limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:116396.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%)
Czas w ruchu:6125:33
Średnia prędkość:19.00 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2967
Średnio na aktywność:39.24 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPDZ

  • DST 38.00km
  • Czas 01:38
  • VAVG 23.27km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 31 sierpnia 2015 | dodano: 31.08.2015

+14. Na polach trochę mgieł. Wiatr niewyczuwalny. Bez chmur. Bardzo przyjemne warunki do jazdy. Miałem do pracy pokręcić na Srebrnej Strzale ale pewne okoliczność sprawiły, że start się obsunął na 6:18 więc aby nadrobić straty poleciałem Rzeźnikiem. Przejazd sprawny i spokojny choć miałem wrażenie, że dziś jakby już więcej samochodów. Na "dworcu" w Dąbrowie Górniczej jestem po KŚ. W parku Hallera sprzątanie po weekendowych imprezach idzie pełną parą. Na hotelu znowu pojawiają się rusztowania czyli coś się dzieje. Na mecie jestem z zapasem 3 min. Srebrnym musiałbym pieruńsko się naszarpać żeby dać radę w takim czasie.

Po pracy temperaturka i warunki jak najbardziej to intensywnej jazdy ale dziś powrót bez zaginania. Kolejno Mec, Środula, Stary Będzin. Przed nerką decyduję się na zmianę kierunku i zamiast przez Grodziec wracam przez Sarnów. Zjeżdżam więc w przejście podziemne przy nerce i potem w drugie pod Al. Kołłątaja i kieruję się na Łagiszę. Kątem oka rejestruję jakiegoś zawodnika, który po chodnikach próbuje mi dotrzymać tempa. Standardowa procedura na sprawdzenie czyli wrzucam blat na przodzie, zostawiam sobie dwa kółka na tyle w rezerwie i włączam młynki. Gdzieś tak przy 36km/h mi się zgubił. Albo skręcił w inną stronę albo doszedł do wniosku, że nie da rady. Rozpędzony tym testem już dalej też kręcę dość żwawo ale już nie aż tak bardzo. Szybko przelatuję standardową trasę do domu. Tu odstawiam Rzeźnika, zapinam sakwy na Błękitnego i robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Na wyjściu ze sklepu wita mnie pulsowania powietrza. Moment zajmuje mi zorientowanie się co się dzieje. Dzieje się klasyczny pokaz wieśniactwa-buractwa. Jakiś egzemplarz przyjechał po 2 piwa i fajki Hammerem. Zostawił go na parkingu przed sklepem z opuszczonymi szybami i na full rozkręconymi jakimiś prymitywnymi dźwiękami obfitującymi w basy. One to powodowały, że razem z powietrzem wibrowała też gleba. Cóż, kasę może i człowiek ma ale gustu i taktu za grosz. Na szczęście wystarczy, że wrzucę sakwy na bagażnik i się stamtąd zwinę bym nie musiał tej żenady cierpieć, co czynię z wielką ulgą sprawnie docierając na kwadrat.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Czas 01:40
  • VAVG 21.60km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 28 sierpnia 2015 | dodano: 28.08.2015

+13. Przed startem ładny spektakl słoneczka z chmurami. Pomimo tego, że poświęcam chwilę udaje się ruszyć wcześniej niż wczoraj - 6:10. W związku z tym kręcę o wiele spokojniej. Wszystkie punkty kontrolne przejechane grubo przed czasem. Im bliżej mety tym wolniej kręcę. Po drodze robię foto w Parku Hallera, gdzie trwają końcowe przygotowania do weekendowych imprez masowych. Potem kolejne foto hotelu. Reszta drogi ze standardowymi postojami na światłach. Na miejscu z zapasem kilku minut.

