limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:117466.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.37%)
Czas w ruchu:6179:05
Średnia prędkość:19.01 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2998
Średnio na aktywność:39.19 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPOD

Wtorek, 1 września 2020 | dodano: 01.09.2020

Rozruch dość sprawny ale przez zakładanie przeciwdeszczy ostatecznie startuję o 6:05. Warunki wymagające. Wieje mniej więcej ze wschodu. Większość drogi jazda w kropli o różnej intensywności. Na jezdniach pełno wody po nocnych opadach. Temperatura też dupy nie urywa ale nie jest tragicznie. Wszystko to jednak przekłada się na słabsze tempo.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Przez chwilę miałem zamiar pojechać lekko naokoło spokojniejszą trasą ale tempo wykluczyło tą opcję. Miałbym za duże spóźnienie. To wariant na wcześniejszy start. Tak gdzieś na 5:55. Może następnym razem.
Sam przejazd spokojny, bez sensacji. Na mecie mam 3 min. obsuwy ale nie jestem jakoś specjalnie mokry. W kapciach nieco wody, płaszczo-peleryna upaprana ale poza tym ok.


Mimo raczej nędznej pogody zachciało mi się na powrocie nieco objazdów. Wdziane przeciwdeszcze nie były jakoś super konieczne bo w sumie nie padało. Większość drogi było coś na kształt mżawki. Płaszczo-peleryna bardziej chyba tym razem chroniła przed wiatrem, jak wodą.
Trasę kręcę początkowo zwykłą przez Mortimer i Reden w stronę Łęknic. Zmianę robię zjeżdżając z bieżni P3 w stronę Piekła i tam wbijając na bieżnię P4. Takie małe ucho. Dalsze wyginanie to, zamiast pojechać od razu do Preczowa, ucho przez Ratanice. Potem po własnych śladach przez Sarnów i większość mojej wioski aż do ul. Kasztanowej. Tu znów ucho do piekarni, którą to podjeżdżam od strony Strzyżowic. Stamtąd już prosto do domu.
Kręciło się nawet nieźle choć nie za spiesznie. Wiatr i temperatura znacznie osłabiały podawanie nóg. Za to na całej trasie było spokojnie.
Rowerzystów wymiotło. Na bieżniach nie spotkałem nikogo. Nawet wędkarzy. To chyba jedyny solidny plus takiej pogody.


Kategoria Praca

DPD

Poniedziałek, 31 sierpnia 2020 | dodano: 31.08.2020

Miało być sprawniej na starcie, ale wyszło jak zwykle. Ruszam o 6:09.
Warunki niezłe jednak już czuć, że lato finiszuje. Przede wszystkim wieje zauważalnie, choć dla mnie początkowo pomocnie. Termicznie tak, że jadę na krótko. Jedynie na łapy dałem rękawiczki. I dało radę. Trochę chmurek, trochę słońca jak już raczyło wznieść się nad horyzont i chmury.
Trasa lekko zmodyfikowana choć generalnie przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Zmiana na odcinku od skrzyżowania przy remizie w Preczowie. Jadę w stronę P4 i odbijam za główną drogą w stronę Zielonej. Tym sposobem przybył do przebiegu porannego 1km.
Przejazd prawie spokojny. Jedynie chwila niepewności czy kierownik od strony Będzina raczy się zatrzymać na rondzie.
Na mecie minuta po czasie.


Powrót minimalnie kombinowany ale bez super ekstra kilometrów. Trochę zniechęcały chmurki na niebie. Zwłaszcza te na kierunku, w którym miałem wracać. No i jeszcze krótki opad, który był się objawił na chwilę w ciągu dnia pracy. Na szczęście wiejący wiaterek zdążył go wysuszyć.
Trasa taka, że na początek na Mec i zjazd do centrum Zagórza. Potem przez Mortimer na Reden i dalej Łęknice. Stamtąd już zwyczajnie przez przejazd między Pogoriami, Preczów i Sarnów.
Tempo zupełnie bez ociągania, a na ostatnich 3-4km, nawet dość żwawe, bo jakoweś kropelki się ujawniły. Na szczęście do samego końca wytrzymało i w domu melduję się na sucho.
Przyjemny powrót z pracy.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 41.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 01:53
  • VAVG 21.77km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 21 sierpnia 2020 | dodano: 21.08.2020

