limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

DPD

Czwartek, 7 maja 2020 | dodano: 07.05.2020

Dziś dla odmiany na rano. Zbieram się sprawnie i ruszam o 6:03.
Warunki dość przyjemne. Jest słoneczko, jest sucho, nie wieje. Jedynie nie za ciepło.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą.
W sumie przyjemnie i spokojnie. Jedynie przed światłami na Alei Róż jeden kierownik wyzwolił mi wyrzut adrenaliny i "biurwę jego mać". Najpierw wyprzedza, potem zwalnia, a potem mimo zielonego stoi by za chwilę się zreflektować, że jednak skręca w prawo. I jeszcze coś tam grzebie na siedzeniu pasażera.
Na mecie ostatecznie mam 5 min. zapasu.


Wracam we wdzianku takim samym jak poranny dojazd mimo, że jest nieco cieplej. Niestety mam teraz do zwalczenia trochę wiatru, zimnego wiatru.
Powroty przez Zieloną i okolice trochę mnie znużyły więc dziś dla odmiany kierunek na Czeladź. Tamże przez ścieżkę przy Blachnickiego, górkę środulską (prace postępują), Plejadę, Pogoń.
Na wjeździe do Czeladzi dopadło mnie odcięcie. Dość spore. Kręcę noga za nogą i tak przez całe miasto, a potem jeszcze dalej przez Przełajkę. Dopiero w okolicach Orlenu wojkowickiego jakby się mi trochę poprawiło ale tempo dalej nędzne.
Na wykończeniu podjeżdżam pod stomatologów. Ku mojemu zaskoczeniu już działają czyli trzeba się umówić na wizytę. Ale już nie dziś. Chcę już tylko dotoczyć się do domu i dychnąć.


Kategoria Praca

Za chlebem +DPND

Środa, 6 maja 2020 | dodano: 06.05.2020

O nie takim już wczesnym poranku wyprawa po pieczywo.
Łamałem się już przed startem czy nie ograniczyć się do absolutnego minimum i nie wybrać najbliższej piekarni. Kiedy się wytaczałem dałem sobie czas do namysłu do skrzyżowania gdzie wybór miał paść na najbliższą, czyli w Strzyżowicach, czy na wsiową. Wiatr dawał w plecy więc zdecydowałem się jednak na wsiową. Sprawiło to też, że drobne kropelki lądowały na plecach tym samym będąc niezauważalnymi.
Przetaczam się sprawnie, przy wsparciu wiatru, pod Urząd Gminy i załatwiam zakup. Potem toczę się w stronę magazynów DL Invest i zjeżdżam do Stachowego. Na tym odcinku zaczyna się konkretniejsze kapanie, które towarzyszy mi przez resztę drogi wokół lasu gródkowskiego, ul. Kolejową, kawałek "913" i skrót obok kościoła.
"913" chyba już sobie na dłużej odpuszczę bo roboty tam nabierają tempa. Dziś np. zdzierali chodnik na odcinku od DINO do przejazdu kolejowego. Istny tor przeszkód.
Prognoza generalnie się sprawdza więc dojazd do pracy będzie raczej taki sobie.


Start do pracy znów mi się obsunął na 13:40. Tym razem przez motanie się z zakładaniem zestawu gumowego. Wszystko przez pogodę. O 13:00 zaczęło dość zamaszyście padać i do godziny mojego startu tylko nieznacznie zelżało. Nie było wyboru i trzeba było wdziać zbroję.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. W miarę zbliżania się do celu opady zanikały i więcej wody zbierałem na twarz i plecy spod własnych kół, niż z nieba. W sumie więc zestaw gumowy się przydał.
Na mecie notuję minutę obsuwy, co jest i tak niezłym wynikiem zważywszy warunki. Na plus trzeba dodać, że wiatr znów wydatnie pomagał.
Pogoda przegoniła ludność. Zielona pusta. Tylko nieliczni rowerzyści obstawiam, że dojeżdżający lub wracający z pracy. Ruch samochodowy też nie jakiś szczególny.
Skoro do tej pory prognoza ICM-u się sprawdza, to liczę na to, że i na wieczór będzie 100% zgodna. W takim przypadku udałoby mi się wrócić na sucho, z zestawem gumowym w plecaku.
Minus wilgoci w powietrzu taki, że przez szmatę źle się oddycha. Co trochę musiałem ją zsuwać z nosa i ust bo zawilgocona tamowała zbyt mocno przepływ powietrza.


