Praca
| Dystans całkowity: | 117466.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.37%) |
| Czas w ruchu: | 6179:05 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2998 |
| Średnio na aktywność: | 39.19 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPODOD
-
DST
61.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
03:01
-
VAVG
20.22km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dość sprawny rozruch zakończony startem o 6:06.
O poranku bardzo przyjemne warunki. Miłe, chłodne powietrze, bezchmurne niebo, słoneczko, bez wiatru.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji.
Na mecie z zapasem 2 min. Przyjemny dojazd do pracy.
Na powrocie przyjemna lampa, która gdzieś po drodze skusiła mnie na lekkie wygięcie i przez to mi się plany deczko posypały.
Zaczynam standardowo przez Mortimer i Reden w stronę Łęknic. Dalej do przejazdu między Pogoriami i tak na wysokości odbicia do Preczowa pomyślało mi się, że zagnę przez Ratanice. Ale. Przy Ratanicach miałem taką ładną prędkość, że żal było aż marnować klocków na jej wytracenie i poleciałem dalej, aż do Kamienia Ornitologa (nie bez znaczenia była obecność króliczków). Tam odbijam na Kuźnicę Piaskową.
Kolejne zawahanie odnośnie trasy przeżywam przy odbiciu na Dąbie-Chrobakowe. Znów jednak żal było strzępić klocki na wytracanie prędkości. Sama się zredukowała na finiszu ulicy. Potem jeszcze skusił mnie pierwszy podjazd na Brzękowice-Wał. Stamtąd lecę za ciosem w stronę Góry Siewierskiej i wciągam się na Czerwony Kamień. Tu mi się przypomina, że miałem zahaczyć o wsiową piekarnię po chlebek. No trochę daleko się wracać więc dociągam terenem do drogi z Góry Siewierskiej do Strzyżowic i staczam się nią w kierunku remizy w Strzyżowicach i dalej do piekarni. Potem do domu.
Jednak tu sobie uświadamiam, że jak ktoś nie ma w głowie, to musi mieć w kołach. Miałem jeszcze oprócz wsiowej piekarni nawiedzić weterynarza. Skoro i to nie załatwione to trzeba zrobić extra kółko. Nie, żeby mnie to jakoś bolało :-)
Terenem przetaczam się pod Urząd Gminy i dalej przez Park Żurawiniec do celu. To dłuższą chwilę czekam aż zwierzątka przede mną zostaną uleczone, załatwiam lekarstwo i wracam do domu. Też nie najkrótszą drogą. Staczam się przy magazynach DL Invest w stronę Stachowego i stamtąd przez pola w stronę Gródkowa i dalej pod DINO. Na kierunku jazdy widzę tumany kurzu na rozgrzebanej "913" więc odbijam asfaltami w stronę Lewiatana wsiowego i dopiero stamtąd do domu.
Bardzo fajne warunki do jazdy dziś były. Moje ulubione.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
60.00km
-
Czas
02:40
-
VAVG
22.50km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o tej samej porze, co wczoraj, czyli trzeba będzie się sprężać na dojeździe, żeby być na czas.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Bez sensacji i dość sprawnie.
Pogoda o poranku bardzo przyjemna. Słoneczko, ciepło, raczej bez wiatru.
Na mecie równo o 7:00.
W pracy biuro klimatyzowane więc nie byłem świadom, nim nie wyszedłem, jakie fajne warunki się zrobiły. Istny piecyk na dworze. W sam raz na lekkie zagięcie powrotne. Nogi takie coś lubią.
Ruszam standardowo przez Mortimer i Reden w stronę Łęknic. Potem przejazd między P3 i P4 i dalej bieżnią aż do Wojkowic Kościelnych. Stamtąd przez Podwarpie i Tuliszów do Przeczyc, a potem prosta przez Targoszyce, Sadowie i Zawadę do Nowej Wsi. Podjazd do Twardowic, zjazd i podjazd do Góry Siewierskiej, a na koniec zagięcie przez Strzyżowice żeby dociągnąć do równej dziesiątki.
