Praca
| Dystans całkowity: | 117482.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.37%) |
| Czas w ruchu: | 6179:49 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2999 |
| Średnio na aktywność: | 39.19 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPND
-
DST
38.00km
-
Teren
8.00km
-
Czas
01:56
-
VAVG
19.66km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zbieram się o czasie na koła i ruszam o 13:30. Od samego początku czuję, że jazda będzie oporna. Po części z powodu zauważalnego wiaterku z kierunku przeciwnego, po części z powodu na przymulenie. Nie mogę się przyzwyczaić do ciągłych zmian godzin pracy.
Trasa jak wczoraj czyli terenem do świateł na "86" i potem standard przez Preczów i Dąbrowę Górniczą.
Zupełnie nie mam chęci do utrzymywania jakiegoś istotnego tempa. Byle się dotoczyć. Na miejscu jestem ze stratą 2 min. To i tak lepiej, niż zakładałem. Może powrót będzie lepszy. Choć finisz może być na mokro :-/
Powrót uszedł mi na sucho, z czego się bardzo cieszę choć na tę okoliczność był on bardziej dynamiczny niż dojazd.
Trasa częściowo po własnych śladach. Początek do Mortimeru. Potem odbicie przez Starocmentarną na Reden i pod Most Ucieczki. Przez Zieloną na czarny szlak do Łagiszy i dalej wzdłuż torów na Stachowe. Pod górkę obok DL Invest i na asfalt wracam przy stadionie. Stamtąd już prosto do domu.
Na powrocie nawet jak wiało, to zdecydowanie pomagająco albo wcale. Niebo przykryte dywanem chmur. Jechało się dobrze, spokojnie i przyjemnie.
Kategoria Praca
DPND
-
DST
36.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
19.64km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś na popołudnie. Start o 13:32.
Jest ładne słoneczko ale odczuwalnie zimno. Wieje mniej więcej z północnego zachodu. Po wdzianiu zestawu długiego nawet przyjemnie.
Kręcę zwykłym wariantem zaczynającym się od terenu pod ośrodek zdrowia w Psarach, potem światła "86" i standard przez Preczów i Dąbrowę Górniczą.
Tempo niespecjalnie spieszne, przejazd spokojny i przyjemny.
Na mecie 2 min. zapasu.
Powrót bez gięcia na kierunku Będzina czyli początek przez Mec i Środulę. Finisz przez Zamkowe, las grodziecki, las gródkowski, ul. Kolejową i od przejazdu finisz "913". Ta nieźle rozgrzebana na poboczach, z usypanymi stertami piachu, tłucznia itp. Na szczęście o tej porze ruch znikomy więc ten odcinek poszedł gładko. W ogóle po drodze raczej pustawo. Po części pewnie też z powodu chłodu. Ale przynajmniej nie wiało, nie padało i było widać trochę kolorowych chmurek o zachodzie.
Tak i się zapomniało zanotować, choć kategorię oznaczyłem, że wymieniłem klocki Mamutowi na przodzie. Stare były już zdarte niemal do blach. Założyłem nienowe ale jeszcze na tyle dobre, że ze 3k km powinny dać radę obsłużyć.
Kategoria KlockiT, Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Teren
7.00km
-
Czas
01:53
-
VAVG
19.65km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś na rano. Zbieram się dość sprawnie i wytaczam o 6:03.
Warunki bardzo przyjemne. Jeszcze nie upalnie ale decyduję się na krótkie spodenki i jest to dobry wybór, jak się okazuje na mecie. Jest ładne słoneczko, lekki wiaterek, trochę niegroźnych chmur. Przyjemnie
Z racji lekkiego zapasu czasu zaginam przez teren pod ośrodek zdrowia i dalej do świateł na "86". Potem już standard przez Preczów i Dąbrowę Górniczą.
Na mecie melduję się z 2 minutami zapasu.
Po drodze zauważam nowe malowanie na Braci Mieroszewskich. Jeden pas oznaczony dla autobusów. Dla kierowców też nowość bo jeszcze niektórzy nim jadą. Ścieżka dalej w przebudowie więc na razie bujam się na tym odcinku po chodniku po przeciwnej stronie.
Na powrocie ładne lato, które szybko zmierza ku załamaniu pogody, co wieszczą coraz grubsze chmury.
Dziś zależy mi na szybkim powrocie więc trasa krótka przez Mec, Środulę do Starego Będzina i dalej przez Nerkę i Zamkowe do lasu grodzieckiego. Potem światła na "86" i za Lidlem do lasu gródkowskiego, którym opuszczam dopiero za tartakiem. Wykończenie "913" do DINO i zagięcie przy wsiowym Lewiatanie. Zawijasy od świateł w celu uniknięcia robót na "913".