Prognozy się sprawdziły. Popadało jeszcze tak około 17:00 a potem powiało i wysuszyło.
Powrót w tempie niespecjalnie spiesznym bo wiało dalej. Nie za mocno ale za to chłodnym powietrzem. Nie miałem ochoty na zmagania.
Trasa prawie taka jak wczoraj. Mała różnica przy wygięciu przez Gródków. Nie doginam przy DINO i Lewiatanie tylko prościutko do domu.
Po drodze raczej pustawo.


Kategoria Inne, Praca

DPND

Wtorek, 5 maja 2020 | dodano: 05.05.2020

Dziś na później. Start lekko obsunięty na 13:40. Nie ma miejsca na marudzenie i zaginanie.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza. Sprawnie, bez ekscesów.
Warunki słabsze niż wczoraj na powrocie ale lepsze niż na dojeździe. Wdzianko lekkie na długo choć przez chwilę wahałem się czy nie wbić się i w kurtkę. Zwłaszcza w okolicach Sarnowa i Preczowa. Ołowiana chmurka z północy straszyła kropelkami. Ostatecznie jednak zanikły i nie była potrzebna ekstra warstwa.
Na mecie 2 min. zapasu. Przyjemny dojazd. Dość wydatnie pomagał wiaterek.


Powrót częściowo po swoich śladach. Do Mortimera. Potem odbijam na Reden i dalej w stronę Łęknic. Bieżnią P3 do przejazdu na P4 a stamtąd do Preczowa. Od rozwidlenia znów po swoich śladach aż do remizy w Psarach. Tu robię ucho do przejazdu w Gródkowie, na "913" i przy DINO wygięcie w stronę wsiowego Lewiatana by finisz zrobić znów po własnych śladach. Tym sposobem udało się dobić do dzisiejszego przebiegu.
Warunki na powrocie takie, że wdziałem kurtkę. Przez trochę było mi nawet odrobinkę za ciepło, ale kiedy słońce zaczęło ginąć za horyzontem, to przestałem żałować tego wyboru. Plus taki, że już nie wiało jak na dojeździe. Chyba miejscami padało bo jezdnie, tu i tam, były mokre.
Przelot spokojny i niespecjalnie dynamiczny.


Kategoria Praca

DPD

Poniedziałek, 4 maja 2020 | dodano: 04.05.2020

Dziś do pracy na rano. Rozruch nawet niezły ale negocjacje z kotem czy zostaje w domu, czy wychodzi sprawiają, że ruszam dopiero o 6:07.
Warunki nieco zaskakują. Jest dość chłodno. W powietrzu sporo wilgoci, która przez większość drogi uprzykrza życie pod postacią mgły.
Trasa bez kombinowania przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza. Dość pusto po drodze i przejazd, w związku z tym, spokojny. Na mecie mam obsuwę 3 min.


Powrót na kierunku do Będzina by załatwić kilka drobiazgów.
Trasa bez finezji przez Mec, Środulę i Stary Będzin. Wjazd do sklepu z zaopatrzeniem dla zwierzaków tak na 98% udany. Wjazd do serwisu rowerowego na 3%. O trzeciej sprawie przypomniałem sobie w domu, robiąc wpisa.
Warunki na powrocie takie, że wdzianko na krótko. Dało radę choć momentami żałowałem jednak, że nie pozakładałem cieplejszych ciuchów. Wiaterek, słoneczko, chmurki. Raczej przyjemnie.
Z Będzina przez Zamkowe do lasu grodzieckiego i przez światła na "86" do lasu gródkowskiego. Wykończenie bokami i od przejazdu "913". Jakoś bez chęci na wyginanie.


