limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:117466.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.37%)
Czas w ruchu:6179:05
Średnia prędkość:19.01 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2998
Średnio na aktywność:39.19 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPD

Wtorek, 26 maja 2020 | dodano: 26.05.2020

Do końca czasu przed startem wątpliwości jak się uzbroić na dzisiejszy wyjazd. Ostatecznie zestaw gumowy podróżuje w plecaku bo nie ma na niego zapotrzebowania ale jest ryzyko, że może się przydać. Skusiłem się również na krótkie spodenki i może nie był to błąd ale na pewno bardziej komfortowo jechałoby się w długich. Skorzystam z nich na powrocie.
Startuję o 13:34. Warunki są nienajgorsze biorąc za punkt odniesienia dzień wczorajszy. Jest sporo słońca, są chmury i jest wiatr. Dość silny i niekoniecznie sprzyjający.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Na odcinku od muzeum w D. G. do centrum Zagórza nieco mnie okapało. Przy ładnym słoneczku pojawił się dość rzęsisty deszczyk. Na szczęście nie dał rady przemoczyć.
Na mecie z zapasem 4 min. Przejazd spokojny i niespecjalnie spieszny.



Na powrocie długie spodnie były wyborem w sam raz. Jest chłodniej, trochę wieje ale już nie tak jak za dnia.
Kręcę niespecjalnie spiesznie przez Mortimer i Reden na Łęknice, a stamtąd na Piekło i bieżnią P4 do Preczowa. Reszta drogi już po własnych śladach przez Sarnów do domu.
Przyjemnie, spokojnie. Nawet nie zmarzłem.


Kategoria Praca

DPD

Poniedziałek, 25 maja 2020 | dodano: 25.05.2020

Dojazd na mokro. Jak wstawałem, to za oknem było schnąco ale prognozy były takie, że ma cały dzień kapać. Raz mocniej, raz burzowo ale cały czas. Niestety chyba się sprawdzi bo nim wystartowałem zaczęło kapać. Nie jakoś mocno ale nie zapowiadało się, że przestanie. Było tej wody jednak na tyle niewiele, że nie zdecydowałem się na zestaw gumowy. Jedynie plecak dostał pokrowiec. I w sumie była to chyba dobra decyzja bo w zestawie gumowym byłbym tak samo mokry, jak mnie namoczyło na dojeździe, czyli zauważalnie ale niegroźnie.
Przed startem trochę grzebania z ogarnięciem śniadania dla kota, który był wybył przed 4:00 i nie wiadomo było, czy zdąży wrócić przed wyjściem, czy nie. W związku z tym micha w domu, micha na dworze i wytaczam się zdrowo spóźniony o 6:17.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. W niektórych miejscach korzystałem z chodników by zbierać mniej wody spod przedniego koła na twarz. Tempo "takie se".
Na mecie mam 9 min. obsuwy. Mniej więcej tyle, ile zakładałem, że może być.


Podczas pracy większość dnia kapało ale w którymś momencie zrobiło mi nadzieję, że powrót wykonam na sucho. Wyjrzało słoneczko, woda znikała... Długo to nie trwało i  przed powrotem znów pokapało, potem zelżało. Daleko jednak nie ujechałem. Ledwo do następnego przystanku, gdzie schowałem się pod wiatę w nadziei przeczekania intensywniejszego deszczu. Szybko jednak straciłem cierpliwość. Powyciągałem z plecaka zestaw gumowy, wdziałem i ruszyłem w dalszą drogę.
Przez Mortimer i Reden, aż do Mostu Ucieczki i Zielonej pada równo. Dopiero na czarnym szlaku deszcz ustaje ale za to kapie z drzew. Cały czas też bryzga spod kół.
Tempo niespieszne żeby się nie zagotować pod szczelną warstwą. Kręcę dalej terenem na Stachowe i dalej terenem w stronę DINO. Wykończenie "913", przy której trwają prace remontowe. Tym razem kanalizacja.
W domu mycie Mamuta bo strasznie oblepiony piachem. Jutro, jak podeschnie, to smarowanie łańcucha i przerzutek.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 37.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:55
  • VAVG 19.30km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 22 maja 2020 | dodano: 22.05.2020

