III Wiosenny Zlot Rowerowy - Oficjalne rozpoczęcie sezonu
-
DST
49.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:53
-
VAVG
16.99km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś oficjalne, klubowe rozpoczęcie sezonu.
Rano szybka przekładka kasety na drugie koło i start na miejsce zbiórki. Od Będzina zaczyna padać i tak aż do lądowania w Sosnowcu. Potem tak przestaje, zaczyna, przestaje, zaczyna... Na placu przy fontannie już całkiem niezła ekipa. W sumie zjawiło się ponad 60 osób. I wyglądało na to, że nikomu nie przeszkadza jąkający się deszczyk. Trochę spraw organizacyjnych i ruszamy. Kilkunastokilometrowy objazd po Sosnowcu kończy się na górce narciarskiej na Środuli (dla zainteresowanych link do mapki). Ale to jeszcze nie koniec atrakcji. Na początek konkurs w rzucie siodełkiem rowerowym (ze sztycą) na odległość. Chętnych sporo i chwilkę trwa nim zostaje wyłoniony zwycięzca. Następnie walczymy w przeciąganiu liny. Z dwóch zgłoszonych zespołów (Cyklozy i grupy z Gliwic) zwycięstwo odnoszą goście. Trzeba im przyznać, że mają parę w łapach. Przerwa na wręczenie nagród (zasponsorowanych m. in. przez Rowerową Norkę) za pierwsze dwie konkurencje. W końcu trzecia konkurencja - zmiana dętki na czas. Zawodników trzech, tyleż technik a zwycięzca z Katowic.
Na zlocie zjawił się też właściciel kolekcji rowerów właściwie już zabytkowych. Przywiózł 4 z posiadanych 26 egzemplarzy aby nam je zaprezentować. Wszystkie 100% technicznie sprawne przy czym niektóre z nich przedwojenne. I na dodatek z opowieści właściciela to udało mu się na jednym z nich wziąć nawet udział w kilku wyścigach MTB i ukończyć je wcale nie na ostatnim miejscu. Zadziwiające.
Czwarta z zaplanowanych konkurencji - konkurs wiedzy o Sosnowcu - niestety się nie odbyła. Nie było chętnych (albo odważnych) podjąć wyzwanie ;-)
Cała impreza zakończyła się po 14:00. Pakowanie, sprzątanie i się rozjeżdżamy.
Z Panem_P jadę na Pogoń i potem dalej już solo przez Czeladź i Wojkowice do domu. Po drodze lekki deszczyk w Czeladzi.
Link do galerii z dnia dzisiejszego
Rzut siodełkiem mistrza konkurencji.
Ten niezwycięski ale bardzo efektowny w wykonaniu Waldka.
Koledzy z Katowic.
Rowerek z 1938 roku objeżdżany przez jego Właściciela.
Rower z przerzutką w supporcie.
Mistrz rzutu siodełkiem i jego dwaj najgroźniejsi konkurenci.
Zwycięska Szóstka w przeciąganiu liny.
Koledzy Darek i Waldek podziwiają jeden z zabytkowych rowerków. Widoczna na zdjęciu tabliczka to tablica rejestracyjna roweru. Pomyślelibyście, że coś takiegoś kiedyś było?
Zwycięzca konkurencji zmiany dętki wraz z nagrodą ufundowaną przez Rowerową Norkę.
Ostatnie foto i rozjazd.
