Praca
| Dystans całkowity: | 116278.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.43%) |
| Czas w ruchu: | 6119:56 |
| Średnia prędkość: | 19.00 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2964 |
| Średnio na aktywność: | 39.24 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
20.36km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ruszam o 6:09. Jeszcze jezdnie suche ale szybko pojawiają się pierwsze krople i rozpędzają się w miarę przejazdu. Na finiszu kapie już całkiem konkretnie.
Trasa zwykła przez Będzin w wersji małobądzkiej. Sprawnie, niespecjalnie spiesznie. Na mecie 2 min. obsuwy.
Powrót, ku mej radości, na sucho. Padało dość długo, ale przestało na tyle wcześnie, że jezdnie niemalże wyschły. Jedynie w głębszych miejscach ostało się nieco wody. Niebo generalnie pochmurne choć ze dwa, trzy razy słoneczko jakby prawie się przebiło. Raczej bez wiatru. Niespecjalnie ciepło. Generalnie lepiej niż rano.
Powrót lekko wyciągnięty. Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. W końcu otwarta bramka nad przepustem P4. Można nie tracić energii na hamowanie i rozpędzanie się.
Sam przelot przyjemny i miejscami dość żwawy.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
17.95km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nędza pogodowa na dojeździe. Sypie śnieg. Możliwe, że z deszczem ale nawet jeśli tak, to jednak przewaga płatków. Powietrze w ruchu chyba z kierunku wspierającego bo jedzie się dość dobrze. Na jezdniach bagno. Termicznie nieznacznie na plusie.
Start o 6:09. Trasa krótka przez Będzin ścieżką małobądzką. Bez sensacji. Na mecie minuta obsuwy.
Powrót w warunkach minimalnie lepszych niż dojazd ale też na mokro. Kapało przez Sosnowiec i od Sarnowa. Druga runda opadów nieco mocniejsza. Do tego sporo pod wiatr. Gdyby nie ta woda, to by się jechało całkiem dobrze.
Trasa przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, Preczów i Sarnów. Nóżka, za nóżką, zupełnie bez werwy. Ważne, że bez ekscesów.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
18.26km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nędzy pogodowej ciąg dalszy. Deszcz ze śniegiem, mokro, odczuwalnie zimno choć na pewno temperatura na plusie. Jakby bez znacznych podmuchów.
Zbieram się tak sobie i toczenie rozpoczynam o 6:05. Trasa krótka, przez Będzin w wersji małobądzkiej. Lewa noga daje znaki, że oczekuje lepszych warunków pracy. Tempo bez szału ale i bez zbędnego marudzenia. Przejazd spokojny. Na mecie 3 min. zapasu.
Powrót, co prawda, z kropelkami ale nielicznymi i nieszkodliwymi. Na jezdniach miejscami nawet sucho. Ale dalej pochmurno i pizga złem mniej więcej z północnego zachodu.
Trasa powrotna jak wczoraj poza tym, że bez odchyłki do piekarni. Tempem niespiesznym.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
02:03
-
VAVG
17.56km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak ICM zapowiada dobrą pogodę, to mam nadzieję, że się sprawdzi w 100%. Jak chusteczkową, to że się nie sprawdzi. Dziś miałem nadzieję na to drugie. Nie wyszło.
Start o 6:05. Na polach biało. Na jezdniach mokro. Do tego pada śnieg i lekko wieje. Trudno, jechać trzeba.
Trasa zwykła przez Będzin ścieżką małobądzką. Tempo spokojniejsze i gdzie się dało chodnikami i ścieżkami. Na jezdniach bagno. Przez to przelot nieco wolniejszy, zakończony obsuwą na 2 min. Tyle dobrze, że bez ekscesów.
Powrót w nieco lepszych warunkach ale bez szału. Jest trochę kropelek na starcie, a i potem w drodze też. Do tego pizga złem dość często z kierunku przeciwnego. Zupełnie bez chęci do zaginania.
Trasa przez Mortimer i Reden w stronę Zielonej. Przez Park Hallera i "dworzec PKP" bliżej ale tam teraz przebudowa i po deszczach niemal na pewno jest tam bagno. Przez Most Ucieczki jest nieco dalej ale za to czystsza droga. Z Zielonej do Preczowa i przez Sarnów do domu. Po drodze wjazd do piekarni. I tu małe zaskoczenie. Ziarenko przepełzło za Urząd Gminy. Wpadają ekstra metry do przejechania.