Ostatecznie za szybko nie było ale za to przyjemnie i spokojnie.
Kategoria Praca
ZDPND
-
DST
42.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
20.66km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano kurs po zaopatrzenie. Tym razem najkrótszą drogą zamiast standardowego wygięcia bo na "913" prace się rozpędzają i nie chciałem się pchać między maszyny.
Z Lewiatana powrót tą samą trasą.
Do pracy udaje mi się pozbierać ciut wcześniej. Ruszam o 13:25. Skoro mam w rezerwie kilka minutek to nie narzucam sobie zbyt intensywnego tempa i robię małe zagięcie przez teren ze Strzyżowic do świateł na "86" w Sarnowie. Stamtąd już standard przez Preczów i Dąbrowę Górniczą. Sprawnie, spokojnie.
Dziś pogoda znacznie lepsza. Nie pada, wieje nienajmocniej, prawie bezchmurnie. Jest na tyle ciepło, że decyduję się na wdzianko "na krótko" ale długi zestaw zabieram mimo to w plecaku. Przyda się na wieczorny powrót bo przewiduję, że będzie chłodniej. Zresztą teraz upałów nie ma. Nogi mówią, że to jeszcze nie TE ciepełka.
Na Zielonej tłumy ludzi. W tym sporo zlewających zasady maskowania i rozgrupowania. I ani jednego umundurowanego, który by o tym przypomniał. Nie żeby mi na tym zależało ale po prostu wkurza mnie jak jednych za to ścigają a większości się upiecze. I na dodatek i tak to na dłuższą metę nie ma żadnego znaczenia przy zmaganiach z Covidem.
Powrót niespecjalnie spieszny na starcie robił się coraz dynamiczniejszy im bliżej domu. Wg przewidywań wdzianko dłuższe było jak najbardziej na miejscu.
Trasa bez finezji częściowo po własnych śladach. Takoż do Mortimeru, potem odbicie na Reden i dalej na Łęknice. Ścieżka przy Zagłębia Dąbrowskiego coraz bliżej zakończenia. Całkiem fajnie zrobiony wjazd od ul. Granicznej. Tak się to powinno robić.
Bieżnią P3 przetaczam się do przejazdu na P4 i dalej do Preczowa. Potem standard przez Sarnów prosto do domu.
Spokojnie, przyjemnie. Ładny zachód słońca nad P3. Ale nie chciało mi się focić.
Kategoria Inne, Praca
DPD
-
DST
42.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:12
-
VAVG
19.09km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś dla odmiany na rano. Zbieram się sprawnie i ruszam o 6:03.
Warunki dość przyjemne. Jest słoneczko, jest sucho, nie wieje. Jedynie nie za ciepło.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą.
W sumie przyjemnie i spokojnie. Jedynie przed światłami na Alei Róż jeden kierownik wyzwolił mi wyrzut adrenaliny i "biurwę jego mać". Najpierw wyprzedza, potem zwalnia, a potem mimo zielonego stoi by za chwilę się zreflektować, że jednak skręca w prawo. I jeszcze coś tam grzebie na siedzeniu pasażera.
Na mecie ostatecznie mam 5 min. zapasu.
Wracam we wdzianku takim samym jak poranny dojazd mimo, że jest nieco cieplej. Niestety mam teraz do zwalczenia trochę wiatru, zimnego wiatru.
Powroty przez Zieloną i okolice trochę mnie znużyły więc dziś dla odmiany kierunek na Czeladź. Tamże przez ścieżkę przy Blachnickiego, górkę środulską (prace postępują), Plejadę, Pogoń.
Na wjeździe do Czeladzi dopadło mnie odcięcie. Dość spore. Kręcę noga za nogą i tak przez całe miasto, a potem jeszcze dalej przez Przełajkę. Dopiero w okolicach Orlenu wojkowickiego jakby się mi trochę poprawiło ale tempo dalej nędzne.
Na wykończeniu podjeżdżam pod stomatologów. Ku mojemu zaskoczeniu już działają czyli trzeba się umówić na wizytę. Ale już nie dziś. Chcę już tylko dotoczyć się do domu i dychnąć.
Kategoria Praca
Za chlebem +DPND
-
DST
50.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
02:35
-
VAVG
19.35km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
O nie takim już wczesnym poranku wyprawa po pieczywo.
Łamałem się już przed startem czy nie ograniczyć się do absolutnego minimum i nie wybrać najbliższej piekarni. Kiedy się wytaczałem dałem sobie czas do namysłu do skrzyżowania gdzie wybór miał paść na najbliższą, czyli w Strzyżowicach, czy na wsiową. Wiatr dawał w plecy więc zdecydowałem się jednak na wsiową. Sprawiło to też, że drobne kropelki lądowały na plecach tym samym będąc niezauważalnymi.
