunku zdecydowanie przeciwnego przez większość drogi. Nie był za przyjemny. Mimo słońca odczuwalnie słabo. Wracam przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, bieżnię na P3 i P4, Preczów i Sarnów. W domu dłuższa przerwa by się nieco zagrzać a potem jeszcze standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana po tygodniowe zaopatrzenie. Potem prosto do domu. Niby dzień ładny ale dla mnie jakiś taki słaby.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
20.40km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wstawało mi się dziś jak w piątek czyli potwornie opornie. Ostatecznie na kołach jestem o 6:12. Wahałem się trochę w jakim wdzianku się wybrać. Przez chwilę nastawiony byłem na długie spodnie ale ostatecznie postanowiłem powalczyć w krótkich by nie wozić na powrocie plecaka pełnego ciuchów. Czasu tak sobie więc kręcę krótki wariant przez Będzin. Na polach sporo mgieł, nad nimi coraz mocniej świecące słońce. Jest jednak odczuwalnie dość chłodno. Z ust bucha para. Dopiero jak zacząłem się wspinać na pierwszy podjazd na Środuli, to odczułem zauważalny wzrost temperatury. Ruch na odcinku "913" dziś spory. Trochę też zamieszania w okolicach targu w Będzinie. Reszta trasy spokojna. Przyjemny dojazd do pracy.
Na powrocie przyjemne słoneczko. Wiatr jednak jeszcze chłodny. Ogólnie na plus ale bez szału. Wracam dziś przez centrum Dąbrowy Górniczej z zahaczeniem o C. H. Pogoria. Potem bez gięcia w stronę Zielonej i na czarny szlak do Łagiszy. Reszta drogi asfaltami przez Sarnów. Spokojnie, niespiesznie, w towarzystwie podmuchów prosto do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:47
-
VAVG
20.75km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zbieram się odrobinę sprawniej niż wczoraj. Na kołach jestem o 6:06. Natężenie ruchu jednak podobne jak wczoraj. Może jeszcze ze 3-4 min. wcześniej musiałbym spróbować pojechać i wtedy będzie spokojniej? Chciałem zrobić dojazd przez Sarnów i Preczów ale zniechęcił mnie dywan szarych chmur i mżawka, która pojawiła się przed 6:00. Ostatecznie wisiała tylko na odcinku do świateł na "86" i nie była zbyt uciążliwa. Kręcę dalej przez Będzin. Jedzie się dobrze i spokojnie. Na przejściu dla pieszych przez tory już, już mam ruszać kiedy nagle na łuku od strony Sosnowca pojawia się pociąg KŚ. Skubany tak cichutko się zakradł, że gdyby nie to, że nieustannie kręciłem głową z lewa na prawo to bym się może i pod niego wpakował. Cofam się tak, żeby maszynista widział, że nie będę próbował niczego głupiego i go nie stresować. Kiedy jest mgła, to mam spore obawy przedostając się w tym miejscu. Łatwo o wypadek. Reszta drogi spokojna. Na finiszu 13 min. zapasu. Lekko się zagotowałem. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.
W ciągu dnia było zmiennie ale ogólnie temperatura wiele się nie zmieniła. Trochę rozerwał się dywan chmur i spora część powrotu przy ładnym słoneczku. Wiatr, który pomagał rano, na powrocie nie ułatwiał głównie przez to, że raczej nie należał do ciepłych. Za to jego siła nie była uciążliwa. Powrót kręcę przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Bez pośpiechu, starając się trzymać równą kadencję. Przyjemny i spokojny dojazd do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:43
-
VAVG
20.97km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch taki, że na kołach jestem o 6:12. Pochmurno, ciepło i ledwo dmucha. Jedzie się bardzo dobrze. Żeby nie ryzykować spóźnienia kręcę przez Będzin. Jakby dziś ruch intensywniejszy. Może to kwestia tych kilku minut późniejszego wyjazdu. Spróbuję się na jutro zmobilizować i ruszyć tak gdzieś z 8-10 min. wcześniej. Na wjeździe do Będzina pojawiają się pierwsze kropelki. Potem trochę przyspieszają ale ostatecznie nie osiągają poziomu, który groziłby przemoczeniem. Ot, takie sobie kapanie. Na mecie jestem z zapasem 3 min. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.
