Praca
| Dystans całkowity: | 117466.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.37%) |
| Czas w ruchu: | 6179:05 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2998 |
| Średnio na aktywność: | 39.19 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPOD
-
DST
46.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
22.62km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pozbieranie późne i start o 6:11.
Warunki jak wczoraj. Tyko mgły znacznie mniej.
Trasa również jak wczoraj.
Na mecie obsuwa 2 min.
Letnie warunki na powrocie więc decyduję się na inny wariant powrotny i lekkie zaginanie.
Przez ścieżkę na Blachnickiego w stronę Środuli dalej na Pogoń. Potem ścieżką małobądzką do stadionu w Będzinie i przez Syberkę ku M1. Objazd od zachodu i przez magazyny do Czeladzi, skąd dalej do Wojkowic. Trochę kluczenia (cmentarz) i dalej do Strzyżowic. Przecinam remontowaną "913" w okolicach kościoła polskokatolickiego i wertepkami dociągam do Belnej. Stamtąd zjazd asfaltem do domu.
Niespecjalnie spiesznie, raczej spokojnie i zdecydowanie przyjemnie. Trochę tylko żałowałem po drodze, że nie zabrałem bidonu z wodą.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
47.00km
-
Czas
02:03
-
VAVG
22.93km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dość sprawny ale na kołach jestem dopiero o 6:07.
Warunki niezłe. Nawet dość ciepło mimo mgiełek w powietrzu. Nie wieje.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji.
Na miejscu z minutami zapasu.
Po południu przyjemne, letnie warunki. Nie wieje, ciepło, dużo słońca. Nic, tylko zaginać powrót. Tak też i czynię.
Zwykła trasa przez Kuźnicę Piaskową. Zupełnie bez sensacji, umiarkowanie szybko. Przyjemny powrót z pracy.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
46.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
22.62km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch taki sobie. Start o 6:09.
Warunki takie, że dość chłodno. Już niedługo będzie trzeba rano założyć coś z długimi nogawkami. Ale dziś jeszcze postanowiłem zawalczyć mimo tego, że kolana nie były zachwycone. Na niebie zero chmurek. Raczej bez wiatru.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Na mecie melduję się z obsuwą około 3 min. Wszystko przez nieplanowy pociąg, przez który stałem na szlabanie na "dworcu" w D. G.
Z nierowerowych rzeczy, to zaskoczył mnie dziś widok masztu komórkowego na horyzoncie od wschodu. Czyżby 5G mi się kilometr od domu postawiło?
Na powrocie całkiem przyjemnie. Dużo słoneczka. Nieco wiaterku. Ciepło. No nie dało się nie zaginać.
Trasa na odcinku do zjazdu na Preczów jak wczoraj. Od tego miejsca wyginanie. Bieżnią P4 kręcę aż do Kamienia Ornitologa i tam odbijam na Kuźnicę Piaskową. Potem Warężyn, Dąbie, Brzękowice Dolne, Goląsza Dolna, Strzyżowice i do domu.
Na bieżni ładne tempo i dzięki temu, mimo objazdu, całkiem szybko jestem w domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
41.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
02:01
-
VAVG
20.33km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś udało mi się pozbierać sprawniej i wytaczam się o 6:05.
Warunki całkiem niezłe choć odmienne od wczorajszych. Na niebie dywan chmur, nie wieje, jest w miarę ciepło. Dokładnie jak ICM obiecywał.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Tym razem w tempie spokojniejszym.
Po drodze bez sensacji. Na mecie mam zapas 2 min.
Powrót z minimalnym wyginaniem w tempie znacznie słabszym niż na dojeździe. Trochę przez wiatr, który w sporej części trasy miałem na twarz. Poza tym słoneczko i jeszcze nie zimno ale już też i nie ciepło.
Trasa: Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów, Sarnów. Drugim zjazdem za światłami odbijam do Parku Żurawiniec i potem przez pola do Strzyżowic. Stamtąd zjazd do domu.
Powrót nie do końca spokojny. Najpierw mi jakiś babon wyjechał na Granicznej w D. G.. Potem w Sarnowie kierownik koniecznie musiał zdążyć mnie wyprzedzić przed nadjeżdżającym z przeciwka samochodem. Poczułem podmuch na ręce, tak blisko i tak szybko przeleciał. Dlatego też za światłami zwiałem na boczne drogi.
Kategoria Praca
DPODS
-
DST
43.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:49
-
VAVG
23.67km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jeszcze nie zima, to i ciągle obsuwy na starcie. Dziś ruszam o 6:12. Od razu z wielkim zaangażowaniem.