Po pracy spotykam pod Firmą Prezesa. Wymieniamy się zdjęciami z objazdu województwa i potem kręcimy razem do Lidla na Zagórzu i dalej pod kwadrat Prezesa. Bez większych gadek żegnamy się i solo lecę przez Mortimer i Reden na Zieloną. Czarnym szlakiem do Łagiszy i dalej do przejazdu pod "86". Na drugiej stronie trasy porzucam szlak i przez pola jadę w stronę mojej wioski po drodze przecinając szlak żółty. Potem zagięcie przy Dino i Lewiatanie i lądowanie w domu. Miałem pozaginać nieco ale ostatnio męczy mnie apetyt i tym razem znów skłonił mnie do skrócenia objazdu. Opcji na jutro było tyle, że nie skorzystam z żadnej i oleję wszystkich po równo ;-p Plan jest taki by w końcu się wyspać i najeść do oporu. Może nawet uda się go zrealizować.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 37.00km
  • Czas 01:37
  • VAVG 22.89km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 27 sierpnia 2015 | dodano: 27.08.2015

+10 ale odczuwalnie przyjemniej niż wczoraj. Pewnie z powodu dużo niższej zawartości wody w powietrzu. Udaje mi się wystartować kilka minut wcześniej - 6:14. Dzięki temu mogę kręcić spokojniej. Przekłada się to na niższą średnią ale za to przejazd był bardzo spokojny i przyjemny. Na "dworcu" w Dąbrowie Górniczej trafiam na szlaban przed odjazdem IC. W Parku Hallera składali scenę. Od kolegi dostałem link do plakatu, który wyjaśnia o co chodzi. Potem jeszcze foto hotelu i dwa postoje na światłach. Na miejscu z zapasem 3 min.

Po pracy miały być objazdy ale, że się Prezesowi poprzesuwało to nic z tego nie wychodzi. Podjeżdżam tylko do niego zostawić notes z pieczątkami do weryfikacji na odznakę, chwilę rozmawiamy jeszcze o sprawach klubowych i potem ruszam do domu. Bez gięcia pod molo na Pogorii 3. Chciałem jechać bieżnią ale jak zobaczyłem te tłumy to zrobiłem zwrot na Zieloną i przez Preczów i Sarnów potoczyłem się bez specjalnego naginania do domu gdzie padłem jak ścięty. Ciągle jeszcze wyłazi tygodniowa szarpanina z wiatrem. Wszystko wskazuje na to, że sobota pójdzie cała na odespanie.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 64.00km
  • Czas 03:07
  • VAVG 20.53km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 26 sierpnia 2015 | dodano: 26.08.2015
Uczestnicy

+9. U mnie niemożebne mgły. W dalszej drodze były podobne strefy. Start mi się znów obsunął i wypadł o 6:20. Założyłem, że będę miał spore opóźnienie i ruszam niezbyt intensywnie. Jednak w miarę toczenia się akcja nabiera tempa i ostatecznie udaje się zajechać równo o czasie. Po drodze bez stania na "dworcu", postój na foto hotelu i trzy spowolnienia na światłach. Pomimo tego, że udało się dojechać sprawnie to przyjemność z jazdy średnia. Przemarznięte kolana i ciągle osiadająca na okularach wilgoć sporo ujmowały z komfortu jazdy.

Po pracy dziś spotkanie nieplanowane Cyklozy. Pojawiło się trochę propozycji wyjazdowych i imprez do obstawienia i trzeba było to obgadać w większym gronie na żywo bo telefoniczne zajęłoby nam to pewnie z tydzień. Tak więc po pracy na początek pod fontannę przy PTTK. Po drodze, jak się później okazało, prawie rozjechałem Kosmę100 ;-) Na miejscu zbiórki szybko formuje się grupa zaskakująco liczna jak na nagle zwołany zjazd. Ruszamy bez większego gięcia do Parku w Chorzowie, gdzie rozkładamy się na trawce w cieniu. Waldek robi serwis mięknącego tylnego koła. Serwis robi też Mariusz, jednak bez powodzenia. Skonała mu tylna przerzutka. Trochę szkoda ale przy takim kilometrażu to niespecjalnie dziwne. Udaje się ustalić co i jak z imprezami, udaje się zaplanować najbliższe wyjazdy a do tego jeszcze dzielimy się wrażeniami z naszych niedawnych akcji. Np. Ela opowiadała jak to deptała po Hiszpanii prawie 600km. Dla mnie kosmos ale widać było, że się jej ta wyprawa bardzo udała i podobała. Mówiła też, że tereny świetne dla rowerzystów. Hm. Kolejne miejsce do zjechania na liście. Czas nam szybko poleciał i w końcu musieliśmy się ruszyć bo jednak do domu każdy miał te kilka km. Przez park jadę z wszystkimi ale na wylocie żegnam się i odbijam w kierunku mniej więcej północnym do Siemianowic Śląskich. Raz tylko zatrzymany przez szlaban na przejeździe kolejowym sprawnie przemieszczam się do Wojkowic gdzie przekraczam granicę. Klinkierkiem przemycam się do Rogoźnika i przez Strzyżowice do domu lekko zaginając w próbie osiągnięcia dziennego przebiegu na poziomie 65km. Nie do końca wychodzi. Brakło jakieś 300m ale już nie dokręcam.

