limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:117499.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.37%)
Czas w ruchu:6180:38
Średnia prędkość:19.01 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2999
Średnio na aktywność:39.19 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPD

Czwartek, 19 września 2019 | dodano: 19.09.2019

Dziś od samego rana opornie. Najpierw nie chciała mi się brama otworzyć. Nim się z tym uporałem, to zaczęło kapać. Przestało gdzieś po 1km ale za to w międzyczasie zorientowałem się, że znów zacina się przednia przerzutka.
Wyjechałem dość późno, o 6:14, ale nie bardzo nogi chciały podawać i nie udało mi się zmieścić w czasie. Na miejsce docieram z trzema minutami obsuwy.
Po drodze pod górkę zrobił mi szlaban na "dworcu kolejowym" w centrum Dąbrowy Górniczej, gdzie musiałem chwilę odstać aż przejedzie pociąg. Potem jeszcze chwila stresu na rondzie w centrum D. G. Jak zwykle od strony Będzina gnająca blaszana trumna. Tym razem z zaspaną księżniczką. Hamowała z piskiem opon tuż przed oznaczeniem "ustąp". Asekuracyjnie też zwolniłem, bo nie miałem pewności, czy się zatrzyma.
Ostatecznie jednak docieram do pracy żywy i w jednym kawałku.


Powrót też nie zaczął się za różowo. Nie zdążyłem dojechać nawet do lasu zagórskiego jak grzmotnęło ze 3x a potem zaczęło lać. Wyszło na to, że test wczorajszego zakupu z Decathlonu przyszło zrobić szybciej, niż się spodziewałem. Akcesorium nieźle się sprawdziło i kapanie, które towarzyszyło mi przez Reden, Most Ucieczki i Zieloną, nie dało rady mnie namoczyć. Nim ruszyłem czarnym szlakiem do Łagiszy już się nieco przetarło i mogłem schować extra warstwę ochronną.
W tempie spacerowym przetaczam się na Stachowe i dalej ciągnę w stronę ul. Wiejskiej. Finisz do domu asfaltem. Trochę zniechęciła mnie do dalszych objazdów siwa chmura ciągnąca mniej więcej z południowego zachodu. Ostatecznie nie popadało.
Powrót spokojny i nawet przyjemny.


Kategoria Praca

DPD

Środa, 18 września 2019 | dodano: 18.09.2019

Dziś dojazd nietypowy. Na początek kręcę do oddziału w Będzinie więc mogę sobie pozwolić na późniejszy start. I tak też czynię. Rozpoczynam o 6:34. Na miejscu jestem przed 7:00. Około godziny zajmuje mi załatwienie tego, co było do załatwienia i potem dalej do Sosnowca przez las mydlicki. Dojazd przyjemny i umiarkowanie spokojny. Późniejsza pora wyjazdu oznacza większy ruch na drogach ale, na szczęście, obyło się bez ekscesów. Pogoda wietrzna. Na dojeździe wiaterek pomagał. Na powrocie czeka mnie walka.

Powrót w tempie znacznie stateczniejszym niż rano żeby się nie szarpać z podmuchami wiatru, który miałem na twarz przez większość drogi. Za ciepło nie było mimo ładnego słoneczka. Jedynie gdy miałem wiatr w plecy było przyjemnie.
Trasa przez centrum Zagórza i obok Makro w drodze do Decathlonu. Prawie godzinka deptania między alejkami, które za każdym razem jak tu jestem, a nie bywam za często, są poprzestawiane. Potem jeszcze się wykrzaczyła samoobsługowa kasa waląc bluescreen-em.
W powrót po zakupach ruszam na kierunku do Będzina, skąd dalej przez Łagiszę do Sarnowa. Za światłami uciekam w teren i wykańczam powrót ul. Kasztanową osiągając dzisiejszy wynik.
Przyjemny i spokojny powrót do domu mimo ewidentnej jesieni pogodowej.


Kategoria Praca

DPD

Wtorek, 17 września 2019 | dodano: 17.09.2019

Dziś jazda po krawędzi okna przelotowego. Ruszam o 6:14. Jezdnie miejscami jeszcze lekko wilgotne po nocnych opadach ale nie aż tak bardzo, jak się spodziewałem. Lekko dmucha z zachodu a na niebie dywan chmur.
Trasa przez Będzin. Było raczej spokojnie. Na miejscu jestem równo o 7:00
Dziś w użyciu cięższe buty, długie spodnie i kurtka. Na dojeździe lekko się zgrzałem ale na powrocie spodziewam się, że będzie w sam raz. Ma wiać dość zauważalnie z zachodu, czyli dla mnie prosto w twarz.


