Praca
| Dystans całkowity: | 118361.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.33%) |
| Czas w ruchu: | 6224:04 |
| Średnia prędkość: | 19.02 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 3025 |
| Średnio na aktywność: | 39.14 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DNPND
-
DST
47.00km
-
Czas
02:20
-
VAVG
20.14km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Mniej więcej dobry rozruch i start o 6:03.
Termometr zeznał +8. Jest trochę chmur na niebie i górą musi dmuchać, bo się przesuwają z południowego zachodu, ale dołem jakoś podmuchów nie odczuwam. Jezdnie suche.
Trasa nieco naciągnięta przez Sarnów, Preczów, przejazd między Pogoriami, Łęknice, Reden, Mortimer i centrum Zagórza.
Wrażenie z jazdy jakby szło opornie. Na mecie 5 min. obsuwy. Wszystko przez to, że jeszcze ciągle funkcjonuję wg czasu letniego. Obudziłem się o 3:00 i próby dodrzemania do 4:00 bardziej zmęczyły niż przyczyniły się do wydłużenia wypoczynku.
Powrót przy nieubłaganie zachodzącym słoneczku i w lekkich podmuchach nieciepłego powietrza. Ale ogólnie warunki niezłe, jak na listopad.
Trasa naciągana i zaginana. Przez ścieżkę Blachnickiego na górkę środulską i dalej obok Plejady na Pogoń. Stamtąd do Czeladzi i Wojkowic. W Wojkowicach podjazd pod Skrzynówek i dalej do Strzyżowic. Wykończenie takie, że zajeżdżam pod dom z przeciwnej strony niż wyjeżdżałem.
Tempo bez ciśnienia. Gdzie noga chciała podawać, a teren pozwalał, to sobie dokręcałem. Na podjazdach be ciśnienia.
Finisz za ciemności i przy wschodzącym księżycu.
Kategoria Praca
DPDNZ
-
DST
41.00km
-
Czas
02:08
-
VAVG
19.22km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nawet dobrze szedł rozruch ale przy piątku nie bardzo mi się chciało robić większych objazdów i ze startem się nie spieszyłem. Ostatecznie wytaczam się o 6:05.
Na dworze przyjemniej niż wczoraj. Termometr zeznał +7. Nie ma mgieł. Chmury takie, że widać przez nie powoli jaśniejące niebo. Raczej bez podmuchów.
Trasa niespecjalnie wydumana. Przez Gródków kręcę do Będzina. Po zaliczeniu nerki toczę się kawałek wzdłuż Czarnej Przemszy i potem ścieżką małobądzką. Potem powtarzam wczorajsze zagięcia po Środuli i finisz ścieżką przy Blachnickiego.
Przyjemnie się jechało. Zupełnie bez ekscesów.
Na powrocie pochmurno, bezwietrznie i umiarkowanie niezimno. Jakoś brak chęci i do zaginania, i do naginania.
Kręcę przez Mortimer i Reden do przejazdu na Konopnickiej. Dalej przez Zieloną do Preczowa i przez Sarnów prosto do domu. Tu zostawiam plecak, biorę sakwy i robię rundę wyciągniętą koło remizy do wsiowego Lewiatana. Zjazd bez kluczenia i w nocnych warunkach.
Sam przelot sensacji.
Kategoria Praca
DPDNZ
-
DST
49.00km
-
Czas
02:26
-
VAVG
20.14km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pozbierałem się na tyle sprawnie, że wytaczam się o 5:47. Okazja do dołożenia kilku km na dojeździe.
Warunki chłodne. Termometr zeznał +1. Miejscami mgły. Raczej bez podmuchów. Jak na listopad, to całkiem dobre warunki. Przecież mógł już leżeć śnieg.
Trasa powyginana. Przez Strzyżowice do Wojkowic (w okolicach Skrzynówka kawałek ładnego, nowego asfaltu). Dalej ścieżką do Grodźca. Bokiem objeżdżam Dorotkę i ścieżką do Będzina. Przez Nerkę na ścieżkę małobądzką. Potem trochę kluczenia po Środuli żeby wbić się na ścieżkę przy Blachnickiego i zjazd do mety.
Trochę końcówki mi się przechłodziły ale poza tym, całkiem przyjemny dojazd. Na miejscu równo o 7:00.
Powrót niespecjalnie naciągany w warunkach tylko nieznacznie lepszych niż wczoraj. Mniej wiało.
