limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

DPZND

  • DST 39.00km
  • Czas 02:06
  • VAVG 18.57km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 9 grudnia 2014 | dodano: 09.12.2014

-2. Jezdnie suche choć spodziewałem się szklaneczki. Na szczęście nim przymroziło zdążyło wysuszyć. W Dąbrowie Górniczej kilka stref z mgłą. Tempo dziś spokojne. Takoż i przejazd. Tomek chyba dziś inną drogą pojechał albo dużo wcześniej bo go nie widziałem. Zdjęcia hotelu nie chcą wychodzić ostro. Aparat sobie nie radzi :-/

Po pracy na początek sfocić hotel obok Nemo jeszcze w prawie dziennym świetle. Prawie bo już było po zachodzie słońca ale zdjęcie dało spokojnie zrobić się bez lampy. Potem przez Mydlice i Warpie do Kauflanda w Będzinie. Z pełnymi sakwami, niezbyt spiesznym tempem przez Łagiszę i Sarnów do domu. Jechało się znacznie przyjemniej niż rano. Jezdnie suche. Zauważalnie cieplej. Wiatr szczątkowy.


Kategoria Praca

DPNDZ

  • DST 38.00km
  • Czas 02:10
  • VAVG 17.54km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 8 grudnia 2014 | dodano: 08.12.2014

+1. Jezdnie mokre. Lekkie zamglenie. Coś kapało tylko trudno mi było ustalić czy mokry, szczątkowy śnieg, pojedyncze kropelki wody czy coś pomiędzy. Start dziś 5:57. Przejazd spokojny. Z Tomkiem wymijamy się przy Biedronce w Łagiszy. Droga z jedną niespodzianką. Na Zagórzu, gdzie zmusili mnie znakami jakiś czas temu do zmiany sposobu wbijania się na ul. Szymanowskiego, pojawiło się kolejne utrudnienie. Walnęli barierkę, taśmy i znak zakazu ruchu dla pieszych. Da się to obejść ale trzeba by zsiąść z rowerka. Chyba mam już bardzo złośliwą formę cyklozy bo jak mam do wyboru przejść 20m albo przejechać extra 500m bez zsiadania, to wolę to drugie. Tak też i dziś wybrałem robiąc objazd przez ul. Kosynierów.

Start powrotu do domu w mżawce. To skłania mnie do obrania najkrótszej drogi czyli Mec, Środula, Stary Będzin itd. Jednak w okolicach Starego Będzina mżawka zanika. W związku z tym na nerce zamiast przebić się na Zamkowe i dalej na Grodziec, kieruję się na Łagiszę i dalej przez Sarnów do domu. Tu zmiana sakw na większe i jeszcze zagięcie do wsiowego Lewiatana. Powrót raczej niespieszny i raczej spokojny.


Kategoria Praca

DPND

  • DST 35.00km
  • Czas 01:55
  • VAVG 18.26km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 5 grudnia 2014 | dodano: 05.12.2014

-3. Suche jezdnie. Podmuch nieco przeszkadzający ale niezbyt silny. Kręcenie ze względu na warunki nieco mniej intensywne, po prostu takie by nie marznąć i się nie przegrzewać. Start 5:53. Na miejscu z zapasem 10 minut. Tomka spotykam nieco dalej niż wczoraj :-) Przejazd spokojny.


Hotel chyba w końcu zaczyna się piąć w górę.

Organizm zaczął dawać znaki osłabienia odporności. Objawy udało się spacyfikować ale osłabienie jest odczuwalne. Powrót spacerowym tempem bez wyginania. No, prawie bez wyginania. Mec, Środula, Stary Będzin, nerka, Łagisza, Sarnów. Wygięcie przez Sarnów zamiast przez Gródków bo tam spokojniejsza droga a wiele dalej nie jest. Przy obecnie panujących temperaturach piętą achillesową nieustannie pozostają stopy. Trudno jest sprawić by odczuwały komfort termiczny. Gdyby nie ten drobny element to jazda byłaby nawet całkiem przyjemna. Nie powiem, że powrót był dziś spokojny. Nie do końca, przynajmniej. Jakiś jełop w furgonetce wyprzedzał mnie dużo za blisko. Miałem wrażenie, że nawet pół metra nie było. No i tradycyjnie mnóstwo buraków ze źle ustawionymi światłami.


