Praca
| Dystans całkowity: | 114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%) |
| Czas w ruchu: | 5998:30 |
| Średnia prędkość: | 19.03 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2903 |
| Średnio na aktywność: | 39.33 km i 2h 04m |
| Więcej statystyk | |
DNPNDZD
-
DST
42.00km
-
Czas
02:23
-
VAVG
17.62km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku rozruch wolniejszy i start wykonuję o 6:01.
Warunki znacznie lepsze niż wczoraj. Temperatura na plusie, jezdnie schnące lub suche. Tylko miejscami kałuże. Wieje, wg ICM-u, z południowego zachodu. Dla mnie nieprzeszkadzająco-pomagająco.
Trasa, mimo nieco węższego okna czasowego, przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza.
Spokojnie, przyjemnie, niespecjalnie spiesznie.
Powrót niespieszny, lekko gięty, w warunkach przyzwoitych.
Trasa: ścieżka przy Blachnickiego, bokiem górki środulskiej, Plejada, ścieżka z sosnowieckiej Pogoni do będzińskiej Nerki, Zamkowe, ścieżka do grodzieckiego browaru, Gródków, zagięcie przy DINO i Lewiatanie, dom.
Zostawiam plecak, zabieram sakwy i jeszcze standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Zjazd z balastem.
Nogi coraz bardziej dają znać, że przydałaby się przerwa w kręceniu. Jeśli, jak ICM wieszczy, jutro będzie ślimato, to pewnie sobie dychnę.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
37.00km
-
Czas
02:05
-
VAVG
17.76km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jazda w kropli i miejscami w strumieniu. Ale jakoś, mimo wszystko, przyjemna. Choć dziwna. Bo to styczeń i powinien śnieg padać, a nie deszcz. Jakoś nie potrafię sobie przypomnieć żebym w styczniu jeździł w deszczu.
Zbieram się tak średnio sprawnie i wytaczam o 6:01. Kapie delikatnie, jezdnie zdecydowanie mokre, chyba nie wieje, ewentualnie niezbyt mocno i niezbyt przeszkadzająco.
Trasa dziś przez Będzin by w tej kropli jechać jak najmniej. Nogi podawały tak sobie. Chyba domagają się przerwy na regenerację.
Na mecie jestem 2 min. po czasie. Przelot bez sensacji.
Nim ruszam w powrót przestało padać i nawet trochę podsuszyło ale mimo tego nie zdecydowałem się na teren. Tam na 100% było bagno.
Trasa powrotna z tych oklepanych: centrum Zagórza, Mortimer, Reden, Łęknice, bieżnia P3, przejazd na P4, Preczów i Sarnów.
Jezdnie lekko mokre ale tak, że spod kół nie leci. Wiało zimnym powietrzem z zachodu. Na szczęście niezbyt mocno.
Powrót niespieszny i spokojny. W domu jeszcze po zachodzie słońca ale już nie za całkowitych ciemności.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
39.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:25
-
VAVG
16.14km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start: 5:58.
Warunki: mokre jezdnie, temperatura nieznacznie powyżej zera, bez wiatru.
Trasa: Sarnów, Preczów, Zielona, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer, centrum Zagórza.
Na mecie: 6:59.
Wydarzenia w drodze: 0.
Rowerzystów napotkanych: 3.
Powrót w warunkach przyjemniejszych niż o poranku. Minimalnie. Jest cieplej ale za to wieje. Na szczęście dla mnie, w większości przynajmniej nieprzeszkadzająco.
Powrót zaczynam podobnie jak wczoraj. Przy górce środulskiej nachodzi mnie chęć zerknięcia na teren, który teraz jest ogrodzony i trwają tam prace budowlane. Ma być podobno lodowisko i coś tam jeszcze. Z dołu niewiele widać ale z góry powinno być wszystko jak na dłonie.
Wjeżdżam po stoku z jedną przerwą na wyrównanie oddechu. No nie moje temperatury na takie szarże. Nogi powiedziały nie, i już!. Reszta zakosami. Z góry kilka foto. Za wiele to jeszcze nie ma więc za jakiś czas, miesiąc-dwa, wypadałoby powtórzyć wjazd i sprawdzić postępy.
Staczam się po stoku w stronę Środuli i dalej kręcę w do Izby Wytrzyeźwień. Przez przejście na torach przetaczam się szybko, nieufnie przyglądając się stojącemu pociągowi KŚ. Czekał na coś. Albo na kogoś.
