DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
17.65km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
0 na termometrze. W prognozach stało, że może padać i to całkiem konkretnie. W radiu nadawali, że pół Polski zasypane śniegiem. Normalnie masakra jeśliby wierzyć mediom. A tu wyglądam za okno i tylko lekko mokro miejscami, żadnych opadów, wiaterek nawet jeśli jakiś to niegroźny. W sumie fajnie się pomykało. Szkoda tylko, że do pracy :-)
W trakcie pracy na dworze było nieciekawie. Głównie topniejący śnieg i wiatr. Powrót uskuteczniłem przez Dąbrowę Górniczą, wzdłuż Pogorii 3 (gdzie spotkałem Mariotrucka - dłuższą chwilę pogadaliśmy o zdarzeniach niedawnych i nadciągających ale ze względu na zimny wiaterek szybko się pożegnaliśmy), przeskok na Pogorię 4 i dalej przez Preczów i Sarnów do domu z mały stopem w Lewiatanie. Od RZGW już tempo ślimacze. Wmordewind mocno dawał się we znaki. Raczej jutro odpuszczę i wybiorę się do pracy zbiorkomem. Ehh... gdzie to lato... No gdzie?
Kategoria Praca
Mam hamulec! Mam hamulec! :-) A poza tym SOD
-
DST
13.00km
-
Czas
00:43
-
VAVG
18.14km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy i z pracy do serwisu zbiorkomem. Średnio mi się to uśmiechało ale jak trzeba, to trzeba. W serwisie okazało się, że zeżarłem od połowy października, czyli przez jakieś 3 miesiące jazdy, klocki na tylnym hamulcu. To co z nich zostało to oprócz tego, że zdarte to jeszcze zasyfione jak nieszczęście. Ani chybi efekt jesienno-zimowego mykania. Za to teraz lekko ściągam klameczkę i kółko ładnie się blokuje. Zupełnie tak, jak ma być :-) Mała rzecz a cieszy.
Powrót nieco sobie zagiąłem. Przez Syberkę, Czeladź, Grodziec i Gródków. Pozaginałbym bardziej ale w Czeladzi zaczęło kapać. Przed Grodźcem zaczęło jeszcze trochę zawiewać i jazda mocno straciła na uroku.
Kategoria Serwis, KlockiT
DPS
-
DST
24.00km
-
Czas
01:06
-
VAVG
21.82km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
I to na tyle, jeśli chodzi o słoneczko. Rano pochmurno. +5. Po 12 km zaczęło coś tam kapać. Poza tym spadające ciśnienie chyba ludziom na głowę szkodzi bo łażą jak w amoku.
Wyrwałem się na chwilę w pracy odstawić rowerek do serwisu. Wkurzało mnie już mocno to, że tylny hamulec przy większych prędkościach działał jakby go prawie nie było. Może jeszcze dziś uda się rowerek odebrać. Będę wiedział przed 15:00.
Kategoria Serwis, Praca
DP PTTK ND
-
DST
41.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
20.67km/h
-
VMAX
51.30km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Standardzik do pracy. Termometr nie mógł się zdecydować ile jest na zewnątrz. Jak wstałem to pokazywał +1. Jak wychodziłem to -1. Średnia wychodzi na 0.
Po drodze podciągałem się trochę za autobusami. U siebie za linią 107 (gdzie przy 51 km/h doszedłem do wniosku, że jednak złapię się trochę za hamulce i zwiększę dystans na wypadek nagłego hamowania) i potem w Sosnowcu za linią 188 przy szpitalu na Zagórzu. Pewnikiem dlatego udało mi się uszczknąć nieco na czasie. Poza tym normalny, bezekscesowy dojazd do pracy.
Po pracy do PTTK. Zbliżają się oficjalne rozpoczęcia i imprezy i nieco trzeba poplanować. Sezon robi się coraz bardziej bogaty. Zaczyna brakować weekendów :-]
Nasiadówka płynęła w super atmosferze i się zrobiła 19:00 czyli ciemno. Żegnamy się i tym razem każdy osobno bo w różne strony.
Toczę się przez Milowice, Czeladź, Grodziec i Gródków do siebie. Super się jechało. Przyjemnie ciepło. Żeby tak rano chciało tak być...
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
50.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:35
-
VAVG
19.35km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Standardzik do pracy. -5 na starcie. Wynurzające się na wprost słoneczko jak wyjeżdżam na górkę obok świateł na Środuli... super widok. Pomimo tego, że daje po gałach jak 100 bandziorów. Wolę jednak tak niż te niedawne, ponure chmury.