Kategoria Praca

DPND

  • DST 38.00km
  • Czas 01:59
  • VAVG 19.16km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 4 grudnia 2014 | dodano: 04.12.2014

Na wstawaniu zero. Na starcie +1. Wiaterek nieco niesprzyjający ale przynajmniej niezbyt mocny. Startuję 5:56. Lepsze warunki = lepsze podawanie nóg. Jednak z Tomkiem mijam się jeszcze bliżej mojego miejsca startu niż wczoraj. Znacznie bliżej. Jakiś kilometr mniej więcej. Droga generalnie spokojna. Zirytował mnie tylko jeden kierownik na zjeździe ze świateł na Alei Róż w stronę Zagórza wyprzedzając mnie, jak na mój gust, dużo za blisko. Potem jeszcze na Szymanowskiego ktoś mi wsiadł na koło. Bym mu się oderwał ale miałem już do celu tylko jakieś max 1,5km więc po prostu nie było miejsca. Poza tym przyjemny dojazd do pracy.

Po pracy na początek do Dąbrowy Górniczej sfocić jeszcze za dnia budowę hotelu. Potem przez Mydlice na Ksawerę i stamtąd ścieżką na wałach Czarnej Przemszy do Będzina pod targ. Tam przez osiedle domków wybijam się na ul. Wolności i dalej do Grodźca. Tym razem kierunek obieram nie na Gródków ale zjeżdżam w stronę Biedronki i dalej do Wojkowic testując ścieżkę na dawnym torowisku tramwajowym linii "25". W dół ładnie się leci choć nie uniknęli ciągle tych samych błędów czyli dojazdy na posesje. Sugerują kierowcom, że to oni mają pierwszeństwo na ścieżce. Na plus trzeba dodać, że nie ma często spotykanych obniżeń i podwyższeń. Niestety są krawężniki oddzielające asfalt od kostki na wjazdach. 5 za chęci. 3 za wykonanie. I jeszcze trzeba uważać bo po drodze są wyloty uliczek, z których wyjeżdżające samochody nie mają dobrej widoczności. Tradycyjnie też ścieżka równie nagle się zaczyna, jak i kończy. Może to będzie kiedyś element jakiegoś ciągu komunikacyjnego. Na razie to kolejny niepowiązany ścinek. Dobijam ścieżką do granic Wojkowic i za wiaduktem przy Orlenie skręcam w gruntówkę do mojej wioski. W sumie fajnie się kręciło ale nie zdecydowałem się na większe objazdy. Po zachodzie słońca temperatura zaczęła zauważalnie spadać.


Uwidziane i sfocone na Ksawerze. Takie malunki to ja rozumiem. Widać, że ktoś włożył w to dużo pracy.


Kategoria Praca

DPND

  • DST 34.00km
  • Czas 01:59
  • VAVG 17.14km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 3 grudnia 2014 | dodano: 03.12.2014

-1. Jezdnie suche. Wiatr o wiele słabszy niż wczoraj. Mimo bardziej sprzyjających warunków start uskuteczniam jak wczoraj - 5:55. Kręcę spokojnie żeby się nie zagotować. To sprawia, że machnięcia końcówkami górnymi wymieniamy z Tomkiem o wiele bliżej mojego miejsca startu niż wczoraj :-) Przejazd spokojny. Kilka minut różnicy w starcie a różnica w natężeniu ruchu ogromna tzn. dużo mniej pojazdów. Na miejscu ze sporym zapasem minutek (8 szt.)

Po pracy bez pośpiechu przez Mec, Środulę, Stary Będzin, Zamkowe, Grodziec i Gródków do domu. Cieplej ale jednak nogi nie chcą dać się namówić na intensywniejsze kręcenie. Poza tym dziś na grzbiecie kurtka na gorsze warunki termiczne więc żwawsze kręcenie wiązałoby się z zagotowaniem. Wszystko więc przemawiało za tym by nie gonić. Przyjemny, spokojny powrót do domu.


