limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPD

  • DST 34.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:31
  • VAVG 22.42km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 23 maja 2012 | dodano: 23.05.2012

Rano +15 na termometrze. Wyjechałem spóźniony więc gonitwa. Po drodze policja czatowała na tych co się im spieszy. Dojechane o czasie czyli ok.

Po pracy bez objazdów. Terenem do centrum Dąbrowy Górniczej, dalej na Zieloną, za Czarną Przemszę, za torami w lewo w las i wertepkami do Sarnowa. Z Sarnowa asfaltem prosto do domu.
Wiało. Miejscami nawet zauważalnie ale wietrzyk ciepły i nie przeszkadzał. Jechało się rewelacyjnie.


Kategoria Praca

DP PTTK OD

  • DST 67.00km
  • Teren 35.00km
  • Czas 03:45
  • VAVG 17.87km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 22 maja 2012 | dodano: 22.05.2012

Standardzik dopracowy: 16km. +16 na termometrze przy starcie. Normalnie bajka.
I jeszcze do tego wyjechałem 6:05 czyli duuuużo zapasu więc kręcenie spokojne i bez naginania.

Po pracy wertepkami na Dańdówkę i asfaltami do PTTK. Tam zostawiłem zdjęcia w niedzielnego objazdu i spotkałem Marcina. Razem wyszliśmy i na objazd.
Najpierw na Stawiki i potem wertepkami do Czeladzi. Różne zakosy po Czeladzi (działki i garaże), Grodźcu, Wojkowicach, Rogoźniku, Górze Siewierskiej, Psarach, Gródkowie. Przeciągnąłem Marcina po moich okolicach. Jak te miejsca ocenia (albo i nie) to u niego na wpisie znajdziecie :-)
Pogoda rewelacyjna. Wiejący wiaterek, pomimo tego, że wcale nie słaby, ani trochę nie uprzykrzał jazdy. Czasem nawet pomagał.
A robota odłogiem leży. Jak tak dalej pójdzie, to chyba sobie ją na zimę zostawię.


Kategoria Praca

DP PTTK (z pocałowanem klamki) OD

Poniedziałek, 21 maja 2012 | dodano: 21.05.2012

Start o 06:15. Trzeba było trochę podgonić. W Będzinie pod Lidlem byłem ze średnią 28km/h i już o czasie więc mogłem sobie lajtowo pokręcić dalej. Na starcie +10. Fajnie, jak można rano w krótkich gaciach pojechać.

Po pracy pomyknąłem do PTTK. Jak ktoś nie ma w głowie, to ma w nogach i coś chyba w tym powiedzeniu jest. Bo. W poniedziałek PTTK jest zamknięty. Pewnie kiedyś nawet wywieszkę na drzwiach czytałem niestety moja doskonale krótkotrwała pamięć zadziałała idealnie i informacji nie przyswoiła. Pocałowawszy klamkę zwinąłem się od razu. Przez Stawiki pojechałem terenem pod halę sportową na Milowicach i dalej wertepkami do Czeladzi. Trochę pozawijałem tu i tam by w końcu wbić na drogę do Wojkowic i już prosto do domu poleciałem.
Pogoda mniodzio. Trochę wieje ale przy tej temperaturze to nawet nie taki głupi pomysł.


Kategoria Praca

DP PTTK OD

Piątek, 18 maja 2012 | dodano: 18.05.2012

Standardzik poranny z obsuwą czasową :-/ +2. Jak nie urok to sraczka. Raz wieje, raz zimno. Może słoneczko zdąży podgrzać atmosferę do popołudnia...