Powrót również pod chmurami i przy niezerowym opadzie. Pół drogi pod wiatr. Kręcę przez Mortimer i Reden w stronę Łęknic by za drewnianym mostkiem nawrócić w stronę mola na Pogorii 3. Wszędzie po drodze do Świątyni Grillowania na drzewach porozwieszane taśmy. Dodatkowo molo odgrodzone barierkami. Trwają tam jakieś prace. Nie przyglądam się zbyt uważnie w czym rzecz bom deczko padnięty był i chciałem tylko dotoczyć się do domu. Przeskakuję na P4 i dalej przez Preczów i Sarnów spokojnie do domu. Przyjemny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:36
-
VAVG
21.88km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Spowolnienie przedweekendowe w toku, co sprawia, że na kołach jestem o 6:14. Cieplej niż wczoraj ale wdzianko jeszcze "na długo". Kręcę przez Będzin. Droga spokojna, bez nerwówki. Na finiszu mam kilka minut zapasu. Nieco się zagotowałem. Chyba jednak będzie trzeba już pomyśleć o dojazdach w konfiguracji ubrania "na krótko". Przyjemny dojazd do pracy.
Niby przed weekendem ale w pracy wypadło dziś godzinkę dłużej pobyć. Miało to ten plus, że ominęły mnie drobne, przelotne opady, które wg ICM-u mogły nawet być burzą. Kiedy wychodzę jest już ok. Jezdnie mokre i nieco pochmurno ale termicznie znośnie. Jadę jednak w długich ciuchach bo plecak pełen cywilnych do prania. Ze względu na planowane całodniowe jeżdżenie jutro powrót minimalistyczny. Mortimer, Reden, Most Ucieczki, molo na P3, Światynia Grillowania, P4, Preczów i Sarnów. Jazda w miarę dynamiczna ale bez szaleństw. Czasem lekko dmuchało. Na P3 pustawo. Te drobiny wody skutecznie przepłoszyły słabiaków dzięki czemu jechało się po bieżni, i po całej trasie, całkiem przyjemnie i spokojnie. Na finiszu za oknem słońce.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
50.00km
-
Czas
02:22
-
VAVG
21.13km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:13. Warunki podobne do wczorajszych. Trasa dojazdowa również. Spokojnie, przyjemnie. Dopiero na moście na Lenartowicza lekkie zawahanie. Mijam wjazd na Szymanowskiego, sygnalizuję skręt w lewo, a tu za mną "blaszanka" zaczyna zbierać się do wyprzedzania. Rzucam co chwilę asekuracyjnie okiem czy pociągnie manewr, czy jednak zrezygnuje nim zacznę zjeżdżać do lewej krawędzi pasa ruchu. Ostatecznie odpuszcza i bezpiecznie zjeżdżam mu sprzed maski. Na finiszu ze 3-4 min. zapasu.
Powrót w warunkach letnich. Zaczynam przez Mortimer i Reden w stronę Łęknic i Piekła. Potem wzdłuż P4 w poszukiwaniu przejazdu, o którym wspomniał niedawno Mariusz. Tak nie bardzo potrafiłem sobie ze zdjęć wyobrazić gdzie to jest i wydawało mi się, że mostek jest nad "86" ale nie mogłem się dopatrzeć nigdzie żółtych barierek i w efekcie zrobiłem małe kółko po Wojkowicach Kościelnych. Na światłach przy kościele przebijam się na zachodnią stronę "86" i kręcę jak w stronę Marcinkowa. Dopiero stąd dostrzegam żółte barierki. Szukam więc wjazdu na trasę. Jest. Szlak niebieski. Kawałek spokojnej traski ale dla mnie tak trochę ni w kij, ni w oko bo prowadzi trochę z nikąd, do nikąd. Ale za to zainteresowały mnie odbijające od szlaku na zachód polne drogi. Kilka wydaje się wartych eksploracji. Jak zatoczę się tu full-em to nie omieszkam tego dokonać. Dziś kręcę asfaltowo do Warężyna i potem przez Dąbie-Chrobakowe do Malinowic. Stamtąd do mojej wioski i prosta o domu bez przerywników. Bardzo przyjemne i spokojne kręcenie. Słoneczko ładnie podawało i podmuchy, które momentami były bardzo zauważalne, nie zdołały zepsuć przyjemności z jazdy. Może gdyby dystans był dłuższy to by mi wiatr przeszkadzał. A tak był tylko drobnym urozmaiceniem.