Warunki sprzyjają. Termicznie jest podobnie jak wczoraj ale za to w powietrzu znacznie mniej wilgoci. Lekkie mgiełki jedynie w Preczowie. Dzięki temu odczuwalnie znacznie przyjemniej. No i nie trzeba ciągle przecierać okularów.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Bez sensacji.
Od Mortimeru już nieco spokojniej bo jeszcze były minutki w zapasie. Na mecie 120 sekund w rezerwie.
Przyjemny dojazd do pracy.
Powrót w przyjemnych warunkach, podobnie jak wczoraj. Słoneczko, lekki wiaterek, ciepło.
Trasa taka sam do momentu remizy w Psarach. Odtąd drobne zaginanie tak by przelecieć przy DINO, Lewiatanie i potem jeszcze przez Kasztanową.
Spokojnie, przyjemnie.
W domu sprawdzam tylne kółko Rzeźnika bo jakoweś bicie się pojawiło. Chyba nawet już rano na dojeździe ale nie było czasu oglądnąć. Przypomniało mi się na powrocie. Objawiła się dawno niebyła awaria w postaci urwanej szprychy. Chyba jednak czasem muszę dać na luz, a nie pruć ile fabryka dała po krawężnikach.
Kategoria Praca, Szprycha
DPD
-
DST
40.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
24.00km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jeszcze wczoraj zamiarowałem na dojeździe trochę wygiąć i naciągnąć trasę ale, jak to często bywa, nie udało się sprawnie wytoczyć. Zaczynam dopiero o 6:13.
Warunki optycznie niezachęcające. Przede wszystkim sporo mgły. Przez tą wilgoć nie jest też za ciepło. Kolana na mecie nieco przechłodzone. Generalnie jednak nie było tragicznie.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Obyło się bez ekscesów.
Na mecie równo o 7:00.
Powrót dokładnie taką samą trasą jak wczoraj ale za to przy o wiele przyjemniejszych warunkach. Jest sporo słońca, ciepło. Trochę tylko życie uprzykrza wiaterek ale nie na tyle, by nie dało się szybko i sprawnie wrócić do domu. Zupełnie bez sensacji po drodze.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
40.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
21.62km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miałem obawy, że będzie dojazd w deszczu. Jeszcze na wstawaniu za oknem szumiał opad ale do godziny startu - 6:09 - uspokoiło się. Jedynie mokre jezdnie i pochmurne niebo. Temperatura była nawet przyjemna. Wdziewam kapcie do chodzenia w wodzie, zakładam pokrowiec na plecak i w drogę.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie, umiarkowanie spiesznie.
Na mecie 3 min. obsuwy.
Powrót na sucho czyli już dobrze. A jeszcze do kompletu było nawet dość przyjemnie termicznie i nie wiało za bardzo. Słoneczko tak trochę chowająca się za chmurami ale czasem obecne.
Trasa minimalnie gięta ale większość po własnych śladach. Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów, Sarnów i do domu.
Spokojnie, niezbyt spiesznie.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
45.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
22.50km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku start mocno niesprawny. Wytaczam się o 6:15. Z tego też powodu dziś Rzeźnikiem żeby choć spróbować podgonić po drodze.
Warunki bardzo rześkie i grzejąca warstwa wcale nie jest przesadą. Nogi dobitnie to potwierdzają, choć zgodziły się podawać całkiem ładnie.
Trasa, z konieczności, bez wygibasów czyli Sarnów, Preczów i Dąbrowa Górnicza. Przelot bardzo sprawny i całkiem żwawy. Udaje mi się na metę dotrzeć równo o 7:00 zupełnie bez ekscesów.
Powrót nieco gięty żeby nie jechać za dużo po własnych śladach.
Początek przez Blachnickiego, dookoła górki środulskiej w stronę Pogoni i stamtąd do Czeladzi. Z Czeladzi przez Przełajkę do Wojkowic. Potem przez Skrzynówek do Strzyżowic, które to były moim celem. Jedyny dzień kiedy mogę odebrać pocztę po południu a awizo leżało od poniedziałku. Trochę nie w tym wieku ta instytucja funkcjonuje. Potem już prawie prosto do domu (zagięcie przez Belną).
Na więcej nie miałem jakoś ochoty.