Przyjemnie, niespecjalnie spiesznie ale też i bez ociągania.
Jak fajnie po takim powrocie wchodzi zimne PIWO! :-) A dzisiaj akurat dzień piwowara, piwa czy coś w ten deseń (pierwszy piątek sierpnia). Trzeba uczcić.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
39.00km
-
Czas
01:37
-
VAVG
24.12km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trochę większa obsuwa niż wczoraj więc w użycie idzie szybszy rowerek.
Warunki przyjemne, nie za ciepło, nie za zimno. Raczej bez wiatru. Sporo słoneczka, choć są i chmury na niebie.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą wystartowana o 6:15. Szczęśliwie po drodze wszystkie światła współpracowały, na skrzyżowaniach bez kontroli udawało się płynnie pojechać i dzięki temu czas podróży i jazdy takie same.
Na mecie równo o 7:00.
Powrót trasą jak wczoraj czyli Mortimer, Reden, Łęknice, przejazd między Pogoriami, Preczów i Sarnów.
Warunki bardzo przyjemne, sporo słońca, chyba jakiś wiaterek, niegroźne chmurki.
Bez króliczków, tym razem, ale i tak jechało się całkiem sprawnie. I spokojnie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
39.00km
-
Czas
01:43
-
VAVG
22.72km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano chłodnawo, pochmurno i wietrznie ale sucho. Wdzianko na krótko z małym ustępstwem na rzecz rękawiczek i jakoś dało to radę.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie.
Na mecie równo o 7:00.
Na powrocie ładny, słoneczny dzień. Ale upalnie jeszcze nie jest. Wieje trochę jeszcze nieciepłym powietrzem. Jakoś nie zakontowałem z jakiego dokładnie kierunku. Ogólnie warunki znacznie przyjemniejsze od porannych.
Trasa bez finezji: Mortimer, Reden, Łęknice, przejazd między Pogoriami, Preczów, Sarnów i do domu. Po drodze trochę króliczków, dzięki którym tempo nieco żwawsze.
Sam przejazd spokojny i przyjemny.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
18.75km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Cały dojazd w kropli. Zgodnie, zresztą, z obietnicami ICM-u. Radar opadów też nie pozostawiał złudzeń. Ale przynajmniej było w miarę ciepło i nie wiało jakoś masakrycznie. Na nogi kapcie do wody, na grzbiet płaszczo-peleryna i dawaj w drogę.
Start o 6:13. Trochę mało czasu ale wszystko przez GPS-a, który zeznał słabą baterię, a rezerwę miałem zakopaną w plecaku i byłem już pubierany do wyjazdu. Zanim się rozbroiłem, przeładowałem zasilanie, uzbroiłem, minuty uciekły.
Trasa zwykła przez Sarnów i Preczów do centrum Dąbrowy Górniczej. Od ronda lecę do Parku Hallera żeby mieć spokojniejszą drogę. Aleję Róż robię ścieżką i od Mortimeru już zwykła trasa.
Na mecie obsuwa 7 min. Niestety dotarłem lekko na mokro mimo osłony. Ale przynajmniej nieupaćkany błotem i piaskiem.
Jest szansa, że powrót będzie na sucho.
Tak całkiem na sucho to nie było ale mokry nie wróciłem.
Niebo pochmurne, co obiecywał ICM, ale obiecywał też bez opadów. Mimo tego trasa powrotna w wariancie krótkim przez Mec, Środulę, Stary Będzin, ścieżkę małobądzką, Fabrykę Domów, światła na "86", las gródkowski i zawijasy Kolejową, przy DINO i Lewiatanie.
Troszkę się ruszało powietrze. Momentami też pojawiało się coś na kształt prawie mżawki. Raz chyba nawet prawie lekki deszczyk. Ogólnie jednak mnie nie zmoczyło. Jednak warunki niezachęcające do objazdów.