Przetaczam się sprawnie, przy wsparciu wiatru, pod Urząd Gminy i załatwiam zakup. Potem toczę się w stronę magazynów DL Invest i zjeżdżam do Stachowego. Na tym odcinku zaczyna się konkretniejsze kapanie, które towarzyszy mi przez resztę drogi wokół lasu gródkowskiego, ul. Kolejową, kawałek "913" i skrót obok kościoła.
"913" chyba już sobie na dłużej odpuszczę bo roboty tam nabierają tempa. Dziś np. zdzierali chodnik na odcinku od DINO do przejazdu kolejowego. Istny tor przeszkód.
Prognoza generalnie się sprawdza więc dojazd do pracy będzie raczej taki sobie.
Start do pracy znów mi się obsunął na 13:40. Tym razem przez motanie się z zakładaniem zestawu gumowego. Wszystko przez pogodę. O 13:00 zaczęło dość zamaszyście padać i do godziny mojego startu tylko nieznacznie zelżało. Nie było wyboru i trzeba było wdziać zbroję.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. W miarę zbliżania się do celu opady zanikały i więcej wody zbierałem na twarz i plecy spod własnych kół, niż z nieba. W sumie więc zestaw gumowy się przydał.
Na mecie notuję minutę obsuwy, co jest i tak niezłym wynikiem zważywszy warunki. Na plus trzeba dodać, że wiatr znów wydatnie pomagał.
Pogoda przegoniła ludność. Zielona pusta. Tylko nieliczni rowerzyści obstawiam, że dojeżdżający lub wracający z pracy. Ruch samochodowy też nie jakiś szczególny.
Skoro do tej pory prognoza ICM-u się sprawdza, to liczę na to, że i na wieczór będzie 100% zgodna. W takim przypadku udałoby mi się wrócić na sucho, z zestawem gumowym w plecaku.
Minus wilgoci w powietrzu taki, że przez szmatę źle się oddycha. Co trochę musiałem ją zsuwać z nosa i ust bo zawilgocona tamowała zbyt mocno przepływ powietrza.
Prognozy się sprawdziły. Popadało jeszcze tak około 17:00 a potem powiało i wysuszyło.
Powrót w tempie niespecjalnie spiesznym bo wiało dalej. Nie za mocno ale za to chłodnym powietrzem. Nie miałem ochoty na zmagania.
Trasa prawie taka jak wczoraj. Mała różnica przy wygięciu przez Gródków. Nie doginam przy DINO i Lewiatanie tylko prościutko do domu.
Po drodze raczej pustawo.
Kategoria Inne, Praca
DPND
-
DST
40.00km
-
Czas
01:49
-
VAVG
22.02km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś na później. Start lekko obsunięty na 13:40. Nie ma miejsca na marudzenie i zaginanie.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza. Sprawnie, bez ekscesów.
Warunki słabsze niż wczoraj na powrocie ale lepsze niż na dojeździe. Wdzianko lekkie na długo choć przez chwilę wahałem się czy nie wbić się i w kurtkę. Zwłaszcza w okolicach Sarnowa i Preczowa. Ołowiana chmurka z północy straszyła kropelkami. Ostatecznie jednak zanikły i nie była potrzebna ekstra warstwa.
Na mecie 2 min. zapasu. Przyjemny dojazd. Dość wydatnie pomagał wiaterek.
Powrót częściowo po swoich śladach. Do Mortimera. Potem odbijam na Reden i dalej w stronę Łęknic. Bieżnią P3 do przejazdu na P4 a stamtąd do Preczowa. Od rozwidlenia znów po swoich śladach aż do remizy w Psarach. Tu robię ucho do przejazdu w Gródkowie, na "913" i przy DINO wygięcie w stronę wsiowego Lewiatana by finisz zrobić znów po własnych śladach. Tym sposobem udało się dobić do dzisiejszego przebiegu.
Warunki na powrocie takie, że wdziałem kurtkę. Przez trochę było mi nawet odrobinkę za ciepło, ale kiedy słońce zaczęło ginąć za horyzontem, to przestałem żałować tego wyboru. Plus taki, że już nie wiało jak na dojeździe. Chyba miejscami padało bo jezdnie, tu i tam, były mokre.
Przelot spokojny i niespecjalnie dynamiczny.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś do pracy na rano. Rozruch nawet niezły ale negocjacje z kotem czy zostaje w domu, czy wychodzi sprawiają, że ruszam dopiero o 6:07.