Trasa przez Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Na wiosce wjazd do piekarni i prosto do domu. Zostawiam plecak, biorę sakwę i jeszcze wyciągnięty dojazd do wsiowego Lewiatana. Powrót już za ciemności.
Nawet przyjemnie się kręciło.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
46.00km
-
Czas
02:14
-
VAVG
20.60km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
W miarę dobry rozruch i start o 6:03.
Warunki przyjazne. Termometr zeznał +8. Bez podmuchów. Minimalne zamglenia.
Trasa przez Sarnów, Preczów, przejazd między Pogoriami, Łęknice, Reden, Aleję Róż, Mortimer i centrum Zagórza.
Nawet sprawnie. Bez ekscesów. Na mecie z zapasem 2 min.
Na powrocie słonecznie aż do zachodu ale też i nie za ciepło, lekki wiaterek.
Trasa pozaginana. Ścieżką Blachnickiego w stronę Plejady. Potem Pogoń i w stronę M1. Kładką na Syberkę i zjazd na Zamkowe. Dalej ścieżką do Grodźca i zjazd do Gródkowa. Finisz z zagięciem przez Strzyżowice.
Nawet przyjemnie się jechało. Jedynie szybko zapadające ciemności psują frajdę z jazdy.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
44.00km
-
Czas
02:11
-
VAVG
20.15km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zmiana czasu, jego mać.
Niby zebrałem się sprawnie i wystartowałem o 6:01 ale jakieś takie wrażenie, że coś jest nie tak pozostaje.
Termometr wskazał +4. Bez wiatru. Bez chmur.
Trasa nieco naciągnięta. Kręcę przez Sarnów i Preczów na bieżnię P4. Potem przejazd na P3 i przez Łęknice na Reden, Mortimer i do centrum Zagórza.
Przelot poszedł sprawnie jednak cały czas miałem wrażenie, że jedzie się opornie. Na mecie 5 min. obsuwy.
Na powrocie na tyle ciepło, że góra na krótko. Po kilku kilometrach założyłem jeszcze rękawiczki.
Trasa nieco gięta żeby nie plątać się w pobliżu cmentarzy. Ścieżką Blachnickiego kręcę w stronę górki środulskiej i dalej ku Plejadzie. Potem Fabryczna, przejazd przez tory i na ścieżkę przy Kościuszki, a potem 11-go Listopada. Za Lidlem przez rzekę i na Zamkowe. Ścieżką do Grodźca i potem zjazd do Gródkowa na ścieżkę przy "913". Mały pit stop w piekarni i zagięcie do domu przez Strzyżowice.
Finisz tuż przed zachodem słońca w narastającym chłodku.
Kategoria Praca
DPDZ
-
DST
46.00km
-
Czas
02:20
-
VAVG
19.71km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku niezbyt składny rozruch i start o 6:12.
Warunki podobne jak w dwa poprzednie dni: mglisto, bez wiatru. Termometr zeznał +6 ale odczuwalnie było raczej bliżej +10. Miejscami było nawet jeszcze cieplej.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Na mecie 3 min. po czasie.
Na powrocie dość przyjemnie choć jakby o nutę słabiej niż wczoraj, ale dalej słonecznie, lekki wiaterek.
Trasa niewydumana choć lekko wyciągnięta: Mortimer, Reden, Łęknice, Piekło, Preczów i Sarnów. Na wiosce wygięcie od remizy i zjazd do domu. Chwila na masaż futra u drapieżnika i potem naciągnięte przez Strzyżowice i koło remizy kółko do wsiowego Lewiatana po zaopatrzenie.
Bliżej zachodu słońca już czuć było, że nieco temperatura zasłabła.
Sporo dziś po drodze śmigało motocyklistów. Czyżby jakiś zlot w okolicy?
Kategoria Praca
DPS
-
DST
24.00km
-
Czas
01:26
-
VAVG
16.74km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przyzwoity rozruch kończę startem o 6:04.
Termometr zeznał +7. Jest trochę mgieł, ale już nie tak gęstych jak wczoraj. Raczej bez podmuchów.
Dziś trasa krótsza, przez Ksawerę i Mydlice. Tempo spokojniejsze bo dojazd na Mamucie, a w nim nie do końca sprawne hamulce i przednia przerzutka. Spróbuję jeszcze raz gdzieś do serwisu podjechać i zapytam czy go wezmą na remont.
Na mecie obsuwa na 1 min.
Przyjemne prawie lato na powrocie. Słoneczko. Niemal bez podmuchów. Ciepło.
