limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:116396.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%)
Czas w ruchu:6125:33
Średnia prędkość:19.00 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2967
Średnio na aktywność:39.24 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPD

  • DST 33.00km
  • Czas 01:20
  • VAVG 24.75km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 28 kwietnia 2015 | dodano: 28.04.2015

+8. Trochę wysokich chmur przez które prześwituje słońce. Wiaterek nierejestrowalny. Start 6:11. Jedzie się bardzo dobrze. Jak często ostatnio foto hotelu. Na Zagórzu roboty przy rondzie w toku. Na mecie z zapasem 5 min. Przyjemny dojazd do pracy. Ciągle mam nadzieję, że prognozowane na popołudnie deszcze, to żart meteorologów.

Prognozy zapowiadały, że na powrocie z pracy będę miał do czynienia z jakimś burzowym armageddonem. Skończyło się na drobnym deszczyku. Jednak liczyłem się z możliwością, że poleje i dziś powrót maksymalnie krótko. Przez Mec i Środulę do Starego Będzina. Potem ścieżką do nerki i przez Zamkowe do lasku grodzieckiego skąd na światła na "86". Tu wyprzedza mnie jakiś wał szarym kombi. Leciał zdrowo powyżej 80km/h i jeszcze wyleciał na czerwonym w stronę Częstochowy. Przy tym wszystkim przeleciał mi dużo za blisko kierownicy. Potem jeszcze na odcinku do szkoły w Gródkowie kilku innych furiatów też wyprzedzało zdecydowanie za blisko przy prędkości, którą jechali. Dlatego nie lubię tędy wracać bo o tej godzinie świrów tu nie brakuje. Od świateł już prosto przez Gródków do domu. Mniej więcej w lasku zaczęło delikatnie kropić. Potem ciut przyspieszyło ale do poziomu wciąż niegroźnego i tak było już do finiszu. Na finiszu też gps zrobił "-1" :-/ Po lądowaniu, skoro rowerek już i tak był mokry, to mu zrobiłem jeszcze szybkie mycie i smarowanie amorów. Łańcuch jutro przed startem, jak przeschnie.


Kategoria Praca, GPS-

DPSD

  • DST 38.00km
  • Czas 01:53
  • VAVG 20.18km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 27 kwietnia 2015 | dodano: 27.04.2015

+7 na starcie. Do kompletu trochę zanikających mgieł i ładnie operujące słoneczko. Strój na dziś już lżejszy: bandanka, krótkie rękawiczki, krótkie spodenki. Jedynie na klatę kurtka. Trochę miejscami było czuć chłód ale nie przeszkadzało to w kręceniu. Start 6:11 więc nie miałem powodu do pośpiechu. Po drodze kolejne foto hotelu. Dalej kombinuję nad jakimś zgrabnym przejazdem przez osiedle na odcinku od Lidla do ul. Szymanowskiego bez pokonywania tego siodełka terenowego albo przynajmniej w jego płytszym miejscu. Chwilowo bez sukcesu. Na mecie z zapasem 4 min.

Po pracy przyjemne lato. Ruszam wertepkami w stronę Dąbrowy Górniczej. Tor kolejowy, który po drodze przekraczam, chyba jednak nie zostanie zlikwidowany. Jeszcze niedawno części szyn nie było. Dziś powróciły. Szkoda bo płynniej by się jechało ten kawałek. Potem ściana płaczu i zakosami przez Dąbrowę w stronę Koszelewa. Po drodze zaliczam pierwszą na Rzeźniku glebkę. Trochę przeszarżowałem. Wchodząc w ciasny skręt z chodnika na trawę za bardzo się złożyłem i uciekło spode mnie przednie koło. Wszystko jednak skończyło się bez strat miękkim lądowaniem na plecaku. Zbieram się natychmiast i jadę dalej do serwisu. Haki nie dojechały. Kapany smar też. Się w końcu zdenerwuję i wybiorę do konkurencji jak do czwartku nie dotrą. Nic nie załatwiwszy przez Zamkowe i lasek grodziecki kręcę terenem pod restaurację w Gródkowie i dalej w stronę lasu gródkowskiego. Przy szkole kieruję się na szlak rowerowy i dalej w stronę ul. Szkolnej w Psarach, którą to dociągam do mojej ulicy i do domu. Bardzo przyjemnie się kręciło powrót. Aż nie chce mi się wierzyć, że jutro ma się pogoda rozjechać.