Powrót przez las zagórski, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, las między Preczowem a Łagiszą, Sarnów i finisz od świateł asfaltem do domu.
Tempo nie za spieszne bo wiaterek zauważalnie przyspieszył i był zdecydowanie z kierunku przeciwnego. Czasem udawało się jednak przed nim nieco schować.
Słoneczko dawało radę czasem przebić się przez chmury ale ogólnie ciepło nie było. Wracałem ubrany dokładnie tak jak rano.
Bez zaginania bo w perspektywie wizyta u stomatologa.


Kategoria Praca

DPD

Poniedziałek, 16 września 2019 | dodano: 16.09.2019

Niedziela prawie nierowerowa. Prawie bo zabrałem się za wymianę dętki Mamutowi na tyle i łataniu tej wyjętej i jednej czekającej na ten zabieg. Potem jeszcze czyszczenie Rzeźnika. Jeżdżenia niemal nic poza testami czy wszystko ok po założeniu koła na fatbike-a.
Dziś zamiarowałem wybyć wcześniej i zagiąć dojazd ale nie wyszło. Ruszam o 6:06. Jest nawet na tyle przyjemnie, że w użycie idą krótkie spodenki. Trochę chmurek robiących niezłe tło dla wschodu słońca. Raczej bez wiatru.
Trasę dziś pogiąłem ale nie tak jak chciałem. Przyczyniła się do tego tylna przerzutka, która coś mi się zacinała. Chyba lekko zardzewiał dolny odcinek pancerza. Byłem już prawie w Sosnowcu, kiedy w końcu zaczęła działać poprawnie. Ale wcześniej kilka razy przystawałem i próbowałem regulować. Odbiło się to na czasie i trasie.
Przejazd przez Sarnów i Preczów. Tu odpuszczam Pogorie i ścinam na Zieloną wbijając na zwykłą trasę przez Dąbrowę Górniczą. Czas mam przeciętnie w normie. Ostatecznie na metę zataczam się z minutą obsuwy.


Powrót pod pochmurnym niebem, w lekkich podmuchach i niegroźnej, acz irytującej kropli. Doszło do tego, że po drodze nawet założyłem kurtkę. Powrót wybitnie niespieszny i z kilkoma postojami na użeranie się z tylną przerzutką. Trasa w części terenowa: las zagórski, Reden, Most Ucieczki, Zielona, czarny szlak do Łagiszy, wertepki na Stachowe, przez pola w stronę żółtego szlaku i finisz asfaltem spod podstawówki w Psarach. Spokojny powrót do domu. No, może poza jednym białym Volvo, które zamiarowało mnie wyprzedzać z prawej strony na skrzyżowaniu. Samochód bezpieczny ale co z tego, jak za kierownicą narwaniec...


Kategoria Praca

DPODZD

Piątek, 13 września 2019 | dodano: 13.09.2019

Start szedł dobrze do momentu kiedy mi się trochę rozjechał jeden element nowego zestawu bagażowego, który ma zastąpić plecak. Chwila szarpaniny nim się z tym uporałem i zrobiło się 16 po 6. Ostatecznie zaczynam kręcić 6:18.
Mało czasu na objazdy więc trasa krótka przez Będzin i kręcona raczej z zaangażowaniem. Dzięki temu udaje mi się dotrzeć na metę z zapasem 2 min. Przejazd spokojny i całkiem przyjemny.
Warunki rześkie. Na polach trochę mgieł. Raczej bez wiatru, słoneczko.