Link do galerii



Szybkie poranne foto hotelu.


Przez Stawiki jedziemy do Chorzowa. Prowadzi Prezes. Ja zamykam.


Serwisowo u Waldka.


Opowiadaniowo.


Gdzieś w Siemianowicach trafiam Szwedzkiego. Focę. A co!


W siemianowickim "zamku" remont.


W Wojkowicach staję na "stopie", patrzę w lewo... a tam żarówa słońce centralnie w oczy.


Podsumowanie dnia wg Garmina.


Kategoria Praca

DPDZ

  • DST 36.00km
  • Czas 01:42
  • VAVG 21.18km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 25 sierpnia 2015 | dodano: 25.08.2015

+16. Sporo chmurek przez które miejscami prześwituje słońce. Wiatr ledwo zauważalny. Ogólnie dużo przyjemniejsze warunki do jazdy niż wczoraj rano. Startuję też nieco wcześniej niż wczoraj jednak ciągle trochę na krawędzi - 6:17. Z tego też powodu początek kręcę dość intensywnie. Dopiero osiągając punkt kontrolny na wysokości ścieżki rowerowej wzdłuż wałów Czarnej Przemszy na Zielonej wiem już, że można nieco zluzować. Przez "dworzec" w Dąbrowie Górniczej przejeżdżam po 30 sekundach stania na szlabanie przed KŚ. Potem foto hotelu, któremu zdjęli już całkiem rusztowania. Chwila stania na światłach na Alei Róż i jeszcze krótsza na światłach na Mortimerze. Reszta drogi płynie i bez przerw. Na miejscu z zapasem 3 min. Od czasu kiedy zrobili rondo na Zagórzu jakoś lepiej się tamtędy jedzie. Zobaczymy jak będzie kiedy wróci normalny, powakacyjny ruch.

Rano na sucho. Powrót niestety nieco kapany. Sugerując się prognozą ICM-u zabrałem kurtkę polarową i kapcie od chodzenia w wodzie. Trochę się przydały choć bez nich też by nie było źle. Trochę pokapało. Im miałem bliżej domu tym bardziej sucho było. Jednak mając na starcie dość mokre jezdnie wracam bez gięcia przez Mec, Środulę, Stary Będzin, ścieżką do nerki i dalej przez Zamkowe, Grodziec i Gródków do domu. Potem zmiana dwóch kółek i na Błękitnym robię jeszcze zagięcie do wsiowego Lewiatana przy zamierającym opadzie.
Powrót dziś zaskoczył mnie w kilku miejscach. Po pierwsze namalowali przejazdy dla rowerów na ścieżce małobądzkiej i obniżyli krawężnik na ulicy Słowiańskiej. Może nie wyszło im idealnie ale jest o niebo lepiej od tego co było. Potem kolejna zmiana na ścieżce od Zamkowego do Grodźca. Logo Będzina, które było namalowane odwrotnie i dość niechlujnie przemalowane i teraz przypominają te oryginalne. Ciekawe, czy miał z tym coś wspólnego e-mail, który im posłałem ze zdjęciami przed wyjazdem? ;-p Na koniec podjeżdżając pod górkę przed kościołem w Grodźcu zauważyłem, że ruinka po prawej stronie, od bardzo dawna opisana "grozi zawaleniem" w końcu albo runęła albo jej w tym pomogli. Teraz jest tam rumowisko. Tydzień mnie nie było a tu zmiany, zmiany, zmiany... Jakieś wybory idą? ;-p






Poprawione logo na ścieżce z Zamkowego do Grodźca.