Kategoria Praca

DP Kraków

  • DST 100.00km
  • Czas 04:49
  • VAVG 20.76km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 24 kwietnia 2015 | dodano: 24.04.2015

+6 na termometrze czyli można ubrać się lżej. Jeśli prognozy się sprawdzą to po południu będzie lato :-) Martwią tylko te radiowe teksty, że "może padać". Nie wiem jak z wiaterkiem ale na pewno nie przeszkadzał. W ogóle jechało mi się dziś zadziwiająco dobrze. Może to te +5 stopni więcej? Start 6:11. Kręcę ze sporym zapasem mocy. Przejazd generalnie spokojny. GPS pracuje prawidłowo. Na wszelki wypadek zabrałem jednak drugą kartę z kopią mapy żeby w razie wpadki podmienić. Tradycyjnie foto hotelu. Na miejscu z zapasem minuty.

Po pracy ruszam na spotkanie pod fontannę przy siedzibie PTTK w Sosnowcu. Zbieramy się tam na wyjazd do Krakowa. Na miejscu zastaję już dwie sztuki ze składu. Ostatecznie jest nas 8 osób. Robimy tradycyjne "liczenie zwłok" i Prezes zaczyna prowadzić. Turlamy się do Mysłowic, gdzie na BP mamy spotkać się z Tomkiem. Już czeka. Powitanie i dalej w drogę. Droga generalnie mało ciekawa bo asfaltami w stronę Imielina i potem odbicie na drogę krajową 780. W okolicach Żarek dopada nas deszcz. Przystajemy na stacji benzynowej w oczekiwaniu aż kropelki znikną. Ruszamy, kiedy wydaje nam się, że przestało padać. Od razu znów wpadamy pod chmurę i kawałek próbujemy jechać jednak nie w końcu się poddajemy i każdy chowa się gdzie może: na przystanku, pod daszkiem kiosku. Zupełnie jak rok wcześniej. W międzyczasie Tomek dzwoni do Moniki i uzyskuje info, że w Krakowie sucho jak na pustyni. Czyli tylko my mamy pecha. Kiedy zaczyna robić się ciemno wjeżdżamy już w strefę, gdzie faktycznie było sucho i jest też o wiele cieplej. Po drodze zakupy na grilla i przeskakujemy autostradę robiąc nieco dalej zwrot w stronę Fortu 39 "Olszanica". Przed samym fortem nieco problemów ze znalezieniem wjazdu bo gps wepchnął mnie w równoległą uliczkę. W końcu jednak trafiamy gdzie trzeba. Rumaki parkują w stajni a my witamy się z częścią ekipy, która wyruszała na raty wcześniej. Potem już tylko ognisko do późnej nocy. Generalnie bardzo pozytywnie wyeksploatowany dzień.

Link do pełnej galerii


"Liczenie zwłok". Tym razem na wesoło za sprawą Loży Szyderców. W ich towarzystwie nie da się inaczej :-)


Zgarniamy Tomka.


Czekamy na stacji. Niby ładne słoneczko...


... ale dalej jest mało optymistycznie.


Droga fajna, sporo przez lasy, ale bardzo ruchliwa. Na szczęście TIR-ów było już niewiele.


Zdjęć z dziś niewiele bo na początku było mokro, a potem ciemno. Mój dzisiejszy wynik za dzień.


