limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:117499.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.37%)
Czas w ruchu:6180:38
Średnia prędkość:19.01 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2999
Średnio na aktywność:39.19 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPD

Czwartek, 5 września 2019 | dodano: 05.09.2019

Nic nie udaje mi się poprawić startu. Znów ruszam o 6:14. W związku z tym, i z faktem, że jest chłodno, decyduję się na trasę przez Będzin. Nie będę musiał cisnąć żeby zmieścić się w czasie.
Jedzie się dobrze. Spokojnie. Na metę zataczam się z dwoma minutami rezerwy. Słoneczko ładnie dawało na finiszu po oczach. Całą Zuzanny, Dworską i Lenartowicza jazda z przekrzywioną głową żeby daszek kasku dawał trochę cienia.


Po pracy przyjemne lato. Dużo słońca, lekki wiaterek. Kręcę powrót na kierunku do Dąbrowy Górniczej. W centrum Zagórza zaskakuje mnie zator. Ciągnie się prawie od Mortimeru do ronda i gdzieś dalej w stronę Mecu. Wypadek? Mnie droga dalej biegnie przez Reden w stronę Łęknic i dalej bieżnią do przejazdu z P3 na P4. Potem odbicie do Preczowa i finisz przez Sarnów do domu.
Przejazd spokojny, niezbyt spieszny i bez wyginania. Jedyny niemiły akcent, to osa, która raczyła wpakować mi się na nogę i mnie upierniczyć. Strąciłem ją od razu ale coś tam zdążyła wstrzyknąć i dziabnięte miejsce daje lekkie poczucie dyskomfortu.

W trakcie przygotowywania rowerka do jutrzejszego wyjazdu odkryłem urwaną szprychę w tylnym kole. Rowerek na bok i w użycie na jutro wejdzie Mamut. Błękitnego zrobię, jak mnie coś najdzie. Ale pewnie niedługo po powrocie z integracji.


Kategoria Praca, Serwis, Szprycha

DPDZD

Środa, 4 września 2019 | dodano: 04.09.2019

Ktoś wyłączył ogrzewanie. Nogi od razu to poczuły. Ruszam o 6:14. Niby słoneczko, niby nie wieje ale w trakcie jazdy czuję ruch zimnego powietrza
Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę górniczą bez większych sensacji.
Na miejscu jestem równo o 7:00.


Powrót w całkiem przyjemnych warunkach. Upałów nie ma ale jest na tyle ciepło, że w krótkim rękawku czuję się komfortowo. Sporo słońca. Powietrze raczej mało ruchome. Trochę chmurek. Milusio.
Trasa przez Mortimer i Reden w stronę Mostu Ucieczki i dalej przez Zieloną do Preczowa, skąd dalej do Sarnowa i do domu.
W domu zostawiam plecak, zakładam sakwy i robię jeszcze zwykłe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Z balastem prosto do domu.
Spokojnie, bez sensacji, przyjemne kręcenie popracowe.


Kategoria Praca

DPD

Wtorek, 3 września 2019 | dodano: 03.09.2019

Dałem się nabrać. Kiedy wyjeżdżałem z domu jezdnie były mokre, na niebie dywan chmur a wokół wszędzie mnóstwo wilgoci w powietrzu. Ale nie padało.
Początkowo miałem zamiar jechać przez Będzin ale ostatecznie potoczyłem się przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Było spokojnie i bez sensacji.
Niestety na sucho nie udało się dojechać. Jeszcze gdzieś w Łagiszy pojawiły się pierwsze krople, a w Dąbrowie Górniczej już wiedziałem, że przyjdzie zmoknąć. Pytanie było tyko takie, jak bardzo.
Ostatecznie na mecie jestem 5 min. po czasie trochę nasiąknięty wodą ale nie jakoś tragicznie. W sumie przejazd nawet przyjemny.