Runęło albo w końcu wyburzyli. Grodziec.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:33
  • VAVG 22.58km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 24 sierpnia 2015 | dodano: 24.08.2015

+12. Troszkę chmurek, troszkę słońca i ten cholerny wschodni wiatr, który mi nieco utrudniał. Wstałem niby z zapasem czasu choć po powrocie z objazdu województwa mało spania. I to przełożyło się na zamulanie przedstartowe, którego skutkiem było potężne opóźnienie. Ruszam 6:33. Jestem w tak czarnej, że nie ma szans dotrzeć na czas. Mimo tego kręcę na tyle intensywnie, na ile pozwalają nogi, a pozwalają, o dziwo, na całkiem sporo. Może też trochę pomogło i to, że dziś balast mniejszy. Do Będzina średnia 30km/h, którą udaje się utrzymać mniej więcej pod Izbę Wytrzeźwień w Sosnowcu. Potem podjazdy na Środulę i dalej za cmentarzem więc spada. Trochę czasu uciekło też na światłach. Finalnie na mecie obsuwa o 12 min.

Poskładałem cały ślad z objazdu województwa śląskiego.

Po pracy szybko przez centrum Zagórza, Mortimer na Reden pod ścianę płaczu. Dalej w stronę Mostu Ucieczki i na Zieloną, gdzie przerzucam się na czarny szlak do Łagiszy. Potem pod "86" przy torach i znów wbijam na szlak dociągając nim pod ośrodek zdrowia. Tu przerzucam się na teren do Strzyżowic i kończę stamtąd zjazdem do domu. Początek asfaltowy leciało mi się znakomicie. Ale to tak zawsze mam jak wrócę z górskiego lub sakwowego wyjazdu. Nogi przyzwyczajone do wysiłku to pusty rower cisną jak złoto. Miałem potem jeszcze zrobić zagięcie do wsiowego Lewiatana ale męczy mnie spanie i znużenie. Jakiś makaronik na ruszt i w kimę odbudować siły.


Kategoria Praca

DPS

Czwartek, 13 sierpnia 2015 | dodano: 13.08.2015

+21. Dla odmiany trochę wiaterku. Warunki bardzo przyjemne do jazdy. Jednak jak to na "13" przystało dziś start był mocno pod górkę, a i sama jazda też niezbyt. Startuje z obsuwą o 6:20. Po jakichś 2km zaczyna się znajome stukanie. Dociągnąłem z nim do Łagiszy i w końcu stanąłem, pomimo opóźnienia, by kapnąć trochę smaru. Za rondem na Zielonej znów zjeżdżam na chodnik i poprawiam smarem tym razem podlewając suport. Dalej stuka :-/ Na przejeździe przy "dworcu" tym razem szlaban opuszczony dla jednego z Pendolino. Na szczęście już przejeżdża i wystarczyło zwolnić by dotoczyć się na otwierany szlaban. Hotel optycznie nie zmienił się od wczoraj więc nie zatrzymuję się na foto. I tak jestem już mocno po czasie. Reszta drogi bez przestojów. Nadrobić się nie udaje i na miejscu 7 min. po czasie :-/

Po pracy ruszam w stronę centrum Zagórza. Przed rondem kotwiczę na moment by zalać jeszcze nieco smarem miejsce, które jest jednym z podejrzanych o wydzielania wnerwiającego hałasu. W międzyczasie dzwoni Prezes i zaraz potem nadjeżdża. Chwilę oglądamy mapę z planowanego na przyszły tydzień wyjazdu. Potem kawałek razem kręcimy w stronę Dąbrowy Górniczej i chwilę jeszcze rozmawiamy. W końcu Marcin odbija do siebie a ja dalej przy akompaniamencie kręcę do centrum Dąbrowy. Tam załatwiam jeden drobiazg i przez Mydlice i Warpie kręcę do serwisu. Poddaję się. Nie mam nerwów do tego stukania. Poza tym podejrzewam, że jednak jest to coś poważniejszego niż tylko wysuszone łożyska. Myślę, że mógł jednak suport się rozlecieć. Jutro mam odebrać o 15:00 to się dowiem co faktycznie było. Powrót z serwisu zbiorkomem.


