OZ
-
DST
18.00km
-
Czas
00:51
-
VAVG
21.18km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyciągnięty objazd za pieczywkiem do wsiowej piekarni.
Przez Górę Siewierską-Czerwony Kamień, do Dąbia-Chrobakowego i przez Malinowice do celu. Powrót z wygięciem od remizy do DINO i Lewiatana.
Pogoda zdecydowanie zesłabła. Wieje nie za ciepłym powietrzem. Słoneczko mam tak przez 1/2 przejazdu. Potem schowane za chmurami. Jezdnie miejscami mokre po poranno-południowych opadach. Wybrałem się we wdzianku na krótko ale był to raczej średni pomysł.
Kategoria Inne
Do lasu
-
DST
33.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
02:18
-
VAVG
14.35km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
W tempie niespiesznym pokręcić po lesie.
Przez Strzyżowice i Rogoźnik dobijam do lasów między Rogoźnikiem a zbiornikiem Kozłowa Góra. Robię tam kilka zawijasów czasem wstępując do lasu popatrzeć za grzybkami. Pierwsza nawiedzona miejscówka wygląda jakby ją zryły dziki. Większość grzybków jadalna ostatni raz więc jedynie robię kilka foto. Potem przetaczam się w stronę Wymysłowa by tam odbić na Ossy i po drodze znów zjechać w las. Robię kilka skrętów i przy jednym z nich znów zauważam grzybka do focenia. Przystaję i tym razem udaje się również znaleźć na tyle dużo podgrzybków, że decyduję się je pozbierać. Będzie na kolację do jajecznicy.
Potem jeszcze trochę kołuję po lesie czasem jeszcze przystając na foto grzybka. Ostatecznie wybywam z lasu w okolicy przejazdu pod A1 w Siemoni. Stamtąd wspinam się pod cmentarz i objeżdżam go terenem w stronę Twardowic. Kawałek asfaltem do granicy Góry Siewierskiej i zwrot w lewo by podjechać Czerwony Kamień od strony Brzękowic. Terenem. Przy osiedlu trwa budowa Zagłębiowskiego Parku Linearnego. Cokolwiek to oznacza. Na razie trochę zryte, zarys ścieżki i jakaś metalowa wieża (widokowa?). Zobaczymy jak się to rozwinie.
Z tego miejsca staczam się terenem w stronę górki paralotniarskiej i na asfalcie odbijam już prosto do domu. Długi, przyjemny zjazd i koniec kręcenia.
Pogoda dopisała. W sumie przyjemnie. Sporo słoneczka, nieznaczny ruch powietrza, ciepło.
Kategoria Inne
Do Niemca po chemię
-
DST
24.00km
-
Czas
01:20
-
VAVG
18.00km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wczoraj nędzne samopoczucie więc zero jeżdżenia. Dziś też bez rewelacji ale była potrzeba załatwić małe zakupy więc wytoczyłem się na kontrolne kółeczko.
Przez Wojkowice i Grodziec do będzińskiego Kauflanda. Z balastem przez Łagiszę i Sarnów do domu.
Niespiesznie w bardzo przyjemnych warunkach. Można by się nabrać, że to lato. Ciepło, słonecznie, minimalny ruch powietrza.
Kategoria Inne
ZOZ
-
DST
14.00km
-
Czas
00:39
-
VAVG
21.54km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś tylko jeżdżenie zaopatrzeniowe, choć nieco wyciągnięte. Ale też bez przesady.
Na początek krótko do wsiowego Lewiatana. Potem przez Goląszę Dolną i Dąbie do wsiowej piekarni. Powrót asfaltami z wygięciem od remizy pod wsiowe DINO i ponownie Lewiatana.
W słoneczku i z wiatrem nawet przyjemnie ciepło. Gdy wiatr robił się niezgodny w zwrocie i kierunku już nie było tak przyjemnie. Dłuższa trasa byłaby nieco wymagająca.
Kategoria Inne
DPD
-
DST
41.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
02:09
-
VAVG
19.07km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zimno, oj! Zimno o poranku!
Przy starcie o 6:11 obsuwa murowana bo nogi nie podadzą w takich warunkach dobrze. W ruch poszła czapka, długie spodnie, kurtka, solidniejsze buty. Prawie jak na zimę. Poza tym raczej bez wiatru, słoneczko jak już wzeszło i ogólnie warunki dobre do jazdy.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Bez sensacji.
Na mecie obsuwa na 6 min.
Powrót w tempie niespiesznym i optycznie warunkach złudnych. Niby ładne słoneczko ale za ciepło nie jest. W cieniu wręcz chłodno. Rękawiczki i długi rękaw jadą w plecaku więc czasem jest średnio sympatycznie. Zwłaszcza, jak wypada pod wiatr. Za to w słoneczku nawet, nawet.
Trasa bez finezji przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Za światłami odbijam z głównej drogi na boczną żeby mieć spokój podczas jazdy. Przez Park Żurawiniec lecę na terenowy skrót do Strzyżowic i dopiero stamtąd końcówka asfaltem do domu.
Spokojny i przyjemny powrót do domu. Dziś bez chęci do objazdów.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
40.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
W miarę sprawny rozruch ale start o 6:06.
Warunki bardzo przyjemne. Ciepło, sprzyjający wiaterek z zachodu, schnące po nocnych burzach jezdnie. Jedynie słoneczka nie widać. Dopiero pod koniec przelotu zaczęło nieśmiało przebijać momentami.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą.
Właściwie bez sensacji. Na mecie z zapasem 2 min.
