limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:116465.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%)
Czas w ruchu:6128:54
Średnia prędkość:19.01 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2969
Średnio na aktywność:39.24 km i 2h 03m
Więcej statystyk

POND + hmm... "Masa Krytyczna" w Katowicach

  • DST 50.00km
  • Czas 03:05
  • VAVG 16.22km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 24 lutego 2012 | dodano: 24.02.2012

Dziś do pracy autobusem jako, że czekała tam na mnie Srebrna Strzała, którą zostawiłem wczoraj jadąc odebrać Nowego Rumaka.
Wstępnie umówiliśmy się we trzech (Damian, Tomek i ja) na wyjazd na Masę Krytyczną do Katowic.
Z Damianem spotkałem się na skrzyżowaniu na Mecu chwilę przed 16:30. Tomek miał nas gonić po drodze. Powolutku pokręciliśmy ścieżką w stronę Kukułek, dalej na Wawel i pod Dworzec PKP. Nie było tam jednak nikogo więc pojechaliśmy dalej przez Szopienice. Damian pokazał mi spokojniejszy kawałek drogi za Szopienicami.
Dojechaliśmy dość sporo przed czasem zastając na miejscu tylko jedną stałą bywalczynię Mas :-) W sumie zebrało nas się do startu 6 osób. Początek objazdu trochę z falstartem. Zadzwonił Tomek. Zatrzymałem się żeby odebrać. Ekipa poleciała dalej. Potem pogoniłem za kimś, kto nie jechał z Masą i chwilę szukałem reszty. W końcu zebraliśmy się znowu na Rynku (gdzie Tomek już czekał) i dalej bez sensacji dokonaliśmy objazdu. Trasa zupełnie nowa, jako że wybór prowadzącego był na zasadzie "kto prowadzi?" :-) Ale jechało się całkiem fajnie pomimo popadującego deszczyku. Objazd zajął nam około godzinki. Potem jeszcze pod teatrem chwila rozmowy, pożegnanie i ruszamy we trzech (Tomek, Damian i ja) w swoje strony. Przez Siemianowice Śląskie do Czeladzi. Tam na chwilę przystajemy, mała przerwa posiłkowo-dyskusyjna i w końcu się żegnamy. Chłopaki jadą do Sosnowca a ja przez Grodziec i Gródków do siebie.
"Masa Krytyczna" w cudzysłowie, bo do masy sporo brakowało. Fakt, że pogoda była mało zachęcająca ale nie aż tak tragiczna, by jednak nie pokusić się obecność.
A tak poza tym to fajnie się jeździło pomimo tych opadów, tej extremy w butach i nasiąkniętej kurtki. Dobrze było się znowu zobaczyć z Damianem i Tomkiem bo już padły deklaracje na kolejny wspólny wypad. Tak więc tylko teraz pozostaje przydybać pogodę w jakimś znośnym stanie i skrzyknąć ekipę na wypad. Kto wie? Może nawet jutro uda się popełnić jakiś wyjazd?


Kategoria Praca

DPSOD

  • DST 33.00km
  • Czas 01:53
  • VAVG 17.52km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 23 lutego 2012 | dodano: 23.02.2012

Rano standardowe 16km do pracy w niestandardowym wietrze. Niby miał być południowo-zachodni i zachodni a miałem wrażenie jakby był dokładnie ze wschodu. +2.


Ładne kolorki rano były więc cyknąłem foto na szybko (Elektrownia w Łagiszy).

Po pracy transportem publicznym udałem się do serwisu po odbiór Nowego Rumaka.
Z Będzina wróciłem do domu ale oczywiście nie najkrótszą trasą. Zahaczyłem o Grodziec, Wojkowice, Rogoźnik i Strzyżowice. Pochmurno, mokro, ulicami ciągle płyną strumienie.
Przyjdzie na nowo uczyć się mapy dziur.