Kategoria Praca

ZDPND

Czwartek, 30 kwietnia 2020 | dodano: 30.04.2020

O poranku rześkim zagięcie do najbliższej piekarni i standardowo do wsiowego Lewiatana. Widać w powietrzu sporo wody i czuć chłodek. Ale jest też i słoneczko. Może przynajmniej dojazd do pracy będzie w przyjemnych warunkach.


Start znów lekko opóźniony - 13:36. Trasa dokładnie jak wczoraj tyle, że mniej zawałów na światłach po drodze. Spokojnie i mniej dynamicznie. Na mecie minuta zapasu.
Warunki dość przyjemne, odpowiednie na wdzianko "na krótko" ale do upałów daleko. Trochę wieje nieciepłym powietrzem. Ciekawe czy i dziś popada jak w prognozach stoi. Jeśli tak, to finisz może mi wypaść w sporej kropli.


Powrót dziś po nawierzchniach zdecydowanie stabilnych. Na dojeździe kawałek terenu okazał się ostrzeżeniem, że w lasku zagórskim może być bagienko. Nie miałem ochoty tego sprawdzać. Sporo trasy powrotnej po własnych śladach.
Na początek przez centrum Zagórza na Mortimer. Tu odbijam na Starocmentarną i przetaczam się w stronę Łęknic, gdzie wbijam na bieżnię P3. Kręcę nią do przejazdu na P4. W końcu otwarty przejazd na tamie więc można zaoszczędzić trochę energii nie zwalniając.
Bieżnię P4 opuszczam w kierunku na Preczów i już bez kombinowania przez Sarnów lecę prosto do domu.
Przyjemnie i nie tak chłodno, jak się spodziewałem, że może być. Początkowo tempo spokojne ale jak już się rozbujałem w okolicach Starocmentarnej, tak już potem poleciało wartko.
Krople przesunęły się na dzień jutrzejszy.


Kategoria Inne

DPND

Środa, 29 kwietnia 2020 | dodano: 29.04.2020

Robi się coraz cieplej to i wraca stary nawyk grzebania się przed startem. Dziś obsuwa większa - ruszam o 13:40. Nie ma zmiłuj, trzeba cisnąć.
Trasa niemalże jak wczoraj. Jedynie w Preczowie zamiast przejechać obok kościoła jadę drugą odnogą. Plus taki, że na skrzyżowaniu mam pierwszeństwo więc nie muszę tracić energii na hamowanie i ponowne rozpędzanie Mamuta.
Udaje się dotrzeć na metę bez przeszkód i przygód równo o czasie. W sumie, gdyby nie zawały na światłach w Dąbrowie Górniczej, to może byłbym nawet ze 2 min. wcześniej. Ale i tak jest dobrze.
Przyjemny dojazd do pracy.


Jednak prognoza się sprawdziła. W ciągu dnia solidnie polało, pogrzmiało i się ochłodziło. Jako, że w prognozach była możliwość kolejnych opadów, to odpuściłem sobie objazdy i do domu potoczyłem się wariantem mniej więcej krótkim.
Przez Mec na Środulę i dalej w stronę izby wytrzeźwień. Po drodze sporo śladów spływającej wody, miejscami rozlewiska. Przez Będzin kręcę ścieżką małobądzką do Nerki i dalej na Zamkowe. Potem przez las grodziecki do świateł na "86" i finisz rozgrzebaną "913". Dobrze, że pojechałem Mamutem bo w tym wykopie na wąskich oponach i przy rozmokniętym podłożu to bym się mógł długo przebijać.
Powrót spokojny. Padła pogoda to na ulicach zrobiło się pusto. Przydał się pokrowiec na plecaku i solidniejsze buty.


Kategoria Praca

DPND

Wtorek, 28 kwietnia 2020 | dodano: 28.04.2020

Lato. W końcu do pracy we wdzianku całkiem na krótko. Warunki jeszcze nie upalne ale przyjemnie. Sporo słoneczka zza wysokich chmur, trochę wiaterku jeszcze niezbyt ciepłego ale ogólnie jest dobrze.
Start dziś o 13:36. Na finiszu nie mogłem się doliczyć jak mi się zrobiło 19km skoro jechałem zwykłą trasą. Dopiero potem mi się zatrybiło, że normalnie było od świateł w Sarnowie. Do świateł przelot wertepkami od Strzyżowic przez Park Żurawiniec.
Po drodze sporo ludzi. Niemal jak w jakieś święto. A już na Zielonej, to zwłaszcza. Rowerzystów tabuny. Sam przejazd w miarę sprawny i spokojny.


