limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

DPD

  • DST 34.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:42
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 9 kwietnia 2014 | dodano: 09.04.2014

+7. Pochmurno ale bez opadów. Miejscami tylko ślady po wczorajszych deszczach. Dziś wrażenie z jazdy bardzo pozytywne. Bez akcji ze strony "kierowników".

Powrót przez Mec, Środulę, Będzin, Grodziec i Gródków. Ładne słoneczko ale za to chłodny wiaterek i tym razem z kierunku wmordewindu. Przez moment w Będzinie miałem wrażenie, że zaraz mnie deszcz zleje ale na szczęście mi się upiekło. Dziś jakoś bez chęci na objazdy.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 49.00km
  • Teren 9.00km
  • Czas 02:24
  • VAVG 20.42km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 8 kwietnia 2014 | dodano: 08.04.2014

Prawie +7. Lekkie zamglenia miejscami. Wiaterek nierejestrowalny. Wyjeżdżam mniej więcej w czasie i na miejsce udaje się dotrzeć ciut przed czasem. Jazda dość spokojna. Po drodze tylko trzech narwańców ale na szczęście niegroźnych. Dziś znów miałem nadzieję na ufocenie wschodu słońca ale chmury i mgiełki zamysł ubiły. Może i dobrze, bo czasu nie było zbyt wiele.

Powrót z pracy dziś w odwrotną stronę. Ruszam na Kazimierz. Start piękny a potem do świateł wlokę się w tempie spacerowym. Za światłami chwilę dalej zaczynają się wykopki. Wykopki dalej na Gołonogu. Potem wertepki wzdłuż Pogorii 1 do Piekła. Asfaltem objeżdżam Pogorię 4 do Preczowa gdzie odbijam na Częstochowę. Kawałkiem "86" wracam na wjazd do lasu w stronę Dąbia-Chrobakowego i do Malinowic. Obok osiedla wbijam w teren. Deszczyk, który obserwowałem od Dąbia zaczyna pokapywać. Wdziewam kurtkę ale i tak po dwóch kilometrach zacinającej w gębę wody jestem mokry. Prognoza się sprawdziła co do joty. Miało padać przed 17:00 i padało. Czyli pewnie jutro będzie syfnie.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 58.00km
  • Czas 02:46
  • VAVG 20.96km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 7 kwietnia 2014 | dodano: 07.04.2014

+3 na starcie. Lekkie zamglenia, które sprawiły, że z focenia wschodu słońca wyszło nic. Start lekko obsunięty ale był do nadrobienia. Jednak nic z tego nie wyszło bo dziś jakieś niechcenie na jeżdżenie i na miejscu, w związku z tym, ciut po czasie. Po drodze dziś spokojnie. Jedynie na Szymanowskiego przez chwilę miałem wrażenie, że mnie blondynka weźmie na czołowe ale odpuściła jednak wyprzedzanie.

Po pracy standardzikiem w stronę bieżni. Skręcam za Expo Silesia i lecę sobie dalej normalnie. Mijam cmentarz i zonk. Zakaz wjazdu. Kierowcy też chyba nieco zdziwieni bo niektórzy kombinują jak tu zawrócić i robi się młyn. Przeciskam się między samochodami i mykam pod zablokowanym mostem. Dalej już bez problemów. Od mola do Piekła bieżnią. Potem asfaltem wzdłuż Pogorii 4 do Wojkowic Kościelnych. Dalej przez Podwarpie do Tuliszowa. Stamtąd do Przeczyc i dalej przez Sadowie i Zawadę do Nowej Wsi. Tam skręcam na Twardowice i Górę Siewierską skąd już tylko zjazd prosto do domu. Przyjemne słoneczko cały czas ale i wiaterek. Pod koniec już chłodny.