Powrót w całkiem fajnych warunkach. Sucho, umiarkowanie ciepło, słoneczko za chmurami ale niegroźnymi. Troszkę podwiewało.
Trasa przez Mec, Środulę, Stary Będzin do Kauflandu. Potem z zaopatrzeniem najkrótszą drogą obok fabryki domów do świateł na "86" i przez Gródków do mety.
Tempo niespieszne. Jakieś zmęczenie i znużenie mi się ujawniło.


Kategoria Praca

DPD

Poniedziałek, 2 września 2019 | dodano: 02.09.2019

Rozruch całkiem sprawny. Start o 6:13. Już po niecałym kilometrze wiem, że z początkiem roku szkolnego na drogach zawitały sieroty w konserwach. Na pustej drodze kobieta wjeżdża mi maską prawie pod łokieć, a potem skręca na stację benzynową po mojej lewej. Nie rozumiem po kiego grzyba dojeżdżała do mnie na centymetry. Trzeba będzie uważać.

Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Przy Shellu na Mortimerze ponownie sierota za kierownicą znów wjeżdża mi pod łokieć. Udaje mi się jednak przeżyć dojazd do pracy. Na miejscu z minutą zapasu.

Pogoda słabnie. Jezdnie mokre po nocnych burzach. Jakąś godzinę po dojeździe zaczyna znów grzmieć i padać. Chyba sprawdzą się prognozy i po południu będzie faktycznie chłodniej.


Powrót zaczynam od założenia kurtki tuż po wyjściu. Kapał deszczyk. Krople niezbyt grube ale za to gęsto lecące. I do tego jeszcze zacinało prosto w gębę. Miałem plan, żeby po drodze zrobić zakupy w będzińskim Kauflandzie ale jak mi się w butach zrobiło mokro i zimno to odpuściłem sobie. Powrót, gdzie się dało, chodnikami. Na nich mniej wody stało. Do Będzina kapało. Potem tylko wiało ale przyjemnie specjalnie to nie było. Potem zaczęło znów kropić jak dotarłem do Gródkowa ale mocniejszy opad zaczął się jak już byłem w domu. Ogólnie przejazd spokojny, powolny ale też i zabierający sporo sił. Nogi dość odczuły pogorszenie warunków.


Kategoria Praca

DPOD

Piątek, 30 sierpnia 2019 | dodano: 30.08.2019

Dziś udało się zebrać zadziwiająco sprawnie. Taki zresztą był plan bo chciałem pokręcić na Mamucie. Na kołach jestem o 6:03.

Trasa w wariancie bardzo spokojnym, nieco objazdowym i terenowym. Na początek na łącznik ze Strzyżowic do Parku Żurawiniec. Potem Akacjową w stronę torów i dalej na czarny szlak na Zieloną. Szybkie śmignięcie obok mola na P3 w stronę Mostu Ucieczki. Przez Reden do lasu zagórskiego i od zadniej strony docieram do mety.

Przejazd przyjemny, bardzo spokojny i zakończony tylko 1 min. po czasie. Warunki bardzo przyjemne. Zdecydowanie cieplej niż wczoraj mimo nocnych burz i opadów. Raczej bezwietrznie. Słońce chwilę potrzebowało by podnieść się nad chmury.



Powrót również ze sporym udziałem terenu, niezbyt spieszny, zaginany i bardzo przyjemny. W końcówce jakby lekko pod presją ołowiejącego nieba.