Po pracy pojechałem na spotkanie Marcina i Jego Taty do centrum Zagórza. Całkiem przyjemnie w słoneczku. We trzech pojechaliśmy do PTTK na comiesięczne spotkanie klubu. Sprawy różne na tapecie. M. in. ustaliliśmy z przedstawicielem GHOSTBIKERSÓW detale wyjazdu na 26 maja do Siewierza oraz naszego wyjazdu w Czerwcu do Ogrodzieńca - wzajemny współudział w tych imprezach - a także zarysy kilku innych wspólnych wyjazdów. Na tapecie był też temat szczegółów wyprawy nad morze i kwestia rezerwacji noclegów na trasie. Dodatkowo podrążyliśmy sprawę Logo klubu niestety temat z kategorii takich, co to się nie chcą dać załatwić. Wygląda na to, że zostanie na razie to co jest na stronie CYKLOZY na googlach.
Prezes Klubu CYKLOZA wręczył przedstawicielowi Będzińskiego Klubu Rowerowego GHOSTBIKERS symboliczny dowód podziękowania za pomoc przy organizacji przejazdu grupy rowerowej w trakcie V Zlotu Śląskich Oddziałów PTTK.

Po zakończeniu spotkania klubowego razem z Marcinem i Jego Tatą pojechaliśmy na Stawiki i dalej do Czeladzi. Marcin zaciągnął nas najpierw jakieś kamieniste coś, bo nie wiem czy to ścieżka była, a potem w jakieś zryte quadami wertepy. Pokręciliśmy się to tu to tam i w końcu dojechaliśmy do Czeladzi. Tam z kolei ja pociągnąłem naszą trójkę w inne wertepki i tak wylądowaliśmy obok cmentarza w Czeladzi (tego niedaleko szpitala). Potem pojechaliśmy do Wojkowic i Marcin z Jego Tatą odprowadzili mnie do domu. Oni jeszcze pojechali na Pogorię i pewnie dalej do domu. Przy zachodzie słońca temperatura już był nieciekawa a wiaterek chłodny. Słoneczko jeszcze nie podgrzało atmosfery dostatecznie.


Kategoria Praca

DP(z_wiatrem)SOD(pod_wiatr_ale_obleci)

  • DST 40.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 17 maja 2012 | dodano: 17.05.2012

Standardzik poranny: 16km. Budzę się na wycie komórki: 4:00. Uciszam zmorę i przewracam się na drugi bok na 5 min. Odmykam oko 5:51. Jestem z czasem w głębokiej dupie. Za to wyspany :-) Przygotowania przedstartowe przepuszczone przez ZIP-a ale i tak wyjazd spóźniony o jakieś 20 min. Wypadam na dwór a tam zimno i wieje. Ale za to jak wieje! Wieje w TE STRONĘ co CZEBA :-) Dlatego też i czas dojazdu taki fajny wyszedł.

Po pracy przez Dąbrowę Górniczą do Będzina. Najpierw do Kaufa po "czteropak" Heinekena. Potem do serwisu odebrać zadnie koło od Meridy. Potem do kolegi z pracy, który był sobie w długi weekend połamał kostkę, w odwiedziny. Wszamaliśmy pizzę, obaliliśmy po browarku, wymieniliśmy nieco opinii na tematy różne. Potem powrót do domu przez Łagiszę i Sarnów. Wiatr dalej wiał, choć już nie tak, jakby kogoś powiesili. Ciągle jeszcze zimny. Jechało się jednak nienajgorzej.


Kategoria Praca

DPOZD

  • DST 37.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 17.76km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 16 maja 2012 | dodano: 16.05.2012

Standardzik do pracy: 16km. Tym razem z przystankiem przy innym sklepie ale też po drodze. +7. Szału nie ma ale jedzie się nieźle. Jak się temperatura podniesie o jakieś 5 stopni to pewnie bez problemu zmieszczę się w czasie poniżej 40 min. z dojazdem.

Rano albo wiatru nie było, albo wiał akurat w tym kierunku co trzeba bo na niego nie zwróciłem uwagi. Za to po pracy nie dało się go zignorować. Może nie za mocny ale za to zimny. Jakoś nie nastrajał do większych objazdów. Powrót wertepkami pod Plac Papieski, dalej w stronę Plejady, przez przejazd kolejowy obok Chemicznej, na ścieżkę przy cmentarzu. Potem przeskok na ścieżkę wzdłuż Czarnej Przemszy i wjazd do Lidla czyli zaopatrzenie vol. 2. Tym razem sakwy nieco lżejsze. Powrót przez Zamkowe, Grodziec, Gródków. Zdecydowałem się wdrapać pod górkę w Grodźcu bo alternatywa była taka, że wiatr na otwartych polach od świateł w Gródkowie aż do skrzyżowania na Grodziec. Tak to mnie trochę Dorotka zasłoniła i przy okazji fajny zjazd napędzany masą bagażu :-] A co! Trzeba z tych rutynowych dojazdów wycisnąć nieco przyjemności.


