Praca
| Dystans całkowity: | 117448.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.38%) |
| Czas w ruchu: | 6178:11 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2998 |
| Średnio na aktywność: | 39.19 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPOD
-
DST
51.00km
-
Czas
02:18
-
VAVG
22.17km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch jeszcze sprawniejszy niż wczoraj i w związku z tym start o 6:01.
Termometr zeznał +14. Słonecznie. Raczej bezwietrznie. Niezłe warunki na poranne kręcenie do pracy.
Trasa jak wczoraj: Sarnów, Preczów, przejazd między Pogoriami, Łęknice, Reden, Mortimer i centrum Zagórza. Spokojnie i bez sensacji.
Na mecie 3 min. zapasu.
Powrót ponowie w przyjemnych, letnich warunkach. Jedyna różnica w stosunku do dnia wczorajszego, to więcej wiatru. Wiało mniej więcej z północy.
Trasa powrotna częściowo po swoich śladach. Centrum Zagórza, Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Ratanice, Kamień Ornitologa, Kuźnica Piaskowa, Dąbie, Brzękowice Dolne, Strzyżowice. Finisz lekko naciągany żeby przebić 50km i wyszło, ile wyszło.
Tempo bez ciśnienia. Jechało się bardzo dobrze.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
50.00km
-
Czas
02:21
-
VAVG
21.28km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sprawny rozruch i start o 6:05. Przyjemnie rześko ze wskazaniem na szybki wzrost temperatury. Dużo słońca. Nieznaczny ruch powietrza.
Trasa przez Sarnów, Preczów, przejazd między Pogoriami, Łęknice, Reden, Mortimer i centrum Zagórza. Spokojnie, niespecjalnie spiesznie, bez sensacji.
Na mecie równo o 7:00.
W końcu zrobiło się coś na kształt lata. Słoneczko, ciepło, nieinwazyjny wiaterek. Nic tylko lekko pozaginać powrót.
Trasa: ścieżka Blachnickiego, Plejada, Pogoń, Czeladź, Wojkowice, Rogoźnik, Strzyżowice.
Niespecjalnie spiesznie, ale też i bez ociągania. Przyjemny powrót z pracy.
W końcu przekroczone 4k km za ten rok. Słabo. Jak się nie wybiorę na jakiś dłuższy, objazdowy wypad, to może być problem wyrobić 10k km w tym roku.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
45.00km
-
Czas
02:10
-
VAVG
20.77km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch spokojny, sprawny i bez niespodzianek. Wytaczam się dzięki temu o 6:03.
W krótkich spodenkach jeszcze chłodnawo po nogach, ale do wytrzymania. Na korpusie długa warstwa lekka i jest w sam raz. Słoneczko. Raczej bez wiatru.
Trasa przez Sarnów, Preczów, przejazd między Pogoriami, Łęknice, Reden, Mortimer i centrum Zagórza. Tempo w miarę spokojne. Na ulicach długoweekendowe pustki.
Na mecie minuta zapasu.
Powrót w przyjemnych, letnich warunkach. Sporo słoneczka. Niemal niewyczuwalny ruch powietrza. Ciepło.
Trasa lekko gięta. Ścieżka przy Blachnickiego, Plejada, Pogoń, ścieżka małobądzka aż do Nerki w Będzinie, Zamkowe, ścieżka do Grodźca, zjazd koło cementowni, ścieżka do Wojkowic, Skrzynówek, Strzyżowice i do domu.
Niespecjalnie spiesznie, spokojnie, przyjemnie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
22.80km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dziś poszedł tak fatalnie, że ruszam dopiero o 6:23. Spóźnienie murowane pytanie tylko jak duże?
Z konieczności trasa krótka przez Będzin w wariancie małobądzkim. Dziś w Będzinie dzień targowy więc trochę się obawiałem ruchu na odcinku przy targowisku. Udało się przejechać bezboleśnie.
Ostatecznie na mecie 2 min. spóźnienia. Mogło być gorzej. Gdyby nie światła na Mec-u to może jeszcze minutę bym nadgonił.
Powrót w całkiem niezłych warunkach. Wnoszę to po ładnym słoneczku i wdzianku "na krótko". Choć jeszcze wiało, to już powietrzem, które nie było zimne. I na dodatek sporo drogi mi pomagało.