Dawno gleby nie miałem, to se dziś zafundowałem. Szkoda tylko, że na asfalcie...
Zbieram się tak sobie sprawnie i wytaczam o 6:12. Zmiana rumaka więc jest cień szansy nadgonić mimo tego, że warunki nieszczególnie korzystne do naginania. Jest ładne słoneczko i nie wieje ale za to temperatura pozostawia bardzo wiele do życzenia. Powiedziałbym, że max +6.
Trasę kręcę przez Sarnów, Preczów i, pechową dzisiaj, Dąbrowę Górniczą.
Pecha mam na rondzie przy Hendrixie. Tradycyjnie burak nadciągnął od strony Będzina. Obserwowałem uważnie ten kierunek bo mi jeden kierownik podejrzanie dziarsko do ronda się zbliżał. Zjeżdżając w Aleję Kościuszki miałem pierwszeństwo tylko co z tego, jak tamten miał to kompletnie gdzieś. W ostatniej chwili złapałem się za hamulce stając dęba. Potem już było to nie do opanowania i rymsnąłem na asfalt. Pozbierałem się sprawnie, choć kolano deczko szarpało, i potoczyłem się dalej. Strat widocznych nie było.
Od tego momentu jazda już kulała i nawet jak kolano przestało dawać się we znaki to nie miałem chęci do nadrabiania zaległości.
Ostatecznie na mecie mam 5 min. obsuwy. Kolano, jak podejrzewałem, lekko opuchnięte i zdarte.
Mam nadzieję, że karma dorwie gnoja i mu się odpłaci.


Powrót bez zawijasów bo jeszcze robota w planie. Najkrócej jak się dało ale żeby nie utknąć gdzieś na rozgrzebanej "913". Kolejno Mortier, Reden, Most Ucieczki, Zielona, czarny szlak do Łagiszy, Stachowe, przez pola w stronę DINO, kawałek "913" z zagięciem przez skrót obok kościoła bo na horyzoncie akurat zaczęła wymijać się koparka z traktorem. Objazdem dałem radę ją wyprzedzić.
Szybka akcja przy paczkomacie i zjazd do domu.
Termicznie lepiej niż rano ale nie na tyle, by z wdzianka coś ująć. Wiaterek słabszy, słońca mniej, więcej wysokich chmur. Nieźle ale bez rewelacji.
Przynajmniej powrót spokojny, bez ekscesów.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 21 maja 2020 | dodano: 21.05.2020

Żeby w maju narzekać na zmarznięte stopy... Zdecydowanie jutro solidniejsze buty. W ogóle to rano raczej pizgawica. Wiatr, słońce za chmurami, temperatura zdecydowanie poniżej +10 stopni.
Startuję po negocjacjach z kotem czy zostaje w domu, czy wychodzi. Został, a ja ruszam o 6:08.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Miałem wrażenie, że szło słabo ale patrząc po średniej to lepiej, niż mi się wydawało. Na mecie równo o 7:00. Mam nadzieję, że po południu będzie zauważalnie cieplej.


Na powrocie cieplej niż rano ale do ideału daleko. Wieje zimnym powietrzem. Słoneczko nie daje rady rozgrzać atmosfery dostatecznie mocno. Tempo powrotne nieambitne bo nogi w tych warunkach nie chciały podawać. Zwłaszcza, że zaryzykowałem jazdę w krótkich gaciach.
Trasa przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, czarny szlak, Stachowe, magazyny i wykończenie po swoich śladach.
Gdyby wiatr nie był zimny to całkiem przyjemny powrót by z tego wyszedł. Tako to był taki sobie.


Kategoria Praca

Za chlebem +DPND

Środa, 20 maja 2020 | dodano: 20.05.2020

O poranku kurs do piekarni po pieczywo. Deficyty czasu sprawiły, że celem była najbliższa ale lekkim objazdem. Odczuwalnie warunki słabsze niż wczoraj o tej porze.


Po południu minimalnie się ociepliło i pojechałem we wdzianku "na krótko" ale trochę tego żałowałem. W cieniu, albo jak słoneczko przesłoniła chmura, albo pod drzewami było chłodnawo. Do tego wiatr, większość drogi przeciwny, był raczej chłodny. Nie były to warunki do takiego naginania jak wczoraj.
Na szczęście nie było takiej potrzeby. Wytaczam się o 13:31 czyli mam chwilkę na minimalne wygięcie. Z tego też powodu przetaczam się do świateł w Sarnowie wertepowo. Potem już standard przez Preczów i Dąbrowę Górniczą.
Przyjemnie, umiarkowanie spokojnie. Na mecie 3 min. zapasu.