Przy piątku i przed urlopem nie chciało się wstawać, oj, nie chciało. Dlatego też start obsunięty na 6:16. Nie ma rady, trzeba będzie pociskać choć trochę. Na szczęście od samego rana zakładałem, że dziś dojazd Rzeźnikiem.
Warunki o poranku takie, że na polach mglisto, czyste niebo, rześko i chyba bez wiatru albo sprzyjający.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Ogólnie bez sensacji. Jednie na rondzie w centrum D. G. chwila niepewności czy kierownik naginający od strony Będzina raczy się zatrzymać. Zatrzymał się.
Na mecie równo o 7:00. Przyjemny dojazd do pracy.


Powrót raczej niespieszny poza odcinkiem od Łęknic do zjazdu na Preczów. A w ogóle trasa częściowo spontaniczne zaginana.
Zaczynam przez las zagórski zwykłym wariantem. Potem Reden i Łęknice. Przejazd z P3 na P4 i dalej do Preczowa. W Sarnowie zbiera mi się na eksplorację więc za rurą zaginam w prawo. Ładny zjazd, który potem muszę odrobić. Na dziko przez "86" przebijam się pod szklarnie w Borach Malinowskich i stamtąd terenem do granicy Psar i Malinowic. Terenowo ciągnę do Strzyżowic nie dojeżdżając do nich tylko spontanicznie zaginając w ul. Kasztanową. Dopiero potem, już asfaltami, grzecznie do domu.
Przyjemnie i spokojnie na powrocie. Pogoda lampiasta.


Kategoria Praca

DPOD

Czwartek, 20 sierpnia 2020 | dodano: 20.08.2020

Zanosiło się na start z zapasem czasowym. Wyszło tak, że ruszam o 6:12. Czyli jazda na styk.
Warunki dość różne od wczorajszych. Przede wszystkim sporo mgieł. Miejscami dość gęste. Termicznie przyjemnie. Raczej bez wiatru.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Bez ekscesów.
Na mecie równo o 7:00.


Powrót okraszony spontanicznymi zwrotami w warunkach bardzo miłych termicznie.
Początek przez las zagórski ale wariantem wzdłuż Rowu Mortimerowskiego i dawnym nasypem kolejowym. Wypadam z lasu na Staszicu koło Bachusa. Potem zjazd pod "94" i dalej przez Reden na Łęknice. Przejazd z P3 na P4 i do Preczowa. Tu mi się odechciewa podjazdu do Sarnowa i odbijam w stronę czarnego szlaku Zielona-Łagisza. Ciągnę szlakiem do Stachowego i potem pod magazyny DL Invest.
Stamtąd asfaltem po swoich śladach do żółtego szlaku. Nim do terenowego łącznika od urzędu gminy do Strzyżowic i dopiero stamtąd zjazd prosto do domu.
Generalnie niespiesznie, przyjemnie, spokojnie. Jedynie na bieżniach nieco dynamiczniej żeby się stamtąd szybko zwinąć, bo ruch dziś znacznie większy niż wczoraj. Wczoraj właściwie było kompletnie pusto.


Kategoria Praca

DPOD

Środa, 19 sierpnia 2020 | dodano: 19.08.2020

Rozruch "taki se". Ruszam o 6:10.
Warunki nie takie straszne, jak jeszcze wczoraj na wykresach ICM obiecywał. W nocy dość konkretnie lało i na zewnątrz są tego ślady ale o poranku jest już dość ok. Jezdnie mokre, pochmurno, raczej nie wieje, nawet ciepło, sporo wilgoci w powietrzu. Przyjemnie do jazdy.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji.
Na mecie jestem równo o 7:00.
Bardzo przyjemny dojazd do pracy. Nogi podawały zdecydowanie lepiej niż wczoraj.