Powrót spokojny.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
41.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:03
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Koniec dobrego, powrót do rutyny.
Start 6:11 choć zapowiadało się, że będzie więcej rezerwy.
Warunki zgodnie z obietnicami ICM-u. Dywan chmur. Prawie nieprześwitujące słońce. Termicznie przyjemnie. Bez wiatru. Sucho.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Bez sensacji.
Na mecie obsuwa 2 min.
Powrót pod pochmurnym niebem. Ciepło cały czas. Sucho niestety nie. Pierwsze kropelki pojawiają się prawie od razu ale są na początku zupełnie nieznaczące. I tak przez cały Sosnowiec (Blachnickiego, Środulę, Pogoń). Trochę nabierają tempa w okolicach stadionu w Będzinie i sukcesywnie przyspieszają. Na Zamkowym jeszcze nie jest to opad, ale już w lesie grodzieckim to deszczyk. Nie decyduję się jednak na wdziewanie przeciwdeszczy. To jeszcze nie ten etap. Po zachodniej stronie "86" kapie dalej. Przez las gródkowski przetaczam się pod podstawówkę i dalej objazdem asfaltowym do przejazdu kolejowego i znów objazdem do DINO. Tu koparka, zryte, itd. Samochody stoją ale rowerkiem da się to przeskoczyć. Wyginam przy Lewiatanie w stronę domu zahaczając jeszcze o piekarnie. Finisz dalej w kropli.
Ostatecznie nie zmokłem jakoś szczególnie mocno, jednak warunki nie zachęcały do objazdów.
Na powrocie było spokojnie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
40.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
21.43km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start 6:15. Warunki rześkie. Nad polami mgły, odczuwalnie tak z +13 stopni. Nie rejestruję wiatru. Słonecznie.
Trasa przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Wrażenie z jazdy takie, że szło lekko opornie. Chyba przez to stanie na światłach i na szlabanie przejazdu kolejowego.
Na mecie obsuwa 9 min.
Powrót początkowo spokojny jak zwykle rozkręca się w okolicach bieżni P3 i P4. Ale nim tam dotarłem to standardowo Mortimer, Reden, Łęknice. Między Pogoriami przejazdem i potem znów jak zwykle przez Preczów i Sarnów do mojej wioski. Tam odbijam przy remizie do DINO i finisz rozkopaną "913". Wyciągam przesyłkę z paczkomatu i prosto do domu.
Przelot spokojny i przyjemny. Jedynie na początku, nim się rozkręciłem i rozgrzałem, wiatr zdawał się nieco za chłodny. Potem było już ok. Słoneczko takie nie za ostre ale obecne.
Możliwe, wg ICM-u, burze nie wystąpiły.
Coś jakby mi na tyle Mamuta powietrze powoli uciekało. Albo źle poklejona dętka, którą ostatnio zakładałem, albo znów w coś wjechałem. Na razie nie mam weny do sprawdzenia tych wariantów. Szybciej jest dopompować i na 2 dni wystarcza.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
19.82km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Już, już miałem nadzieję, że wytoczę się z zapasem czasu i nie będę musiał gonić... Ale nie. Nic z tego. Ruszam dopiero o 6:14.
Warunki są takie jak obiecywał ICM, czyli do bani. Kapało mniej więcej od 5:00 z różną intensywnością i jak się wytaczam, to kapie dalej. Na jezdniach potoki. Trudno. Czasem się jedzie i takie warunki.
Trasa do centrum Dąbrowy Górniczej zwykła przez Sarnów i Preczów. Na rondzie w centrum odbijam do Parku Hallera i dalej kręcę na ścieżkę przy Alei Róż. Od Mortimeru już zwykła trasa.
