limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPD

  • DST 37.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 20.56km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 21 maja 2015 | dodano: 21.05.2015

+10. Pochmurno. Jezdnie mokre. Start 6:09. Już ludziom przeszła ostrożność jeśli chodzi prędkość. Pomimo kiepskich warunków niektórzy jechali z wielką fantazją. Pomimo tego przejazd spokojny. Standardowo foto hotelu. W centrum Zagórza zmiany w okolicach budowy ronda. Kawałek asfaltu już gotowy i w związku z tym poprzestawiane słupki i inaczej się tam jeździ. Ale do końca prac jeszcze daleko. Finisz w mżawkowym opadzie z zapasem minutek.
GPS na Zielonej raczył był paść.

Po pracy pochmurno ale jezdnie suche. Jedynie w terenie mokro więc w takie warunki się nie pchałem. Powrót bez większego gięcia a jedynie z urozmaiceniami. Na początek standardem przez Mec i Środulę do Będzina. Potem 12% na Syberkę i przez kładkę nad "86/94" do M1 w Czeladzi. Objeżdżam hipermarket i jadę do Czeladzi równoległą do "94". Omijając rynek, przez osiedle wbijam na kierunek do Wojkowic i tamże dojeżdżam. Przy Orlenie jeszcze większy bałagan niż był. Roboty wciąż w toku. Przebijam się za wiadukt kolejowy i skręcam w teren do domu. Powrót kręcony spokojnie, niespiesznie. Generalnie przyjemny. Trochę tylko nogi wychłodniały.


Kategoria GPS-, Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Teren 12.00km
  • Czas 01:42
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 20 maja 2015 | dodano: 20.05.2015

+12. Mglisto. Jezdnie mokre. Nawet przyjemne warunki do jazdy. Start o 6:11 i kręcenie bez ciśnienia. Przelot spokojny ze standardowym przystankiem na foto hotelu. Dopiero zaskoczenie w centrum Zagórza. Tradycyjnie chciałem sobie chodnikami objechać budowę a tu niespodzianka. Barierka i rozkopane. Chodnik w budowie. Przeskakując wykopy przedostaję się gdzie chcę i resztę drogi już przebywam bez przeszkód. Na miejscu z zapasem minutek.

W ciągu dnia trochę popadało ale na wylocie było już całkiem przyjemnie. Ponieważ rowerek był już nieco uflogany porannym dojazdem po mokrych jezdniach bez większych oporów decyduję się na powrót z dużym udziałem terenu. Na początek z fabryki przez lasek zagórski do Dąbrowy Górniczej. Asfaltowo pod molo na Pogorii 3 i tam przez park Zielona na drugą stronę Czarnej Przemszy na czarny szlak rowerowy do Łagiszy. Nasypali tam trochę tłucznia. Na razie jedzie się po tym kiepsko bo jeszcze nie osiadł dobrze i nie został ubity. Przeskakuję asfalt i dalej ciągnę wzdłuż torów na drugą stronę "86". Tam przeskok na drugą stronę toru i dalej terenem w stronę Psar i ul. Łącznej. Klinkierkiem pod remizę strażacką w Psarach i potem już finisz asfaltem do domu. Rowerek na mecie uflogany o wiele bardziej. Zresztą na nogi zebrałem też i ja trochę błota. Robię mycie i smarowanie Rzeźnika. Pod koniec tej czynności zaczyna się deszcz.
GPS zaliczył -1 :-(


Kategoria Praca, GPS-

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 20.79km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 19 maja 2015 | dodano: 19.05.2015

+12 na starcie uskutecznionym o 6:10. W związku z tym bez ciśnienia. Bez ciśnienia też z powodu tego, że dziś jakoś bardziej dały się we znaki stłuczenia niedzielnej gleby. Kręciło się bardzo przyjemnie. Przejazd spokojny. Po drodze foto hotelu. Na miejscu z zapasem minutek.

Po pracy całkiem przyjemny dzionek. Co prawda przedarły się do mnie mroczne wieści o nadciągających ulewach z gradem i burzach ale za oknem na to nie wyglądało. Powrót jednak bez gięcia standardem przez Mec i Środulę do Będzina. Wdeptuję na chwilę do serwisu po szprychy. Zamówienie jeszcze nie dojechało więc zapasu nie nabędę ale dostaję na otarcie łez jedną wymontowaną z kółka, które już posłużyło za dawcę do poprzedniej naprawy. Przy okazji nasuwa mi się myśl żeby sobie na tył zafundować gęściej plecione i na mocniejszej obręczy kółeczko. I chyba na tym się skończy niedługo. Ze zdobyczą przez Zamkowe, Grodziec i Gródków wracam do domu kręcąc delikatnie. W Gródkowie dopada mnie kilka kropel deszczu. Niegroźnych.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:11
  • VAVG 16.49km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 18 maja 2015 | dodano: 18.05.2015