Po pracy temperaturka zauważalnie pozytywniejsza :-) Znaczy się okazja nieco wygiąć powrót do domu. Na początek do Będzina umówić się na serwis tylnego hamulca. Skubanego trzeba napompować, żeby coś trzymał a i to tylko trochę. Albo zapowietrzył się albo gdzieś jest wyciek oleju. W czwartek się okaże.
Potem przez Syberkę do Czeladzi i stamtąd obok szpitala do Wojkowic. Myknąwszy obok kopalni "Jowisz" robię koncek terenu. Mlaskato. Rezygnuję z dalszych kawałków wertepowych. Obok Netto wbijam na klinkierek wzdłuż Brynicy. Przedostaję się nim do Rogoźnika. Obok urzędu gminy Bobrowniki jadę w stronę Siemoni i po drodze odbijam na tamę na Rogoźniku. Wyprzedzają mnie dwie szlifierki. Rogoźnik jeszcze skuty lodem a na nim poszukiwacze mocnych wrażeń i ryb. Wzdłuż zbiornika jadę do Góry Siewierskiej i stamtąd już prosto do siebie. Do domu zawijam równo o zachodzie słońca.
Kategoria Praca
DPO nie-N D
-
DST
50.00km
-
Czas
02:34
-
VAVG
19.48km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Założyłem, że już dziś jestem zdrowy i w związku z tym, oraz ze względu na sprzyjające warunki pogodowe do pracy w końcu rowerkiem. Na starcie -3. Bez wiaterku. Całkiem jasno. Po drodze 3 przystanki w tym 2 na foto. Na dojeździe do pracy słoneczko już całkiem ładnie po oczach dawało. Te wróżone +10 na jutro to chyba całkiem realne :-)
Na wjeździe do Będzina.
Widok spod biblioteki w Będzinie w stronę Zamku.
Coś, czego już dawno rano nie widziałem w drodze do pracy :-)
Po pracy na początek do centrum Dąbrowy Górniczej wyszarpać coś z bankomatu. Potem obok molo na Pogorii 3, wzdłuż Pogorii 4 do Wojkowic Kościelnych. Stamtąd przez Przeczyce do Dąbia-Chrobakowego i przez Malinowice do domu z szybkim wjazdem do Lewiatana.
Bez upałów ale przyjemnie. Jechało się bardzo dobrze. Niemal bezchmurne niebo i super dające Słoneczko. Aż się chciało kręcić. I jeszcze jedna dziwna rzecz: powrót do domu za jasności. Jeszcze miesiąc temu rzecz niewykonalna.
Przy przebijaniu się z Pogorii 3 na 4 musiałem poczekać, aż mi się toto przetoczy.
Tak ładnie Słoneczko podawało.
Widok kokpitu.
I widok znad kokpitu.
Rzut beretem od domu.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
37.00km
-
Czas
02:19
-
VAVG
15.97km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
-1. Lekki wiaterek. Od Będzina zaczyna się zauważalny śnieżek :-/ Jak to wczoraj Amiga napisał, powrót zapowiada się "ekscytujący" :-| Poranne wiadomości też to obiecywały. Północ Polski podobno już zasypana ze szczętem.
Tak sobie śnieżek niespiesznie popierniczał cały dzień i na wyjściu z pracy już go było dość dobrze widać. Ulice jeszcze czarne. Jednak w miarę jazdy jakby się rozpędzał. Na początek zawinąłem do Decathlonu na moment. Dalej przez Będzin, Łagiszę i Sarnów do siebie. Po drodze, niedaleko targu w Będzinie spotykam Mario. Chwila dłuższa rozmowy. Warunki jednak nie za bardzo sprzyjające dłuższemu postojowi - śnieżek zacina z wiatrem prosto w oczy.
Zanosi się na to, że jutro i pojutrze przyjdzie ratować się zbiorkomem.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
37.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
18.50km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
-3 na starcie. Drogi niemal idealnie suche. Wiaterek nawet jeśli był, to śladowy albo sprzyjający. Taka zima może być. Poza tym spokojna droga do pracy. Żadnych kamikadze, zamachowców itp.
Po pracy zaczęło coś posypywać ale na szczęście niegroźnie. Na początek przez Dąbrowę Górniczą-Mydlice do Będzina do serwisu po nowy wolnobieg do nowego koła do Srebrnej Strzały. Starego nie udało mi się odkręcić choć jeszcze w niezłym stanie jest. Udało mi się za to zmasakrować klucz. Zdejmowanie kasety to małe piwo przy zdejmowaniu wolnobiegu. Z Będzina przez Grodziec i z wjazdem do Lewiatana powrót do domu. Już, co prawda, nie o jasności ale jeszcze też nie o całkowitej ciemności.