Dzisiejsze kilometry do podziału na dwa rowerki ale jako że nie da się dwóch na wycieczkę wpisać to zapisuję całość na konto Srebrnej Strzały bo nią dziś zaczynałem.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 39.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 18.72km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 22 lutego 2012 | dodano: 22.02.2012

Pierwszy wyjazd w lutym.
Standardowe poranne 16km. "Zadziwiająco ciepło" - trudno mi się to pisze ale na tle niedawnych -20 to temperatura w okolicy zera tak właśnie się kwalifikuje.
Lekkie podmuchy. Miejscami przelotne opady śniegu. Na powitanie światła na krzyżowaniu z S1 między Gródkowem a Łagiszą wyłączone. Ale udało się sprawnie przeskoczyć bez stania. Jeszcze powrót w perspektywie i tak mnie korci, żeby coś więcej niż tylko powrót wykręcić.

Po pracy takie małe wałęsanie się po Dąbrowie Górniczej i Będzinie. Powrót przez Łagiszę i Sarnów. Względnie ciepło i bezwzględnie mokro.
Jutro odbieram w końcu z przeglądu Meridę. Odstawiłem ją przed mrozami i tak tam została do teraz.


Kategoria Praca

Piątek 13 czyli zwykłe DPOND w doborowym towarzystwie :-)

  • DST 59.00km
  • Czas 04:05
  • VAVG 14.45km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 13 stycznia 2012 | dodano: 13.01.2012

Dziś rano podróż do pracy to łatwizna w porównaniu z tym co się działo później. Standardowe 16km. Mokra jezdnia. Temperatura do przyjęcia. Wiatr może i był ale jakoś nie zwróciłem na niego uwagi.
Za to po pracy... Zanim wyjechałem to odbyło się kilka zadymek. Trochę tego co spadło stopniało (głównie na jezdniach), a trochę zostało.
Najpierw z pracy do PTTK-u w Sosnowcu na spotkanie z Marcinem. Kilka spraw do omówienia w związku z Klubem Rowerowym. Oczywiście jak zwykle tematów jest za dużo a czasu za mało. Marcinowy pojazd jeszcze ciągle uziemiony po WOŚP-owej Masie Krytycznej więc się w końcu żegnamy. On na busa, ja na Srebrnej Strzale wracam na Mec, na spotkanie z Tomkiem i Damianem.
Przyjechałem nieco przed czasem ale akurat było mi to na rękę bo potrzebowałem chwili na wdzianie jeszcze jednej warstwy wdzianka (przeciwwiatrowego) oraz wszamanie małego conieco żeby nie odpaść po drodze. W trakcie tejże czynności zjawia się Damian a przy jej końcu Tomek. Chwilę jeszcze rozmawiamy dając czas ewentyalnym spóźnialskim a potem ruszamy. Ostrożnie. To co spadło, potem stopniało w końcu zamarzło. Zrobiła się ładna szklaneczka w wielu miejscach podstępnie przysypana jeszcze białym maskowaniem.
Ścieżką rowerową z Mecu jedziemy pod Expo Silesia. Dalej chodnikami przez Dąbrowę Górniczą na Pogorię III. Tam na molo robimy kilka zdjęć (tych poniżej) i potem kółeczko dookoła P3 i dalej na Zieloną. Tam się żegnam z chłopakami i wracam do domu przez Preczów i Sarnów.
Średnia słabiutka ale wokół P3 jechaliśmy sobie spacerowo głównie dlatego by porozmawiać a pozostałą część drogi dlatego, że było ślisko. Po drodze też kilka razy sypnęło śniegiem. Generalnie jednak fajna jazda. Dochodzę do wniosku, że mój nałóg ma już chyba stadium nieuleczalne. Wnoszę to z tego, że jestem w stanie przemóc stręt do zimna by cieszyć się jazdą.






Nowy pojazd Tomka :-)


Kategoria Praca

Proza życia czyli DPZND

  • DST 35.00km
  • Czas 01:47
  • VAVG 19.63km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 12 stycznia 2012 | dodano: 12.01.2012

Rano 16km do pracy. Nieco mokro, właściwie bezwietrznie, dość ciepło.
Powrót z motywem zaoptarzeniowym przez Będzin, Łagiszę i Sarnów. Spory wiaterek. Miejscami jak zawracałem dokładnie naprzeciw podmuchom i pod górkę jednocześnie to niemal mnie w miejscu zatrzymywało. Zwłaszcza, że miałem dość wypakowane sakwy.
Generalnie jednak całkiem przyjemna jazda. Jeśli prognoza na jutro sprawdzi się, to będzie chyba trzeba znowu rowerek w domu zostawić. A szkoda by było, bo Tomek w końcu na koła stanął i rzucił propozycję pojeżdżenia jutro.
Dziś bez dodatkowych objazdów bo na 18:30 do dentysty jeszcze.


