DPNDZ
-
DST
38.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
18.39km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+6. Nasłuch wykazał, że jezdnie mokre. Postanowiłem jednak zawierzyć prognozom ICM-u, że padać nie będzie i nastawiam się na start bez zestawu gumowego. Ruszam 6:01. Na dzień dobry pierwsze starcie z wiatrem. Podobnie jak wczoraj wieje z kierunku południowo-zachodniego. Kiedy po 300m obieram właściwy kierunek wiatr przestaje przeszkadzać. Chyba nawet nieco pomaga. Jedzie się bardzo dobrze. Mam wrażenie, że dziś ruch na droga nieco mniejszy. Przejazd spokojny i całkiem przyjemny. Na miejscu z zapasem 10 minut. Przy budowie ronda na Zagórzu chłopaki znów poprzestawiali słupki. Zaczynam podejrzewać, że robią to z premedytacją by ćwiczyć refleks kierowców i oduczać ich jeżdżenia na pamięć ;-)
Cały dzień chmury i mżawkowe opady więc na powrocie jezdnie mokre. Na szczęście nie kapie. Ale chmury wiszą nadal. Ruszam w stronę hotelu sfocić w jako takim świetle cokolwiek. Rano już nawet nie próbuję robić foto bo i tak nędza wychodzi. Potem przez "dworzec kolejowy" w Dąbrowie Górniczej jadę na Zieloną, przez mostek na Czarnej Przemszy do Preczowa i standardem przez Sarnów do domu. Tu zmiana sakw na większe i jeszcze zawinięcie do wsiowego Lewiatana. Powrót znów w sporej części pod wiatr dlatego też i tempo spacerowe. Odniosłem wrażenie, że ludzie jakieś takie nerwowe dziś popołudniem były, w pośpiechu.
Kategoria Praca
DPND
-
DST
36.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
17.42km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+3. Nasłuch wykazał, że na jezdniach woda choć w ciemnościach opadu nie było widać. Do tego jeszcze całkiem niezły wiaterek mniej więcej z południa lub południowego-zachodu. Start 6:03 mimo tego, że usiłowałem ruszyć wcześniej. Nie wyszło. Dziś występ w zestawie gumowym. Opad był ale raczej z kategorii drobnego deszczyku. Na jezdniach też nie było tak tragicznie, jak nasłuch wykazywał ale dodając do tego wiatr, zdecydowałem się jednak nieco uzbroić do jazdy. Jak się okazało była to słuszna decyzja. Co prawda zbroja wymagała nieco spokojniejszego kręcenia by nie doprowadzić do zagotowania ale czasu było dość więc mogłem sobie pozwolić na odrobinę luksusu i urządzić rowerowy spacer. Przejazd spokojny. Równe tempo. Nawet przyjemnie.
Pizganie wiatru dało mi się odczuć na powrocie. Trochę skorzystałem z terenu by się nie umęczyć zanadto ale i tak tempo było spacerowe. Kolejno: Mec, Środula, Stary Będzin, nerka, Łagisza, Sarnów. Spokojny bezstresowy powrót. Trochę po drodze miejscami kropelkami zawiewało ale pomimo tego, że zestaw gumowy wędrował w sakwie, dojechałem na miejsce właściwie suchy. Jutro ma być bez opadów. Jedynie wietrznie.
Kategoria Praca
DPND
-
DST
37.00km
-
Czas
01:54
-
VAVG
19.47km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+8. Niestety nasłuch poranny wykazał, że na jezdniach mokro. W związku z tym zabieram extra sakwę z zestawem gumowym (ICM wróży konkretniejsze opady w okolicach 16:00). Wdrażam też do użycia stuptuty. Jak się potem okazało spokojnie bym mógł jechać bez nich. Start dziś mocno przesunięty w czasie - 6:13. Przy tej temperaturze powinienem spokojnie się wyrobić jednak nie udaje mi się ta sztuka. Światła na "86", szlaban przy "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej, światła na Alei Róż, światła na Mortimerze. Do kompletu brakło jeszcze tych poniżej DorJana jadąc w stronę centrum Zagórza. Razem dało to niezłe tyły w czasie przejazdu.
Całą drogę towarzyszył mi dziś opad o znamionach mżawki, zmuszając do regularnego przecierania szkiełek. Wiaterek był południowy więc dla mnie mało przeszkadzający a fragmentami nawet pomagający. Przejazd dość spokojny.
Po pracy warunki do jazdy dużo lepsze. Co prawda wiatr silniejszy ale za to wysuszył jezdnie. Poza tym zrobiło się zauważalnie cieplej. Trochę obawiałem się, że wróżby ICM-u się sprawdzą i po 16:00 zacznie padać ale w trakcie lądowania (16:28) wciąż jeszcze było sucho. Powrót standardem przez pojezierze dąbrowskie, Preczów i Sarnów. Fajnie pusto teraz na Pogoriach. Przyjemny, spokojny, spacerowy powrót do domu.