Kategoria Inne
DP - Wiosna, Panie Sierżancie! :-) - D - Znowu szprycha :-(
-
DST
41.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
21.03km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+7 na starcie. -1 warstwa izolacyjna. Na wyjeździe ładna tęcza i wschód słońca. Całą drogę jechało się wyjątkowo fajnie. Przelot niemal jak w warunkach letnich. Do Będzina średnia 27km/h i to bez podciągania się za autobusami (tak by było pewnie wyżej 30). Od Będzina wolniej bo tam już po drodze kilka górek do sforsowania. Przy PKM-ie jakiś uprzejmy kierowca przepuścił mnie przez sznureczek samochodów przy skręcie w lewo. Aż chce się jeździć :-)
Po pracy w miarę sprawnie przez Dąbrowę Górniczą na molo przy Pogorii 3. Chwila oddechu, szybkie kółko dookoła zbiornika i przez Zieloną, Preczów i Sarnów do domu. Przed Zieloną zatrzymuję się sprawdzić czemuż mi to w tylnym kole szprychy brzdękają. Odkrywam jedną pękniętą. Znowu. Jakoś nie mogę sobie przypomnieć żadnego charakterystycznego momentu kiedy to mogło się stać. Na szczęście w domu czeka drugie koło więc wystarczy tylko przełożyć kasetę. Od Pogorii już tempem spacerowym bo mam wiatr w gębę. W międzyczasie chmurki zmieniały się od niemalże deszczowych do fotograficzno-barankowych. Zdecydowanie przyjemnie termicznie.
Kategoria Praca, Serwis, Szprycha
DPOND - Wizyta w Kosmicznej Kwaterze Głównej Rowerowej Norki :-)
-
DST
60.00km
-
Czas
02:55
-
VAVG
20.57km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+1 na starcie i nieco mgieł. Od początku towarzyszące słoneczko. W ogóle warunki do jazdy zupełnie inne niż przedwczoraj co też i widać po czasie przejazdu. W ogóle śmigało się rewelacyjnie. Na końcóweczce podciągnąłem się kilka razy za "188". Jakoś tak nie mogłem się oprzeć pokusie :-)
Na popołudnie miałem taki plan, że po pracy śmigam w odwiedziny do Moniki i Tomka po zamówioną w Rowerowej Norce czołówkę. Życie plany przeżuło i wypluło zmuszając mnie do dłuższego pobytu w pracy. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Kiedy meldowałem Monice, że mam obsuwę w czasie dowiedziałem się, że mniej więcej kiedy ja wyjeżdżam w okolicach powinien być Tomek. Szybki tel do Niego i spotykamy się na "ścieżce rowerowej" na Zagórzu. Stamtąd Tomek prowadzi do Kwatery Głównej :-) Gdzie teren sprzyjający to pomykamy, gdzie oporny to wolniej i pogaduchy. Jedzie się fajnie bo ciepło. Po drodze termometr pokazuje +16 st. Chwilami tylko coś tam lekko pokapało. Docieramy na miejsce po 19:00.
Zostaję poczęstowany porcją pysznego gulaszu, który jak się okazuje ratuje mój powrót do domu dostarczając niezbędnej energii. Czas szybko leci na rozmowie i robi się ciemno i coraz później a ja jeszcze mam kilka km do zrobienia (25 jak się okazuje po lądowaniu u drzwi). Tak więc przychodzi czas się pożegnać ale przed tym odbieram czołóweczkę ładując ją od razu akumulatorami i przymierzam też sakwy, które również znajdują się w ofercie Norki. W końcu wybieram odpowiadający mi model i również zamawiam. Czyli na wyjazd w Bieszczady sprzęt chyba skompletowany.
Oświetlam się i start. Pomimo tego, że słońce już dawno zaszło to jest całkiem ciepło. Jedzie się bezproblemowo, płuca się wyrabiają, nogi nie protestują. Po prostu super. Zakupione oświetlenie sprawdza się rewelacyjnie. Snop światła sięga 30-40 m w przód dając dostatecznie dużo miejsca na manewry omijania licznych dziur. Latarka na kierownicy uzupełnia oświetlenie tuż przed kołem. Mam wrażenie, że dzięki temu jedzie mi się dużo szybciej.
Bez problemu obok Huty Katowice, Pogorii 3 i 4, przez Preczów i Sarnów docieram do domu. Na mecie niemal równo o 22:00. Tel z meldunkiem, że dojechałem cały i żywy i zasiadam do uzupełnienia wpisu.
