DNPOND
-
DST
45.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
22.13km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
No nie szedł dziś rozruch zupełnie. Niby wstałem wcześniej ale jakoś tak po drodze ten czas się rozjechał. Ruszam ostatecznie o 6:16.
Warunki znacznie lepsze niż się spodziewałem. Wczorajsze nieznaczne opady zdążyły wyschnąć i na jezdniach właściwie było bezpiecznie. Temperatura na plusie. Nawet jak wiało, to albo sprzyjająco, albo nie miałem czasu zwracać uwagi na podmuchy.
Trasa, żeby nie zaliczyć zbyt dużej obsuwy, przez Będzin. Spokojnie i bez sensacji. Na mecie 2 min. straty. Nawet przyjemny dojazd.
Chodziło mi po głowie zagięcie powrotne o górkę środulską ale u Prezesa na blogu ładne zdjęcia poglądowe z tegoż miejsca, jak rozwija się budowa, więc zrezygnowałem z pomysłu.
Zamiast tego wybrałem kierunek dokładnie przeciwny i rozpocząłem jazdę w stronę Kazimierza. Potem już poleciało dalej w stronę Gołonoga, wzdłuż P1 na Piekło, Preczów, Sarnów i do domu.
Warunki niezłe choć powietrze, którego podmuchy raczyły być przeciwne, zdecydowanie pochłodniało. Z tego też powodu dużo młynkowania przy niekoniecznie dużej prędkości. Za to udało się nie zmarznąć. Nim zrobiło się ciemno było też trochę słoneczka.
Sam powrót raczej spokojny i zdecydowanie przyjemny.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
41.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
20.16km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Usiłowanie poprawy startu wyszło tak sobie. Ruszam o 6:07.
Warunki niemal takie jak wczoraj. Jedynie chmur mniej i szybciej, dzięki temu, robi się jasno.
Trasa przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie, bez sensacji. Dzięki tym trzem minutom więcej przejazd pod mniejszym ciśnieniem.
Na mecie z zapasem minuty.
Pogoda się zmienia. Na powrocie jest słoneczko ale też i wiatr. I to część drogi przeciwny. Z tego względu tempo niespecjalnie ambitne. Nie ma sensu szarpać się z podmuchami. Tym bardziej, że nie są zbyt ciepłe. Ogólnie jednak przyjemnie się jechało.
Trasa zwykła przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. W drodze do piekarni robię ucho przez Park Żurawiniec. Potem już prosto do domu. Finisz za regularnych ciemności. Szybko zapadły. Jakoweś niegroźne kropelki raczyły też objawić się na ostatnich 3 km. Niestety, zgodnie z obietnicami ICM-u. Mam nadzieję, że zdążą wyschnąć nim spadnie temperatura. Jak nie, to jutro będą tańce na lodzie. A Mamut dalej w serwisie :-/
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
40.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
21.43km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nic start nie poprawiony. Znów toczenie zaczynam o 6:10 więc zero miejsca na marudzenie.
Warunki jakby przyjaźniejsze niż wczoraj. Co prawda na jezdni jakaś wilgoć ale też jest cieplej. Nie wieje.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Zupełnie bez sensacji.
Na mecie minuta po czasie. Przyjemny dojazd do pracy.
Powoli zaczyna się ujawniać zmęczenie tygodniem. Powrót w tempie znacznie spokojniejszym niż dojazd.
Warunki zbliżone do wczorajszych i lepsze od porannych. Trasa przez Motimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów.
Zupełnie bez sensacji. No może poza jedną. W Preczowie wyśmiguje mnie Filip :-) Ale cisnął w swoim tempie, na które nie miałem zupełnie weny więc wymieniamy tylko szybkie "cześć".
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
40.00km
-
Czas
01:47
-
VAVG
22.43km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nie chciało się dziś wstawać, oj, nie chciało!
Ostatecznie jakoś to poszło ale start wyszedł słabo. Ruszam o 6:10. Witają mnie mgły i odczuwalnych chłodek. Podejrzewałem nawet, że może być ślisko miejscami ale, na szczęście, całą drogę było ok.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Tym razem bez sensacji choć niektórzy kierowcy ostro sobie poczynali mimo stref mgły.
Na mecie z minutą poślizgu. Sam przejazd nawet przyjemny.
Powrót w zauważalnie przyjemniejszych warunkach niż dojazd, znaczy się cieplej było. Było też słoneczko przez jakiś czas i udało mi się trafić na ładny zachód słońca nad P3.
Trasa zwykła przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Momentami całkiem dynamicznie. Jakoś tak ładnie szedł rowerek. Jednak nie ciągnęło mnie na większe objazdy.
Gdyby nie skracający wyprzedzanie, to powrót byłby całkiem spokojny, a tak ze 2-3x mi lekko podnieśli ciśnienie.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
39.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
20.89km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jaki taki start. Konkretnie to o 6:07.
Warunki niezłe. Nie jest, co prawda, ciepło, ale też nie ma mrozu więc pod tym względem ujdzie. Poza tym reszta ok. Nie wieje, jest sucho.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górnicza. Z sensacjami. Tradycyjne miejsce ekscesu to rondo w centrum D. G. Jeden kierowca od strony Będzina ustąpił. Drugi nawet nie przyhamował. Na szczęście asekuracyjnie zawsze obserwuję ten kierunek więc udało mi się ujść z życiem i zdrowiem. Potem jeszcze spieszący taryfiarz na Szymanowskiego. Choć tu nie było groźnie ale mógł sobie trochę poczekać i pojechać jak należy.