Kategoria Praca

DPSN

Środa, 11 stycznia 2012 | dodano: 11.01.2012

Rano standardowa 16 do pracy. Ciemno, bez opadów, +3.
Po południu przez Dąbrowę Górniczą do Będzina. Odstawiłem w końcu rowerek do przeglądu gwarancyjnego. Dzień rowerowo bez większych fanaberii czy niespodzianek.


Kategoria Praca, Serwis

DPOZND

  • DST 37.00km
  • Czas 01:50
  • VAVG 20.18km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 grudnia 2011 | dodano: 29.12.2011

Rano std 16km. Wiało dość mocno z południowego zachodu. Myślałem, że mi wiaterek pomoże w drodze ale nie bardzo mu to wyszło. Jeszcze jadąc na wschód to nie przeszkadzał ale przy zwrocie pyskiem na południe to się musiałem trochę naszarpać.
Po południu wiaterek zauważalnie zelżał. W planach było wzięcie zaopatrzenia w Kauflandzie w Będzinie więc tam też się udałem. Oczywiście nie najkrótszą drogą. Przez Dąbrowę Górniczą (Mydlice) do Będzina (przez Warpie).
Po załadowaniu sakw powrót też nienajkrótszą drogą przez Łagiszę i Sarnów.
Dziś kurs Srebrną Strzałą.

Legenda do tytułu wpisu (tego i innych) ;-)
D - punkt orientacyjny Dom
P - punkt orientacyjny Praca
O - objazdy (w sensie "mogłem jechać krótszą drogą ale po co?")
Z - zaopatrzenie (np. wkład do lodówki lub inne takie)
N - nocne tzn. grubo po zachodzie słońca; że teraz zima to dużo tego nocnego mykania


Kategoria Praca

DPOND

  • DST 58.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 03:19
  • VAVG 17.49km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 28 grudnia 2011 | dodano: 28.12.2011

Rano standardzik - 16km. Jak wyjeżdżałem to padało przez jakieś 2km. Reszta drogi znośna. Całkiem ciepło.
Powrót zrobiłem sobie kombinowany. Od PKM-u do Dąbrowy wertepami, potem na Pogorię III, wertepami obok Pogorii IV do Wojkowic Kościelnych, Przeczyce, Targoszyce, Sadowie, Nowa Wieś, Myszkowice, Siemonia, Dobieszowice, Rogoźnik, Strzyżowice.
Gdzieś tak koło Sadowia zaczęło wiać i ze 2-3km dalej wdziałem przeciwdeszczówkę bo się zaczęło robić nieciekawie termicznie. Tak poza tym to całkiem niezła pogoda do jazdy. Rower już tak ufajdany, że nikt by go chyba o "nowość" nie posądził na pierwszy rzut oka.


Kategoria Praca

Poza tym, że DPOND to jestem nałogowcem i prowodyrem :-p

  • DST 68.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 03:34
  • VAVG 19.07km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 27 grudnia 2011 | dodano: 27.12.2011