Kategoria Praca

DPSDZ

  • DST 41.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 01:55
  • VAVG 21.39km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 23 kwietnia 2015 | dodano: 23.04.2015

+2 i ładne słoneczko. Jednak w trakcie jazdy trafiam na strefy z bardzo zimnym powietrzem. Przy gruncie widać tam nawet oszronioną trawę a z ust bucha para. Start dziś obsunięty - 6:20. Garmin ześwirował :-( Ładuje się do 26% i wyłącza. Kilka razy próbowałem go włączyć i efekt ten sam. Akumulatory naładowane. Startuję w końcu bez pomiaru prędkości i czasu więc nie ociągam się i kręcę żwawo aczkolwiek jeszcze z zapasem mocy. Czas sprawdzam dopiero po sfoceniu hotelu stojąc na światłach na Alei Róż. 9 min. do 7:00. Będę po czasie. Potem jeszcze chwila postoju na światłach na Mortimerze. Dalej już bez przerywników. Udaje się dociągnąć na metę ze stratą 120s. Mogło być gorzej. Ze wstępnych testów wyszło, że Garmin ma problem z kartą microSD. Pytanie tylko czy z tą konkretną czy padł czytnik. Testy w toku.

W pracy na szybko udaje mi się odkryć, że Garmin bez karty działa. Ma to jednak taki minus, że nie mam w gps-ie mapy bo ta znajduje się na karcie. Również nie mają gdzie się zapisywać pliki ze śladami. Zostaje tylko to co w pamięci a wydobywanie tego jest trochę bardziej pracochłonne niż odczyt z karty. Niestety zastępczej karty 16GB nie widzi a nie miałem innej 4GB lub mniejszej do testów więc wszystko pozostaje odłożyć na wieczór, jak będę już w domu. Po pracy cieplutko. Bluza polarowa ląduje w plecaku a kurtka zwinięta zostaje przytroczona pod nim. Terenem gnam do Dąbrowy Górniczej pod ścianę płaczu. Potem w stronę ul. Robotniczej i dalej na terenowy odcinek wzdłuż torów do Ksawery. Tu kawałek asfaltem do ścieżki na wałach Czarnej Przemszy, którą opuszczam jadąc w stronę Teatru Dzieci Zagłębia i dalej do serwisu. Haki nie dotarły. Kapany smar też. Haki może będą jutro ale mnie to już nic nie da. Pozostaje liczyć tylko na to, że nie stanie się nic takiego, żebym żałował ich braku ;-) Z serwisu przez os. Zamkowe jadę w stronę lasku grodzieckiego. Zryta jakiś czas temu ścieżka na dawnym torowisku linii tramwajowej "25" powoli wraca do poprzedniego wyglądu ale jeszcze przejezdna nie jest. W lasku grodzieckim odbijam za szlakiem czerwonym w stronę Dorotki i wertepkami zjeżdżam pod restaurację "Pod Lwem", gdzie przeskakuję na drugą stronę "913" i dociągam do lasu. Tu porzucam szlak i wzdłuż lasu jadę pod szkołę w Gródkowie. Po drodze odkrywam, że była wycinka drzew. Ciekawe czy będą nowe nasadzenia czy też teren pójdzie pod zabudowę? Koło szkoły wbijam na "913" i jadę nią już do domu. Tu smarowanie amorów i łańcucha i Rzeźnik parkuje w garażu. Błękitny dostaje sakw i ruszamy w stronę wsiowego Lewiatana. Nim tam jednak docieram robię testy gps-a na pracę bez mapy w kwestii śladów. Nawigowanie bez mapy nie działa bo nie ma po czym nawigować. Ale ślady się zapisują a jak się jedzie po nich to położenie jest pokazane dość dokładnie czyli przynajmniej da się wrócić.
Dalsze zmagania z GPS-em wskazują na to, że jest szansa na powrót do działania jak wcześniej. Mam podejrzenia, że mógł się rozjechać plik mapy i przy jego odczycie Garmin wylatywał bo skopiowanie katalogu z mapą na nową kartę wywołuje taki sam efekt podczas gdy na tej karcie próba otwarcia starszej wersji mapy dała komunikat, że nie da się mapy aktywować czyli się uruchomił. Niestety pojawia się kolejny problem, tym razem ze strony netbooka z Windą. Nieuruchamiany od dawna zapluł się o aktualizacje, które ciągną się w nieskończoność stopując prace nad testami Garmina. Strasznie zły moment na awarię sobie wybrał. Jutro wyjazd do Krakowa.

