Praca
| Dystans całkowity: | 117581.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.37%) |
| Czas w ruchu: | 6184:29 |
| Średnia prędkość: | 19.02 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 3002 |
| Średnio na aktywność: | 39.18 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:24
-
VAVG
24.29km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś sobie zrobiłem dzień dziecka i do pracy pokręciłem na full-u. Na starcie o 6:15 już +17. Trochę chmurek wysokich ale bez wiatru. Jedzie się bardzo dobrze i szybko. Światła na "86" udaje mi się przelecieć na pełnej prędkości :-) W ogóle dziś przelot bardzo płynny. Na "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej nie stałem. Na rondzie w centrum też nie. Dobrowolny postój na foto hotelu. Jedynie światła na Alei Róż i Mortimerze nie współpracowały ale długo na nich nie stałem. Zjazd z Braci Mieroszewskich w Szymanowskiego ciągle niegotowy. Na miejscu ze sporym zapasem minutek i świadomością, że dałoby się jeszcze o 2-3 minuty czas podkręcić :-) Może kiedyś będę miał wenę by się postarać o intensywniejszą jazdę.
Po pracy bez gięcia przez Mec i Środulę do Będzina. Tu w serwisie rzucam pytaniem, na które odpowiedź wcale mnie nie cieszy. Potem przez Łagiszę i Sarnów kręcę do domu. Powrót bardzo przyjemny. Wracają moje ulubione temperatury. Szkoda tylko, że jutro ich nie wykorzystam. Zajęcia inne niż rowerowe w planie.
Kategoria Praca
DPDZ
-
DST
42.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:05
-
VAVG
20.16km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+13. Czyściutkie niebo. W słoneczku przyjemnie ciepło. W cieniu chłodno. Lekki wiaterek. Wrażenie z przejazdu takie, że opornie ale na finiszu czas standardowy. Start 6:11. Udaje się nie stać na przejeździe kolejowym przy "dworcu" w D. G. Po drodze szybkie foto hotelu. Irytuje mnie trochę to, że przy budowie ronda na Zagórzu samochody zwalniają jakby jajka wiozły. Muszę przez nich specjalnie hamować. Wszystko przez drobne uskoki asfaltu.
Po pracy wracam przez Pogoń, Czeladź i Wojkowice. Tempo niezbyt spieszne. Trochę wkurza mnie łańcuch. Po przesmarowaniu w domu zrobił się cichszy. Było też trochę walki z wiatrem. Ale za to robi się coraz cieplej. W domu zmieniam sakwy na większe i robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Z balastem zjazd do domu.
Kategoria Praca
DPSD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
20.36km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+15. Niskie, ołowiane chmurki i wilgoć w powietrzu. ICM twierdził, że może być ulewa. Startuję o 6:13. Jezdnie suche i takie są niemal wszędzie poza Zieloną. Pomimo amputowanej przedniej przerzutki jedzie się bardzo dobrze i czas przelotu jest w granicach standardowego. Może blat w naszym terenie nie jest mi potrzebny? Co prawda czasem młynkowanie jest konkretne ale do spalenia jeszcze daleko. Udaje się trafić między pociągi KŚ i IC, i nie stać na przejeździe przy "dworcu". Potem postój na foto hotelu. Optycznie niewiele się zmienia ale kolega potem w pracy informuje mnie, że właśnie ukończyli tunel z hotelu do aquaparku "Nemo". Może dlatego na zewnątrz niewiele się zmieniało? Zjazd z Braci Mieroszewskich w Szymanowskiego ciągle jeszcze niegotowy ale rowerkiem udaje się przejechać bez problemu. Na miejscu z zapasem 3 min. Tak się zastanawiam czy by nie zrezygnować z przedniej przerzutki... ;-)
Po pracy nieco parny ale całkiem ciepły dzionek. Chmury ze słońcem na przemian. Ruszam na początek do Dąbrowy Górniczej pod ścianę płaczu. Potem przez Mydlice do Będzina do serwisu. Tu schodzi chwilka mnie na pogaduchach a serwisantowi na zakładaniu nowej przerzutki. Z nowym sterowaniem biegami przednimi ruszam do domu przez Łagiszę i Sarnów. Trochę trzeba było mi powalczyć z wiatrem ale i tak powrót zaliczam do bardzo przyjemnych.