Tempo powrotne niespieszne. Zupełnie bez chęci do zaginania.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:41
-
VAVG
20.20km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch "taki se". Wytaczam się o 6:12. Zimnawo. Na plusie ale ledwo, ledwo. Powietrze w ruchu, na szczęście dla mnie, nieprzeszkadzającym. Nieco chmurek i sporo słońca.
Trasa, z konieczności, krótka, przez Będzin. Opcja małobądzka. Spokojnie i umiarkowanie dynamicznie. Na mecie z minutą poślizgu.
Dziś przyszło w pracy powalczyć nieco dłużej. Ale przynajmniej zwycięsko. W powrót ruszam po 18:00.
W ciągu dnia było nawet słoneczka trochę i w miarę pogoda. Na wylocie wieje, jest pochmurno i spadła temperatura. Choć jest jeszcze cieplej niż na porannym dojeździe. Powrót jednak po krótkiej trasie bo po zachodzie słońca ICM obiecuje deszcz, deszcz ze śniegiem i ogólnie kichowatą pogodę do czwartku przynajmniej.
Kręcę przez Mortimer do Parku Hallera i dalej przez Zieloną do Preczowa. Stamtąd prosto przez Sarnów do domu.
Tempo niespecjalnie intensywne żeby mnie wiatr nie wykończył. Sam powrót nawet przyjemny i bezproblemowy.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:49
-
VAVG
20.37km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Lekko przymroziło. -5. Jeszcze bez podmuchów. Jezdnie suche. Bezchmurne niebo.
Trasa zwykła przez Będzin w temacie małobądzkim. W miarę sprawnie i spokojnie.
Wyjechałem o 6:12 i zakładałem obsuwę na mecie. Tak też i było ale tylko na 1 min.
Na powrocie znacznie pozytywniej niż rano ale jeszcze nie idealnie. Jest słonecznie, wieje mniej więcej z południa jeszcze nieciepłym powietrzem.
Trasa przez Mortimer, Reden, Łęknice, Preczów i Sarnów w tempie takim, żeby się bez potrzeby nie szarpać z wiatrem. Wrażenie takie, że poszło sprawnie. Bez sensacji. Widać wzrastającą aktywność w okolicach pojezierza. Na P3 poza "kijankami", piechurami, rowerzystami i "hulajnogistami" również rolkarze i windserferzy. Na P4 nieco bardziej ubogo ale już też nie takie pustki.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
16.72km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miałem nadzieję, że ICM-owe zapowiedzi śniegu, to taki obsunięty żart. No, niestety, nie. Przed startem nawet jezdnia biała i dalej sypie.
Termicznie mniej więcej około zera. Odczuwalnie. Faktycznie ile, to nie sprawdzałem ale raczej podobnie. Zawiewa mniej więcej od południa.
Trasa zwykła przez Będzin w opcji małobądzkiej. Gdzie się dało, to ścieżkami i chodnikami. Słabsza widoczność i przyczepność więc wolałem ograniczyć szanse na interakcje z pojazdami. Poza tym na jezdniach znacznie szybciej zrobiło się bagno.
Tempo słabe. Przed startem nawet myślałem, żeby jeszcze luftu upuścić ale ostatecznie zrezygnowałem z tego pomysłu. I dobrze, bo czas przelotu by się jeszcze wydłużył. W sumie tylko jeden niegroźny uślizg po drodze. Za to poślizg w czasie dość spory. Na mecie strata 10 min.
Powrót niespieszny. Gdzie się dało to chodnikami i ścieżkami bo na jezdniach dalej bagno. Cały dzień na przemian, słońce, śnieg, deszcz. Ze 2x nawet zagrzmiało i błysnęło przy okazji opadu gradu. Do tego jeszcze wiatr w sporej części trasy powrotnej przeciwny.
Nieco skracam powrót. Przez Mortimer do Parku Hallera i dalej przez Zieloną do Preczowa i Sarnowa.
Przelot w miarę sprawny, choć zdecydowanie spacerowy. Ledwo wszedłem do domu znów zaczęło nawalać deszczem ze śniegiem.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
17.50km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Lekko lepszy start - 6:08.
Przymroziło. Tak na oko -3. Raczej bez podmuchów. Suche jezdnie. Pod koniec przelotu pojawiły się nieliczne płatki śniegu.
Trasa przez Będzin ścieżką małobądzką. Spokojnie.
Na mecie jakaś minuta zapasu i lekko zmarznięte końcówki dolne.