Po wgraniu "na czysto" mapy do gps-a wygląda na to, że działa. Po weekendzie sprawdzę jeszcze czy będzie ok jak wgram na poprzednią kartę microSD. Wszystko wskazuje na to, że rozleciał się plik z mapą. Być może to była też przyczyna przypadkowych wyłączeń urządzenia. Jutro się okaże w locie jak jest.


Kategoria GPS-, Praca

DPOD

  • DST 74.00km
  • Teren 23.00km
  • Czas 03:34
  • VAVG 20.75km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 22 kwietnia 2015 | dodano: 22.04.2015

+1. Ładne słoneczko. Wiaterek niezauważalny choć w trakcie jazdy powietrze szumi w uszach. Ale to tak zawsze. Start 6:12. Kręci się bardzo dobrze. Na Zielonej z daleka widzę błyskającego pomarańczowego koguta. Jak wjeżdżam na most na Czarnej Przemszy to widzę koparko-ładowarkę i po kilka samochodów stojących w obie strony więc skręcam na ścieżkę rowerową i przez park dojeżdżam do ronda na Zielonej. Potem foto hotelu - znowu mu się kapinkę urosło. Kolejne pomarańczowe koguty widzę spod DorJan-a. Na zjeździe do Biedronki wbijam na chodnik i przy budowie ronda robię kilka foto na szybko. Potem podejmuję kolejną próbę wynalezienia objazdu do ul. Szymanowskiego przez osiedle. Jeszcze trochę muszę się tam pokręcić by zoptymalizować ten odcinek. Na miejscu z zapasem kilku minut.

Po pracy prawie letnia pogoda. Ruszam terenem do Dąbrowy Górniczej. Potem asfaltami na bieżnię i objeżdżam Pogorię 3 od strony Łęknic i dalej na Piekło, gdzie wbijam na terenowy objazd Pogorii 4 do Wojkowic Kościelnych. Tamże wracam na asfalty i przez Podwarpie jadę na terenowy odcinek do Siewierza. Po drodze przyuważam pierwszego na żywo bociana w tym roku. Oczywiście foto ku pamięci. Potraktował mnie nieco podejrzliwie i statecznym, acz całkiem żwawym, krokiem nieco się oddalił zmuszając mnie do robienia na max zoomie. Ale coś tam wyszło. Dalej standardem asfaltem pod zamek. Już miałem skręcić w stronę kościoła i rynku kiedy moje oko przyciągnęło coś, co wyglądało z daleka jak pomnik. Pomnik? Na placu zabaw? Coś mi nie grało i podjechałem bliżej. Ścianka wspinaczkowa. Chyba jakaś nowość. Przynajmniej dla mnie. Przez rynek jadę w stronę przejazdu pod "86" i w końcu wbijam do lasu. Tu trochę objazdami docieram do Zendka i skręcam w stronę lotniska z zamiarem objechania go dookoła. Przez chwilę wydawało mi się, że coś pokręciłem z drogą. Ale nie. Po prostu wypitolili do gołej ziemi las, który od tej strony otaczał pas startowy. Wszystko zryte a ślad ścieżki widać tylko miejscami. Ale full-em to nie problem i powoli ale bez zsiadania przebijam się aż do dawnego miejsca spotterów. Tu też las wychlastany do ziemi. Robię foto do panoramki i jadę dalej by wydostać się na kierunek do Nowej Wsi przez dawną jednostkę wojskową. A tu znowu niespodzianka. Ogrodzenie, bramy. Odbijam w lewo i na czuja ścieżkami wyjeżdżam przy osiedlu w Mierzęcicach. Podjeżdżam pod dawną bramę jednostki i widzę informację o budowie. Skanska stawia terminal cargo. Już objazd lotniska nie będzie taki prosty. Wracam prosto do domu przez Nową Wieś, Twardowice i Górę Siewierską. Bez zatrzymywania i focenia. Na miejscu foto wskazań GPS-a i czyszczenie amorów i łańcucha. Trochę kurzu przyłapały a łańcuch w okolicach lotniska zaczął domagać się smarowania. Zanim to zrobiłem zafundowałem mu jeszcze kąpiel w benzynie.