Powrót lekko zaginany w towarzystwie.
Początek zwykły przez Mortimer i Reden w stronę Pogorii 3. Chwila przerwy na browarku w "13". Szczęśliwie udaje się przeczekać ulewę przy tej okazji. Dalej przejazd na Pogorię 4 i bieżnią aż do zjazdu przed mostem. Potem Warężyn, Dąbie, Goląsza Dolna, Góra Siewierska i zjazd do Strzyżowic.
Niespecjalnie spiesznie na podjazdach, umiarkowanie na płaskich i ile samo leciało z górki.
Pogoda generalnie dopisała choć trzeba było się trochę z wiatrem siłować gdzie wypadło jechać na zachód.
Ogólnie przyjemny powrót.


Kategoria Praca

DPD

Wtorek, 18 sierpnia 2020 | dodano: 18.08.2020

Rozruch taki sobie. Start też o 6:11.
Warunki trochę nijakie. Słońce przesłaniane przez chmury, na polach mgły, jakby delikatny ruch powietrza ze wschodu. Nie za ciepło. Nogi nie podawały zbyt dobrze. Może dlatego też, mam wrażenie, że jazda szła opornie. Przełożyło się to na czas dojazdu i obsuwę.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Generalnie bez sensacji.
Na mecie z obsuwą 5 min.


Powrót  sporej części pod wiatr. Nie było sensu się szarpać więc tempo niezbyt imponujące. Sporo młócenia młynkami.
Trasa nieco terenowa. Początek przez las zagórski. Z Redenu na Łęknice i bieżniami do Preczowa. Stamtąd przez Sarnów do Parku Żurawiniec i terenem do Strzyżowic. Finisz asfaltowy.
Przyjemnie, spokojnie.


Kategoria Praca

DPD

Poniedziałek, 17 sierpnia 2020 | dodano: 17.08.2020

Prawie sprawny rozruch i start o 6:09. Warunki rześkie, pochmurno, tylko miejscami nieco przebija słoneczko. Jeśli jest jakiś ruch powietrza, to dość minimalny.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Na Robotniczej niebieskie coś wyprzedzające spod łokcia. Poza tym spokojnie.
Na mecie równo o 7:00.


Powrót niespecjalnie spieszny, lekko zaginany.
Wytaczam się z pracy jak zwykle. Chwila wahania nad wariantem powrotnym i decyduję się przelecieć przez las zagórski ale trochę inaczej niż zwykle, choć dystansowo podobnie. Potem Reden i Łęknice. Dalej bieżnia P3, przejazd na P4 bieżnią do Ratanic. Korciło dalej ale w planach jeszcze miałem wjazd do wsiowej piekarni więc trzeba było się nieco pohamować.
Z Ratanic jadę w stronę "86" i wracam się kawałek by wbić na płytową drogę, która by mnie w efekcie zaprowadziła do Malinowic. Jednak nie miałem zamiaru się mordować na betonach i pokręciłem bardziej na północ przez las by wybyć na Chrobakowym. Dopiero stamtąd do Malinowic i dalej do wsiowej piekarni. Finisz już asfaltem do domu z szybkim wjazdem do wsiowego Lewiatana. Tu zapominam włączyć Garmina i ostatni kilometr się nie doliczył do przebiegu ale w pamięci był więc go uwzględniłem w rachubach.
Pogoda na powrocie bardzo przyjemna i sprzyjająca kręceniu. Choć też jakby mająca się ku burzy. ICM tego nie wykluczał. Zaś na jutro... Nie wiem czy rower, czy płetwy... Może jeszcze do kolekcji dołączyć rower wodny?


Kategoria Praca

DPDZD

Czwartek, 13 sierpnia 2020 | dodano: 13.08.2020

Deczko nieskładny rozruch i wyjazd dopiero o 6:13. Nie miałem za bardzo zacięcia do pociskania, do tego załadowany plecak, więc od razu założyłem, że będzie obsuwa. Jaka, to się dopiero na miejscu miało okazać.
Warunki dzisiaj takie, że powiedziałbym chłodnawo. Przynajmniej na tle temperatur dziennych. Ale wdzianko całkowicie na krótko i dało radę. W ogóle to słonecznie, raczej bezwietrznie.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji.
Na mecie 4 minuty w plecy.