Kategoria Praca
DPZD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:45
-
VAVG
21.71km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trochę grzebany rozruch i na kołach jestem o 6:16. Warunki jak wczoraj - przyjazne. Kręcę dojazd przez Będzin. Kilka minut późniejszy wyjazd i już zupełnie inny, bardziej intensywny, ruch. Może też trochę to wina faktu, że dziś w Będzinie jest targ. Jedzie się jednak dobrze i spokojnie. Na miejsce zataczam się może z minutą, dwoma zapasu. Przyjemny dojazd do pracy.
Dzień trochę niewyraźny ale na wylocie z pracy już całkiem przyjemnie. Słoneczko, trochę chmurek i momentami silny wiatr. Na szczęście spokojnie można kręcić we wdzianku "na krótko". Wracam przez Mortimer i Reden zahaczając o ścianę płaczu. Potem przez Łęknice i Piekło wbijam na bieżnię przy P4 i kręcę do Preczowa. Stamtąd standardowa prosta przez Sarnów do domu. Po drodze szybki wjazd do wsiowego Lewiatana. Z balastem do domu. Bez bagażu jeszcze szybki skok do piekarni. Mimo wiatru kręciło się całkiem przyjemnie. Spokojny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:46
-
VAVG
19.25km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Chyba zaczyna się letnie opóźnianie wyjazdu. Na kołach jestem o 6:10. Wg ICM-u miało być około +10 i chyba blisko tego było. Na razie jednak jeszcze wdzianko na długo, rękawiczki i czapka. Co prawda, pod koniec jazdy nieco już się podgotowałem ale na starcie było w sam raz. Dojazd kręcę przez Będzin. Jedzie mi się bardzo dobrze. Jest też spokojnie. Do celu dotaczam się z rezerwą około 5 min. Po drodze kilku rowerzystów ale nikogo nie rozpoznałem.
Powrót rozpoczynam w takich sobie warunkach. Na asfalcie ślady opadu. Słońce za chmurami. Trochę wieje. Ogólnie szału nie ma choć w krótki wdzianku nie jest źle. Kręcę początek w stronę centrum Zagórza i dalej w stronę Makro. Jakiś zator się zrobił prawie od ronda do świateł ale rowerkiem to nie problem. Mykam chodnikiem i sprawnie przeskakuję światła. Prosta przez rondo i skrzyżowanie do lasu i za moment jestem na Mydlicach. Mikroeksploracja i kręcę dalej do Będzina. Tam przez park pałacowy i Zamkowe wbijam do lasu grodzieckiego. Przy leśniczówce skręcam w stronę przejazdu pod "86" i terenem dotaczam się do "Pod Lwem" i centrum logistycznego Lidla. Wzdłuż do lasu i potem pod szkołę w Gródkowie. Odpuściłem sobie żółty szlak przez las bo z tego co pamiętam, to ostatnio był dość mocno zryty. Nie miałem dziś nastroju do przedzierania się przez wielkie wertepy. Wracam na szlak kawałek dalej za torami i dotaczam się nim do zakrętów poniżej gimnazjum (chyba jeszcze). Potem już prosta do domu. Przyjemny, niespieszny i spokojny powrót do domu. Gdzieś po drodze wychynęło słoneczko. Zimny browarek zaczyna wchodzić w takich warunkach bardzo dobrze :-)
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
38.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:15
-
VAVG
16.89km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano rześko więc wdzianko na długo ale już w lekkich butach. Wiało nieznacznie. Na kołach jestem 6:04. Kręcę trasę przez Łagiszę, Dąbrowę Górniczą, Park Hallera, Mortimer i centrum Zagórza. Przed rondkiem na Zielonej z prawej strony wyłania się rowerzysta. Tak coś znajomo wygląda. Mariusz. Jedziemy krótki kawałek razem. Za "dworcem kolejowym" muszę na chwilę stanąć bo coś piszczy w jednym z kółeczek przerzutki. Szybkie smarowanie i jadę dalej. Na miejscu jestem z zapasem kilku minut. Przejazd spokojny, bez ciśnienia, bardzo przyjemny.