Wytaczając rower ze schowka tak jakoś dziwnie miękko po schodach się toczył. Na zewnątrz sprawdzam ciśnienie w kołach i odkrywam, że w tyle jest znacznie mniej luftu niż bym powiedział, że ma być. Przypomniało mi się też, że gdzieś w trakcie dojazdu coś mi od kołem strzeliło. Jednak nie byłem pewien czy problem zrobił się na dojeździe, czy jeszcze wczoraj, bo przed startem z domu nie sprawdzałem organoleptycznie ciśnienia. Wnosząc po prędkości powiedziałbym jednak, że na dojeździe było ok.
Dobijam trochę luftu podręczną pompką i jadę. Nawet jak zejdzie, to w końcu jest fatbike. Takim się jeździ na miękkich kołach. Stracę trochę na prędkości ale za to mniej będą się dawały we znaki nierówności.
Powrót nietypowy, gięty i częściowo terenowy. Początek to standard do ściany płaczu na Redenie. Potem przetaczam się w stronę oczyszczalni ścieków i dalej terenem wzdłuż torów w stronę Ksawery. Tu kawałek asfaltem by ponownie wbić w teren, który wyprowadził mnie na wyjeździe z Będzina do Łagiszy. Drogę jednak tylko przecinam i dalej terenem, przez las grodziecki, obok leśniczówki, jadę na przejazd pod "86" w stronę Grodźca. Bokami i częściowo wertepkami przetaczam się do kolba.pl dokonać zakupu parakordu.
Załatwiwszy swój sprawunek na wyjściu zagaduje mnie kolejny klient ze swoją towarzyszką zapytując o Mamuta. I troszkę nam schodzi na rozmowie. Okazuje się, że spotkałem ciekawą parę. Tandemem, z psem na przyczepce pojechali przez Litwę, Łotwę, Estonię i Finlandię na Nordkapp, a potem wrócili przez Norwegię, Szwecję, Danię i Niemcy. 8 miesięcy w drodze. To robi wrażenie. Dla zainteresowanych link do Ich strony.
Kiedy się pożegnaliśmy kręcę do domu. Ścieżką do Wojkowic i za Orlenem w teren na prostą do domu. W domu zostawiam testowane oporządzenie i zakładam na bagażnik sakwy by wykonać standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Z zaopatrzeniem, bez gięcia, staczam się do domu.
Pogoda na powrocie tak jakby trochę się rozjechała. Niebo zaciągnęło się chmurami. Niedeszczowymi, na szczęście. Czasem między nimi przedzierało się słoneczko ale nie na długo. Troszkę też podwiewało.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 12 września 2019 | dodano: 12.09.2019

Chyba rześkie poranki to już będzie norma. Mało to pocieszające bo oznacza wożenie ciuchów na ciepłe popołudnie. Na polach trochę mgieł ale na drogach jest ok.
Trasa przez Będzin. Umiarkowanie spokojnie jeśli brać pod uwagę ruch poranny. Na miejscu jestem z zapasem 2 min.


Popołudnie ciepłe, słoneczne, przyjemne. W lasach jedynie czuć nieco chłodu.
Wracam niespiesznie ze sporym udziałem terenu. Na początek las zagórski w drodze na Reden i dalej do Mostu Ucieczki. Potem Zielona i czarny szlak do Łagiszy. Dalej wzdłuż torów na Stachowe i przy magazynach do parku Żurawiniec. Stamtąd terenem do Strzyżowic. Tym razem robię lekkie zagięcie by odebrać przesyłkę z paczkomatu i dopiero wtedy do domu.
Miał być jeszcze standard do wsiowego Lewiatana ale zająłem się zawartością paczki i tak się zrobiła 18:30 więc odpuściłem. Nadrobię jutro.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:35
  • VAVG 22.11km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 11 września 2019 | dodano: 11.09.2019

Start: 6:12.
Trasa: przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą.
Warunki: rześko ale przyjemnie.


Dziś zabrałem krótkie spodenki i powrót we wdzianku całkiem "na krótko". Warunki niemal letnie. Ciepło, nieznaczny wiaterek, dużo słońca.
Trasę kręcę przez centrum Zagórza, Makro, las mydlicki, Warpie, Namiarkowe, las grodziecki, światła na "86". Miałem dalej ciągnąć "913" do domu ale zjechałem na pobocze by przepuścić autobus i potem jakoś tak koło Lidla ściągnęło mi koło w stronę lasu gródkowskiego. Potem już bokami w stronę remizy w Psarach i finisz asfaltem do domu. Po drodze jeszcze przez moment korciło mnie by wygiąć przez ul. Kasztanową ale się powstrzymałem.
W domu trochę zabawy z rowerami. Smarowanie amorów Rzeźnikowi po powrocie. Czyszczenie Mamuta i smarowanie łańcucha. Na koniec zostawiłem sobie uzupełnienie szprychy w tylnym kole Błękitnego.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Czas 01:49
  • VAVG 19.82km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 10 września 2019 | dodano: 10.09.2019

Dziś postawiłem na wygodę i do pracy Rzeźnikiem. W związku z tym, że rowerek ciut szybszy od Mamuta nie bardzo przykładałem się do rozruchu. W efekcie na kołach jestem o 6:14.
Jezdnie raczej suche. Raczej, bo jednak trafił się jakiś jełop, który specjalnie wjechał w koleinę z wodą i mnie ochlapał. Niegroźnie na szczęście ale jego-macią go poczęstowałem.
Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą przebiegła w miarę spokojnie. Na mecie jestem z zapasem 2 min. Przyjemny dojazd do pracy.
Długie spodnie na dojazd były dobrym pomysłem.