Kategoria Praca, PrzerzutkaP, Serwis
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
18.55km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+13. Na wstawaniu jeszcze bez wody ale już na starcie deszczyk. Słaby, bo słaby ale równy i nie zapowiadający rychłego końca. Zresztą ICM dokładnie to zapowiadał. Jednak inna opcja niż dojazd rowerkiem nie wchodzi nawet w grę. Wrzucam wszystkie niezbędne graty do sakwy, na nogi kapcie od chodzenia w wodzie i ruszam do ataku o 6:12. Kręcę głównie na młynkach i rzadko włączając blat więc średnia niezbyt imponująca ale za to udaje się być cały czas rozgrzanym. Przejazd spokojny. Udaje się przejechać między KŚ a IC bez postoju. Odpuszczam też foto hotelu. Zjazd w Szymanowskiego z Braci Mieroszewskich jeszcze nie jest skończony ale rowerkiem da się to przejechać. Na miejscu z zapasem 3 min. Stopień przemoczenia mniejszy niż się spodziewałem.
Po pracy pogoda była na tyle ok, że udało się wrócić na sucho. Choć nim wystartowałem, to miałem wątpliwości. Jednak pomimo sprzyjających warunków wracam najkrótszą drogą przez Mec, Środulę, Stary Będzin, Zamkowe, Grodziec i Gródków. Po drodze kilka razy majstruję przy przednie przerzutce. Jak nie na najmniejszej, to na największej tarczy słyszę denerwujące odgłosy. Hałas czyni wózek przerzutki. W domu przyglądam się problemowi uważniej i próbuję ustawić wszystko tak by panowała błoga cisza przy kręceniu. Nie udaje się jednak bo za którymś razem dociągam śrubę obejmy na tyle mocno, że puszcza gwint w obejmie. Przerzutka do wyrzucenia. Cóż, zawsze miło jest kupić sobie coś nowego do rowerka :-) Mając rowerek już na stojaku zaglądam jeszcze do tylnego hamulca. Ostatnio hamowanie nim wypada raczej słabo. Klocki nie są jeszcze zdarte za bardzo ale zakładam mimo tego nowe. Test. Jest ciut lepiej ale jeszcze nie to. Wygrzebuję używaną tarczę z poprzedniego koła i zamieniam je. Kolejny test. Różnica jest bardzo duża. Nie ideał, jak przy nowej, ale hamowanie o wiele lepsze. Wychodzi na to, że poprzedniczka się zdarła. Łańcuch zostawiam na środkowej tarczy z przodu. Jakoś doturlam się do pracy a na powrocie zahaczę o serwis i zafunduję sobie nówkę biegi do przodu.
Kategoria Praca, KlockiT, PrzerzutkaP, Serwis, Tarcza
DPD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:47
-
VAVG
20.75km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
O 5:00 +13 i deszcz za oknem. Zapowiadało się nieszczególnie. Do 6:00 jednak się wypadało i na starcie (6:09) było już tylko mokro. W sumie nawet przyjemnie. Jako, że start nie na krawędzi to kręcenie niezbyt intensywne. Przejazd spokojny. Udaje mi się przejechać przez "dworzec kolejowy" przed pociągiem KŚ. Postój na foto hotelu i jeszcze łapię zielone na Alei Róż. Potem czerwone na Mortimerze i reszta drogi płynnie do celu. Na miejscu zapas 8 min. I nawet nie uflejany :-)
Po pracy pogoda o tyle lepsza, że jest bardziej sucho pomimo tego, że za dnia nieźle padało. Wiatr asfalty ładnie podsuszył. W teren się nie pchałem bo jakoś nie bardzo mi się uśmiechało czyszczenie rowerka. Standardową trasą przemycam się przez Mortimer i Reden na Pogorię 3. Tam przyuważam na pustej plaży Sławka z synem. Nie widzieliśmy się z pół roku. Albo i lepiej. Witamy się i ponad godzinka schodzi na wymianie nowinek (znaczy się ploty i opowieści). Potem wzdłuż P3 jadę do Świątyni Grillowania i dzikim przejściem przez tory przenoszę się na Pogorię 4 i dalej przez Preczów i Sarnów wracam do domu. Na powrocie nawet trochę słoneczko wyzierało spomiędzy chmur. Większość drogi powrotnej miałem trochę szarpaniny z wiatrem. Ale generalnie powrót przyjemny. I jakby cieplej ciut niż rano.
Kategoria Praca
DPDZ
-
DST
38.00km
-
Czas
02:13
-
VAVG
17.14km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Optycznie dzień bardzo ładny. Z pomiarów wynika jednak, że tak nie do końca. Przede wszystkim szwankuje termika: +11. Do tego zawiewa. Na moje szczęście z zachodu więc generalnie pomagająco. Odczuwalnie chłodno. Podejrzewam, że ze względu zarówno na ów wiaterek jak i wilgoć pozostałą po wczorajszych opadach. Jedzie się też raczej słabo. W połączeniu z nieco obsuniętym startem - 6:16 - kończy się sprawa obsuwą w czasie na wartość 5 min. I to pomimo tego, że wybrałem najkrótszy wariant czyli przez Będzin.