Początek to las zagórski ale już po przejechaniu pod "94" zaczynam gięcie. Pierwotnie miało być inaczej ale jakoś tak mnie zniosło w stronę Gołonoga. Przekraczam tory przy stacji tamże i kręcę asfaltem w stronę bieżni przy P3. Kawałek wzdłuż częścią terenową i przed jachtklubem wracam na asfalt by dociągnąć do Piekła. Tu wbijam na bieżnię P4 i jak tylko jest okazja, to zjeżdżam na piasek. W końcu PO COŚ pojechałem dziś na grubasku :-) Dotarłszy do przejazdu na P3 przerzucam się na bieżnie w stronę mola. Same jego okolice sobie odpuszczam i bokiem przedostaję się do parku Zielona. Stamtąd na most na Czarnej Przemszy ale tym razem nie na czarny szlak. Jadę kawałek dalej i za torami wbijam w las i jego leśne ścieżki równoległe mniej więcej do czarnego szlaku tyle, że na północ od torów. Wydostaję się z lasu na granicy Łagiszy i Sarnowa. Asfaltem do świateł na "86" i zaraz za nimi wjeżdżam w ul. Kamienną by dotrzeć terenowo do parku Żurawiniec. Stamtąd terenem w stronę Strzyżowic. Wykończenie przez ul. Kasztanową.

Do domu docieram jakieś 20 min. przed tym jak rzęsiście lunęło. I nawet trochę grzmiało. Temperatura po opadzie nieco spadła.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:37
  • VAVG 21.03km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 sierpnia 2019 | dodano: 29.08.2019

Start o 6:14. Od razu czuję, że jazda będzie słaba. Warunki bardziej rześkie niż wczoraj ale przyjemnie. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Trochę stania na światłach, trochę na skrzyżowaniach i w efekcie na mecie jestem 2 min. po czasie.

Powrót dziś krótki choć nie za szybki. Po południu wizyta u stomatologa więc nie ma miejsca w czasie na ekstra manewry. Trasa bez finezji: Mec, Środula, Stary Będzin, Zamkowe, las grodziecki, światła na "86" i prosta przez Gródków do domu.
Na powrocie niezłe ciepełko.


Kategoria Praca

DPODZD

  • DST 53.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:30
  • VAVG 21.20km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 28 sierpnia 2019 | dodano: 28.08.2019

Start o 6:14. No nie mogłem się jakoś sprawniej wygrzebać. Warunki niemal identyczne jak wczoraj. Trasa takoż. Jedyna różnica dzisiaj to stanie na przejeździe przy "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej. Aż całe 2 pociągi KŚ musiałem odczekać. Poza tym przejazd spokojny i przyjemny. Na drogach dość pustawo ale to już chyba tylko tak do końca tygodnia. Zacznie się rok szkolny i znów będzie tłok na jezdniach.


Warunki po pracy wyśmienite więc skusiłem się na lekkie pozaginanie powrotu. Trasa: Blachnickiego, górka środulska, Plejada, Pogoń, Czeladź (z zawijasami), Przełajka, Wojkowice, Rogoźnik, Góra Siewierska, Strzyżowice i do domu. Po drodze króliczki ale bardzo niemrawe. Przyjemne kręcenie powrotne. W domu zostawiam plecak, zakładam sakwy i już niespiesznie standardowo zaginam do wsiowego Lewiatana. Powrót bez gięcia żeby się piwo nie zagrzało. Dzięki nowej stopce rowerek jest teraz cichutki. Mam nadzieję, że z czasem się nie rozklekocze, jak poprzednia.


Kategoria Praca

DPSD

Wtorek, 27 sierpnia 2019 | dodano: 27.08.2019

Tak jakoś wyszło, że zaczynam się toczyć o 6:15. Nie ma czasu na marudzenie. Właściwie to wypadałoby nieco przyłożyć się do kręcenia. Tak też i robię, choć jeszcze rezerwy mocy były. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie, sprawnie i przyjemnie. W ogóle warunki o poranku lepsze niż wczoraj. Odrobinę cieplej, sporo słońca i raczej bezwietrznie. Nogi podawały bardzo dobrze. Ostatecznie na mecie mam 3 min. zapasu.