Kategoria Praca

DPDZ

  • DST 39.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 23.17km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 12 sierpnia 2015 | dodano: 12.08.2015

+20. Słoneczko niczym nieprzesłonięte od razu zaczyna grzać choć mam wrażenie, że dziś rano jakoś bardziej rześko niż wczoraj. Ruszam dość późno - 6:19. W związku z tym początek kręcenia raczej intensywny. Na Zielonej jestem 6:37 czyli już w późnej normie. "Dworzec" udaje się przejechać bez stania. Potem foto hotelu. Nieco spowalniają mnie jeszcze światła na Mortimerze. Dalej już płynnie. Na miejscu z zapasem 3 min. i niezłym czasem przelotu. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy. Po drodze całkiem sporo rowerzystów.

Po pracy wracam przez rondo w centrum Zagórza by zorientować się jak zrobili przejazdy dla rowerów. Jeśli już skończyli, to spaprali. Choć wydaje mi się, że jeszcze coś będą grzebać i jest nadzieja, że wyjdzie tak, że ostatecznie obleci. Potem przez Mortimer i Reden kręcę pod molo na Pogorii 3 i bieżnią do dzikiego przejścia przez tory na Pogorię 4. Stamtąd do Preczowa i przez Sarnów do domu. Przyjemnie się bardzo jechało pomimo tego, że spadły około 14:00 deszcz niemal natychmiast wrócił do atmosfery. Przy prędkości pod 30km/h nawet bardzo to nie przeszkadzało. Jedynie irytowało mnie trochę to, że w tak gęstym powietrzu wisiało sporo niefajnych zapaszków. Wystarczyło, że ktoś zapalił fajkę i smrodek dymu wisiał w miejscu. Jakoś to jednak przeżyłem i dotarłem do domu. Tu wstawiam Rzeźnika do garażu i wyciągam Błękitnego by zrobić zagięcie do wsiowego Lewiatana. Z balastem szybki zjazd do domu i koniec kręcenia na dziś.
Tak po drodze zastanawiałem się jak na urlop się wybrać. Na początku chodził mi po głowie Rzeźnik ale chyba jednak pojadę Błękitnym. Większa przestrzeń ładunkowa powinna ułatwić nieco mini wyprawę. Poza tym Merida niedawno miała nowy napęd wstawiony i była na przeglądzie. Scott ma już ładny dystans nakręcony i niedługo by go wypadało dać na serwis do przeglądu tak, by zdążyć z kolei przed tym, co Paweł wrzucił na tapetę :-)


Kategoria Praca

DPDSD

  • DST 54.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:32
  • VAVG 21.32km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 11 sierpnia 2015 | dodano: 11.08.2015

+20. Na starcie słońce na pełnej mocy rażenia. Przyjemne warunki do jazdy. Start 6:18. Kręcę tak średnio intensywnie ale i tak odcinkami prędkość jest rewelacyjna. Na "dworcu" w D. G. jestem już po pociągach. Po IC ani śladu a KŚ właśnie zaparkował. Po drodze foto hotelu. Na rondzie w Zagórzu już prawie wszystko gotowe. Jest malowanie i oznakowanie. Chyba będzie się tam dobrze jeździć. Strzelam foto ku pamięci. Jeszcze ekipy kręcą się po okolicy ale wygląda to na porządkowanie ostatnich elementów. Do pracy docieram równo o czasie. Przejazd spokojny i bardzo przyjemny.