Kręcę przez ścieżkę Blachnickiego, Środulę, Kombajnistów i Ludwik do centrum do Plastrów Miodu. Zostawiam Mamuta na wielonarządowy przeszczep w Bike Atelier. Reszta powrotu głównie zbiorkomem.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
40.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przyzwoity rozruch i start o 6:03.
Młgy. Miejscami pieruńsko gęste. Poza tym chłodniej niż wczoraj. Termometr zeznał +4. Bez podmuchów.
Trasa dojazdowa jak wczoraj. Dziś nieco szybciej bo bez balastu i z nowym oświetleniem na przód.
Na mecie minuta obsuwy.
Na powrocie całkiem przyjemnie. Prawie nie ma ruchu powietrza, słonecznie, temperatura taka, że mogę kurtę wsadzić do plecaka.
Trasa nieco dziś pokręcona. Najpierw przez Mortimer i Aleję Róż do parku Hallera. Potem przez centrum w stronę niedawno otwartego przejazdu pod torami przy dworcu kolejowym w Dąbrowie Górniczej. Jeszcze nie wszystko wykończone ale chyba niedługo będę tędy częściej jeździł.
Dalej przez Zieloną do Łagiszy. Objeżdżam elektrownię od północy żeby wypaść na mniej więcej równoległą do rozkopanej Odkrywkowej ul. Odrodzenia. Finisz wzdłuż "913" z postojem w Stokrotce i przy paczkomacie oraz zagięciem przez Strzyżowice. Ładna pogoda to skorzystałem z okazji dokręcenia kilku ekstra km-ów.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
49.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
02:43
-
VAVG
18.04km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś udało się pozbierać sprawniej i wytaczam się o 6:04.
Warunki przyjazne. Generalnie jest mokro. Jezdnie nie miały szans wyschnąć po nocnych opadach. Miejscami dość konkretne mgły. Poza tym odczuwalnie ciepło. Termometr zeznał +12. Raczej bez podmuchów.
Trasa dziś odmienna niż zwykle. Kręcę przez Sarnów, Preczów, Zieloną, Reden i Mortimer. Nawet nieźle się jechało. Na mecie obsuwa na 4 min. Może jakbym nie miał na bagażniku ekstra balastu, to bym był równo na 7:00. Z dodatkowym balastem trochę się krygowałem na odcinkach pokrytych mokrymi liśćmi i w zakrętach.
W ciągu dnia padało ale zdążyło się wypogodzić akurat na zaćmienie słońca. Generalnie było słonecznie, nieco wietrznie ale nawet przyjemnie.
Trasa powrotna naciągnięta i pokręcona. Najpierw przez ścieżkę Blachnickiego i Kombajnistów kręcę do Krzysia zostawić zdjęcia. Potem razem lecimy do centrum Sosnowca, gdzie się rozjeżdżamy. Przez czerwony szlak docieram do Milowic i stamtąd oklepaną trasą przez Czeladź i Wojkowice do domu.
Tempo miejscami niespieszne bo pod kołami mokre liście. Wolałem nie ćwiczyć refleksu. Na finiszu odbieram z paczkomatu nowe lampki na przód. W dobie oszczędzania na oświetleniu miejskim odkryłem, że jest sporo miejsc z chusteczkową widocznością, której nie polepsza zbytnio lampka na kasku. Jutro na dojeździe test nabytku za 50 zeta. Pytanie: czy taka wystarczy?
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
22.20km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch zacząłem znacznie wcześniej niż ostatnimi czasy a i tak wylot słaby - 6:12.
Termicznie nawet nieźle. Termometr zeznał prawie +10. Raczej bez podmuchów. Pochmurno więc też i ciemniej na całym dojeździe.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Bez ekscesów. Na mecie równo o 7:00.
Zdecydowanie muszę sobie kupić mocniejsze oświetlenie. Kryzysowe oszczędzanie na latarniach skutkuje tym, że w większej ilości miejsc czarno jak...
Na powrocie całkiem przyjemnie, jak na koniec października. Słoneczko, lekki wiaterek, temperatura taka, że w kurtce było momentami za ciepło.
Trasa bez szału: Mortimer, Reden, Zielona, Preczów i Sarnów. Na wiosce zwykłe wygięcie od remizy.
Po drodze całkiem sporo "szoszonów". I to na letniaka.
Kategoria Praca






