Dziś powrót na kierunku Będzina. Tam przez Mec i Środulę. Zawijam do serwisu. Cel: wymiana stopki Błękitnemu. Obecna strasznie klekocze nawet na najdrobniejszych szczegółach. Nie pamiętam, czy miała tak od nowości czy z czasem się zdezelowała ale ostatnio bardzo mi to już przeszkadza. Przeszczep przebiega sprawnie. Potem jeszcze zaopatruję się w koszyk na bidon dla Mamuta i trochę zwyczajowych szpejów: smary, łatki. Dalszy powrót przez Zamkowe, Grodziec i Gródków. Kręciłem raczej z zaangażowaniem wywołanym przez gromadzące się na kierunku mojej jazdy niepokojące chmury. Do tego też ICM twierdził, że będą warunki do burz. Przy tym wszystkim nogi podawały. Dojeżdżając do domu słyszę grzmoty i nawet pokazuje się jedna błyskawica. Padać jednak nie zaczęło. Pewnie znów bokiem przejdzie. W domu jeszcze mocowanie koszyka Mamutowi.


Kategoria Praca, Serwis, Stopka

DPD

  • DST 41.00km
  • Teren 6.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 20.50km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 26 sierpnia 2019 | dodano: 26.08.2019

Start o 6:10. Mógł być wcześniej ale jak mam za dużo czasu to lubię pozamulać a potem jest już zwykle za późno. Warunki bardzo przyjemne. Rześko, bezwietrznie, bezchmurnie, nad polami lekkie mgiełki. Kręcę trasę przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Przejazd spokojny. Na miejscu zapas 6 min.

W porównaniu do poranka to na zewnątrz piekło. Ale tylko przez chwilę. Kiedy jestem już na kołach i prędkość osiąga 22km/h robi się nagle całkiem przyjemnie. Utrzymując tyle na asfaltach da się żyć. Trasa bez finezji: Mortimer, Reden, Łęknice, bieżnia przy P3 do przejazdu na P4, Preczów, Sarnów. Za światłami na "86" skręcam w ul. Kamienną i wertepkując przetaczam się do Strzyżowic. W ostatniej chwili przypominam sobie o tym, że warto by mi zahaczyć o okolice DINO więc jeszcze przelot przez ul. Kasztanową by obrać właściwy kierunek. Przy DINO nie załatwiam tego, co chciałem więc z małym wygięciem przez skrót przy kościele dociągam do domu.
Przyjemne i spokojne kręcenie powrotne.


Kategoria Praca

DPDZD

Piątek, 23 sierpnia 2019 | dodano: 23.08.2019

Rozruch przeciętny zakończony startem o 6:14. Warunki optycznie niezłe ale jak wychodzę na zewnątrz, to czuć chłodek. Kręcąc trasą przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą mam wrażenie, że powietrze stawia opór. Nogi nie chcą podawać. Patrząc na czasy przelotu na poszczególnych punktach kontrolnych widzę, że strata wynosi około 2 min. Z takim też spóźnieniem ostatecznie dobijam do mety. Z plusów to spokój na drodze. Przy okazji zauważyłem, że po południowej stronie "913" pojawiły się tabliczki z logo Strabag i oznaczeniami kilometrów. Wczoraj na powrocie zauważyłem tablicę "Budujemy dla Was. Prosimy o cierpliwość i ostrożną jazdę" czy jakoś tak. Pewnie wkrótce będzie rozkurz na tym odcinku drogi.

Popołudnie całkiem przyjemne. Słonecznie, ciepło, trochę wieje nie za ciepłym powietrzem mniej więcej z północy. Dalej jakoś nie czuję podawania w nogach (czyżby wyczuły zbliżający się koniec lata?), więc kręcę niezbyt intensywnie, głównie na młynkach. Trasa jedna ze zwykłych: Mortimer, Reden, Łęknice, bieżnia P3 do przejazdu na P4, Preczów, Sarnów i do domu. Tu zostawiam plecak, zakładam sakwy na bagażnik i jeszcze standardowe, zaopatrzeniowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Powrót prosto do domu i na dziś koniec rowerowania.


Kategoria Praca