Kategoria Praca

Każdy pretekst jest dobry żeby pojeździć :-)

  • DST 33.00km
  • Czas 01:42
  • VAVG 19.41km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 5 kwietnia 2014 | dodano: 05.04.2014

A w ogóle to wiało, jakby wieszali od rana. Całkowicie niezachęcające do jeżdżenia. Z tego też powodu dzień rowerowy zacząłem od reanimacji Srebrnej Strzały. Na początek łatanie kapcia. Przy okazji zmieniam też oponę na tyle. Ta na kole dziwne pocięta. Założona też nie nowa ale w lepszej kondycji. Potem jeszcze wymieniam kółeczko w przerzutce ale dałem za duże bo łańcuch wypadał poza wózek. Doszukałem się potem mniejszego i już było ok. Zrobiła się 18:00. Wiało dalej. Jednak wypadało przetestować czy wszystko kręci się jak trzeba więc startuję.
Trasa mało ambitna. Prosto przez Sarnów i Preczów nad Pogorię 4. Przeskok na bieżnię i jadę do centrum Dąbrowy Górniczej. Stamtąd przez Mydlice do Decathlonu w Sosnowcu. Tam uzupełniam zapas łatek i biorę jeszcze kilka innych drobiazgów z kategorii różnych. Robi się ciemno. Przez Środulę jadę w stronę izby wytrzeźwień i dalej do Kauflanda w Będzinie. Stamtąd na Zamkowe i ścieżką do Grodźca skąd dalej przez Gródków do domu.
Trochę wiaterku, chmurek i brak słońca i od razu wszędzie luźniej.


Kategoria Inne

DPD

  • DST 38.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:40
  • VAVG 22.80km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 kwietnia 2014 | dodano: 04.04.2014

+6 na starcie. Musiało w nocy popadać bo jezdnie mokre w sporej części. Wiaterku nie zarejestrowałem. Słoneczko wyszło nad chmury dopiero jak dotarłem do pracy. Po drodze tylko na krótkie chwile objawiało się jako czerwona kula w prześwitach. Jechało się bardzo dobrze i spokojnie. Na miejscu ze sporym zapasem czasu.

Po pracy standardem w stronę Pogorii 3 jednak tam nie dojeżdżam tylko odbijam terenem na Zieloną i dalej terenem do Łagiszy skąd dalej wertepkami przez Gródków do Psar.  Słoneczko ładne i w miarę ciepło. W domu zmiana konfiguracji sakw i kółeczko do wsiowego Lewiatana.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 3 kwietnia 2014 | dodano: 03.04.2014

+3. Odczuwalnie dość ciepło. Miał być wg prognozy wiatr ze wschodu więc spodziewałem się oporu w czasie jazdy ale miło się rozczarowałem. Jechało się bardzo przyjemnie. Wsiowa piekarnia już drugi raz w tym tygodniu mnie rozczarowała (we wtorek było rano zamknięte). Tym razem puste półki. Dostawa jeszcze nie dotarła. Zmusza mnie to do modyfikacji planu i zamiast przez Zieloną i Dąbrowę Górniczą znów przez Będzin, gdzie robię upgrade do śniadania. Jedzie się ładnie, sprawnie i dziś bez dzikich zagrywek ze strony "kierowników". Liczyłem, że przy porannych chmurkach i właściwej porze uda mi się pstryknąć wschód słońca. Niestety warstwa chmur dość szczelna. Przez jakieś 2 minuty na Środuli słońce przebiło się przez niewielką lukę ale niestety aparat nie zebrał tego tak, jak oko widziało. Na miejscu z lekkim zapasem.

Po pracy standardem na bieżnię, bieżnią do Świątyni Grillowania. Przeskok na dziko przez tory na P4 i przez Preczów do Sarnowa. Tam po przejechaniu "86" wbijam w teren i ciągnę nim do Strzyżowic. Ostatni kilometr asfaltem i jestem w domu. Dużo cieplej niż wczoraj na powrocie i wiatr z zachodu czyli nieco oporna jazda. Jeszcze mi trochę przeziębienie wyłazi bo mocy w nogach i płucach nie ma.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 43.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:07
  • VAVG 20.31km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 2 kwietnia 2014 | dodano: 02.04.2014

Słabe +1. Odczuwalnie raczej chłodniej. Sucho. Wiaterek nierejestrowalny. Wyjeżdżam z obsuwą wynikłą ze smarowania tego i owego. Po drodze nieco mi się jeszcze tyły czasowe robią bo kilka razy staję zrobić znęcanie nad wschodem słońca. Niestety ze względu na to, że późno to nie wychodzi jak chcę. Potem jeszcze czasu trochę ucieka na światłach w Dąbrowie Górniczej (zatrzymały mnie chyba wszystkie możliwe jakie miałem po drodze). Na zjeździe z Braci Mieroszewskich w Karola Szymanowskiego jakieś babsko wyprzedza mnie z prawej strony i zajeżdża drogę. Poza tym spokojny dojazd do pracy.