Pomimo dłuższej nasiadówy w pracy dzień jednak zaliczam do udanych. Monika, Tomek: dzięki za gościnę :-) I do zobaczenia w trasie.
Kategoria Praca
DP - wściec się można :-| + Plan na Bieszczady 2013 - D
-
DST
37.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
20.18km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
-1 na starcie. Jak wyjeżdżałem, to było ładnie sucho. Bez wiatru. W Będzinie zaczęło sypać śnieżkiem z kierunku wmordewindu. W sumie spodziewałem się opadów bo tak prognoza zeznawała ale miał to być lekki deszczyk :-/ Porąbana ta pogoda. I jeszcze do kompletu geografia dziur znowu się zmieniła. Kilka dni niejeżdżenia i trzeba się całej drogi od nowa uczyć. Nie dość, że trzeba uważać na radosne dokonania spaliniarzy to jeszcze zsynchronizować to ze slalomem pomiędzy wąwozami na jezdni. Albo ewentualnie wybrać gdzie się da "ścieżkę rowerową" i uskuteczniać slalom między psimi kupami :-(
I jeszcze ciągle słońca brak :-/
W końcu się zebrałem i zrobiłem sobie zarys długiego weekendu :-)
Trasa łącznie to ponad 1000 km. W podziale na etapy wygląda to tak:
Dzień 1: Sosnowiec - Grybów - 188km
Dzień 2: Grybów - Cisna - 139km
Dzień 3: Cisna - Dolina Sanu - Cisna 97km
Dzień 4: Cisna - Tarnawa Górna - Cisna - 108km
Dzień 5: Cisna - Solina - Cisna - 75km
Dzień 6: Cisna - Komańcza - Cisna - 74km
Dzień 7: Cisna - Tuchów - 169km
Dzień 8: Tuchów - Dąbrowa Górnicza - 166km
Start 27 kwietnia. Godzina jeszcze nie ustalona ale ze względu na dość długi 1 etap prawdopodobnie około 6:00.
Ktoś reflektuje na współudział? ;-)
Z pracy dziś wyjście później niż normalnie więc i czasu na objazdy brak. W związku z tym powrót przez Dąbrowę Górniczą, Pogorię 3 i 4, Preczów i Sarnów. W domu zrzut części balastu i jeszcze małe kółeczko do wsiowego Lewiatana.
Powrót w lepszych warunkach termicznych więc też i jechało się całkiem przyjemnie. Jedynie łańcuch daje do zrozumienia, że coś tak jakby się niedługo pożegnamy.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:49
-
VAVG
19.82km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
-5 na starcie. Wiatr jakby nieco zmienił kierunek na bardziej niesprzyjający. Wyszła z tego straszna szarpanina jeśli chodzi o jazdę. Miejscami dochodziło do "karpika". Z pozytywów to objawiające się Słoneczko.
Po pracy tak sobie wygląda wszystko za oknem ale okazuje się, że nie jest tak źle. Wiatr zelżał. Nie tak zimno. Ogólnie wrażenie pozytywne. Powrót przez Dąbrowę Górniczą, Będzin, Łagiszę i Sarnów.
Zanosi się na to, że góra za 2 tygodnie wymiana kasety i łańcucha. A może i wcześniej.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:58
-
VAVG
19.32km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jeśli chodzi o pogodę to c. d. z dnia wczorajszego. + jeszcze od świateł na Środuli zacinający w gębę lekki śnieżek.
Na starcie nieco podciągnąłem się za "107". W jego "cieniu" przyjemnie się jechało.
