limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Z

Sobota, 14 listopada 2020 | dodano: 14.11.2020

Dziś tylko zaopatrzeniowo. Najpierw do wsiowego Lewiatana po najkrótszej trasie. Potem do wsiowej piekarni. Trochę objazd naciągam przez Dąbie-Chrobakowe i potem od remizy do DINO. Finisz nowym asfaltem na odcinku od DINO do Strzyżowic na "913". To jeszcze nie ten finalny ale już się nim dobrze śmiga.
Pogoda taka, że zimno. Przynajmniej w stosunku do wczoraj. Zauważalnie też wieje. Mniej więcej z południowego zachodu. Chwilę rano było słońce. Potem chmury. Ogólnie jednak dało by się pojeździć... gdyby mi się tylko chciało.


Kategoria Inne

DNPOND

Piątek, 13 listopada 2020 | dodano: 13.11.2020

Start obsunięty na 6:11. Warunki dobre, sucho, nie jest chłodno, nie wieje.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji.
Udaje się nieco nadrobić i na mecie jestem równo o 7:00.
Przyjemny dojazd do pracy.


Powrót lekko zaginany i naciągany. Żeby rutynę przełamać.
Trasa przez górkę środulską, Plejadę, centrum Sosnowca, Milowice, Czeladź, Wojkowice i Strzyżowice. Niespecjalnie spiesznie choć tam, gdzie teren sprzyjał, to sobie nieco dokręcałem.
Warunki wciąż niezłe.
Przyjemny powrót z pracy.


Kategoria Praca

DNPD

Czwartek, 12 listopada 2020 | dodano: 12.11.2020

Taki sobie rozruch ale że warunki niezłe, to start o 6:08 nie jest tragedią.
Na dworze nawet nie tak chłodno, raczej nie wieje, sucho.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Właściwie spokojnie. Jedynie na Legionów Polskich jakiś biały kombiak na opolskich blachach wyprzedzał mnie zdecydowanie za blisko. Poza tym spokojnie.
Na mecie równo o 7:00. Przyjemny dojazd do pracy.


W powrót udaje mi się zebrać całkiem sprawnie. Jedzie się też bardzo dobrze. Dzięki temu finisz jeszcze przed zachodem słońca.
Trasa bez kombinacji: Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Bez sensacji.
Warunki całkiem niezłe, jak na listopad. Nawet jakby odrobinę cieplej niż rano.


Kategoria Praca

DNPND

Wtorek, 10 listopada 2020 | dodano: 10.11.2020

Start o 6:08 więc zero marudzenia po drodze. Mimo iż przykładałem się do jazdy to jednak na mecie minimalna obsuwa. To już nie te warunki, kiedy mogę naginać. Nogi nie podają przy tych temperaturach, pobieranie powietrza też gorsze.
Pogoda taka, że chłodno. Chyba też trochę powietrze się ruszało bo czasami miałem wrażenie jakby jego napór był większy. Pochmurno. Na szczęście jezdnie suche.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Zupełnie bez sensacji.
Na mecie minuta obsuwy ale przynajmniej nie byłem zmarznięty. Przyjemny dojazd.


Trochę w pracy przymarudziłem i w powrót ruszam o pół godziny później. Murowany finisz w ciemnościach. A i start nie jest przy jakiejś powalającej jasności. Pochmurno, niezbyt radośnie. Minimalnie rusza się powietrze. Chłodna. Na szczęście sucho.
Trasa zwykła przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Właściwie bez sensacji prawie do końca. Dopiero na skrzyżowaniu 300m od domu jakiś geniusz zabrał się za zawracanie na środku. Przez chwilę miałem wrażenie, że mnie nie widzi.
Ogólnie kręcenie powrotne przyjemne.


Kategoria Praca

DNPND

Poniedziałek, 9 listopada 2020 | dodano: 09.11.2020

Udało się pozbierać deczko sprawniej i wytaczam się o 6:05.
Warunki już okołozimowe. Na trawie szron. Mgły. Odczuwalnie zimno. Na szczęście jezdnie suche. Bez wiatru.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Zupełnie bez sensacji.
Na mecie z minutą zapasu. Również ze zmarzniętymi dłońmi. Trzeba będzie cieplejsze rękawiczki wdrożyć. Ehh... Jak ja nie lubię zimy...


Cały dzień ponuro, pod chmurami. Tak też i jest na powrocie aż do ciemności. Trochę też chyba ruszało się powietrze, bo czasem miałem wrażenie, że stawia opór w trakcje jazdy na północny wschód. Ale nieznacznie.
Trasa prawie zwykła przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Dopiero na mojej wiosce wygięcie od remizy do DINO i Lewiatana.
Zamknęli już przejazd nad przepustem na P4. Czyli zima idzie.
Na powrocie spokojnie. Znacznie mniej rowerzystów. Za to trochę piechoty na bieżniach.


Kategoria Praca

ZS

Sobota, 7 listopada 2020 | dodano: 07.11.2020

Na początek szybki kurs po zaopatrzenie do wsiowego Lewiatana.
Potem zwykłe zagięcie przez Dąbie do wsiowej piekarni.
Na koniec kurs do Będzina by oddać Mamuta w serwisie na przeszczep wielonarządowy.
Powrót zbiorkomem pod remizę i 1,5 km z buta do domu.
Pogoda ładnie się zmieniła od porannych mgieł i chłodów do popołudniowego, czystego nieba i nawet przyjemnej temperatury.