Warunki takie, że pochmurno ale nie w stylu mroczno i będzie lało. Tak przyjemnie. Temperatura neutralna. Nogi nie miały nic przeciwko, by czasem trochę intensywniej popracować. W ogóle tempo powrotne przyzwoite mimo pewnej porcji pagórków. Żadnych ekscesów.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
52.00km
-
Teren
7.00km
-
Czas
02:56
-
VAVG
17.73km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch nawet dość sprawny. Startuję o 6:06. Warunki może nie aż przyjemne ale do jazdy całkiem dobre. Jest sucho, nie wieje, zanosi się na słoneczko. Jedynie temperatura słaba.
Trasę zaczynam jak zwykle przez Sarnów do Preczowa. Tu nachodzi mnie ochota na wariacje. Kręcę w stronę bieżni P4 i toczę się nią do dzikiego przejazdu na P3. Bieżnią toczę się w stronę mola i dalej pod Most Ucieczki. Dalej przez Reden na Starocmentarną i na Mortimerze włączam się na zwykłą trasę. Dzięki temu gięciu na przelocie bardzo spokojnie.
Na mecie równo o 7:00. Trochę nogi odczuły niższą temperaturę. Chyba będzie trzeba się powoli do tego przyzwyczajać.
Po południu ładne słoneczko ale termicznie tak nie za rewelacyjnie. W cieniu nawet dość chłodno. W pracy dopada mnie telefon od Marcina, że zamierza pozaginać z Rafałem w mojej okolicy. Nadaję namiary na moją trasę powrotną i się zobaczy.
Kręcę powrót przez Mec i Środulę w stronę izby wytrzeźwień i dalej Kościuszki w stronę centrum Będzina. Ponowna sesja łączności i czekam na chłopaków przy dworcu autobusowym. Są chwilę później. Witamy się i lecimy. Prowadzę w stronę domu, bo taki jeszcze mam plan.
Przez Zamkowe do lasu grodzieckiego i na światła na "86". Potem odbijamy przy centrum logistycznym Lidla do lasu. I się zaczyna. Zamiast prosto do domu robimy wygięcie najpierw dookoła lasu gródkowskiego w stronę Stachowego, a potem dalej do przecięcia żółtego szlaku i ku DINO. Stamtąd pod Lewiatana i na Kasztanową. Jestem rzut beretem od domu ale zamiast tam wykręcić, zaginamy dalej. Wracamy znów do żółtego szlaku i toczymy się do Brzękowic Dolnych a potem na Wał. Wariantem bardziej stromym. Potem Czerwony Kamień i górka paralotniarska w Górze Siewierskiej. Stamtąd zjazd do "913" i lekko wyginając pod granice Rogoźnika zawracamy ostatecznie w kierunku mojego kwadratu. Oczywiście jeszcze wyginając przez Belną.
Potem dłuższa chwila przy browarku i ostatecznie chłopaki ewakuują się do domu. Podejrzewam, że z zagięciami.
Nie taki był plan na popołudnie ale w sumie fajnie wyszło. Pojeżdżone, pogadane, pośmiane. Super.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
42.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
21.00km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Smętna pogoda, smętny rozruch i start ostatecznie o 6:09. Dziś tylko mżawka i wiatr raczej sprzyjający. Jezdnie mokre po nocnych opadach. Bez przeciwdeszczy raczej nie ma sensu jechać.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Zupełnie bez sensacji.
Na mecie z obsuwą 3 min. Całkiem przyjemnie się jechało. Żeby tylko nie trzeba było ciągle przecierać okularów, to byłoby już super.
Powrót w znacznie lepszych warunkach. Podniosła się temperatura, jest sucho, trochę wieje. Miejscami jeszcze malownicze chmury przywodzące na myśl ulewę ale zgodnie z prognozą ICM-u, nic nie spada.
Wracam lekko objazdowo. Początek zwykły przez Mortimer i Reden w stronę ścieżki przy Alei Zagłębia. Tym razem jednak nie odbijam na Łęknice tylko jadę dalej w stronę dworca kolejowego w Głonogu i stamtąd na Piekło. Potem bieżnia P4 do Preczowa i przez Sarnów do mojej wioski. Od remizy zagięcie do wsiowego DINO i potem, by nie paprać się w rozgrzebanej "913", jeszcze wygięcie przy wsiowym Lewiatanie. Stamtąd prosto do domu.
Powrót przyjemny i prawie spokojny. Jedynie przy P3 trafił się psychiczny szeryf. Cóż, wybaczam mu. Pewnie ma ciężko w domu, może jedyne o czym decyduje, to kiedy wyjść spod stołu i z tego powodu na drodze próbuje sobie udowodnić, że jednak stać go na więcej...
Kategoria Praca






















