DPD
-
DST
37.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
19.82km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Już, już miałem nadzieję, że wytoczę się z zapasem czasu i nie będę musiał gonić... Ale nie. Nic z tego. Ruszam dopiero o 6:14.
Warunki są takie jak obiecywał ICM, czyli do bani. Kapało mniej więcej od 5:00 z różną intensywnością i jak się wytaczam, to kapie dalej. Na jezdniach potoki. Trudno. Czasem się jedzie i takie warunki.
Trasa do centrum Dąbrowy Górniczej zwykła przez Sarnów i Preczów. Na rondzie w centrum odbijam do Parku Hallera i dalej kręcę na ścieżkę przy Alei Róż. Od Mortimeru już zwykła trasa.
Spokojnie. Nie za spiesznie. Szerokie opony Mamuta przy mokrej jezdni stawiają jakby większy opór. Pewnie też odczuwalnych chłód nie służył podawaniu nóg. Do tego woda zebrana w kapciach wychładzała stopy, co też nie zachęcało do intensywnej walki. W efekcie na mecie mam stratę 6 min.
Ale i tak przyjemny dojazd do pracy.
W ciągu dnia kilka razy kapało ale na wylocie już jezdnie suche. Jest słoneczko przesłaniane czasem chmurami, jest wiaterek. Widzę też chmury jakby deszczowe tak mniej więcej w stronę pojezierza i Gołonoga. Żeby się pod nie nie wrąbać to lecę przez Mortimer i Reden pod Most Ucieczki i dalej przez Zieloną na czarny szlak, którym ciągnę aż pod Park Żurawiniec. Stąd finisz asfaltem prosto do domu.
Tym razem powrót na sucho. Całkiem przyjemny i bardzo spokojny.
Kategoria Praca
komentarze