Kategoria Inne, Serwis

DNPND

Piątek, 6 listopada 2020 | dodano: 06.11.2020

Nic a nic nie udaje mi się poprawić startu. Dziś znów ruszam o 6:12.
Warunki dobre w zakresie braku opadów, wiatru itp. Ale jest zimno. Nogi od razu to zauważają i podawanie jest słabsze.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie.
Na mecie obsuwa na 4 min. i zarznięte stopy.


Na powrocie dość sporo słońca choć ciepło nie jest.
Trasa powrotna pagórkowana. Na początek podjazd w stronę Mecu. Potem pod światła na Środuli. Dalej Syberka od strony 12%, Zamkowe i podjazd ścieżką do Grodźca. Na wykończeniu hopki przez Gródków by ominąć "913". Wykończenie pagórkiem w stronę remizy.
Tempo niespieszne. Nawet króliczek jakoś nie skłonił mnie do żwawszego. Coś jakby zmęczenie tygodniem.


Kategoria Praca

DNPD

Czwartek, 5 listopada 2020 | dodano: 05.11.2020

Nędza startowa. Ruszam o 6:12 czyli znów będzie obsuwa na mecie. Przynajmniej pogoda znacznie lepsza niż wczoraj. Nie wieje, nie pada, miejscami lekkie zamglenia, na jezdniach generalnie sucho. Jedynie temperatura niższa ale jak na listopad, to całkiem przyzwoita.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Zupełnie bez sensacji.
Na mecie -4 min.
W okolicach "dworca kolejowego" w D. G. zaczyna się robić coraz większy ruch. Zwinęli jedną nitkę torów. Nacięli trochę drzew.
Utrudnienia też mi się pojawiły w Preczowie. Zwężka ze światłami na dojeździe do rozwidlenia przed kościołem.


Powrót na trasie krótkiej czyli: Mec, Środula, Stary Będzin, serwis (wciąż zamknięty), fabryka domów, światła na "86", od przejazdu kolejowego w Gródkowie zawijas pod DINO i Lewiatana (żeby uniknąć błocka) i prosto do domu.
Dzięki temu jestem jeszcze za jasności.
Pogoda rześka ale przyjemna. Jakby lekko wiało z zachodu. Było też trochę ładnego słoneczka. Spokojnie na powrocie.


Kategoria Praca

DNPND

Środa, 4 listopada 2020 | dodano: 04.11.2020

W kropli. No nie chciało być inaczej niż na ICM-ie. Choć jak wstawałem, to jezdnie były całkiem suche. Gdzieś tak przed 5:00 musiało się rozkręcić i nim wystartowałem z obsuwą, jakże by inaczej, na 13 min., to mokro było już konkretnie a dokapywało dalej.
W użycie idzie pełny zestaw gumowy, kask enduro i odbywam kolejną walkę z pogodą.
Trasa dziś odmienna. Przy wodzie zwykle prędkości znacznie mniejsze więc by zmniejszyć spóźnienie wybieram wariant krótszy, przez Będzin. Początek pod remizę. Tam zwrot na przejazd kolejowy w Gródkowie i dalej, jeszcze nie oddaną do użytku, "913" do świateł na "86". Potem obok fabryki domów do centrum Będzin i ścieżką 11-go Listopada i Kościuszki za dworzec Stary Będzin. Na drugą stronę torów przejściem dla pieszych i potem od izby wytrzeźwień w górę strumienia na Środulę i potem w górę drugiego strumienia ku Mecowi. Stamtąd zjazd prosto do celu.
Przejazd spokojny i, co pewnie wyda się dziwne, przyjemny. Po drodze kilka razy przebijałem się przez rozlewiska. Całkiem sporo wody zdążyło nakapać w tak krótkim czasie.


Powrót po mokrych jezdniach przy nieco niższej temperaturze.
Trasa bez większego gięcia: Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zielona, czarny szlak do Łagiszy, Sarnów.
W miarę spokojnie.



DNPND

Wtorek, 3 listopada 2020 | dodano: 03.11.2020

Rozruch szedł całkiem nieźle ale na koniec odbył się bunt elektroniki i wszystko się posypało.
Zapomniałem wczoraj podłączyć kamerkę do ładowania i cenny czas straciłem na podmianie akumulatora. Przez to konieczny przepak (kolejne sekundy i minuty w plecy) i ostatecznie ruszam o 6:13. Spóźnienie murowane. Pytanie czy więcej niż na 5 min., czy może jednak nie? Potem jeszcze bunt podniósł GPS, że też chce świeżej mocy. Kolejne minuty w plecy.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górnicza. Spokojnie.
Warunki nawet całkiem przyjemne. Co prawda, jezdnie mokre, ale za to jest ciepło. Nie wieje. Minimalne zamglenia.
Na mecie mam ostatecznie 8 min. do tyłu.

W ciągu dnia nieco pokropiło ale do startu powrotnego prawie wyschło. Na niebie dywan chmur. Jakby też nieco się ochłodziło w stosunku do poranka.
Trasa bez finezji przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Miejscami nawet dość dynamicznie. Zupełnie bez sensacji.


Kategoria Praca