Efekt znęcania się nad wschodem słońca.


W trakcie pracy buractwo polskie znów się objawia pod postacią podpalonych traw za ogrodzeniem firmy. Straż zdążyła przyjechać i zatrzymać ścianę ognia. Potem jeszcze jak wracałem to widać było łunę już na Pogorii 4. Paliło się gdzieś między Malinowicami a Dąbiem.
Powrót standardowo do Expo Silesia. Potem dalej zacząłem kombinować żeby przebić się pod molo na Pogorii 3. Trochę przeszkadzał remont na Majakowskiego i potem koparka za mostem ucieczki. Na bieżni przypinam się do czerwono-białego fulla i podciągam się za nim na Piekło. Potem asfaltem wzdłuż Pogorii 4 do Preczowa. Tam odbijam w kierunku Częstochowy. Robię kawałek eksploracji i wbijam do lasu po drugiej stronie "86" w stronę Malinowic. Lasem przebijam się pod ośrodek zdrowia w Psarach i potem dalej wertepkami do Strzyżowic i do domu. Spokojny powrót do domu. Wiosna w natarciu, kwiatki, listki, chmary jakiegoś robactwa przy P4.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 01:47
  • VAVG 20.19km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 1 kwietnia 2014 | dodano: 01.04.2014

+3 na termometrze. Wg prognozy wiatr głównie zachodni czyli pomagający. Dziś, z nieznanych mi przyczyn, moja wsiowa ciastkarnia zamknięta jeszcze o 6:10. Potężne rozczarowanie bo liczyłem, że szybko zrobię upgrade do śniadania i polecę ostatnio standardową drogą przez Łagiszę, Zieloną i Dąbrowę Górniczą. Nie pozostaje jednak nic innego niż zmiana planów i zamiast za "86" odbić na Łagiszę ciągnę do Będzina i upgrade robię w sklepie obok stadionu. Stamtąd już standard obok Starego Będzina, izby wytrzeźwień, Środulę i Mec. Na Kościuszki w Będzinie w miejsce wyciętych drzew posadzone już nowe. Wcześniej, na Odkrywkowej chyba będą robić chodnik. W tej chwili robią krawężniki. Chodnik bardzo by się tam przydał bo za dnia droga mocno ruchliwa i dla pieszych średnio bezpieczna. I remont jezdni też by się przydał. Ten odcinek jest bardzo uczęszczany przez duże samochody ciężarowe z naczepami i od bardzo dawna mocno dziurawy. Ciekawe czy to zrobią. Poza tym dość spokojny dojazd do pracy. Nie dałem się sprowokować króliczkowi, który ciągnął się za "16" i jechałem swoim tempem. Jeszcze nie czuję się na siłach by brać udział w pościgach.

Po pracy standardem w stronę Zielonej, gdzie ciutkę przyginam terenowo. Potem dalej terenowo do Sarnowa i już dalej normalnie asfaltami do domu. Niby pogodnie ale jednak nie za ciepło. Wyjeżdżam w bandance na czerepie ale kilkaset metrów dalej bandanka zaczyna robić za szalik a na łbie ląduje czapka. Wiaterek chłodny. Mimo tego jedzie się całkiem dobrze.
Przy mostku na Czarnej Przemszy nowe dziwo - stojaki rowerowe. Po kiego grzyba one tam, to nie wiem bo zupełnie nie ma po co tam rowerów zostawiać. Chyba wybory zaczynają rzucać się na głowę lokalnym "politykom" :-p