Reszta trasy dość oklepana: Nerka, Zamkowe, Grodziec, Wojkowice i prosta spod Orlenu.
Kiedy ląduję już w domu pojawiają się pierwsze kropelki, które ICM zapowiadał od rana.
Powrót spokojny i przyjemny.
Link do pełnej galerii
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
40.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
02:29
-
VAVG
16.11km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch nienajgorszy i startuję o 5:52.
Warunki chyba zbliżone do prognozowanych przez ICM czyli około -3, bez wiatru, suche jezdnie.
Trasa przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza.
Tempo dostosowane do temperatury czyli słabe. Po drodze musiałem wdziać cieplejsze rękawice bo mi po łapach pizgało. Niestety nic nie dało się zrobić w kwestii rozgrzania stóp.
Niech się ta zima szybko kończy.
Powrót rozpoczynam przy ładnym słoneczku ale finisz już za ciemności. Warunki zbliżone do porannych. No może o 2 stopnie cieplej ale dalej na poniżej zera.
Trasa lekko gięta. Górka środulska, Pogoń, ścieżka do Nerki, Zamkowe, las grodziecki, las gródkowski i finisz wzdłuż "913" z wygięciem obok DINO i Lewiatana.
Spokojnie, niespiesznie i przyjemnie.
Kategoria Praca
DNPOND
-
DST
45.00km
-
Czas
02:17
-
VAVG
19.71km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak często przy piątku, rozruch spowolniony. Startuję o 6:02.
Warunki zbliżone do wczorajszych. Może tylko odrobinę cieplej. Tak przynajmniej ICM głosił. Wkładam dziś trochę mniej na siebie i okazuje się, że to wystarcza.
Trasa dojazdowa przez Będzin. Spokojna. Po drodze kilka stref cieplejszych na przemian z chłodniejszymi. Liczę na to, że po południu będzie bliżej zera i chłodek nie będzie tak się dawał we znaki.
Na mecie około 5 min. zapasu. W sumie przyjemny dojazd do pracy.
Powrót przy ładnym słoneczku. Nawet się skusiłem na strzelenie kilku szybkich foto zachodzącemu nad Pogorią 3. Termicznie słabo a w kierunku zachodnim wręcz niemiło. Wiało zimnym powietrzem i cieszyłem się wręcz, jak miałem pod górkę, bo trochę to zasłaniało przed podmuchami.
Trasa lekko zaginana. Na początek przez centrum Zagórza na Mortimer i dalej na Reden. Stamtąd na Łęknice i bieżnię przy P3. Przejazd na P4 i bieżnią do Kamienia Ornitologa. Tu już zaczęło robić się szaro. Przeskok na zachodnią stronę "86" i przez Kuźnicę Piaskową do Warężyna i dalej do Dąbia. Tu mi jakiś łebek prawie pod koła wskoczył. W ostatniej chwili go zauważyłem i wokalnie zmotywowałem do zmiany zamiaru.
Przez Brzękowice Dolne i Goląszę Dolną dociągam do Strzyżowic i zjeżdżam w kierunku domu. Na skrzyżowaniu jednak jeszcze decyduję się na lekkie dogięcie i przez ul. Belną zawijam pod remizę w Strzyżowicach i dopiero stamtąd ostatecznie do domu.
Dobrze się jechało i ochota na kręcenie była spora ale wiaterek dawał w kość. Szybko mnie wyssało z zapasów energii. Od Dąbia na rezerwie.
Spokojny powrót z pracy.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
39.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
19.50km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch bezproblemowy i start o 5:57. Temperatura poniżej zera. Powiedziałbym, że tak około -5. Nie wieje. Jezdnie suche. Wytaczam się dziś Rzeźnikiem.
Trasa przez Sarnów, Preczów, Zieloną ale tym razem całkowicie w wersji asfaltowej, centrum Dąbrowy Górniczej (gdzie mi od strony Będzina znów jakiś narwaniec prawie wyjechał), Mortimer i centrum Zagórza.
Poza epizodem w centrum D. G. przejazd przyjemny i spokojny. Na mecie z zapasem 2 min.