Zgodnie z prognozą ICM-u po południu sucho ale wietrznie. Dzień jakiś taki męczący i na powrocie to się dało odczuć. Zupełnie zero chęci do pociskania. Powrót spacerowy. Dziś przez Dąbrowę Górniczą. Na Pogorii 3 pustawo ale nie ma się co dziwić. W Preczowie zryte obok kościoła. Może w końcu będzie tam jakaś przyzwoita jezdnia. Poza tym droga spokojna. W domu zmiana sakw na większe i standardowe zagięcie po zaopatrzenie do wsiowego Lewiatana. Nędznie się dziś kręciło powrót.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:58
-
VAVG
17.80km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś zajęty dzień w pracy i zupełnie wyleciało mi z głowy zrobienie raportu porannego ;-P
Rano zaś było... inaczej niż wczoraj. O wiele bardziej rześko. Coś w pobliżu +13. Trochę chmurek. Wiaterek nawet jeśli, to sprzyjający. Startnąłem gdzieś 6:15. Kręciło się nawet całkiem dobrze a przejazd był spokojny. Standardowy postój na foto hotelu. Pozostałe miejsca wrażliwe dziś współpracowały. Na miejscu nieznacznie po czasie.
Powrót zaczął się na sucho. Jednak podjeżdżając od Mecu na światła na Środuli widziałem na horyzoncie ołowiane chmurki mniej więcej nad Czeladzią. Zauważalnie też wiało. Trochę miałem nadzieję, że jak odbiję na kierunek Łagiszy to uda się umknąć opadowi. Niestety w okolicach kortów obok nerki dopadły mnie pierwsze krople. Wjechałem do przejścia pod Al. Kołłątaja i tam utknąłem na około pół godziny. Opad rozkręcił się bardzo szybko i intensywnie zasuwał jakieś 20 min. Dobrze, że zabrałem kurtkę polarową bo byłby kanał. Przydały się również kapcie do chodzenia w wodzie. Wszamawszy 2 batony doczekałem się w końcu etapu opadu, który miał szansę zaniknąć. Ruszyłem niespiesznie chodnikami w stronę Łagiszy. Niestety do samego końca deszczyk kapał nawet momentami nieco przyspieszając. Tak do Sarnowa jeszcze się szczypałem w jechanie po chodniku aż w którymś miejscu nabrałem wody w kapcie i okazało się, że nawet ta woda nie jest taka zimna. W związku z tym przerzuciłem się na asfalt i już z większą śmiałością przecinałem kałuże na przestrzał. Nieco dzięki temu podkręciło się tempo na powrocie, które do tego momentu było mocno spacerowe. Generalnie powrót spokojny i prawie przyjemny. Trochę zimno było po dłoniach i kolanach.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
17.14km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na wstawaniu było nieciekawie: ciemno, wietrznie, padało, na horyzoncie błyskawice. Pogodziłem się z tym, że do pracy na sucho nie zajadę. Jednak do godziny startu padać przestało, wiaterek zelżał i temperatura była bardzo przyjemna - mocne +18. Start 6:16 i bardzo szybko doszedłem do wniosku, że się spóźnię bo podawanie było słabe. Znacznie przyczyniła się do tego wilgoć w powietrzu. Przejazd jednak bardzo przyjemny. Założone asekuracyjnie kapcie od chodzenia w wodzie okazały się niepotrzebne bo jezdnie nie były jakoś tragicznie zalane. Trochę wody w koleinach. Były też strefy zasypane liśćmi z drzew i połamanymi gałęziami ale nic co by utrudniało przejazd. Na "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej jestem już po odjeździe zarówno KŚ jak i IC więc nie stoję. Po drodze foto hotelu i ronda na Zagórzu. Zabrali się teraz za zjazd w Szymanowskiego więc może w przyszłym tygodniu najdalej będzie się dało tam już gładko przejechać. Na miejscu obsunięty w czasie o 7 min. :-/ Całkiem na sucho.
Powrót prawie cały w deszczu. Właściwe to deszczyku. Tak sobie po prostu padało. Do tego było ciepło. Bez pośpiechu ale też i bez gięcia kręcę przez Mec, Środulę, Stary Będzin, nerkę, Zamkowe, Grodziec i Gródków do domu. Pomimo tego, że mnie trochę okapało powrót uważam za bardzo przyjemny.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
41.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:08
-
VAVG
19.22km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś nieco bardziej rześko na starcie. Jakieś +14. Słoneczko w pełnym zakresie rażenia. Lekki wiaterek. Start 6:12 więc nie ma ciśnienia. Kręcę przez Łagiszę, Zieloną i Dąbrowę Górniczą. Tym razem jestem ciut przed pociągiem KŚ więc chwila przerwy nim się przetoczy. Po drodze szybkie foto hotelu i potem już bez postojów do celu. Zjazd z ronda w Szymanowskiego jeszcze nie zrobiony. Na miejscu z zapasem minutek.