Trasa bez większego gięcia: Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów, Sarnów. Tempo niespecjalnie spieszne.
Po drodze dłuższa przerwa na rozmowę z klubowym kolegą. Właśnie podróżuje zakosami w kierunku Bieszczad. Chyba już czas pójść w jego ślady i w końcu wytoczyć się gdzieś dalej i na dłużej.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
41.00km
-
Czas
01:45
-
VAVG
23.43km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zbieram się w miarę sprawnie i wytaczam o 6:05.
Jest mocno rześko. Para z oddechu idzie. Odczuwalnie max +7. Słonecznie, niewietrznie.
Kręcę trasę przez Sarnów, Preczów, przejazd między Pogoriami, Łęknice, Reden i Mortimer. Jedzie się dobrze, spokojnie i sprawnie ale gdyby było cieplej poszłoby szybciej.
Na mecie minuta straty.
Na powrocie cieplej ale nie na tyle, by w porannym stroju było za ciepło. Trochę słońca, trochę chłodnego powietrza. Bez szału.
Trasa powrotna w większości po własnych śladach. Jedynie na Redenie mała odchyłka i potem na Pogorii 3. Objeżdżam zbiornik od strony mola do przejazdu między Pogoriami.
W miarę dynamicznie i bez ekscesów.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
39.00km
-
Czas
01:53
-
VAVG
20.71km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch i start w miarę sprawne. Wytaczam się o 6:08.
Warunki rześkie. Lekka góra i długie spodnie dają względny komfort termiczny. Jest słonecznie. Podmuchy, jeśli są, to sprzyjające i niezbyt mocne.
Trasa krótka przez Będzin w wariancie małobądzkim. Sprawnie, bez ekscesów.
Na mecie zapas 9 min.
Start do powrotu grubo później niż normalnie. Z tego też względu trasa bez gięcia i raczej w żwawym tempie. Trochę nabrałem się wychodząc bo występuję we wdzianku "na krótko". W słoneczku, jak nie wiało, było całkiem przyjemnie. Ale kiedy tylko obrałem w którymś momencie kierunek mniej więcej na północ, to od razu poczułem zimny podmuch.
Trasa przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, Preczów i Sarnów. Na mojej wsi jedyna odchyłka to podjazd do piekarni, a tak to prosto do domu. Zostawiam plecak, zabieram sakwy i jadę jeszcze zwykłym zagięciem do wsiowego Lewiatana na zaległe zakupy.
Zjazd do domu z naciągnięciem kilkuset metrów żeby był pełny kilometr.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
39.00km
-
Czas
01:53
-
VAVG
20.71km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wczoraj dzień w pracy ale nierowerowo. Dziś powtórka, choć krótsza i tym razem na dwóch kołach.
Wytaczam się po 9:00. Jest chłodno, podwiewa, pochmurno. Krótkie spodenki to słaby pomysł. Na korpusie lekka warstwa z długim rękawem i też ledwo, ledwo wystarcza.
Trasa dojazdowa przez Będzin, tym razem w wariancie ścieżki 11-go Listopada i Kościuszki. Na Środuli trochę niegroźnych kropelek.
Obecna wersja OpenStreet Mapy na Garmina chyba ma poprawiony bug, który wyłączał mi GPS-a jak skręcałem ze ścieżki przy Czarnej Przemszy w stronę Ronda Unii Europejskiej w Będzinie. Jeszcze do przetestowania czy przelot 11-go Listopada od Kauflanda do Urzędu Miejskiego też poprawiony.
W ciągu dnia przeleciało trochę deszczyków i na powrocie są jeszcze ślady mokrości. Dalej chłodno, dalej wieje ale przynajmniej jest też trochę słońca.
Powrót bez gięcia przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Dopiero na mojej wiosce małe wygięcie od remizy do DINO i potem ku Lewiatanowi.
Dziś założyłem do kasku lusterko Zefal Z-eye. Lusterko dlatego do kasku, bo do roweru to bym musiał kupić 4, po jednym do każdego sprzętu. Albo przekładać. Nawet się sprawdza choć jeszcze z ustawieniem trochę się pobawię, żeby pałąk jak najmniej wcinał się w pole widzenia.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
55.00km
-
Czas
02:17
-
VAVG
24.09km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela rozpoczęta niecodziennie. Gdzieś tak po 7:00 dzwonią z pracy, że jest pilna robota dla Policji do zrobienia. Zbieram się, jak na mnie, ekspresowo i ruszam w drogę.