Kategoria Praca

DPOZD

  • DST 39.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 19.50km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 15 maja 2012 | dodano: 15.05.2012

Standardzik dopracowy: 16km. +7. Cosik jakby zawiewało chłodem ale jechało się całkiem nieźle. Wyjechane niemal punktualnie. Dojechane 5 min. przed czasem. W sumie ok.

Po pracy, ze względu tegoż, że jak się lodówkę otwarło to echo odpowiadało, musiałem zrobić kurs zaopatrzeniowy. Tak więc kurs na Kaufland w Będzinie oczywiście nienajkrótszą drogą. Przez centrum Dąbrowy Górniczej, obok oczyszczalni ścieków, wzdłuż torów do przejazdu na Ksawerze, dalej w stronę Czarnej Przemszy i kawałek wałem. Potem na mostek w stronę Teatru Dzieci Zagłębia i do sklepu. Po zapakowaniu towaru statecznie, przez Łagiszę i Sarnów, do domu.


Kategoria Praca

DPDSOD

  • DST 60.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:55
  • VAVG 20.57km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 14 maja 2012 | dodano: 14.05.2012

Poranny standardzik: 16km. +6. Całkiem przyjemnie. +2 do irytacji. Jeden to przez jakiegoś "księcia" w beemce kombi (srebrnej) na skrzyżowaniu koło stadionu w Będzinie. Drugi przez "piechociarkę" za dworcem autobusowym na Kościuszki. Stała przy krawężniku i stała aż się zdecydowała wleźć na asfalt jak miałem do niej ze 3m. I to jeszcze z 10m od pasów. Jakbym tak ją zdzielił przez ten głupi łeb... tyle, że pewnie i tak by jej to niczego nie nauczyło. Może reszta dnia będzie mniej irytująca.

Po pracy szybki powrót do domu przez centrum Dąbrowy Górniczej, Zieloną, Preczów i Sarnów. W mojej wiosce kolejne +1 do irytacji, +100 do niewidzialności z kamizelki odblaskowej i +1000 dla takiej jednej do ślepoty.
W domu wymontowanie koła z Meridy, symboliczne obtarcie większych syfów i montaż na Srebrnej Strzale w celu transportowym.

Taki, o:



A kołu stało się to, o:



Niespiesznie ale też i bez marudzenia do serwisu. Kółko do odbioru w czwartek. Że pod ręką jest do dyspozycji Srebrna Strzała to nie mam jakoś ciśnień żeby było "na wczoraj".
Po serwisie pomyknąłem sobie przez Syberkę, M1, Czeladź, Wojkowice i Strzyżowice do domu. I tak "się ukręcił" dzisiejszy kilometrarz.
Po południu jakby wietrzniej i nie za ciepło ale jeździło mi się dziś zadziwiająco dobrze.

I jeszcze się mi przypomniało, że na przodzie w Meridzie ujawnił się kapeć :-/ Ale już dziś tego nie ruszam. Tak ku tej okazji wziąłem sobie 2 nowe dętki "na zaś".


Kategoria Praca, Serwis

DPOD

  • DST 54.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:34
  • VAVG 21.04km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 11 maja 2012 | dodano: 11.05.2012

Poranny standardzik: 16km. +12. Niepotrzebnie bluzę z długim rękawem wdziałem bo na półmetku już dużo za ciepło mi było. Dziś kurs Srebrną Strzałą. Kółko z Meridy jutro do serwisu. A dziś się zobaczy. Może Masa w Zabrzu? W każdym razie trzeba piątek wyżyłować do maximum. Od jutra pogoda ma się rozsypać :-/