Powrót w przyjemnej lampie niespecjalnie spieszny.
Trasa oklepana przez Mortimer i Reden na Łęknice i dalej do przejazdu między Pogoriami. Korciło mnie by polecieć w stronę Ratanic i dalej ale w plecaku miałem sporo balastu, a po drodze jeszcze chciałem zakupić pieczywko. Tak więc przez Preczów do Sarnowa, wygięcie przez Park Żurawiniec przed wjazdem do wsiowej piekarni i znów przez Park na teren do Strzyżowic. Stamtąd zjazd do domu.
Tu mi się przypomniało, że w paczkomacie czeka przesyłka więc dokładam kolejne metry do dziennego przebiegu. Choć tym razem niewiele. Nawet kilometra nie było.
Po dłuższej przerwie kurs po zaopatrzenie do wsiowego Lewiatana. Tym razem bez zaginania bo sucho jak pieprz i na rozgrzebanej "913" fruwają tumany kurzu. Z balastem już prosto do domu.


Kategoria Praca

DPD

Środa, 12 sierpnia 2020 | dodano: 12.08.2020

Były widoki na wcześniejszy start ale ostatecznie zaczynam toczenie dopiero o 6:09.
Warunki przyjemne, rześko, słonecznie, lekki podmuch ze wschodu (ICM twierdził, że na poziomie 7km/h).
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji.
Na mecie równo o 7:00.
Chyba zaczyna lekko napęd się zużywać. Ze 2x przeskoczył łańcuch na 7. No chyba, że to wina przerzutki. Nie pracuje za dobrze. Rozważam jej wymianę na nową. Jakaś XT mi chodzi po głowie.


Powrót niespecjalnie spieszny w warunkach termicznie mocno przyjaznych.
Tym razem kręcę przez Blachnickiego na górkę środulską i dalej obok Plejady na Pogoń. Stamtąd do Piaski, przecinam "94" centrum Czeladzi i odbijam w stronę Przełajki. Zostaję jednak po naszej stronie Brynicy przebijając się terenem na granicę Czeladzi i Grodźca. Stamtąd pod wojkowicki Orlen i prosta do domu. Na finiszu najpierw ja robię za króliczka, potem ja gonię za króliczkiem. Podciągnął mnie pod samą furtkę w ładnym tempie :-)
Spokojny powrót z pracy. No może poza jednym kierownikiem wyprzedzającym spod łokcia.


Kategoria Praca

DPD

Wtorek, 11 sierpnia 2020 | dodano: 11.08.2020

Rozruch nie tak dobry, jak wczoraj, ale jeszcze w granicach przyzwoitości, jak na panujące warunki. Startuję o 6:10.
Jest przyjemnie rześko, słonecznie i z minimalnym ruchem powietrza.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górnicza. W centrum D. G., na zjeździe z ronda, chwila niepewności czy kierownik pędzący od strony Będzina, zechce przelecieć mi przed nosem, czy jednak stanie. Stanął ale widać było z twarzy, że niemal dla niego obraza majestatu, że musi rowerzyście ustąpić.
Reszta trasy bez sensacji. Na mecie równo o 7:00. Przyjemny dojazd do pracy.


Na powrocie coś podkusiło mnie, żeby polecieć przez las zagórski w stronę Redenu. I to pomimo tego, że mniej więcej na wprost kierunku jazdy widać było, że leje. Łudziłem, się, że zdążę ominąć. Nie zdążyłem. Lunęło mniej więcej chwilę wcześniej nim przekroczyłem tory. Na dodatek z przeciwdeszczy miałem tylko pokrowiec na plecak. Błąd. Pod przejazd pod "94" trafiam już z bagnem w butach i przemoczonymi ciuchami. Tak z 10 minut czekam aż przestanie lać. Kilkaset metrów dalej jezdnie suche jak pieprz.
Kręcę dalej bez objazdów w stronę Mostu Ucieczki, Zielonej i czarnym szlakiem do Łagiszy. Potem wzdłuż torów na Stachowe i przez pola w stronę DINO. Na "913" pełno maszyn budowlanych zastawia zwężenie więc odbijam na Lewiatan i wykańczam asfaltem.
Zdążyłem podeschnąć tu i tam, przed dotarciem do domu ale nie całkowicie. Buty do czyszczenia, ciuchy do prania. Szczęśliwie grzmoty i ściana wody na południowy zachód od mojego kierunku jazdy do mnie nie dotarła.
Jednak trzeba wozić przciwdeszcze cały czas. Albo moknąć.


Kategoria Praca