Po pracy tradycyjne już, przyjemne ciepełko. Dziś bardzo żwawo wracam do domu najkrótszą drogą przez Mec, Środulę i Stary Będzin. Chwilę po wbiciu na ścieżkę w stronę Będzina z przeciwka nadjeżdża Robredo. Hample, nawrotka, witamy się i chwilka dłuższa schodzi na pogaduchach. Przedstawiam mu pomysł Pawła, który dziś mi zarzucił i spotykam się z pełnym entuzjazmem. Wymieniwszy jeszcze kilka nowinek żegnam się szybko z Robertem bo dziś mam plan trochę od czasu uzależniony. Przez Zamkowe, Grodziec i Wojkowice cisnę do domu. Tu parkuję Rzeźnika i przerzucam się na zbiorkom, którym docieram do serwisu w Będzinie. Odbieram Srebrną Strzałę po przeszczepie wolnobiegu i łańcucha. Niestety manetek do mojego, nieco już wiekowego, rowerka nie mieli pod ręką i mają przyjechać dopiero w przyszłym tygodniu więc dalej męczę się ze starymi gripami. Od razu oczywiście test nowego napędu. Na początek kręcę na 12% na Syberkę. Nim tam jednak docieram GPS zalicza faila. Potem jeszcze jednego na Syberce. Zdejmuję go z kierownicy i zawieszam na pasku plecaka. Tam ma trochę amortyzacji od wstrząsów i okazuje się, że tyle wystarcza by się już do końca jazdy nie wyłączył. Z Syberki transportuję się kładką pod M1 w Czeladzi, objeżdżam je kierując się równoległą do "94" ulicą w stronę Czeladzi. Stamtąd do Wojkowic. Drugi raz dziś już przebijam się przez pobojowisko przy Orlenie w Wojkowicach ale tym razem nie wbijam w teren tylko podjeżdżam pod kościół i skręcam do Strzyżowic. Zrobiwszy kilka podjazdów docieram w końcu do domu. Tu jeszcze smarowanie amorów i na koniec serwis własnej, pochlastanej łapy. Zmiana opatrunku pozwoliła ocenić jak to wygląda po kilku dniach. No cóż, oderwanie gazy otworzyło ranę ale już jucha nie bucha jak z gejzera. Jeszcze kilka dni i będę mógł chyba zdjąć bandaż na dobre. Ale blizna będzie konkretna. Kolejna do kompletu :-p Kilometry z dziś idą na konto Rzeźnika.


Kategoria Praca, GPS-, Łańcuch, Serwis, Wolnobieg

DPD

  • DST 35.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:43
  • VAVG 20.39km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 10 sierpnia 2015 | dodano: 10.08.2015

+19. Słoneczko już na pełnej mocy rażenia ale jeszcze przejazd w warunkach bardzo przyjemnych. Start 6:16 więc trzeba było mi trochę uczucia włożyć w kręcenie. Na moście nad Czarną Przemszą przed Zieloną dostrzegam króliczka. Szybko go doganiam i okazuje się, że jedzie sporo wolniej więc nie będzie podciągania wzajemnego. Na "dworcu" stoi już IC a jak zbliżam się do szlabanów, to zamykają mi najpierw ten dla KŚ a potem i ten dla IC. Tak więc przymusowy postój. Reszta drogi już potem bez przerywników przymusowych. Przystaję jedynie na chwilę na wylocie wyjazdu spod Nemo na Aleję Róż by cyknąć foto opadłych liści a potem foto hotelu. W pracy z zapasem 3 min. Przyjemny i spokojny przejazd do pracy.


Normalnie jesień w natarciu.


Po pracy niespiesznie kręcę przez Mec, Środulę i Stary Będzin na ścieżkę w stronę nerki. Po drodze wpadam na Mario. Trochę nam na gadce schodzi nim ruszamy każdy w swoją stronę. Powiem tak, od spotkania dziś Mariusza reszta drogi obfitowała w dziwne znaki ;-p


To na Zamkowym.


To przy lasku grodzieckim. Wyjechałem centralnie na to dziewczę z kosą. Niby zdjęcia robią ale cholera ją tam wie. Jakby tak okres miała... Wolałem nie ryzykować i foto zrobiłem z baaaaardzo daleka.


A w Gródkowie pod podstawówką takie cuś. Tak zgaduję, że to dzieło palących gumy.

Bardzo przyjemnie się powrót kręciło dzisiaj. Bez pośpiechu, bokami, w przyjemnym ciepełku. Pochlastana łapka w ogóle nie przeszkadzała w jeździe. I dobrze bo jak nic się nie zmieni to w przyszłym tygodniu z Prezesem robimy objazd województwa na odznakę.


Kategoria Praca