Poranne foto hotelu.


Sajgon w centrum Zagórza. Doły na metr. Wyżej 40km/h nie ma co jechać bo ciasno.




Popracowy bocian w drodze do Siewierza.


Ścianka wspinaczkowa na placu zabaw w Siewierzu przy zamku. Niestety regulamin taki, że aby na nią wejść to musi być opiekun obiektu obecny. Ktokolwiek to jest.


Z lasu widzę jak coś się pali. Trawy? Mnie to wyglądało bardziej na stos opon.


Tu wszędzie był las.


Zaś tutaj była brama wjazdowa do dawnej jednostki lotniczej w Mierzęcicach. Teraz wjazd na budowę i tablica z info.


Podsumowanie dnia.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 37.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 20.56km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 21 kwietnia 2015 | dodano: 21.04.2015

Nie sprawdziłem dziś temperatury ale musiała być bliska zeru bo szronu nie było widać na trawie ale z ust szły kłęby pary przy oddychaniu. Do tego ładne słoneczko. Wiaterku nie zarejestrowałem więc albo korzystny, albo brak. Start 6:14. Dziś zrobiłem sobie dzień dziecka i do pracy na full-u. Kręciło się bardzo przyjemnie. Przejazd spokojny. Na Zielonej łatali dziury w asfalcie. Taki sobie to pomysł bo łatanie łat raczej nie przyniesie jakiegoś oszałamiającego efektu. W pracy z zapasem minuty.
GPS -1. Po jakichś 500-600m wyłączył się. Tak na oko z pomiaru wcięło gdzieś 200-300m. Dziwne bo na całkiem gładkiej drodze.

Po pracy ładne słońce ale znów z wiatrem. Plus taki, że wiaterek cieplejszy. Powrót robię częściowo terenem. Na początek spod Firmy do Dąbrowy Górniczej wertepkami. Asfaltem pod molo na P3 i przez Zieloną na drugą stronę Czarnej Przemszy. Tu trochę przeplatania terenu z asfaltem by ostatecznie wybyć w Sarnowie. "86" przeskakuję na światłach i zaraz za nimi odbijam w prawo. Kiedyś pewnie będzie tu asfalt lub kostka ale na razie wertepki. Przez las przy Urzędzie Gminy Psary przebijam się w stronę terenowego łącznika do Strzyżowic. Potem już tylko prosty zjazd do domu. Przyjemnie się wertepkami kręciło bo prawie zero ludzi, samochodów. Cisza, spokój. Za to P3 czas już zacząć omijać bo coraz tam tłoczniej. Szkoda nerwów.


Kategoria GPS-, Praca

DPSD

Poniedziałek, 20 kwietnia 2015 | dodano: 20.04.2015

+2 na starcie. Odczuwalny chłód. Słoneczko przebijało się między wysokimi chmurami ale nie było w stanie ogrzać rzeczywistości. Start - 6:12. Przy okazji smarowania łańcucha odkrywam, że zarżnąłem kolejne pedały, w tym przypadku prawy. To sprawia, że plan na powrót przez serwis. Wczoraj też zrobiłem sprawdzenie klocków hamulcowych. Jeszcze nie są zdarte ale hamowanie jest kiepskie. Jak napompuję klamką to trzymają czyli wychodzi na to, że albo zapowietrzone albo gdzieś coś wyciekło. Oj! Prosi się Błękitny o serwis, prosi. A chciałem jeszcze trochę nim pojeździć do zdarcia napędu. Tyle chyba jednak nie da rady bez hamulców. Przejazd spokojny. Na Alei Róż wyłączone światła. Mnie akurat to pasuje. Na górce pod DorJan-em widzę w centrum Zagórza mnóstwo migających pomarańczowych kogutów. Znaczy się, chłopaki coś konkretnie grzebią przy rondzie. Zjeżdżam wcześniej na chodnik po lewej żeby nie zgadywać potem jak tym razem ustawili słupki. Na miejsce docieram z poślizgiem 4 min.
GPS -1 na rondzie w centrum Dąbrowy Górniczej. Dziwne.