Po pracy przyjemne ciepełko zachęcające do swobodnego kręcenia w okolicach terenu. Tak też i czynię przebijając się po terenie do niebieskiego szlaku na Kazimierz. Potem trochę asfaltów w Dąbrowie Górniczej by ostatecznie przez Pogorię 3 dociągnąć na Zieloną. Stąd wertepkami równoległymi do czarnego szlaku osiągam Łagiszę. Asfaltem docieram do świateł na "86" w Sarnowie i przebiwszy się na stronę psarską wbijam ponownie w teren przecinając las przy Urzędzie Gminy. Stamtąd przerzucam się na wertepki w stronę Strzyżowic i zjeżdżam do domu. Przyjemny, niespieszny i spokojny powrót.
Kategoria Praca
DPDSD
-
DST
49.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:09
-
VAVG
22.79km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
+16. Słoneczko ponownie w natarciu. Wiaterek nawet jeśli był to ledwo zauważalny. Start 6:16 więc zmuszony jestem nieco intensywniej kręcić by nie było spóźnienia. Jedzie się bardzo dobrze. Ruch na drogach mniejszy i chyba to jest częściowo powód tego, że przejazd bardzo spokojny. Na "dworcu kolejowym" udaje się trafić między pociągi. KŚ odjeżdża a IC dopiero pojawiał się na horyzoncie więc nie musiałem stać na szlabanach. Potem postój na szybkie foto hotelu. Przy rondzie w Zagórzu małe zaskoczenie. Przeorany i zabarierkowany zjazd z Braci Mieroszewskich w Szymanowskiego. Pewnie do poniedziałku będzie już ładnie wyasfaltowane. Na miejscu z zapasem kilku minutek.
Po pracy szybko, bez gięcia przez Mec, Środulę, Stary Będzin, Zamkowe, Grodziec i Gródków, do domu. Po drodze trochę narwanych kierowców ale udało się powrót przeżyć. Zostawiam Rzeźnika i przerzucam się zbiorkomem do Będzina. W serwisie odbieram Srebrną Strzałę po przeszczepie korby. W tygodniu jak się zabrali za serwisowanie rowerka to zadzwonili, że tu napęd cały wygląda do wymiany. Byłem święcie przekonany, że się mylą. Ale potem zacząłem sprawdzać w zapiskach na BS i wyszło, że łańcuch z wolnobiegiem mają już ponad 3k km. Moje zdziwienie było ogromne. Niemal pewien byłem, że wymiana ostatnia tych elementów dobyła się całkiem niedawno i góra 1,5k km na tym przejechałem więc po wymianie korby powinno być ok. Przy odbiorze pożegnali mnie słowami "Widzimy się w poniedziałek" ;-p Cóż, pozostało przetestować. Ruszam Srebrnym na 12% pod Syberkę. Wjazd wyszedł ok i nic nie skacze. Jednak dobrze nie jest. Przy przełożeniu 1/1 było ok ale już przy 2/3 to samo co przed wymianą korby. Różnica taka, że teraz zamiast łańcuch lecieć po korbie to leci po wolnobiegu :-/ Czyli jednak będę musiał zrobić resztę napędu. Ale dla pewności robię nieco zagięty powrót przez Czeladź i Wojkowice. W kilku miejscach, głownie przy ruszaniu ze skrzyżowań ale też i na podjazdach, łańcuch nieco skacze :-( Najbardziej wyślizgana jest 3 z tyłu i trochę 5. Jak się przerzuciłem na 4 i 2 z tyłu było lepiej ale to przełożenia, które tak średnio mi pasują. Wniosek taki, że jeszcze trochę się pomęczę i pewnie w tygodniu jednak odstawię Srebrnego na przeszczep reszty napędu.
Starszy Garmin dziś zaliczył ze 2-3 wyłączenia. O dziwo na całkiem drobnych nierównościach. Z kolei na całkiem porządnych dał radę. Wkurzające. Ale już nie będę go serwisował. Chyba się nie opłaci. Poza tym używam go już tylko na Srebrnym a on pracuje ostatnio tylko na znanych, krótkich, okolicznych trasach i nawet jak czegoś nie policzy to i tak wiem ile mniej więcej przejechałem.
Kategoria Praca, GPS-, Korba, Serwis






