Spokojnie. Nie za spiesznie. Szerokie opony Mamuta przy mokrej jezdni stawiają jakby większy opór. Pewnie też odczuwalnych chłód nie służył podawaniu nóg. Do tego woda zebrana w kapciach wychładzała stopy, co też nie zachęcało do intensywnej walki. W efekcie na mecie mam stratę 6 min.
Ale i tak przyjemny dojazd do pracy.
W ciągu dnia kilka razy kapało ale na wylocie już jezdnie suche. Jest słoneczko przesłaniane czasem chmurami, jest wiaterek. Widzę też chmury jakby deszczowe tak mniej więcej w stronę pojezierza i Gołonoga. Żeby się pod nie nie wrąbać to lecę przez Mortimer i Reden pod Most Ucieczki i dalej przez Zieloną na czarny szlak, którym ciągnę aż pod Park Żurawiniec. Stąd finisz asfaltem prosto do domu.
Tym razem powrót na sucho. Całkiem przyjemny i bardzo spokojny.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
41.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
22.78km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Odrobinę lepszy start niż wczoraj. Ruszam o 6:13. Jest na tyle ciepło, że decyduję się na krótkie spodenki. Nogi, co prawda, nie są zachwycone, ale podają nawet nieźle. Nie opierniczam się na dojeździe.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górnicza. Sprawnie, bez ekscesów.
Na mecie jestem równo o 7:00.
Powrót dziś na kierunku Czeladzi i Wojkowic. Zaczynam od wspinaczki w stronę Mecu by odbić na ścieżkę przy Blachnickiego i pociągnąć ścieżkami przez Środulę do Plejady. Stamtąd na Pogoń i do Czeladzi zwykłą trasą. Potem testuję ścieżkę pod czeladzki cmentarz na granicy z Wojkowicami. Przydałyby się jeszcze oznaczone przejazdy ale ogólnie fajnie zrobione.
W Wojkowicach wbijam na prostą spod Orlenu i kręcę prosto do paczkomatu. Zgarniam przesyłki i bez udziwnień dotaczam się do domu.
Przyjemny, spokojny powrót.
Pogoda iście letnia. Jedynie na kawałkach gdzie prędkość przebijała 35km/h odnosiłem wrażenie, że powietrze nie jest za ciepłe. Poza tym bardzo przyjemnie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
40.00km
-
Czas
01:43
-
VAVG
23.30km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Chciało się dziś spać, oj, chciało! Przez to wytaczam się dopiero o 6:17. Zmieniam dziś rumaka licząc na to, że dzięki węższym oponkom uda się nadrobić obsuwę.
Warunki zbliżone do wczorajszych jeśli chodzi o temperaturę ale jest więcej słońca i prawie wcale chmur. W Preczowie dodatkowo lekka mgła.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Zaskakuje mnie lekki zawał na światłach w Sarnowie. Dwie kolejki przychodzi odstać. Reszta drogi płynnie i bez sensacji.
Na mecie ze stratą 2 min. Gdybym bardziej się postarał i pocisnął mocniej, to i te dwie minuty mogłem nadrobić. Może bym się skusił, gdyby było cieplej.
Powrót równie dynamiczny jak dojazd. Tak jakoś poszło, choć na początku zamulałem straszliwie. Warunki zrobiły się znacznie przyjemniejsze od porannych. Dużo słońca, lekki wiaterek, ciepło.
Trasa zbliżona do wczorajszej. Jedyna różnica taka, że odpuszczam sobie zagięcie przez Park Żurawiniec. Lecę prosto przez wioskę asfaltem.
W domu chwila przerwy, zostawiam jeden plecak, biorę drugi (pusty) i jeszcze bez gięcia skok do najbliższej piekarni. Takiż powrót.
Przyjemny powrót z pracy. Korciło na więcej ale trzeba to i owo zrobić a czas nie jest z gumy i nie stoi w miejscu. Ale urlop od poniedziałku to coś więcej w końcu zawalczę.
Kategoria Praca






