Kategoria Praca

DPNDZ

  • DST 39.00km
  • Czas 02:12
  • VAVG 17.73km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 2 grudnia 2014 | dodano: 02.12.2014

-4. Podobnie jak wczoraj wiatr z kierunku niepomagającego. Start 5:56. Jezdnie suche. Dziś bez szarpania się z wiatrem. Delikatnie kręcąc dojechałem mniej zmachany i zmarznięty, a na dodatek wcześniej. Trochę też przyczyniły się do tego sprzyjające światła. Przejazd spokojny.

Po pracy standardem na molo przy Pogorii 3 z przystankiem pod ścianą płaczu. Potem do Świątyni Grillowania, przeskok na Pogorię 4, przy tamie na asfalt i dalej przez Preczów i Sarnów do domu. Tu chwila na ogrzanie się i z większymi sakwami kółeczko do wsiowego Lewiatana. Nic się nie zmieniło w materii mojego braku sympatii do zimy pomimo tego, że jeszcze formalnie ona nie nastała.


Kategoria Praca

DPND

  • DST 33.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 16.50km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 1 grudnia 2014 | dodano: 01.12.2014

-5. Wiatr zdecydowanie obecny. Wg ICM-u 18km/h z kierunku wschodniego czyli dla mnie wmordewind :-/ Za to Amiga powinien mieć rekordowy czas przelotu :-) Biorąc pod uwagę panujące warunki start uskuteczniam wcześniej - 5:55. Chciałem ruszyć jeszcze 10 min. wcześniej ale wbijanie się w dodatkowe warstwy zajęło nieco więcej czasu niż zakładałem. Potem jeszcze GPS nie chciał złapać fix-a i tak wyszło. Jazda mozolna. Wiatr skutecznie obniżał prędkość i może ze 2x udało mi się blat wrzucić na krótko. Tak poza tym to przekroczenie 20km/h było już sukcesem. W nogach był jeszcze zapas mocy ale trzeba by więcej tlenu dostarczyć i tu się pojawiał problem bo zimne powietrze powodowało natychmiastowe zalewanie napowietrzania. Po 10 km musiałem stanąć na moment i przedmuchać wloty. To mi przypomniało, że zimy, która jeszcze nie nadeszła, ciągle nie lubię. I tak mi już chyba do śmierci pozostanie. Na miejsce docieram punktualnie nawet nie bardzo zmarznięty. W sumie nieźle. Muszę tylko przed powrotem sprawdzić czemu nie mam hamowania na tyle. Albo klocki się zdarły, albo coś z linką nie tak. Ehhh... co mnie eksploatacja tych rowerków kosztuje...

Brak hamowania na tyle miał sens. Okazało się, że klocki zdarte. Na szczęście przygotowany na tą okazję zakładam nowe. Do tego również linkę. Trochę się potem kilka razy zapomniałem jak łapałem za tylny hamulec :-) Powrót dziś bez gięcia i najkrótszą drogą (Mec, Środula, Stary Będzin) do centrum ubezpieczeniowego w Będzinie. Niedługo kończy mi się "Bezpieczny rowerzysta" i chciałem przedłużyć polisę. Udaje mi się zdążyć przed zamknięciem i załatwić sprawę. Potem dalej też bez gięcia. Wiatr dalej robi swoje i uprzykrza życie. Przez Zamkowe, lasek grodziecki i Gródków wracam do domu. Wiatr miał niby na powrocie pomagać a i tak wyszło tempo spacerowe. Ale wg ICM-u jeszcze tylko jutro takie dmuchanie a od środy już cieplej i bez wiatru.


Kategoria Praca, KlockiV, LinkaH

DPND

  • DST 34.00km
  • Czas 01:57
  • VAVG 17.44km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 28 listopada 2014 | dodano: 28.11.2014

-2. Suche jezdnie. Wiaterek z kierunku nieco przeszkadzającego. Start, jak na warunki, nieco obsunięty - 6:07. Nowa oponka na zadnim kole Srebrnej Strzały i od razu widać różnicę. Żadnego bicia, równe toczenie. Mała rzecz ale wkurzała niemożebnie. Przejazd spokojny, bez sensacji. Teren przyszłego Ronda w Zagórzu coraz bardziej zbliża się wyglądem do krajobrazu księżycowego.
Przekroczone 14k km w tym roku :-)

Jeszcze się nie zdążyłem przyzwyczaić do opadniętej temperatury więc też i po pracy nie miałem ochoty na dodatkowe objazdy. Najkrótszą drogą do domu: Mec, Środula, Stary Będzin, nerka, Zamkowe, Grodziec i Gródków. Pizgało. Przejazd spokojny.