Powrót podobną, ostatnimi czasy, trasą tzn. las zagórski, Reden, Most Ucieczki, Zielona, czarny szlak do Łagiszy, asfaltem do świateł w Sarnowie i w mojej wiosce odbicie przy remizie do Gródkowa. Finisz "913".
Spokojnie, miejscami dynamicznie. Dziś jakby mniejszy ruch wieczorny zarówno na Zielonej jak i w innych miejscach. Samochodów również mniej, co nie przeszkodziło dwóm rywalizować o pierwszeństwo na skrzyżowaniu ze światłami na "86" w Sarnowie. Wynik chyba nierozstrzygnięty bo jeden na środku na awaryjnych z rozwalonym prawym bokiem, drugi przed wjazdem na skrzyżowanie od strony Sarnowa z rozbitym przodem.  Cóż... było się nie spieszyć.


Kategoria Praca

Za chlebem +DPND

Poniedziałek, 27 kwietnia 2020 | dodano: 27.04.2020

O niewczesnym poranku (około 8:30) rundka do wsiowej piekarni po pieczywo. Zagięcie przez teren pod Urząd Gminy a powrót przez las gródkowski, tyłem tartaku i slalomem przy DINO i Lewiatanie.
Nie zimno, nie ciepło, trochę wiaterku, trochę chmurek, słoneczko. Przyjemnie.


Do pracy startuję z lekkim opóźnieniem - 13:38. Początek kręcę jak za dojazdem po chlebek czyli w stronę Urzędu Gminy. Potem dalej przez Park Żurawiniec do świateł na "86" i stąd już standard przez Preczów, Zieloną, centrum Dąbrowy Górniczej, Mortimer i centrum Zagórza.
Prace ze ścieżką przy Braci Mieroszewskich postępują. Ciekaw jestem jak rozwiążą przejazdy rowerowe.
Na metę zataczam się równo o 14:30. Przyjemnie się jechało. Tylko pod koniec jazdy, na Szymanowskiego, nerwus w BMW musiał koniecznie mnie wyprzedzić mimo nadjeżdżającego z przeciwka samochodu i pomimo tego, że właśnie objeżdżałem zaparkowanego dostawczaka. No i jak tu nie mieć złego zdania o kierowcach BMW?


Powrót wyszedł trochę inny niż planowałem ale też nieźle.
Na początek przetaczam się przez las zagórski na Reden. Tu nie załatwiam jednej sprawy. Muszę pofatygować się do centrum. Tu się udaje. Potem po swoich śladach, przez Zieloną, kręcę na czarny szlak do Łagiszy. Jest już po zachodzie ale coś tam jeszcze widać. W Łagiszy już odpuszczam teren i grzecznie asfaltem przetaczam się do Sarnowa. W mojej wiosce robię małe zagięcie by mieć pewność, że przebiję dziś 50km przebiegu. Odbijam przy remizie do Gródkowa i wykańczam dojazd "913".
Na powrocie chłodniej niż za dnia. Przydają się długie spodnie podróżujące do pracy w plecaku. Dnia przybywa.


Kategoria Praca, Inne

ZODPND

Piątek, 24 kwietnia 2020 | dodano: 24.04.2020

Kręcenie zaczynam około 9:00 zwykłym zagięciem do wsiowego Lewiatana po zaopatrzenie. To niecałe 3km więc pozostawiam sobie dopisanie tego przy dojeździe do pracy. O poranku warunki takie, że w ruch idą lekkie buty i krótkie spodenki. Dojazd do pracy zapowiada się "mniodzio".