Kategoria Praca
DPONDZ
-
DST
40.00km
-
Czas
02:03
-
VAVG
19.51km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+4. Jezdnie mokre. Na starcie drobne, nieistotne dla rozwoju akcji, kropelki. Start nieco obsunięty ze względu na smarowanie łańcucha i czyszczenie kółek w przerzutce - 6:08. Wiaterek mniej więcej z południa. Zdecydowanie zauważalny. W okolicach centrum Dąbrowy Górniczej opad nieco przybiera na intensywności dalej jednak pozostając w zakresie bezpiecznego. Na miejscu o czasie. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.
Po pracy warunki całkiem niezłe do jeżdżenia. Przede wszystkim podeschły jezdnie. Wiatr zauważalny ale czasem nawet mocno pomagający. Na początek kręcę do Dąbrowy Górniczej strzelić foto hotelu jeszcze w świetle dziennym. Potem przez Mydlice do serwisu rowerowego kupić zapasowe klocki do V-brake-ów. Ostatnie założyłem jakiś czas temu i na trochę jeszcze powinny wystarczyć ale zbliżają się święta, potem nowy rok, potem 3 króli, inwentaryzacje i diabli wiedzą kiedy wszystko będzie pootwierane a wolałbym nie zostać zaskoczonym brakiem hamowania na Srebrnej Strzale. Z serwisu przez Zamkowe, Grodziec i Gródków wracam do domu. Tu zmiana sakw i jeszcze małe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Robi się cieplej. Chyba sprawdzą się jutrzejsze prognozy z ICM-u i na starcie będzie przynajmniej +5.
Kategoria Praca
DPND
-
DST
39.00km
-
Czas
01:58
-
VAVG
19.83km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+4. Nasłuch przez otwarte okno ujawnia, że opony przejeżdżających samochodów mają kontakt z wodą w ilości znacznie większej niż wczoraj. Opadu nie widać. Żeby się jednak za bardzo nie uflejać sprężam się ze startem tak, żeby był przed 6:00. Udaje się ruszyć o 5:58. Niestety na starcie ujawnia się drobny deszczyk. Za to na plus jest wiatr - z zachodu czyli dla mnie w plecy. Mimo średnich warunków tempo subiektywnie niezłe. Po prostu jedzie się dobrze. Gdzieś w okolicach Łagiszy opad zanika i nasiąknięta wodą kurtka nieco przesycha przez resztę drogi. Na miejscu ze sporym zapasem minutek. Generalnie spokojna droga choć niektórym "kierownikom" do głowy nie wpadło, że mokra jezdnia to średnie warunki do szarżowania.
Powrót z pracy na sucho ale też i chyba w niższej temperaturze niż rano. Standardem w stronę Pogorii 3. Po drodze wymijamy się z Dominem. Chyba poznał mnie w ostatniej chwili :-) Ja jego zresztą też. Pogorię objeżdżam tym razem od strony Łęknic i stamtąd dalej na Piekło. Potem objazd asfaltem Pogorii 4 do Preczowa i dalej, jak zwykle przez Sarnów, do domu. Miłe, spokojne, spacerowe kręcenie. Po drodze łańcuch domagał się karmienia więc jutro przedstart będzie nosił znamiona serwisu ;-)
Kategoria Praca
DPND
-
DST
35.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
19.09km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+5. Jezdnie mokre. Miejscami zamglenia. Trochę nieprzeszkadzającego wiaterku. Start 6:05. Po drodze znów kilku takich, co im się spieszyło. Na szczęście bez sytuacji niebezpiecznych. Przed mostem na Czarnej Przemszy (jadąc od Łagiszy), kontrola trzeźwości. Jako, że za rowerzystów nie mają już punktów, to mną się nie zainteresowali. Na przejściu przy "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej opuszczony szlaban. Chwilę potem przemyka samotna ciuchcia PKP Cargo. Dziś znów nie focę rano hotelu. Na miejscu z kilkoma minutkami zapasu. Przyjemnie się dziś jechało. Nawet odrobinę się zagotowałem :-)
Dziś udaje się spakować sprawnie i wystartować w miarę szybko z pracy. Pogoda smętna. Jezdnie mokre. Pochmurno. Zamglenia. Ciągnę do Dąbrowy Górniczej strzelić foto hotelu. Potem przez "dworzec kolejowy" (gdzie znowu czekam aż jakiś przyspieszony ekspres opóźniony o 10 min. przemknie po torach) jadę na Zieloną. Stąd do Preczowa i przez Sarnów do domu. Fajnie spokojnie się jechało tymi bocznymi drogami. Tempo spacerowe tak tylko by nie zmarznąć i się nie zagotować.
Kategoria Praca
DPND
-
DST
36.00km
-
Czas
01:51
-
VAVG
19.46km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+6. Jezdnie lekko mokre. Wiatr niezauważalny. Generalnie całkiem przyjemne warunki do jazdy. Start 6:07. Po drodze dwóch furiatów za kółkiem - jeden w Gródkowie, jeden w Będzinie. W Dąbrowie Górniczej na wysokości przystanku w centrum tradycyjnie chmura smrodu od papierosów (a podobno na przystankach palić nie wolno :-p ). Dziś nie focę hotelu rano. Może na powrocie zahaczę. Na miejscu z zapasem 3 minut.