Powrót w prawie letnich warunkach ale bez zaginania. Lekko podwiewa z południowego zachodu, jest sporo słońca i trochę chmur na niebie. Cieplej niż rano ale nie na tyle, żeby długie spodnie jakoś przeszkadzały.
Trasa bez większego gięcia przez Mec, Środulę, Stary Będzin, ścieżkę przy Małobądzkiej aż do Nerki i dalej przez Zamkowe do Grodźca. Stamtąd do Gródkowa, gdzie minimalnie zaginam by nie jechać "913", na której o tej porze jest spory ruch. Wracam na nią dopiero przy "DINO".
Spokojnie, niezbyt spiesznie udało mi się dotoczyć do domu.


Kategoria Praca

DPD

Poniedziałek, 9 września 2019 | dodano: 09.09.2019

Niepewność. Od samego przebudzenia, które nastąpiło zdecydowanie przedwcześnie, nie wiedziałem jak się uzbroić do jazdy. ICM wieszczył uczciwy deszcz na całej trasie a tymczasem za oknem nic. Jednak w końcu się doczekałem. Radar nie kłamał z tymi opadami ciągnącymi z południa. Około 5:00 dmuchnęło i zaczęło kapać. Stało się jasne, że dziś w użycie idzie zestaw gumowy.
Ruszam o 6:05. Początkowo chciałem jechać przez Będzin ale ostatecznie potoczyłem się przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Przejazd obył się bez sensacji. Deszcz momentami słabł, a nawet chyba ustawał, ale pewności nie mam bo na twarz cały czas mi coś leciało spod koła.
Do pracy docieram z kilkoma minutami zapasu z zewnątrz mokry, od wewnątrz też, ale inaczej. Generalnie jednak przejazd przyjemny i spokojny. Ciekaw jestem powrotu, bo wody ma lecieć ze 2x tyle, co rano.


Powrót pod chmurami ale początkowo niemal bez kropelek z góry. Jedynie spod kół czasem coś poleciał. Niestety w końcu zaczęło padać, choć znacznie słabiej niż o poranku.
Trasa powrotna przez centrum Zagórza, Mortimer, Reden, Łęknice, przejazd z P3 na P4, Preczów i Sarnów. Spokojnie, niespiesznie. Na moment nawet gdzieś słoneczko na chwilę przejrzało ale potem padało dalej. Trochę mnie ta jazda w kropli zmęczyła bo ścięło mnie spanie jak tylko przebrałem się w suche ciuchy.


Kategoria Praca

DP Dojazd na integrację

Piątek, 6 września 2019 | dodano: 06.09.2019
Uczestnicy

Rozruch dobry ale rozjechał się przez pakowanie na weekend. Z domu wytaczam się o 6:14 ale ostatecznie kręcę dopiero od 6:19, bo jeszcze zrobiłem wjazd do piekarni. Przez to mam mało czasu i decyduję się na dojazd przez Będzin.
Pogoda jest inna niż wczoraj. Na niebie chmury z niewielkimi prześwitami błękitnego. Słońca nie widać. Raczej nie wieje. Jest cieplej. Powiedziałbym, że gdzieś w okolicach tych prognozowanych +15.
Droga przebiega bez sensacji. Na miejscu jestem 2 min. po czasie. Może bym zdążył równo na 7:00 gdybym trafił na zielone na Mec-u.


Dziś nie ma powrotu. Dziś dojazd na integrację. Umówiłem się z Marcinem na 15:30 w parku im. Jacka Kuronia na Kazimierzu. Staczam się tam dość sprawnie i chwilę czekam na kompana. Nikt więcej z nami nie jedzie więc od razu ruszamy w dalszą drogę. Prowadzi Marcin więc za bardzo nie wnikam w treść trasy. Była po drodze Koksownia, Chechło. Znane mi okolice tylko poskładane w inny ciąg przyczynowo-skutkowy zakończony ostatecznie lądowaniem na mecie w Domaniewicach.
Na miejscu jest już większość uczestników zarówno z Cyklozy jak i z Rowerowych Mysłowic oraz kilka osób niezrzeszonych ale z nami jeżdżących. Ognisko i integracja ciągną się długo w noc. Właściwe to do rana.


Link do pełnej galerii






Kategoria Praca, Kilkudniowe