Powrót w warunkach takich samych jak rano. Przez Dąbrowę Górniczą Mydlice do Będzina na pocztę i potem do serwisu na moment (po kółeczka do przerzutki). Potem powrót przez Łagiszę i Sarnów. Obok lecznicy dla zwierząt przy targu w Będzinie wymieniam machnięcia końcówkami górnymi z Mariotruckiem. Też pewnie rzeźbił z pracy. Nieco dalej na poboczu rowerzysta z kapciem. Ale pompował czyli miał czym awarię usunąć więc mu się nie naprzykrzałem. Od świateł w Sarnowie, w związku ze sprzyjającym wiatrem, całkiem ładne toczenie do domu.
Kategoria Praca
DP - bo mieli strajkować - P
-
DST
35.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
18.92km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tak wczoraj straszyli i straszyli to stwierdziłem, że mnie to rybka. Warunki może nie idealne bo -6 na starcie i wg prognoz wiatr 20 km/h z kierunku wmordewindu ale za to sucho więc się zdecydowałem na 2 koła. Jechało się w sumie całkiem dobrze ale nie za szybko. Z tego co obserwowałem w locie, to strajk nawet jak był, to chyba wtedy, kiedy nic i tak nie jeździło bo zwyczajowo wyprzedzające mnie autobusy i tramwaje wyprzedzały mnie i dziś. A tak w ogóle to do tej pory nie udało mi się dowiedzieć czemu miał ten strajk służyć, przeciw komu itp.
Powrót przez Dąbrowę Górniczą, Pogorię 3 i 4, Preczów i Sarnów. Od Pogorii 4 ładny wiaterek w plecy. Wrażenie z jazdy od tego miejsca takie, jakby się nagle cieplej o +10 stopni zrobiło. Na razie zero ochoty na wyginanie trasy.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
19.49km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
-4 i wmordewind. Nogi zupełnie nie podawały w takich warunkach i stąd też średnia podła. Za to radocha z jazdy jak zawsze :-) Martwi mnie tylko prognoza pogody na godziny popołudniowe :-/ Ma padać śnieg po 16:00.
Prognozy sprawdziły się. Niestety. Jeszcze zanim zdążyłem wyjść z pracy zaczął zasuwać śnieżek. I tak mu zostało aż nie dojechałem do domu. Za oknem już biało a on leci dalej :-( Jutro Zbiorkom.
Powrót przez centrum Dąbrowy Górniczej w celu najechania bankomatu. Potem do Będzina do serwisu po dwa komplety klocków do tarczówek. Tak na zaś. Mają tendencję do bywania. Ostatnio jak potrzebowałem to nie było. Potem już powrót przez Łagiszę i Sarnów. Cały czas z tym czymś białym prosto w gębę.
Plus powrotu to to, że wiaterek raczej sprzyjający i zdecydowanie cieplej. Nogi podawały zupełnie inaczej. Od świateł w Sarnowie ładnie w okolicach 30 km/h. I na tym odcinku nawet nie miałem śnieżkowi za złe, że leci.
Kategoria Praca
Integracja BS vol. 2
-
DST
72.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
03:56
-
VAVG
18.31km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiejsza integracja BS odbyła się na nieco większą skalę. Wczoraj Łukasz mówił mi, że ma w planach przejechać w niedzielę przez Rudę Śląską, Świętochłowice, Chorzów, Katowice i jeszcze kilka innych miast. Jako, że tamte tereny są mi znane raczej słabo wpadłem na pomysł, żeby zapytać amigę czy byłby skłonny popracować jako przewodnik. Szybki telefon i pomysł zostaje podchwycony odniosłem wrażenie, że z entuzjazmem :-) Amiga mówi, że umówił się wstępnie na jeżdżenie z djk71 ale celu jeszcze nie sprecyzowali więc propozycja jest sensowna.
Wymiana numerów telefonów i kilkanaście minut później sprawa dograna.