Dziś lato taki jak wczoraj. Do pracy potoczyłem się na full-u więc powrót nie mógł być inny niż z udziałem terenu. Zaczynam od przebicia się przez las zagórski w stronę Redenu. Tu trochę niespodzianek. Przede wszystkim kilka miejsc, gdzie ubyło drzew. Do tego fragmenty leśnych duktów zryte ciężkim sprzętem. Ale dało radę. Z Redenu pod Most Ucieczki i w stronę bieżni spod Mola na Zieloną. Pomny tego, że na mostku murek stoi objeżdżam park na Zielonej i od lewej strony i wbijam na czarny szlak do Łagiszy. Tu też widzę wygolone miejsca. Głównie wzdłuż torów. Po drodze do Sarnowa trochę eksploracji i zakosów niejeżdżony dawno ścieżynkami by w końcu wylądować na światłach na "86". Potem do piekarni po nieco łakoci i robię jeszcze kawałek terenowy poczynając od wjazdu w teren przed osiedlem w Malinowicach. Ciągnę nim do Strzyżowic i wracam na asfalt zjeżdżając do domu.
Na powrocie czasem wiatr był dość mocny ale mi się nie spieszyło i pokonywałem go na młynkach. Po terenie spokojnie, wręcz spacerowo by wchłonąć jak najwięcej słońca. Bardzo przyjemny i bardzo spokojny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
18.97km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku rozruch niezbyt żwawy zakończony startem o 6:07. Odczuwalnie chyba nawet cieplej niż wczoraj ale za to mocniej wieje. Na szczęście dla mnie z kierunku pomagającego. Dziś decyduję się na dojazd przez Będzin. Początkowo mam wrażenie, że jakoś dużo samochodów po drodze ale już w Będzinie robi się luźniej. Przejazd spokojny. Na miejscu z zapasem około 8 min. Rowerzystów na tej trasie mniej niż na wariancie przez centrum Dąbrowy Górniczej.
Pomagający rano wiatr na powrocie był przeciwnikiem. Zimny. Próbowałem jechać bez rękawiczek i z czapką w kieszeni ale dałem radę tylko kawałek na odcinku przez centrum Zagórza i Mortimer. Przed cmentarzem na Starocmentarnej przystaję na boku i wdziewam na powrót resztę z porannego zestawu. I wcale nie jest mi za gorąco. Dalej zwykła droga pod Most Ucieczki i odbicie na Łęknice. Potem Piekło i bieżnią przy P4 do Preczowa. Finisz przez Sarnów. Otwarli w końcu bramki na tamie na P4 więc teraz jedzie się płynniej. Niestety będę musiał szybko porzucić ten wariant powrotny bo rowerzystów i rolkowców coraz więcej. Tempo powrotne spacerowe. Trochę dlatego by się nacieszyć promieniami słońca, trochę dlatego, że mi się nigdzie nie spieszyło, a trochę dlatego bo tak i już. Przyjemny powrót do domu. Tym razem nikt nie dybał na moje zdrowie i życie.
Kategoria Praca






