Po pracy ładny, słoneczny dzień. Niestety nie jest ciepło za przyczyną północnego wiatru. Czapka od razu idzie w ruch. Bez wielkiego ciśnienia przez Mec, Środulę i Stary Będzin kręcę do serwisu wymienić Błękitnemu pedały. Prawy na tym dystansie kilka razy mi się zablokował i tylko użycie przemocy dawało efekty. W sumie jednak nie dziwię się, że padły. Wg zapisków z BS-a wchodzi, że pedałki przekręciły jakieś 16,6k km.  Potem jeszcze zawijam na dworzec kolejowy w Będzinie do sklepiku z akcesoriami dla zwierzaków i stamtąd prosto do domu przez Łagiszę i Sarnów. Do Sarnowa cały czas pod wiatr. Do tego po drodze jeszcze małe podjazdy więc kręcę spacerowym tempem. Nie mam ochoty na szarpaninę. Od Sarnowa wiatr miałem mieć niby z boku ale chyba nieco zmienił kierunek natarcia i znów wrażenie jakbym jechał pod prąd. Średnia wyszła nędzna ale kręcenie przyjemne.


Kategoria Praca, GPS-, Pedały, Serwis

DPD

Piątek, 17 kwietnia 2015 | dodano: 17.04.2015

+6 na starcie. Trochę chmurek. Wiatr, jeśli był, to nieprzeszkadzający. Start 6:13. Od samego startu wrażenie opornego kręcenia. Dziś na twardo pod zadkiem więc ogólnie średnia słabsza o slalom między dziurami. Przejazd spokojny. Na mecie z obsuwą 2 minut. Po drodze nowe wykopki w okolicach budowy ronda w centrum Zagórza. Wybrany kawałek pasa na zjeździe w ul. Dmowskiego.

Myślałem, że na dojeździe szło mi dziś kiepsko... Powrót to była totalna porażka. Na początku kurtka i czapka jadą w sakwie. Jednak po jakichś kilkuset metrach zakładam kurtkę. Zimny wiatr sprawia, że jest niezbyt przyjemnie pomimo tego, że coś tam słonko wystaje czasem zza chmur. Kręcę noga za nogą częściowo chodnikami. Kolejno: Mortimer: Pogoria 3, Piekło, Preczów i Sarnów. Przy Pogorii jeszcze dokładam czapkę. Na P3 i P4 trafiły się niby okazje do poganiania króliczków ale zupełnie nie miałem dziś weny ku temu. A jak nie ma weny, to znaczy, że jest słabo.


Kategoria Praca

DPDZ

  • DST 43.00km
  • Teren 12.00km
  • Czas 02:05
  • VAVG 20.64km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 16 kwietnia 2015 | dodano: 16.04.2015

Prognozy z wczoraj trącały groźbami. W praktyce okazało się, że nie jest źle. +7. Nieco wysokich chmurek i trochę nadciągających niższych. Wiaterek niezauważalny. Start 6:15. Kręcenie bez ciśnienia ale też i bez ociągania. Foto hotelu dziś z dwóch punktów bo jak zobaczyłem, że sznurek przed światłami na Alei Róż, to zrobiłem foto z tego miejsca co zwykle i chodnikiem pojechałem sobie potem w prawo, przeskoczyłem na drugą stronę jezdni. Cyknąłem stamtąd kolejne foto i udało mi się zgrabnie wbić na zielone. Do centrum Zagórza standardem. Dopiero przed Lidlem zmieniam trasę szukając jakiegoś zgrabnego przejazdu przez osiedle. Wychodzi tak sobie. Jeszcze będzie trzeba pokombinować. Na miejscu z minutą zapasu.