Powrót niby w słoneczku ale odczuwalnie jest mniej przyjemnie niż rano. Chyba głównie przez wiatr, który sporą część trasy mam raczej przeciwny, w najlepszym razie niepomagający.
Trasa zwykła przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Tym razem tempo dość spokojne by się nie szarpać bez sensu z wiatrem.
Po drodze "kierownik" wyprzedzający na rondzie. Na Pogoriach pustawo.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
41.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
20.16km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dobry ale na wylocie tyle drobiazgów do zrobienia, że ostatecznie wytaczam się o 6:08.
Warunki wciąż dobre, jeśli jednak wierzyć prognozom ICM-u, to już ostatni taki dzień. Jutro temperatury zjeżdżają zauważalnie, a w piątek nawet bardziej. Dziś jeszcze całkiem przyjemnie. Nie wieje, słoneczko pojawia się dość szybko, mgły tylko na polach, śladowe chmurki.
Trasa, z konieczności, zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Zupełnie bez sensacji. Na mecie równo o 7:00.
Powrót w dość przyjemnych warunkach. Raczej ciepło, trochę wiaterku. Słoneczka jednak mniej. Pojawiają się chmury, co by pasowało do prognozy, że jutro warunki zaczną zjeżdżać.
Trasa bez kombinowania: Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, bieżnia P4 (kawałek do przejazdu piaskiem), Preczów, Sarnów. W mojej wiosce robię małe ucho przez Park Żurawiniec ale poza tym asfaltowo.
Niespecjalnie spiesznie, bez sensacji, przyjemny powrót z pracy.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
46.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
22.62km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pozbieranie późne i start o 6:11.
Warunki jak wczoraj. Tyko mgły znacznie mniej.
Trasa również jak wczoraj.
Na mecie obsuwa 2 min.
Letnie warunki na powrocie więc decyduję się na inny wariant powrotny i lekkie zaginanie.
Przez ścieżkę na Blachnickiego w stronę Środuli dalej na Pogoń. Potem ścieżką małobądzką do stadionu w Będzinie i przez Syberkę ku M1. Objazd od zachodu i przez magazyny do Czeladzi, skąd dalej do Wojkowic. Trochę kluczenia (cmentarz) i dalej do Strzyżowic. Przecinam remontowaną "913" w okolicach kościoła polskokatolickiego i wertepkami dociągam do Belnej. Stamtąd zjazd asfaltem do domu.
Niespecjalnie spiesznie, raczej spokojnie i zdecydowanie przyjemnie. Trochę tylko żałowałem po drodze, że nie zabrałem bidonu z wodą.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
47.00km
-
Czas
02:03
-
VAVG
22.93km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch dość sprawny ale na kołach jestem dopiero o 6:07.
Warunki niezłe. Nawet dość ciepło mimo mgiełek w powietrzu. Nie wieje.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji.
Na miejscu z minutami zapasu.
Po południu przyjemne, letnie warunki. Nie wieje, ciepło, dużo słońca. Nic, tylko zaginać powrót. Tak też i czynię.
Zwykła trasa przez Kuźnicę Piaskową. Zupełnie bez sensacji, umiarkowanie szybko. Przyjemny powrót z pracy.
Kategoria Praca
Spacerowo
-
DST
31.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
02:07
-
VAVG
14.65km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś niezobowiązująco pobujać się w tempie spacerowym. Przy okazji chciałem podjechać w kilka miejsc w okolicy, w których dawno nie byłem a ze słyszenia miałem info, że się pozmieniało.
Na początek jadę ustalić jak daleko od domu stoi nowy maszt komórkowy. W tym celu kręcę na żółty szlak. Jadąc nim maszt mam na zachodzie więc od domu stoi jakieś 1,5km.
Ustaliwszy ten fakt chcę z kolei sprawdzić pogłoskę, że Parcina została ogrodzona. Żeby jednak zrobić trochę km-ów to kluczę tu i tam. Najpierw mała eksploracja w Malinowicach, która daje mi wiedzę, że bez maczety nie podchodź i muszę wrócić po własnych śladach. Na szczęście raptem kilkaset metrów. Małym uchem przetaczam się do Parku Żurawiniec i dalej obok magazynów DL Invest, dookoła lasu grodzieckiego do centrum logistycznego Lidla. Stamtąd dalej przez pola obok "Pod Lwem" do Grodźca. Kontynuuję prosto w pola i zwracam się w stronę Rozkówki.
Tu, tradycyjnie, ścieżki obesrane przez konie. Kiedy jednak mijam stadninę moim oczom ukazuje się plac budowy. Powstaje skate-park, mini-ścianki wspinaczkowe, będzie dojazd ścieżką rowerową. Kawałek dalej już dość zaawansowany parking. Czyli okolica się rozrusza odrobinę.
Szybowcową podjeżdżam pod Paricnę i faktycznie - ogrodzona. W miejscu, w którym zapamiętałem ścieżkę na szczyt wzniesienia, ktoś już zdążył uszkodzić siatkę i dla zdeterminowanych jest wejście. Nie pcham się tam jednak. Staczam się w stronę Kijowego ale na samo wzniesienie nie wciągam się. Zamiast tego zjeżdżam w stronę Wojkowic i dalej przez pola jadę do Strzyżowic i stamtąd na górkę paralotniarska w Górze Siewierskiej.
Moment na rzut okiem na okolicę i kończę jazdę zjazdem prosto do domu.
Przyjemnie, niespiesznie. Na większości trasy zupełnie bez ludzi. Pogoda bardzo przyjemna. Sporo słoneczka, momentami niewielkie podmuchy, ciepło.
Kategoria Inne






