Tak więc dziś wybywam z domu mniej więcej o 8:45. Przez Strzyżowice i Rogoźnik jadę do Wojkowic i stamtąd prostą drogę pod wieżę telewizyjną w Bytkowie skąd nawiązuję łączność żeby rozeznać się w sytuacji gdzie jesteśmy. Okazało się, że Darkowie przejęli przewodnictwo w Zabrzu i zbliżają się do Chorzowa. Ustalamy, że spotkamy się niedaleko stadionu czyli muszę jeszcze kawałek podciągnąć.
Ustawiam się na światłach i czekam susząc się w słoneczku. W końcu są! Jadą od strony Bytomia. Powitanie i jedziemy dalej. Kilka zawijasów po parku chorzowskim, pętelka po Siemianowicach Śląskich i żegnamy się z Darkami. My z Łukaszem do centrum Katowic a oni w swoją stronę.
W Katowicach przegapiam zjazd na ścieżkę w stronę 3 Stawów i w efekcie ciśniemy pod wiatr asfaltami do Mysłowic. Docieramy tam bez specjalnych problemów i zakotwiczamy w pizzerii na rynku by wciągnąć nieco kalorii i przy okazji nieco porozmawiać.
Zakończywszy futrunek kierujemy się na Sosnowiec i dalej do Dąbrowy Górniczej. Pod pomnikiem Jimmy Hendrix-a foto, pętelka po Dąbrowie i jedziemy na hm... "dworzec kolejowy". Okazuje się, że pociąg jest za niecałe 10 min. Czyli przypadkiem wyszło idealnie. Łukasz kupuje bilet do Zawiercia, skąd zamierza jechać rowerkiem do Częstochowy. Na peronie jeszcze kilka foto i chwila rozmowy. Nadjeżdża pociąg. Żegnamy się. Łukasz pakuje rower do pociągu i odjeżdża.
Ja uskuteczniam powrót przez Zieloną, Preczów i Sarnów. Od świateł w Sarnowie ustawiam się za parą na mtb i w słusznych 30+ km/h podciągam się za nimi do domu. Kimkolwiek byliście, jeśli czytacie, to dzięki :-) Przepraszam, że nie "dałem koła" ale takie fajne tempo daliście, że nie chciałem tego psuć jakąś niepotrzebną szarpaniną. A poza tym już miałem w nogach nieco ponad 60km.
Link do galerii z dzisiejszego dnia.
Darki prowadzą Łukasza.
Punkt "obowiązkowy" kibica :-) - stadion w Chorzowie.
Chwila namysłu jakby tu zawinąć pętelkę po Siemianowicach.
Łukasza zafascynował blok niedaleko ronda w Katowicach. No to mu pstryknąłem fotkę jak pstryka blok.
Na rynku w Mysłowicach. W tle pizzeria, gdzieśmy ładowali kalorie.
Się Łukaszowi trafił pociąg, gdzie nie ma co zrobić z rowerem. Ehh... te koleje polskie... Czy to się kiedykolwiek zmieni?
A teraz czekam, jak swoje wrażenia z tego wypadu opisze Łukasz :-) Ciekaw jestem jak te strony wyglądają Jego okiem.
Kategoria Inne
Integracja BS
-
DST
111.00km
-
Czas
05:59
-
VAVG
18.55km/h
-
VMAX
51.80km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Historia dnia dzisiejszego zaczęła się w czwartek. A zaczęła się od wiadomości od Łukasza. Przesłał mi info, że przymierza się do przejechania kilku gmin m. in. na Śląsku i w Zagłębiu. Z przesłanej mapki widziałem, że sporo będzie jechał znanymi mi terenami i zaoferowałem się, że mogę mu towarzyszyć jako przewodnik na odcinku od Siewierza do Bytomia. Kilka dodatkowych wiadomości w celu ustalenia detali i oto się stało.