W pracy dopadł mnie jakiś dół nierowerowy i stwierdziłem, że odpuszczam zabrzańską Masę i wracam do domu. Pojechałem w stronę parku na Kazimierzu, dalej do centrum Dąbrowy Górniczej, obok mola na P3, dalej do przystani, przeskoczyłem na P4 i asfaltową ścieżką do Wojkowic Kościelnych. Tak po lekku miałem sobie jechać ale jak wyszedłem na prostą za Mariankami tak mi się "ścigacz" włączył i zacząłem stopniowo dokręcać tempo. Pod koniec już całkiem nieźle się pomykało. Nie wiem ile, bo GPS w trójkącie od czasu, kiedy urwał się zaczep ale tak pod 30 pewnie było. Dalej pojechałem na Marcinków. Tam na szuterek i w stronę Toporowic. Dalej przez Dąbie (skrzyżowanie już posprzątane po wczorajszym "bęcku"), Goląszę Dolną. Wbijam w teren i przebijam się do Psar. Tam asfaltem do domu z przystankiem przy sklepie.
Fajna pogoda do jazdy choć zauważalnie mocniej wieje. Aż trudno uwierzyć, że pogoda ma się tak bardzo rozlecieć.


Kategoria Praca

DPOD czyli sielanka, jebudu, bum i do serwisu

  • DST 71.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 03:39
  • VAVG 19.45km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 10 maja 2012 | dodano: 10.05.2012

Rano standardzikiem 16km. Cieplutko. Wyjechałem 6:15 i trzeba było 5 minut na trasie odrobić. Udało się nawet 7 min. odrobić :-)

Po pracy plana miałem takiego, że sobie wzdłuż P4 pojadę do Wojkowic Kościelnych, potem wbiję na szuterek do Siewierza. Dalej pomknę lasami na Zendek, myknę przez Świerklaniec i nazad do domu. Do Siewierze plan szedł gładziutko. Wypadłem z szuterku, minąłem stawy, skręciłem na centrum a potem coś mnie podkusiło i odbiłem w prawo i zaraz w lewo i wylądowałem na jakichś łąkach. Coś tam po tych łąkach jechało więc ja rowerem nie dam rady? No i się zacząłem tam turlać spacerowo. Po drodze okazało się, że miejscami jest grząsko, pod kołami cosik mlaska. W końcu się ślad urwał. Nie pozostało nic innego jak "na krechę" drzeć przed siebie. Dopadłem jakiejś wyjeżdżonej polno-leśnej dróżki, która znowu się skończyła w polu. Off-road po raz drugi i trafiam do lasu gdzie coś bardziej widać jak droga. Tyle, że bagienko. Ze 3-4x trzeba zsiąść bo rozlane na całej szerokości i diabli wiedzą jak głębokie. W końcu docieram do takiego miejsca, gdzie widać cywilizację czyli dwa samochody. Jak takie wjechały to jestem w domu. Jadę sobie już ładnie utrzymaną drogą i nagle coś mi tam z tyłu strzeliło. Pomyślałem, że kamień (bo to nie pierwszy dziś) i jadę dalej. Ale dupą coś tak dziwnie rzuca. Zatrzymuję się, kręcę zadnim kółkiem i faktycznie coś krzywo chodzi. Przyglądam się uważniej a tam zonk. Pękła szprycha. Plan poszedł w pi...gułę. Grzecznie asfalcikami do centrum Siewierza. Tam chwila oddechu, wszamanie drożdżówki i potem już asfaltami prosto do domu przez Boguchwałowice, Przeczyce, Toporowice, Dąbie, Goląszę i Strzyżowice. W Dąbiu na środku skrzyżowania dwa autka bęcnięte. Jeden pewnie myślał, że zdąży a drugi pewnie myślał, że tamten nie będzie próbował. Obaj się pomylili.
Jutro do pracy Srebrną Strzałą a kółko do serwisu :-/




Sielanka. Już po przeprawach terenowych ale jeszcze ze sprawnym kółkiem.


Paręset metrów od "sielanki".


Podobno Carmageddon mają wznowić. Ci już pewnie zaczęli treningi przed premierą.


Kategoria Praca