Warunki na powrocie podobne jak rano. Różnica na plus taka, że większość drogi przebyte za jasności. Trasa bez finezji, sporo po własnych śladach. Centrum Zagórza, Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zielona, Preczów, Sarnów. Po drodze niewielkie wygięcia znacząco jednak nie wpływające na dzienny przebieg. Za to plus taki, że powrót spokojny. Jakby trochę mniej zmarzłem.
Kategoria Praca
DNPD +podsumowanie roku
-
DST
39.00km
-
Czas
02:21
-
VAVG
16.60km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś bardziej leniwy rozruch i w efekcie ruszam dopiero o 6:01. Z tego też względu trasa przez Będzin.
Warunki przeciętne. Zapowiedziany przez ICM wiatr jest. Kierunek też się zgadza czyli dla mnie jest nieprzeszkadzająco. Przy gruncie zdecydowanie minus, wyżej może i plus ale niespecjalnie odczuwalny.
Drogi dziś puste więc przejazd spokojny. Na mecie 2 min. zapasu.
Powrót dziś zaczynam całe 20 min. wcześniej dzięki czemu finisz jeszcze za względnej jasności choć formalnie po zachodzie słońca. I to mimo minimalnego wyginania na finiszu.
Trasa przez Mortimer i Reden w stronę Łęknic. Kawałek bieżnią P3 do przejazdu na P4. Potem grzecznie przez Preczów i Sarnów do Psar. Dopiero przy serpentynkach przed podstawówką odbijam na żółty szlak i robię lekkie wygięcie w stronę DINO, potem Lewiatana i na koniec jeszcze na skrót do kościoła.
Warunki na powrocie takie, że pochmurno choć sucho. Do tego też raczej wietrznie. W kierunku na zachód ciągła walka z zimnym podmuchem. Dlatego też tempo nieambitne. Chęci przez ten wiaterek na większe objazdy nie miałem ale w sumie kręciło się przyjemnie.
+podsumowanie (w obecnej sytuacji politycznej powinno chyba być podsumowanie+)
Przebieg większy niż w 2018 czyli aktywniej. Mało jeżdżenia wielodniowego, kilka dłuższych wypadów jednodniowych. Większość to rzeźbienie praca-dom. Dzięki temu, że w stajni pojawił się Mamut przejeżdżona cała zima. Ogólnie rowerowo bez fajerwerków ale rok raczej pozytywny. Chyba bardziej też mi zdrówko dopisywało (zimowe zahartowanie?). Udało się nie rozwalić kasku czyli jakby też bezpiecznie.
Plany na 2020 są. Główny to rundka dookoła Polski. Mam nadzieję, że nic się nie wysypie i plan uda się zrealizować. Reszta to kręcić, kręcić i jeszcze raz kręcić.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
36.00km
-
Teren
8.00km
-
Czas
02:10
-
VAVG
16.62km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sprawny rozruch przy poniedziałku i start o 5:54. Na dworze całkiem przyjemnie. Mimo minusa termicznego odczuwalnie jest chyba lepiej. Nie wieje. Na jezdniach generalnie sucho. Miejscami tylko pozamarzana woda w koleinach.
Kręcę trasę przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza. Na drogach pustawo więc przejazd spokojny. Na mecie mam 5 min. zapasu.
Podobno miało być cieplej na powrocie ale jakoś specjalnie różnicy nie zauważyłem. Przynajmniej chmury były wysoko i jak słoneczko zeszło poniżej ich pułapu, to nawet całkiem jasno było nawet po zachodzie słońca. Finisz jednak już za ciemności.
Trasa przez las zagórski, który nie był prawie wcale przymarznięty. Sporo mlaskatego terenu. Potem przez Reden pod Most Ucieczki i dalej na Zieloną. Stamtąd czarnym szlakiem do Łagiszy a potem terenem na Stachowe. Wykończenie obok magazynów na asfalt i grzeczny finisz prosto do domu.
Przyjemne kręcenie ale bez chęci na większe wyginanie. To nie są moje ulubione temperatury. Właściwie, to nie lubię zimy i gdyby nie fatbike, to jeżdżenia byłoby znacznie mniej.
Kategoria Praca
DNPNDZD
-
DST
40.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:32
-
VAVG
15.79km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
W związku ze stosunkiem przerywanym pracy z okazji świąt, dwa dni bez rowerka ze względu na ślimatość tychże dni. Dziś zwykły dojazd do pracy
Start o 6:00. Na dworze jest całkiem przyjemnie. Nieznacznie wieje chyba z zachodu. Jezdnie mokre. Nie pada. Na plusie.