Wyruszam z domu o 10:40 żeby na spokojnie dojechać do rynku w Siewierzu. Wziąłem poprawkę na temperaturą (choć termometr zeznawał, że jest +15 to nie wziąłem tego wskazania na poważnie ponieważ bestia wygrzewała się na słoneczku). W cieniu było zupełnie zimno a jeszcze jak zawiało to już w ogóle dno. Normalnie, czyli jak są ludzkie temperatury na plusie, to dojeżdżam tam w ciągu niecałej godziny. Ale nie tym razem. Do Pogorii IV było jeszcze jako tako, bo wiatr miałem nieco z prawej strony (czyli od północy) ale jak wjechałem na ścieżkę tak od razu -10km/h. I do tego wmordewind okrutny. Zakładam dodatkowe, nieprzewiewne spodnie i zaczynam rzeźbienie do celu. Idzie opornie. Docieram równo na 12:00. Jak wjeżdżam na rynek akurat zaczyna bić zegar. Wysyłam info Łukaszowi, że już czekam. Oddzwania że jest w Porębie ale powinien się wyrobić na umówioną godzinę czyli 12:30.
I jest! Co prawda zaskoczył mnie i nadjechał nie z tej strony co się go spodziewałem ale udało mi się ustrzelić kilka fot jak zajeżdża. Uścisk dłoni na powitanie i wspólna fota ku pamiątce. Jako że miał już Łukasz sporo km w nogach (coś ponad 90), i była właściwie już pora zdatna do praktykowania obiadu, przysiedliśmy w lokalu przy rynku przykuwając nasze rumaki: ja do latarni, Łukasz do znaku. Wszamaliśmy solidny i smaczny posiłek, ogrzaliśmy się w ciepełku i przyszedł czas ruszać dalej.
Teraz głównie ja nadawałem tempo i prowadziłem. Nieco w kilku miejscach zmodyfikowałem Łukaszowi trasę oszczędzając nieco czasu i licznych podjazdów. Choć nie da się ukryć, że uciąłem mu też kilka km z licznika. Ale akurat co do liczby zaliczonych gmin to udało się nic nie stracić.
Po drodze udało się kilka fot uczynić. O dziwo, te robione ze statywu wszyły mi jakieś "pijane" natomiast te robione z ręki w czasie jazdy nie. Dziwne.
Cała trasa w szczegółach w linku.
Generalnie jechało się całkiem fajnie jeśli chodzi o tempo. Na spokojniejszych odcinkach był czas zamienić parę słów. Dawał się we znaki niestety wiatr. Choć nieco rekompensowało jego ujemne działanie przygrzewające słoneczko. Do samego Bytomia było całkiem ok jeśli chodzi o termikę. Natomiast kiedy już się tam pożegnaliśmy to mój powrót dał mi popalić. Nieprzewiewne gatki zatrzymały całą wilgoć i potem zimny wiatr nieźle mnie wychłodził. Po przyjeździe do domu 0,5 l herbaty z sokiem malinowy, koc i kot na kolana do wygrzania przepracowanych mięśni :-)
Dzień zaliczam do bardzo udanych. Seteczka. Spotkanie z Osobistością BS. Po prostu super. Dzięki Łukaszu, że pomyślałeś o mnie planując wizytę w tych okolicach :-)
Pożywka dla Trolli z Łukaszowego bloga czyli galeria zdjęć.
I oto jest! Nadciąga!
Fota ku pamięci :-)
Pod zamkiem w Siewierzu
Wbijamy w "moje" włości.
Znowu krzywa fota ze statywu :-( Tym razem pod zamkiem w Będzinie.
Przy drewnianym kościele w Bobrownikach.
"W czasie lotu" w Piekarach Śląskich.
I znowu "krzywe" :-/ finalne w Bytomiu.
Kiedy ja wygrzewałem się już w domu Łukasz pewnie jeszcze rzeźbił w terenie. Miał w planie dociągnąć do Gliwic czyli dystans mniej więcej 2x taki jak ja miałem z Bytomia do siebie. Łukasz, mam nadzieje, że dojechałeś bez problemów.
Kategoria Inne






