Na powrót wdziewam dłuższe wdzianko w przewidywaniu słabszej termiki. Na zjeździe do lasu zagórskiego gratuluję sobie decyzji. Na pierwszym podjeździe mam wrażenie, że zaraz się zapalę. Potem jednak jazda nabiera odpowiedniego rytmu i termicznie do samego końca jest w sam raz.
Z lasu zagórskiego wydostaję się na Redenie i kręcę pod Most Ucieczki. Stamtąd na Zieloną i czarny szlak do Łagiszy. Potem wzdłuż torów na Stachowe i podjazd pod magazyny. Finisz już bez kluczenia prosto do domu.
Po drodze miły dla oka spektakl w wykonaniu zachodzącego słońca. Przyjemny i spokojny powrót do domu.


Kategoria Praca

ZDPND

Wtorek, 19 maja 2020 | dodano: 19.05.2020

O niewczesnym poranku minimalnie wygięte kółeczko do wsiowego budowlanego. Już we wdzianku "na krótko".


Zwalczywszy planowane na poranek i przedpołudnie roboty zbieram się do pracy. Trochę mam niedoczas i ostatecznie wytaczam się o 13:45. Nie ma wyboru, trzeba cisnąć.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Dziś pomaga wiaterek i temperatura. Nogi podają rewelacyjnie pomimo tego, że nie zdążyłem wciągnąć obiadu i obawiałem się odcięcia gdzieś po drodze. Nie przyszło, na szczęście.
Na mecie mam minutę obsuwy, co jest całkiem niezłym wynikiem.



W ciągu dnia, a właściwie wieczora, a precyzyjniej to około 18:00 niebo zaciągnęło się chmurami. Na windy.com sprawdzam czy widać jakieś opady ciągnące z wiatrem, ale nie. Czyli jest szansa, że wrócę na sucho.
Wybywam mniej więcej jak zwykle o tej porze, czyli 19:40, i toczę się w drogę powrotną sporo po swoich śladach.
Na początek na Mortimer. Potem przez Reden pod Most Ucieczki i na Zieloną. Z parku na czarny szlak do Łagiszy i dalej terenem wzdłuż torów na Stachowe. Tym razem nie jadę pod magazyny tylko przez pola w stronę przejazdu kolejowego w Gródkowie. W ostatniej chwili jednak odpuszczam ten kierunek i najkrótszą drogą ciągnę pod DINO i zawijam jeszcze ku Lewiatanowi. Dopiero stamtąd już grzecznie prosto do domu.
Formalnie kończę po zachodzie słońca. Gdyby nie chmury to byłoby jeszcze całkiem jasno, a tak to noc robi się bardzo szybko.
Powrót początkowo niespieszny i spokojny gdzieś po drodze mi się rozpędził i finisz raczej dynamiczny.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 40.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:57
  • VAVG 20.51km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 18 maja 2020 | dodano: 18.05.2020

Słaba noc ale udało się zebrać sprawnie. Wytaczam się o 6:07.
Termicznie jest tak, że zdecydowanie długie spodnie. Ale górę można na lekko. Raczej nie wieje, widać trochę wilgoci w powietrzu, jest słonecznie.
Trasa standardowa przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górnicza. Spokojnie, bez sensacji, nieszczególnie spiesznie.
Na mecie z zapasem 5 min.


Powrót znów większości po własnych śladach ale za to w krótkich gaciach :-) Cieplej choć jeszcze nie upalnie. Trochę też wiało przeszkadzająco więc tempo niespieszne.
Kręcę początek do Mortimeru, potem na Reden, Łęknice i do przejazdu między Pogoriami. Kawałek znów po swoich śladach przez Preczów do świateł w Sarnowie i tam ucieczka w teren, którym kręcę do Strzyżowic, zaginam przez Kasztanową i wykańczam znów po swoich śladach.
Niespiesznie, spokojnie, przyjemnie.


Kategoria Praca

DPOD

Piątek, 15 maja 2020 | dodano: 15.05.2020

Start dziś kapkę sprawniejszy. Na kołach jestem o 6:05.
Warunki lepsze od wczorajszych choć szału nie ma. Jest sporo wilgoci w powietrzu i słońce ledwo się przebija. Nie wieje. Termicznie tak, że trzeba zastosować wdzianko "na długo".
Trasę kręcę taką jak wczoraj czyli Sarnów, Preczów i Dąbrowa Górnicza.
Spokojnie, przyjemnie. Na mecie równo o 7:00.