Kategoria Praca

DPNOSD

  • DST 50.00km
  • Czas 02:32
  • VAVG 19.74km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 27 listopada 2014 | dodano: 27.11.2014

Na termometrze dziś zero zdecydowanie dodatnie. Jezdnie suche. Zauważalny wiatr z kierunku przeciwnego (wg ICM-u mniej więcej połudiowo-wschodni). Start zdecydowanie w oknie - 6:03. Dziś spokojne kręcenie do pracy. Na miejscu z zapasem 4 minutek. Po drodze bez sensacji. W sumie nawet całkiem przyjemna jazda.

Po pracy poturlałem się standardem pod molo na Pogorii 3 i stamtąd na Piekło. Na ładnym, równym asfalcie od jakiegoś czasu czuję irytujące bicie z okolic tylnego koła ale dotychczasowe oględziny nie ujawniały problemu. Albo patrzyłem nie tam gdzie trzeba, albo moja niejaka ślepawość nie pozwoliły dostrzec usterki. Dziś jednak w końcu chyba problem nabrzmiał do tego stopnia, że stał się dobrze widoczny. A polegał on na tym:



Znowu opona do wymiany. Zamiast uderzać na Preczów zwracam się w stronę Zielonej i stamtąd wzdłuż Czarnej Przemszy dobijam do Będzina i serwisu. Zakupuję nówkę oponę na dość agresywnym bieżniku (Merida Race) i ruszam do domu ostrożnie już nieco niż do tej pory sobie pozwalałem przy tej usterce. Przez Łagiszę i Sarnów docieram spokojnie i bez problemów do domu. Po małej regeneracji odprawię kolejny rytuał serwisowy. Tym razem operacji poddane zostanie zadnie kółko.


Kategoria Praca, Opona

DPNDZ

  • DST 42.00km
  • Czas 02:07
  • VAVG 19.84km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 26 listopada 2014 | dodano: 26.11.2014

+3. Suche jezdnie. Miejscami lekkie zamglenia. Chyba trochę wiatru na twarz ale jeśli nawet, to niezbyt mocnego. Generalnie, jak na prawie grudzień, to warunki do jazdy bardzo sympatyczne. Trochę nawet się przegrzałem :-) Start w oknie - 6:05. Na miejscu równo o 7:00. Trochę zamarudziłem przy foto hotelu. Aparat miał problem z ostrością. Tło ciemne, na budowie pracujące mocne światła, pomiędzy mną a reflektorami lekkie mgły. Musiałem kilka podejść zrobić żeby jedno chociaż wyglądało jako tako. Dla mnie generalnie dziś dojazd spokojny choć po drodze akcja dosyć dziwna mi się w oczy rzuciła. Zjeżdżałem z górki obok DorJan-a w stronę Zagórza. Po drodze jest przejście dla pieszych ze światłami. Widzę z daleka, że włącza się żółte a obok mnie śmignęła Corsa i ciśnie jakby chciała zdążyć jeszcze przed czerwonym. Nawet jak już było czerwone to jeszcze cisnęła. Dopiero przed samymi pasami hamuje z piskiem opon. Może kierowca liczył, że jak nikogo na pasach nie będzie to na czerwonym przeleci? Nie wiem. Generalnie chyba jakiś furiat za kierownicą bo jak tylko się zielone zrobiło to sobie na starcie oponami popiszczał.

Po pracy standardem na molo przy Pogorii 3 (z hakiem przy ścianie płaczu). Potem na Piekło i dalej przez Preczów i Sarnów do domu. Tu zmiana sakw i jeszcze zagięcie do wsiowego Lewiatana. Znów okazało się, że chłopaki pojechali koparką gdzieś po kablach od internetu i nie da się płacić kartą. Jednak od extra kilometrów wybawiła mnie wcześniejsza wizyta przy ścianie płaczu. Popołudniowo-wieczorne jeżdżenie w równie przyzwoitych warunkach jak rano.


Kategoria Praca