Warunki nieco zaskakują. Jest dość chłodno. W powietrzu sporo wilgoci, która przez większość drogi uprzykrza życie pod postacią mgły.
Trasa bez kombinowania przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza. Dość pusto po drodze i przejazd, w związku z tym, spokojny.
Na mecie mam obsuwę 3 min.
Powrót na kierunku do Będzina by załatwić kilka drobiazgów.
Trasa bez finezji przez Mec, Środulę i Stary Będzin. Wjazd do sklepu z zaopatrzeniem dla zwierzaków tak na 98% udany. Wjazd do serwisu rowerowego na 3%. O trzeciej sprawie przypomniałem sobie w domu, robiąc wpisa.
Warunki na powrocie takie, że wdzianko na krótko. Dało radę choć momentami żałowałem jednak, że nie pozakładałem cieplejszych ciuchów. Wiaterek, słoneczko, chmurki. Raczej przyjemnie.
Z Będzina przez Zamkowe do lasu grodzieckiego i przez światła na "86" do lasu gródkowskiego. Wykończenie bokami i od przejazdu "913". Jakoś bez chęci na wyginanie.
Kategoria Praca
DPND
-
DST
36.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
01:44
-
VAVG
20.77km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Robi się coraz cieplej to i wraca stary nawyk grzebania się przed startem. Dziś obsuwa większa - ruszam o 13:40. Nie ma zmiłuj, trzeba cisnąć.
Trasa niemalże jak wczoraj. Jedynie w Preczowie zamiast przejechać obok kościoła jadę drugą odnogą. Plus taki, że na skrzyżowaniu mam pierwszeństwo więc nie muszę tracić energii na hamowanie i ponowne rozpędzanie Mamuta.
Udaje się dotrzeć na metę bez przeszkód i przygód równo o czasie. W sumie, gdyby nie zawały na światłach w Dąbrowie Górniczej, to może byłbym nawet ze 2 min. wcześniej. Ale i tak jest dobrze.
Przyjemny dojazd do pracy.
Jednak prognoza się sprawdziła. W ciągu dnia solidnie polało, pogrzmiało i się ochłodziło. Jako, że w prognozach była możliwość kolejnych opadów, to odpuściłem sobie objazdy i do domu potoczyłem się wariantem mniej więcej krótkim.
Przez Mec na Środulę i dalej w stronę izby wytrzeźwień. Po drodze sporo śladów spływającej wody, miejscami rozlewiska. Przez Będzin kręcę ścieżką małobądzką do Nerki i dalej na Zamkowe. Potem przez las grodziecki do świateł na "86" i finisz rozgrzebaną "913". Dobrze, że pojechałem Mamutem bo w tym wykopie na wąskich oponach i przy rozmokniętym podłożu to bym się mógł długo przebijać.
Powrót spokojny. Padła pogoda to na ulicach zrobiło się pusto. Przydał się pokrowiec na plecaku i solidniejsze buty.
Kategoria Praca
DPND
-
DST
38.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
01:46
-
VAVG
21.51km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Lato. W końcu do pracy we wdzianku całkiem na krótko. Warunki jeszcze nie upalne ale przyjemnie. Sporo słoneczka zza wysokich chmur, trochę wiaterku jeszcze niezbyt ciepłego ale ogólnie jest dobrze.
Start dziś o 13:36. Na finiszu nie mogłem się doliczyć jak mi się zrobiło 19km skoro jechałem zwykłą trasą. Dopiero potem mi się zatrybiło, że normalnie było od świateł w Sarnowie. Do świateł przelot wertepkami od Strzyżowic przez Park Żurawiniec.
Po drodze sporo ludzi. Niemal jak w jakieś święto. A już na Zielonej, to zwłaszcza. Rowerzystów tabuny. Sam przejazd w miarę sprawny i spokojny.
Powrót podobną, ostatnimi czasy, trasą tzn. las zagórski, Reden, Most Ucieczki, Zielona, czarny szlak do Łagiszy, asfaltem do świateł w Sarnowie i w mojej wiosce odbicie przy remizie do Gródkowa. Finisz "913".
Spokojnie, miejscami dynamicznie. Dziś jakby mniejszy ruch wieczorny zarówno na Zielonej jak i w innych miejscach. Samochodów również mniej, co nie przeszkodziło dwóm rywalizować o pierwszeństwo na skrzyżowaniu ze światłami na "86" w Sarnowie. Wynik chyba nierozstrzygnięty bo jeden na środku na awaryjnych z rozwalonym prawym bokiem, drugi przed wjazdem na skrzyżowanie od strony Sarnowa z rozbitym przodem. Cóż... było się nie spieszyć.
Kategoria Praca






