Mam nadzieję, że prognozy na jutro jednak się nie sprawdzą i pogoda będzie zdatna do tego żeby rowerkiem poturlać się do pracy.
Kategoria Praca
Geografia dziur i lodowo-śniegowe lęki czyli ustawka Mario
-
DST
51.00km
-
Teren
8.00km
-
Czas
03:05
-
VAVG
16.54km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Umówiony na ustawkę z Mariotruckiem docieram spóźniony a to przez dwa z moich licznych nałogów (spanie i jedzenie). Ale nie jakoś tragicznie na całe szczęście. Robimy małej objazdy. Spod molo na Pogorii 3 jedziemy asfaltem wzdłuż Pogorii 4 do Wojkowic Kościelnych. Dalej przez Karsów wbijamy w teren. I tu mi się lęki włączają na całego. Od grudniowej gleby, kiedy to rozpirzyłem kask nie dość, że nie do końca mi prawe ramię służy, to jeszcze mam lęki przez białym badziewiem pod kołami. Boję się mianowicie, że pod ładnym śnieżkiem będzie skorupa lodu, na której to znowu przyglebię. W związku z tym jadę, jakby to Tomek powiedział, zachowawczo. Innymi słowy wlokę się ciągle w ogonku. Kilka razy też koła sobie jadą jak chcą ale udaje się je opanować i terenowe kawałki odprawić bez upadku.
Na asfaltach mokro więc tu mi się jedzie całkiem ok. Tylko na nowo przychodzi pobierać nauki z zakresu rozmieszczenia dziur w jezdni. Zima niby niezbyt ostra a rzeźnia na asfalcie okrutna. Łatanie asfaltu w naszym klimacie zupełnie się nie sprawdza. Jak to nie jest jednolita, równa nawierzchnia to 100% pewne, że po zimie będzie pobojowisko.
Zakręciwszy trochę terenu wracamy na moment na asfalt i potem znowu w terenowy kawałek po wschodniej stronie Pogorii 4. Po drodze spotykamy Pawła. Chłopaki zachwalają mu właśnie przebyty teren. Po pożegnaniu jedziemy najkrótszą drogą do mola gdzie się żegnamy.
Jadę z Mariuszem jeszcze do Łagiszy i tam on odbija do Będzina a ja na Gródków i do siebie.
W sumie całkiem udane śmiganie. Tylko żeby tego śniegu już nie było. Ale i tak było super.

I link do całej mini galeryi
Kategoria Inne
DP - PTTK - ND
-
DST
43.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:19
-
VAVG
18.56km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Termometr nie mógł się zdecydować ile jest na zewnątrz. Generalnie coś koło zera. Mglisto. Jazda generalnie w tempie prawie spacerowym. Miesiąc byczenia i dają o sobie znać mięśnie w dziwnych miejscach. Zupełnie nie te, które bym podejrzewał o to, że zaprotestują. Trochę też wyłazi jeszcze grudniowa gleba :-/
Po drodze pokaz "miszcza" kierownicy - wyprzedzanie z lewej strony na podwójnej ciągłej i pasach samochodu sygnalizującego skręt w lewo. Kto takiemu dał prawo jazdy?
Po pracy najpierw wertepkami pod Plac Papieski i przez osiedle w stronę Kukułek. Na wylocie Kukułem mijam się z Andrzejem. Wymiana szybkiego "cześć" w locie. Mój popracowy cel to siedziba PTTK i spotkanie Klubu Cykloza. Tam trochę schodzi na różnych sprawach do mniej więcej 18:00. W końcu się zbieramy. Dziś tylko Marcin i ja jesteśmy na rowerkach. Razem też ruszamy do Czeladzi coby nieco kaemów przerobić. Żegnamy się pod stacją benzynową po dłuższej chwili gadki. Marcin jedzie na Będzin a ja w stronę Wojkowic i dalej do siebie z małą odchyłką po bułki.
Jakby tak miało być jak dziś do końca zimy to może być. Może upałów nie ma ale też nie wieje, nie ma śniegu. Jak na luty to nienajgorzej. Niezmiennie zimy nie lubię i czekam na jej rychły zgon.
Kategoria Praca






