Tam przez Będzin w wariancie małobądzkim. Jest dość pusto po drodze więc przelot szybki i spokojny. Na miejscu jestem w 40 min.
Zrobiłem, co było do zrobienia i ruszam do domu.
Tym razem w planie lekkie zagięcie. Początek zwykłą trasą przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło. Dalej zaczynam zaginać przez Ratanice do Wojkowic Kościelnych i dalej przez Podwarpie do Marcinkowa. Stamtąd (za szoszonem) przez Preczów do Toporowic. Tu szoszon leci na Sadowie. Ja odbijam na Dąbie i przez Goląszę Dolną do Strzyżowic.
Na dojeździe ładne słoneczko z malowniczymi chmurkami. Na powrocie słoneczko już za chmurami i jakby nieco chłodniej i wietrzniej. Kręciło się jednak dobrze.
Kategoria Praca
DPDZ
-
DST
48.00km
-
Czas
02:13
-
VAVG
21.65km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zadziwiająco sprawny rozruch nawet pomimo tego, że musiałem chwilę się z kotem poganiać, żeby go na dwór wystawić. Ruszam o 6:00.
Warunki całkiem, całkiem. Jest sporo słoneczka, nieznaczny ruch powietrza. Trochę zimno po uszach do czasu, aż się nie rozgrzałem. Zresztą z czasem robi się coraz cieplej.
Pokusiłem się dziś o inny wariant dojazdowy. Kręcę przez Wojkowice do Czeladzi. Stamtąd do Sosnowca (Pogoń, Plejada, Środula, ścieżka przy Blachnickiego). Metę osiągam z obsuwą na 5 min. Trochę spowalniaczy jest po drodze (głównie światła) i kilka pagórków do zwalczenia.
Sam przelot bez ekscesów i całkiem przyjemny.
Powrót z kurtką w plecaku. Odczuwalnie cieplej niż wczoraj choć mocniej wieje. Słoneczko ładne było gdzieś tak do południa. Potem pojawiły się wysokie chmury nieco rozmywając słońce.
Trasa powrotna przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. W domu chwila przerwy a potem minimalne zagięcie do wsiowego Lewiatana i na powrocie haczenie o piekarnię. Jutro ma być słaba pogoda więc runda zakupowa dziś.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
45.00km
-
Czas
01:56
-
VAVG
23.28km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Już, już zanosiło się, że start będzie z rezerwą, ale nie. Wytaczam się o 6:10.
Mimo tego wybieram trasę przez Sarnów, Preczów, przejazd między Pogoriami, Łęknice, Reden i Mortimer.
Jedzie się dobrze choć optycznie warunki nieszczególne. Jest pochmurno, ledwo kilka razy gdzieś tam się słoneczko przebiło. Raczej bez wiatru. Na Redenie przez chwilę niegroźne kropelki leciały.
Na mecie minuta po czasie. Żeby być ścisłym, to faktycznie przejechane 20,9km w czasie 50 min. ale, że wpisuję pełne przejechane to na razie tyle. Po powrocie z pracy wynik i tak się zmieni i wtedy obetnę końcówkę np. 0,67km żeby wpisać pełny przejechany kilometraż.
Na powrocie słonecznie, wietrznie i niespecjalnie ciepło ale mimo tego kurtka jedzie w plecaku. Początkowo tak sobie. Jak się już rozkręciłem, to mi temperatura nie przeszkadzała.
Trasa powrotna w większości po własnych śladach. Mała odchyłka na Redenie i potem na mojej wiosce. Przy remizie odbijam w stronę przejazdu kolejowego w Gródkowie. Chciałem "913" dociągnąć do domu ale od DINO zablokowane. Kładą asfalt. Wyszedł więc nieplanowany zawijas od DINO do Lewiatana i dopiero potem do domu.
Jechało się nawet całkiem fajnie i składnie.
Kategoria Praca






