Po pracy na zewnątrz raczej nijako. Wieje z północy. Obawiałem się, że bluza z długim rękawem będzie przesadą. Było dokładnie przeciwnie. Powrót raczej niespieszny i w sporej części terenowy. Na początek wertepkami w stronę przejazdu pod DK94 koło Reala. Potem molo na Pogorii 3 (tłumów nie ma) i dalej przez Zieloną na mostek na Czarnej Przemszy by wbić na czarny szlak do Łagiszy. Dalej wzdłuż torów na drugą stronę "86" i znów szlakiem w stronę Urzędu Gminy Psary. Tam za ośrodkiem zdrowia zwrot w stronę Strzyżowic i finisz asfaltem do domu. Tu mycie Rzeźnika i przekładka kokpitu na Błękitnego. Robię małe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Ponieważ nie wszystko co chciałem udało się nabyć zrzut sakw w domu i z kolejną, pustą, zagięcie do konkurencji w Strzyżowicach. Tu odnoszę niejaki sukces zakupowy. Z pełną, acz lekką, sakwą doginam jeszcze kilka km asfaltem do domu.
Warunki powrotne były zmienne. Na początek tylko wiatr. Od Zielonej zaczęło symbolicznie pokapywać by w Łagiszy już osiągnąć etap równomiernego ale niezbyt mocnego deszczyku, który towarzyszył mi prawie pod drzwi. Zagięcia zaopatrzeniowe już bez opadu. Termicznie szału nie ma.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 39.00km
  • Czas 01:51
  • VAVG 21.08km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 15 kwietnia 2015 | dodano: 15.04.2015

Prawie +9 na termometrze. Słońce schowane za wysokimi chmurami. Wiaterek odczuwalny stał się dopiero po jakichś 10km w Dąbrowie Górniczej. Dziś start nieco obsunięty - 6:17. Przejazd w miarę spokojny. Za światłami na Alei Róż niemal normalna scenka jak kierownik z lewego pasa wciska się przed kierownika na prawym pasie wjeżdżając na DK94. Przy budowie ronda na Zagórzu chłopaki znów bawili się słupkami i zdzieraniem asfaltu. Na miejscu minuta po czasie. Jechało się dziś bardzo przyjemnie. Jedynie kolano dawało się we znaki na początku. Wystarczyło tylko przejść na tryb lekkich młynków i było już dobrze.

Po pracy lato w pełni. Co prawda zawiewa ale wiaterek ciepły więc do spółki ze słoneczkiem czynią całkiem przyjemne popołudnie. To zachęca do hasania :-) Wertepkami ruszam spod fabryki do Dąbrowy Górniczej. Przeplatając teren z asfaltem jadę na Robotniczą i dalej w stronę oczyszczalni ścieków. Wzdłuż torów terenem docieram do Ksawery i asfaltem dociągam do ścieżki na wałach Czarnej Przemszy. Potem znów kawałek asfaltu w drodze do serwisu. Tu się dowiaduję, że haki chyba zabłądziły do sąsiedniej galaktyki bo nie dojechały. Dostawcę kapanych smarów też gdzieś wsysło. Jedynie udaje mi się zaopatrzyć w spinkę. Przy okazji wynajdują mi luza i poprawiają. Powrót przez Zamkowe i lasek grodziecki w stronę Lwa. Tu przeskakuję "913" na drugą stronę i przez lasek gródkowski dociągam do mojej wioski i do domu. Bardzo przyjemnie się kręciło powrót. A już kawałki terenowe zwłaszcza. Niestety nie bardzo dało się zagiąć dalej bo jeszcze nim z pracy wyruszyłem już mi rezerwa świeciła i trzeba było się zwijać żeby zarzucić coś do śmietnika.


Kategoria Praca