Trasa przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza.
Na drogach pusto więc przejazd spokojny. Niestety średnio przyjemny bo mi się znowu zaczęła stawiać przednia przerzutka. A to nie zrzuca, a to grzechocze o nią łańcuch. Znów się coś rozregulowało. Trzeba będzie to przed powrotem obejrzeć bo strasznie mi to na nerwy działa.
Na mecie z obsuwą 3 min.
Powrót w warunkach pogarszających się.
Kręcę początek w stronę Mortimeru i skręcam w Starocmentarną. Przy cmentarzu przyuważa mnie Witek. Zatrzymujemy się na poboczu i dobre pół godziny nawijamy o różnych rzeczach. Aż robi się ciemno. Witek jeszcze na siłownię gna a ja dalej kręcę powrót.
W międzyczasie zauważalnie się ochładza i do tego jakieś drobne kropelki zaczynają zacinać z wiatrem. Ku mojemu zaskoczeniu marzną mi końcówki palców. Bardzo nieprzyjemne wrażenie. Turlam się niespiesznie w stronę Mostu Ucieczki i dalej ku Zielonej.
Po drodze przystaję na przystanku przy parkingu obok mola. Padają baterie w lampce przedniej i trzeba mi je zmienić.
Przed Zieloną odbijam w stronę Protoru i dalej asfaltem kręcę do Preczowa. Stąd już zwykła trasa przez Sarnów do domu.
Zostawiam plecak, zarzucam sakwy i kręcę jeszcze standardowe kółko do wsiowego Lewiatana. Potem zjazd do bazy i koniec kręcenia.
Zdecydowanie czuć zmianę pogody i jak się ICM-owe wróżby spełnią, to jutro śmiganie po śniegu i być może w opadzie tegoż.
Powrót bardzo spokojny.
Przerzutka przednia doprowadzona do ładu przestała się stawiać na powrocie.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
38.00km
-
Czas
02:03
-
VAVG
18.54km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch sprawny ale start minimalnie przesunięty bo mi się tak wspomniało, że warto by nakapać na łańcuch nieco smaru. W końcu dostał wczoraj napęd nieco wody. A i dziś nie było sucho. Ruszam ostatecznie o 6:02.
Zdecydowanie wieje, choć na szczęście dla mnie, z kierunku mniej więcej zachodniego, czyli do pracy pomoże. Jezdnie są mokre ale nie pada.
Kręcę trasę jak wczoraj: Sarnów, Preczów, Zielona, centrum D. G., Mortimer, centrum Zagórza.
Deszczyk pojawia się 2x po drodze. Najpierw niegroźne kapanie na odcinku od skrzyżowania na "86" w Sarnowie do Zielonej. Po przejechaniu świateł profilaktycznie odziewam plecak w pokrowiec. Siebie nie uznaję wartego owinięcia w przeciwdeszcze. Druga faza opadu zaczyna się gdzieś w okolicach Mortimeru i towarzyszy mi do końca jazdy. Kapie mocniej niż za pierwszym razem ale mam już na tyle blisko, że postanawiam pocierpieć za sprawę niż marnować czas na przebieranki.
Ostatecznie na mecie jestem minutę po czasie. W butach sucho więc jest dobrze. Na drogach było bardzo pusto więc przejazd spokojny i, nawet pomimo warunków, całkiem przyjemny.
Powrót w warunkach nieco lepszych niż o poranku. Jezdnie dalej mokre ale przez całą drogę nie spadła ani kropla wody. Za to trochę dmuchało chłodnym powietrzem. Kręcenie powrotne niespiesznie i całkiem przyjemne.
Trasa zbliżona do dojazdowej. Różnica na odcinku od Mortimeru do Preczowa. Ten fragment przez Reden, Most Ucieczki, bieżnię P3 przejazd na P4.
Generalnie pusto choć zaskoczyła mnie aktywność biegaczy na P3. Było też po drodze kilku rowerzystów. Zarobiłem "szacuna" za oświetlenie. Fakt, trochę tego mam na plecaku zawieszonego. W sumie tylko tyle jestem w stanie zrobić by zadbać o swoje bezpieczeństwo.
Kategoria Praca






