Kategoria Praca

DPD - bym babę rozjechał

Poniedziałek, 31 marca 2014 | dodano: 31.03.2014

I plan się rypnął. Nie będzie wszystkich dni przejeżdżonych w roku :-/ Przeziębienie wyzwoliło atak lenia w formie wyjątkowo ostrej i cały weekend spędziłem w domu usiłując je wygrzać. Efekt taki sobie. Jest lepiej ale jeszcze z tydzień będzie męczyć. Jednak do pracy już rowerkiem. Na starcie +1. Jechało się stosunkowo dobrze jeśli brać pod uwagę fakt, że ciągle mi zalewało napowietrzanie. Wyjechałem 6:10. Na miejscu tak na styk. Po drodze nie obyło się bez spotkań z idiotami za kierownicą. Tym razem w Łagiszy. Najpierw coś za mną trąbi a potem wyprzedza zdecydowanie za blisko. Na tym, na szczęście, kończą się poranne przygody z "kierownikami".
Dziś Błękitnym bo wczoraj jak przechodziłem obok Strzały to odruchowo sprawdziłem jak z ciśnieniem w kołach i tył wydał mi się dziwnie miękki. Obejrzałem oponę, wyciągnąłem kolec, rozległo się głośne "pssss" i już wiedziałem, że dziś Merida będzie mnie wieźć do pracy. Wczoraj nie miałem zupełnie ochoty na zabawę w serwis. Zresztą wątpię, żeby przez najbliższe 2-3 dni ta ochota się pojawiła.

Po pracy pogoda mocno wiosenna. Grubo powyżej +10, słoneczko, lekki wiaterek. Mimo tego wdzianko jak rano żeby dobrze się zagrzać na powrocie. Poskutkowało. Powrót przez Mec i Środulę. W Będzinie nerwowo. Na początek wyjeżdżający z ul. Słowiańskiej w Małobądzką TIR zajął dwa pasy w stronę Sosnowca. Jadący od Będzina stary golf hamował z piskiem opon i wduszonym do końca klaksonem. Inna sprawa, że burak gadał przez telefon. Potem standardowy zagon buraków na ścieżce rowerowej przed Prosperem III. I na koniec na ścieżce przy Biedronce niemal rozjeżdżam babę. Na pół. Wzdłuż. Szła ścieżką, gadała przez telefon i zupełnie nie zwracała uwagi na to co się dzieje. Jak mnie zobaczyła to standardzik. O matko! Spierdalać! W lewo! Nie! W prawo! Nie, jednak w lewo! W końcu to ja się musiałem zdecydować jednak na hamowanie bo ten taniec mogłaby odstawiać cholera wie ile. Ale i tak prawie na nią wleciałem bo zblokowane tylne koło nie miało dość dobrej przyczepności. Qrde. Dziwne, że na ścieżce rowerowej jedzie rower. Dalej już spokojnie przez Zamkowe, Grodziec i Wojkowice do domu.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Czas 01:56
  • VAVG 18.62km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 28 marca 2014 | dodano: 28.03.2014

Coś koło +5. Tyle zapamiętałem z prognozy pogody, że miało być bo jakoś nie kojarzę żebym termometr odpytał. Pochmurno. Wiaterek ze wschodu. Po drodze trochę drobnego opadu chwilowego. Jezdnie miejscami mokre. Jazda generalnie niespieszna. Z mojej strony, oczywiście. Dziś znów objawił się "kierownik" z ciężką nogą i małym rozumem. Wyprzedza mnie jakieś czerwone coś. Sygnalizuję skręt w lewo bo dojeżdżam do skrzyżowania a tu mi jeszcze śmiga czarny Volkswagen. Guzik mu dało to wyprzedzanie i skręt przede mną bo z przeciwka jechał jakiś dostawczak, potem był zwężony most na Czarnej Przemszy gdzie nie da się wyprzedzić a potem jeszcze z przeciwka osobówki. Reszta drogi spokojnie. Na miejscu o czasie. Jedynie zaczynam podejrzewać, że na celownik wzięło mnie przeziębienie i zaczyna pogoń by mnie dopaść. Trochę mi ono nie na rękę i nie o czasie bo szykuje się biwak z soboty na niedzielę i jak mnie dopadnie to będę musiał z rezygnować :-/ Zobaczymy jak to się rozwinie do wieczora.


Okazało się, że jednak wcześniej się okazało. Zdecydowanie jeżdżenie wczoraj bez czapki się zemściło. Przewiany łeb i balans na krawędzi kataru :-/ Po pracy powolutku, chodnikami i bokami do domu. Przez Mec, Środulę, ścieżką wzdłuż ul. Małobądzkiej na Syberkę i dalej przez Zamkowe do lasku grodzieckiego. Przeskakuję na światłach w stronę Gródkowa i odbijam przez pola do lasu i wzdłuż niego dojeżdżam do szkoły. Tam powrót na asfalt i już bez gięcia do domu.


Kategoria Praca