Nałogowcem bo pojawiły się u mnie typowe objawy odstawienia. Po 5 dniach niejeżdżenia zaczęły mnie napierniczać różne elementy konstrukcji nośnej. Ustały zaraz po porannych 16 km do pracy pomimo tego, że było ciemno, mokro i mgliście.
A prowodyrem jestem dlatego, że namawiam do nałogu innych. Po prawdzie, to dziś namawiani wcale nie bardzo musieli być proszeni bo wystarczyły dwa "esy" - jeden do Damiana (Doms), drugi do Marcina (jeszcze go nie ma na bike-u ale to tylko kwestia czasu, podejrzewam :-) ). Dałem im info, że do pracy rowerkiem przybyłem i propozycję, że może byśmy rundkę zrobili po południu. Obydwaj odpowiedzieli, że jasne. Ustaliliśmy miejsce i czas startu na centrum Zagórza o 16:00.
Spotkanie odbyło się jak planowaliśmy i od razu start. Najpierw trochę po Sosnowcu bo Marcin musiał tu i ówdzie podskoczyć a potem przez Będzin (wzdłuż Przemszy choć na śladzie z GPS-a tego nie ma bo się skubany już nie pierwszy raz wyłączył na jakimś wyboju) na Zieloną. Rundka dookoła Pogorii III, foto przy molo i przez centrum Dąbrowy powrót na Zagórze. Tam chwilę pogadaliśmy i w końcu rozjechaliśmy się do siebie. Mój powrót obok Makro, przez Będzin, Łagiszę i Sarnów.
Na starcie pogoda była całkiem do rzeczy i prognoza była pomyślna. Niestety nie sprawdziła się. Padać, nie padało ale wisząca w powietrzu mżawka w trakcie jazdy dawała efekt padającego deszczu. Nie przez cały czas ale wokół Pogorii na pewno.
Potem jeszcze przy powrocie odczułem ją w Będzinie i Łagiszy a od Sarnowa to już na pewno nie była mżawka choć jeszcze nie deszcz. Jednak mimo tej pogody jechało się bardzo fajnie. Zwłaszcza ten kawałek z Damianem i Marcinem bo były okazje pogadać. Dzięki chłopaki za wspólną jazdę. Kto by pomyślał, że jeszcze uda się coś pod koniec roku uskutecznić. Nie wiem czy będę mógł na Masę do Katowic się wybrać ale gdybym miał wtedy wolny czas, to będę do Was pisał albo dzwonił.

Dwa foto po rundce wokół P III.




I ślad nieco niekompletny :-/


I jeszcze zapomniało mi się dopisać. Jazda była bardzo ciekawa z wielu powodów. M. in. były okazje potrenować singielki po ciemku. Były okazje "podriftować" (tak się to mówi/pisze?) na miękkim błotku na wałach Czarnej Przemszy w drodze na Zieloną. Były też mokre liście po drodze ale krótko więc tu akurat wiele nie dało się nawywijać. Za to była okazja falangą objechać P III - aktywność piechoty niemal zerowa a ta niezerowa wykonywała taktyczne odwroty na pozycje obserwacyjne na poboczu. W ogóle jazda była faaaajna :-]


Kategoria Praca

No i w końcu się stało :-/

  • DST 40.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:33
  • VAVG 15.69km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 21 grudnia 2011 | dodano: 21.12.2011

Rano sobie kulturalnie pokręciłem standardowe 16km do pracy. -7. Sucho. Już chmury wisiały.
W ciągu dnia od strony kosmosu poleciało białe gówno. I leciało aż do domu nie zajechałem.
Zabrałem ze sobą drugą sakwę z zamiarem wypełnienia obu w Lidlu w Będzinie. Tam też się skierowałem ale oczywiście nie najkrótszą drogą. Właściwie, to wybrałem nawet dość objazdową ale miałem w tym ukryty cel. Chciałem uniknąć asfaltów, które zostały już w wielu miejscach posypane solą, która w połęczeniu z tym co spadało, zamieniła się w breję lub ciecz o konsystencji wody.
Poleciałem terenem od PKM-u do Dąbrowy. Potem przez centrum do dworca i dalej w stronę oczyszczalni. Wzdłuż torów na Ksawerę i asfaltem w stronę Czarnej Przemszy. Tam wbijam na ścieżkę rowerową (choć kusiło mnie pojechać prosto do domu) wzdłuż rzeki i dojeżdżam do nerki (ronda) w Będzinie. Pod Al. Kołłątaja na drugą stronę i bokiem do Lidla.
Wypełniwszy sakwy ruszyłem do domu. Tym razem asfaltami przez Łagiszę i Sarnów. Od Sarnowa droga już była biała. I na dodatek ten biały badziew leciał mi razem z wiatrem prosto w twarz :-/
Wygląda na to, że dzisiaj kończy się moje regularne jeżdżenie w tym roku :-/ Szkoda mi rowerka (i nowego, i starego) narażać na to co na drodze leży. Teraz przyjdzie czatować na suche, czarne drogi.


Kategoria Praca