Na mecie z zapasem 1 min.
Powrót w szarówce. Znaczy się start sporo przed zachodem ale niebo zaciągnięte i wrażenie takie sobie. Trasa przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy i Sarnów. Na wiosce lekkie wygięcie od remizy do DINO i dalej ku Lewiatanowi.
Niespecjalnie spiesznie większość drogi. Dopiero na granicy Łagiszy i Sarnowa zauważam króliczka i mam nieco motywacji podkręcić tempo. Nie na długo jednak. Króliczek ciągnie ładnie ale kończy jazdę jakieś 2,5km wcześniej niż ja więc reszta we własnym rytmie.
Na powrocie bez sensacji. W sumie przyjemny.
Kategoria Praca
Z
-
DST
17.00km
-
Czas
00:46
-
VAVG
22.17km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś tylko zaopatrzeniowo. Najpierw do wsiowego Lewiatana po najkrótszej trasie. Potem do wsiowej piekarni. Trochę objazd naciągam przez Dąbie-Chrobakowe i potem od remizy do DINO. Finisz nowym asfaltem na odcinku od DINO do Strzyżowic na "913". To jeszcze nie ten finalny ale już się nim dobrze śmiga.
Pogoda taka, że zimno. Przynajmniej w stosunku do wczoraj. Zauważalnie też wieje. Mniej więcej z południowego zachodu. Chwilę rano było słońce. Potem chmury. Ogólnie jednak dało by się pojeździć... gdyby mi się tylko chciało.
Kategoria Inne
DNPOND
-
DST
45.00km
-
Czas
02:12
-
VAVG
20.45km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start obsunięty na 6:11. Warunki dobre, sucho, nie jest chłodno, nie wieje.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji.
Udaje się nieco nadrobić i na mecie jestem równo o 7:00.
Przyjemny dojazd do pracy.
Powrót lekko zaginany i naciągany. Żeby rutynę przełamać.
Trasa przez górkę środulską, Plejadę, centrum Sosnowca, Milowice, Czeladź, Wojkowice i Strzyżowice. Niespecjalnie spiesznie choć tam, gdzie teren sprzyjał, to sobie nieco dokręcałem.
Warunki wciąż niezłe.
Przyjemny powrót z pracy.
Kategoria Praca
DNPD
-
DST
40.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
21.43km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Taki sobie rozruch ale że warunki niezłe, to start o 6:08 nie jest tragedią.
Na dworze nawet nie tak chłodno, raczej nie wieje, sucho.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Właściwie spokojnie. Jedynie na Legionów Polskich jakiś biały kombiak na opolskich blachach wyprzedzał mnie zdecydowanie za blisko. Poza tym spokojnie.
Na mecie równo o 7:00. Przyjemny dojazd do pracy.
W powrót udaje mi się zebrać całkiem sprawnie. Jedzie się też bardzo dobrze. Dzięki temu finisz jeszcze przed zachodem słońca.
Trasa bez kombinacji: Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Bez sensacji.
Warunki całkiem niezłe, jak na listopad. Nawet jakby odrobinę cieplej niż rano.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
40.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
20.87km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:08 więc zero marudzenia po drodze. Mimo iż przykładałem się do jazdy to jednak na mecie minimalna obsuwa. To już nie te warunki, kiedy mogę naginać. Nogi nie podają przy tych temperaturach, pobieranie powietrza też gorsze.
Pogoda taka, że chłodno. Chyba też trochę powietrze się ruszało bo czasami miałem wrażenie jakby jego napór był większy. Pochmurno. Na szczęście jezdnie suche.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Zupełnie bez sensacji.
Na mecie minuta obsuwy ale przynajmniej nie byłem zmarznięty. Przyjemny dojazd.
Trochę w pracy przymarudziłem i w powrót ruszam o pół godziny później. Murowany finisz w ciemnościach. A i start nie jest przy jakiejś powalającej jasności. Pochmurno, niezbyt radośnie. Minimalnie rusza się powietrze. Chłodna. Na szczęście sucho.
Trasa zwykła przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Właściwie bez sensacji prawie do końca. Dopiero na skrzyżowaniu 300m od domu jakiś geniusz zabrał się za zawracanie na środku. Przez chwilę miałem wrażenie, że mnie nie widzi.
Ogólnie kręcenie powrotne przyjemne.
Kategoria Praca
DNPND
-
DST
42.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
20.66km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Udało się pozbierać deczko sprawniej i wytaczam się o 6:05.
Warunki już okołozimowe. Na trawie szron. Mgły. Odczuwalnie zimno. Na szczęście jezdnie suche. Bez wiatru.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Zupełnie bez sensacji.
Na mecie z minutą zapasu. Również ze zmarzniętymi dłońmi. Trzeba będzie cieplejsze rękawiczki wdrożyć. Ehh... Jak ja nie lubię zimy...
Cały dzień ponuro, pod chmurami. Tak też i jest na powrocie aż do ciemności. Trochę też chyba ruszało się powietrze, bo czasem miałem wrażenie, że stawia opór w trakcje jazdy na północny wschód. Ale nieznacznie.
Trasa prawie zwykła przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Dopiero na mojej wiosce wygięcie od remizy do DINO i Lewiatana.
Zamknęli już przejazd nad przepustem na P4. Czyli zima idzie.
Na powrocie spokojnie. Znacznie mniej rowerzystów. Za to trochę piechoty na bieżniach.
Kategoria Praca






