Powrót ze spontanicznym zagięciem. Początek ruszam jak ostatnimi czasy bardzo często, po własnych śladach. Mortimer, Reden, Łęknice, przejazd między Pogoriami. Przed odbiciem na Preczów tak sobie pomyślałem, że dorzucę kilka km i zahaczę o Ratanice. Jak już się zbliżałem do zjazdu na Ratanice, to mi się pomyślało, że skoro tak dobrze się Mamut toczy, to co mu będę przeszkadzał. I pokręciłem dalej. Zjechałem z bieżni P4 przy Kamieniu Ornitologa i przez Kuźnicę Piaskową pokręciłem do Warężyna i dalej na Dąbie. Przez Dąbie-Chrobakowe do Malinowic, terenem do Strzyżowic i zjazd do domu. Tu jeszcze małe dogięcie do pełnego kilometra.
Przyjemnie, niespiesznie. Warunki takie, że wiatr z południa. Na szczęście miałem go bardzo rzadko w twarz. Pochmurno, choć jak dojechałem do domu to słoneczko wyjrzało nieśmiało. Termicznie tak, że nie było powodu zmieniać zestawu porannego.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 14 maja 2020 | dodano: 14.05.2020

Prognozy się sprawdziły i dziś dojazd do pracy "na mokro". W ruch idzie zestaw gumowy. Zanim się w niego zamotałem, wytoczyłem rower i pozamykałem, co było do pozamykania, to zrobiła się 6:07.
Na zewnątrz kapanie. Nie jakieś mocne ale równe i nie zapowiadające się na zanikające. Do tego wiatr chyba głównie z północy
Trasa najkrótsza odpada bo "913" zryta i przy obecności wody to bym się tam bujał dłużej niż na wariancie asfaltowym przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą
Pogoda i wczesna pora powymiatały ludzi. Tak pusto dawno nie miałem po drodze. Nawet samochodów mniej niż zwykle.
Sam przejazd bez sensacji ale jakiś taki wymęczony. Na mecie mam obsuwę 4 min.


Powrót w tempie niespecjalnie spiesznym w o wiele lepszych warunkach niż dojazd. Jest generalnie sucho, pochmurno, nie za ciepło ale ogólnie przyjemnie.
Kręcę częściowo po własnych śladach. Prawie jak wczoraj. Różnica taka, że zamiast na Stachowe, z czarnego szlaku skręcam do Sarnowa i jadę na światła. Cel pośredni - piekarnie. Potem grzecznie, bez gięcia do domu.
Spokojnie, przyjemnie.


Kategoria Praca

DPND

Środa, 13 maja 2020 | dodano: 13.05.2020

Zbieram się o czasie na koła i ruszam o 13:30. Od samego początku czuję, że jazda będzie oporna. Po części z powodu zauważalnego wiaterku z kierunku przeciwnego, po części z powodu na przymulenie. Nie mogę się przyzwyczaić do ciągłych zmian godzin pracy.
Trasa jak wczoraj czyli terenem do świateł na "86" i potem standard przez Preczów i Dąbrowę Górniczą.
Zupełnie nie mam chęci do utrzymywania jakiegoś istotnego tempa. Byle się dotoczyć. Na miejscu jestem ze stratą 2 min. To i tak lepiej, niż zakładałem. Może powrót będzie lepszy. Choć finisz może być na mokro :-/



Powrót uszedł mi na sucho, z czego się bardzo cieszę choć na tę okoliczność był on bardziej dynamiczny niż dojazd.
Trasa częściowo po własnych śladach. Początek do Mortimeru. Potem odbicie przez Starocmentarną na Reden i pod Most Ucieczki. Przez Zieloną na czarny szlak do Łagiszy i dalej wzdłuż torów na Stachowe. Pod górkę obok DL Invest i na asfalt wracam przy stadionie. Stamtąd już prosto do domu.
Na powrocie nawet jak wiało, to zdecydowanie pomagająco albo wcale. Niebo przykryte dywanem chmur. Jechało się dobrze, spokojnie i przyjemnie.


Kategoria Praca