Powiedzmy, że na powrocie cieplej. Ale dalej zimno. Na dodatek start w zacinającym śniegu. Potem się zrobiło słonecznie, co nie znaczy, że ciepło. Pizgało złem mniej więcej z północnego zachodu. Żeby się nie szarpać to tempo spacerowe.
Trasa przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, czarny szlak przez Łagiszę do Psar i wykończenie asfaltem. Po drodze quest w piekarni.
Daleko jeszcze warunkom do moich ulubionych. Przetrzebiło aktywność na pojezierzu i w terenie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
19.44km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tak jakby zimowo.
W nocy spadł śnieg. Na szczęście niewiele. Na jezdniach stopniał i prawie całkowicie wyschnął. Ostał się tylko na polach i w lasach. Pewnie wciągu dnia i stamtąd zniknie. Temperatura w okolicach zera. Wiatr mniej więcej z zachodu. Pochmurno. Do jazdy warunki jednak całkiem niezłe.
Zbieram się początkowo sprawnie ale ostatecznie na dobre kręcenie zaczynam dopiero o 6:12. Jest groźba obsuwy.
Trasa zwykła przez Będzin ścieżką małobądzką. Im bliżej mety, tym obsuwa pewniejsza. Sytuację ratują nieco nieczynne światła na Mecu. Dzięki temu przelatuję skrzyżowanie bez zatrzymywania zyskując cenną minutę lub dwie. Ostatecznie obsuwa jest na 60 sekund. Mogło być gorzej. Sam przelot przyjemny i spokojny. Niespecjalnie spieszny.
Na powrocie optycznie miło. Organoleptycznie tak sobie. Ładne słoneczko obiecywało miłe ciepełko. Zamiast tego było pizganie złem z zachodu, czyli dla mnie spory kawałek przeszkadzająco. Z tego też powodu tempo spacerowe, żeby się nie szarpać bez sensu z żywiołami.
Trasa przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, Preczów i Sarnów. Spokojnie, bez sensacji.
Wystartowane 30 min. później, bo na koniec pracy wtorek postanowił się zrypać i zrobić awarie. Jedną, prostszą, udało się usunąć. Ta grubsza trochę potrwa, bo grubsza. Także tego, zajączek, omijaj te tereny szerokim łukiem, bo za takie prezenty to skończysz jako pasztet.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:53
-
VAVG
20.18km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Cholerna zmiana czasu. Nie mogę się przyzwyczaić i wszystko nie idzie jak trzeba na starcie. Dziś wytaczam się o 6:14.
Na dworze pochmurno. Wieje mniej więcej z północnego wschodu. Jezdnie schnące po nocnych opadach. Termometr zeznał +8. W sumie nienajgorsze warunki do jazdy.
Od samego początku przykładam się do kręcenia by nieco nadgonić i nawet się udaje. Przy targu w Będzinie mam czas przelotu 13 min. Całkiem dobrze. Reszta trasy też sprawnie mimo strajkującej przedniej przerzutki. Mniej więcej przy nerce przestaje wchodzić blat. Nie pozostaje mi nic innego jak napierniczać młynkami. Akurat na pozostałej trasie jest sporo miejsc gdzie muszę zwolnić, zatrzymać się albo wspiąć na wzniesienie, więc nie stanowi to już problemu. Na ostatnim zjeździe udaje się wymłynkować 51km/h. Kończę dojazd z minutą zapasu.
Całkiem przyjemnie się kręciło. Może przed powrotem uda mi się znaleźć chwilę i doprowadzić przerzutkę do ładu.
Udało się przed startem dojść w czym problem. Nie była nim przerzutka tylko korba. Chyba zgubiłem jakiś element przytrzymujący lewe ramię korby i się nieco zsunęło. Blat przesunął się od ramy i przerzutka nie była w stanie na niego przestawić łańcucha. Poprawiłem i zadziałało ale po drodze musiałem jeszcze raz poprawić. Chyba na jakiś czas Błękitnego odstawię aż się nie zdoktoryzuję i naprawię usterkę na dobre.
Powrót niespiesznym tempem przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, Preczów i Sarnów. Dalej o sobie daje znać zmiana czasu bo znów mnie odcięło przed Zieloną. W domu chwila przerwy na zapodanie sobie kofeiny i jeszcze zagięcie zaopatrzeniowe do wsiowego Lewiatana z wjazdem do piekarni na powrocie.
Warunki takie, że słonecznie ale sporą część powrotu pod zimny wiatr.
Kategoria Praca






