Z pracy startuję nieco później i właściwie już o szarówce. W związku z tym objazdom mówię stanowcze "NIE!". Kolejno: Mec, Środula, Stary Będzin, nerka, Łagisza, Sarnów. Spokojne, niespieszne kręcenie. Całkiem przyjemne. Na samej końcówce pojawiły się jakieś pojedyncze kropelki i przypomniało mi się, że ICM wieszczył jakieś opady. Do domu docieram jedna zupełnie suchy. Niby dało się krócej ale różnica tylko 2 km a jednak więcej spokojnej drogi przez Sarnów. Takie przynajmniej mam wrażenie.
Kategoria Praca
DPONDZ
-
DST
54.00km
-
Czas
02:54
-
VAVG
18.62km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+1. Jezdnia przed domem pokryta kryształkami lodu skrzącymi się w świetle latarni. Czyli możliwość obecności śliskich powierzchni. Testy hamowania wykazują, że faktycznie przyczepność ograniczona. Znaczy się trzeba będzie uważać. Jednak na jezdniach bardziej uczęszczanych jest lepiej. Mokro. Start 6:05. Po drodze trochę wiatru ale niezbyt przeszkadzającego. Spokojny, bezproblemowy dojazd do pracy pomimo tego, że 10 min. różnicy w godzinie startu robi też dużą różnicę w natężeniu ruchu. Po drodze ładny spektakl kolorystyczny przed wschodem słońca. A w ogóle to piątunio :-)
Po pracy o wiele przyjemniej na dworze niż rano. Chodziło mi pogłowie zagięcie powrotu znaczniejsze niż ostatnimi czasy i tak też uczyniłem. Na początek pod molo na Pogorii 3. W drodze do Piekła słoneczko robi ładny spektakl, który próbuję utrwalić na foto ale obawiam się, że znów to nie będzie wyglądało jak oczy widziały. Potem asfaltem objeżdżam Pogorię 4 do Wojkowic Kościelnych i dalej przez Preczów, Toporowice, Dąbie, Goląszę Dolną i Strzyżowice dobijam do domu. Wiaterek wiał mniej więcej z południa ale nie był jakoś specjalnie uciążliwy. Dłuższe postoje nie wchodziły jednak w rachubę. Wymiana baterii w światełkach na tyle i już poczułem, że nie jest zbyt fajnie.
W domu dłuższa przerwa na małe conieco i coś ciepłego do picia a potem większe sakwy lądują na Srebrnej Strzale i robię jeszcze zagięcie do wsiowego Lewiatana.
Bardzo fajnie się toczyło na powrocie. Szkoda tylko, że ciemno bo nie ma na co za bardzo patrzeć i droga jest po prostu nudna.
Kategoria Praca
DPND
-
DST
40.00km
-
Czas
02:07
-
VAVG
18.90km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na wstawaniu +1. Na starcie zero. Przy gruncie musiało być jeszcze zimniej bo trawka chrzęściła pod kołami. Jezdnie suche i chyba lekki podmuch. Generalnie warunki o wiele bardziej przyjazne niż wczoraj. Start 5:55. Przejazd spokojny.
Powrót z lekkim gięciem. Standardem pod molo na Pogorii 3. Stamtąd na piekło i wzdłuż Pogorii 4 do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu. Teraz trzeba się wykazywać dużą czujnością na budowie ronda w Zagórzu, bo co jakiś czas kochani drogowcy przestawią słupki i jakby jechać na pamięć, to można skończyć jazdę w wykopie albo na koparce. Dziś też kilku narwańców po drodze wyprzedzających zdecydowanie za blisko (głównie na Mortimerze). Ogólnie jednak przyjemny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPND
-
DST
35.00km
-
Czas
01:58
-
VAVG
17.80km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
-7. W tej kwestii termometr nie chciał zmienić zdania. Na szczęście bez wiatru. Start 5:56. Kręcenie spokojne by się nie zagotować i jednocześnie nie załatwić napowietrzania. Po terenie było widać, że przymroziło. O wschodzie będą pewnie ładne widoki oszronionych lasów i pól. Przejazd spokojny. Nie zatrzymywałem się na focenie hotelu bo pewnie i tak by nie wszyło dobrze, a przy tym straciłbym nieco ciepła. Generalnie nie zmarzłem. Trochę tylko palce stóp odczuły chłód :-/
Powrót z pracy w dużo korzystniejszych warunkach termicznych ale bez większego gięcia. Mec, Środula (GPS na "-"), Stary Będzin, nerka, Łagisza, Sarnów. Przejazd spokojny. Pierwsza w tym roku okazja do śmignięcia po śniegu. Co prawda warstwa symboliczna ale śnieg to śnieg. Uślizgi jednak nie chciały wychodzić bo na tyle oponka z dość agresywnym bieżnikiem.
Kategoria Praca, GPS-






