Do pracy startuję wcześniej bo jeszcze muszę podrzucić do Twardowic jedną rzecz. Wytaczam się o 13:10. Te 10 min. to niemal tyle ile mi potem brakło na mecie. Do pierwszego celu kręcę przez Górę Siewierską czyli poza zwalczeniem podmuchów wiatru jeszcze do kompletu pagórki. Ale jedzie się dobrze.
Załatwiwszy dostawę ruszam do pracy. Kręcę kierując się w stronę bieżni na Pogorii 4. Docieram tam przez Goląszę Górną, Dąbie, Dąbie-Chrobakowe, Warężyn i Kuźnicę Piaskową. Wbijam na bieżnię przy Kamieniu Ornitologa.
Kręcę cały czas dość żwawo bo czas ciśnie. Zaczynam powoli szacować wielkość spóźnienia. Bieżnię opuszczam przed tamą na P4 i asfaltem równoległym do torów ciągnę do Zielonej. Tu już standard przez park do ronda, przez "dworzec" do centrum, pod muzeum, Mortimer, centrum Zagórza i meta.
Ostatecznie finiszuję ze stratą 8 min. Jechało się bardzo fajnie mimo niejakiego oporu ze strony wiatru. Po drodze sporo ludzi na rowerach, rolkach, spacerowiczów i biegaczy. I, jak zwykle, z maskowaniem i grupowaniem na bakier.


Powrót raczej żwawy zaczynam od przelotu przez las zagórski i Reden w stronę Mostu Ucieczki. Potem Zielona i czarny szlak do Łagiszy. Wykończenie przez Sarnów asfaltem.
Dopompowane kółka Mamuta pozwalają nawet całkiem sprawnie na nim śmigać. Warunki na powrocie przyjemne. Dobrze pewnie jechało się też dlatego, że asekuracyjnie wdziałem długie spodnie i nogi nie odczuwały lekkiego spadku temperatury.
Sporo ludzi w okolicach P3 i Zielonej.


Kategoria Praca

Za chlebem +DPND

  • DST 48.00km
  • Teren 9.00km
  • Czas 02:18
  • VAVG 20.87km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 23 kwietnia 2020 | dodano: 23.04.2020

Dziś na początek rundka mniej więcej zwykła do piekarni we wsi czyli terenem pod Urząd Gminy i powrót obok magazynów i przez las Gródkowski z wygięciem koło wsiowego Lewiatana.
Słonecznie, przyjemnie. Chyba dalej wieje ze wschodu ale jakby już nie tak mocno.



Start do pracy na popołudnie. Coraz bardziej ku warunkom letnim się ma ale jeszcze mimo tego jadę w długich spodniach i dwóch lekkich warstwach na górze. I wcale nie jestem jakoś przegrzany. Podmuchy wiatru, które dalej zdają się być z kierunku wschodniego, nie są zbyt ciepłe. Na szczęście nie za mocne. Jest całkiem sporo słoneczka.
Trasa dojazdowa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Na mojej wiosce i w Sarnowie sporo "szoszonów". W ogóle ruch jakby się wzmagał.
W pracy jestem z zapasem 7 min.



Powrót bez większego gięcia w kierunku dystansu. Jedynie by uniknąć zrytej i zwężonej drogi. Za to na raczej krótkiej trasie.
Kręcę przez Mec i Środulę do Będzina. Ścieżką przy Kościuszki do ronda UE i przebijam się na skróty na Zamkowe. Stamtąd do lasu grodzieckiego, na drugą stronę (zachodnią) "86" i za centrum Lidla do lasu gródkowskiego. Ten kawałek już dzisiaj grałem ale pasował mi do pomysłu objechania zrytego odcinka "913" między szkołą a tartakiem. Wydostaję się przy nieistniejącym już dworcu kolejowym w Gródkowie i zawijam najpierw pod DINO a potem pod Lewiatana, skąd już prosto do domu.
Niespiesznie, przyjemnie, bez sensacji. Jedyne co mnie dziś, jak również wczoraj, zatrzymało to zachodzące słońce znajdujące się dokładnie nad skrzyżowaniem na Mecu. Niestety aparat nie do końca widział to tak jak ja.


Kategoria Inne, Praca