O 4:30 +2 na zewnątrz. Na starcie słoneczko już chwilę operowało ale temperatura podskoczyła tylko do +4. W związku z powyższym niemal zimowy komplet. I przydał się bo na miejsce dojechałem wcale nie jakoś zgrzany. Inna sprawa, że kręcenie dojazdowe było raczej emeryckie po wczorajszej wyrypie. Nogi podawały nędznie. Start o 6:10. Na miejscu z 5 min. poślizgu. Po drodze spokojnie. Podejrzewam, że ma to coś wspólnego z obowiązującymi od dziś przepisami o zabieraniu "prawka" i wyższymi cenami za pouczenia o dozwolonych prędkościach ;-p U mnie na wiosce wszystko jechało jakby byli na spacerze :-] Trochę się obawiałem, że wczorajsza gleba da dziś bolesne efekty ale ku przyjemnemu zaskoczeniu odezwał się, i to nieznacznie, tylko kawałek potłuczonej du...y. GPS zaliczył dziś łącznie 3 fail-e. Na początku zwisł przy uruchamianiu. Potem po drodze 2x się wyłączył :-(

Po pracy powrót spacerowym tempem i gdzie się dało to chodnikami. Kolejno przez centrum Zagórza (gdzie mnie wydzwania Prezes), Mortimer, Reden, pod molo na Pogorii 3. Tu z kolei ja wydzwaniam Prezesa i chwilę potem wyłania się z rozwianą kamizelką od strony Zielonej. Trochę opowiastek o kilometrach przejechanych i wydarzeniach planowanych zabiera nam kilkanaście minut. Potem razem kręcimy na Zieloną, gdzie jeszcze kilka słów wymieniamy przed rozjazdem. Prezes ciśnie w stronę centrum Dąbrowy Górniczej a ja na mostek na Czarnej Przemszy i dalej do Preczowa, Sarnowa i do domu. Wszystko to dalej w tempie spacerowym gdzie wymagany był większy wysiłek. Jedynie na zjazdach pozwalałem sobie pomajtać nogami nieco dynamiczniej. W domu czyszczenie Rzeźnika po wczorajszej wyrypie i smarowanie amorów u Rzeźnika i Błękitnego.


Kategoria GPS-, Praca

DPOD

  • DST 71.00km
  • Teren 31.00km
  • Czas 03:28
  • VAVG 20.48km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 15 maja 2015 | dodano: 15.05.2015

+6. Wysokie chmury. Ładny wschód słońca. Chyba nie wiało. Dziś na łapki pełne rękawiczki a na czerep czapka. Jedynie nogi eksperymentalnie w krótkich spodenkach. Na finiszu okazało się, że nieco kolana zamarzły ale podawanie generalnie nie było najgorsze. Start 6:15 więc okno przelotowe tak na styk. Przejazd spokojny. Na Zielonej dmuchanie dla kierowców. Standardowo foto hotelu i potem objazd chodnikami robót przy rondzie w centrum Zagórza. Przez osiedle dobijam do ul. Szymanowskiego i spokojnie dokręcam do celu. Na miejscu z zapasem 3 min. Poszło nieźle. Mam tylko nadzieję, że po południu będzie dużo cieplej.

Na powrocie całkiem ładne słoneczko i to mnie zmyliło. Wystartowałem "na krótko" ale po kilkuset metrach zjazdu zatrzymałem się i wdziałem jednak kurtkę. Było mi po prostu zimno :-( Reszta trasy już termicznie lepiej choć i na nogi by się momentami przydało coś dłuższego. Ruszam od razu terenem do Dąbrowy Górniczej i dalej wzdłuż Pogorii 3 od strony Łęknic na Piekło gdzie wbijam na teren wzdłuż Pogorii 4 do Wojkowic Kościelnych. Tam trochę eksploracji leśnych ścieżek, ekstra kółeczko i ruszam w Wojkowicach w stronę Ujejsca. Tam z kolei kręcę się mniej więcej w okolicach Bukowej Góry by wybyć ostatecznie na asfalt w Chruszczobrodzie. Zaraz jednak znów porzucam teren i polami, skrótem pokazanym przez Domina, ciągnę do Trzebiesławic. Tu zaskakuje mnie zadziwiający ruch na drodze do Siewierza. Osobówek nieprzerwany sznur i niektórzy nieźle szarżują. Kiedy dociągnąłem na wzniesienie za wiatrakiem okazało się czemu. Obydwa pasy "E75" w stronę Częstochowy toczą się w spacerowym tempie przy czym chyba większość stanowią TIR-y. Zjeżdżam terenem do świateł w Podwarpiu i tam to samo. Czyżby wypadek? Mnie na szczęście to w niczym nie przeszkadza bo jadę dokładnie w poprzek tego bałaganu na Hektary i dalej do Przeczyc. Terenem wzdłuż tamy zjeżdżam na mostek nad Czarną Przemszą. Trochę się deski sypią. Przydałaby mu się jakaś solidniejsza konstrukcja bo uczęszczany. Przy głównej drodze przetrzebili krzaki i zrobili tam coś na kształt parku. Chyba jeszcze nie skończone ale już kilka ławek stoi i alejki wytyczone. Robię zakupy w pobliskim sklepie i przysiadam poszamać. W stronę Warężyna nie ma co jechać bo robią asfalt a do Boguchwałowic droga mnie nie interesuje więc pozostaje tylko kierunek na Mierzęcice i Sadowie. Przebiwszy się nad "S1" skręcam w lewo w teren i kieruję się do Toporowic fundując sobie bajerancki (choć niestety krótki) zjazd, na którym zgona zalicza GPS :-/ Potem wyłączył się jeszcze raz co skłoniło mnie jednak do wymienienia mu baterii. Na resztę drogi pomogło. W Toporowicach wspinam się pod cmentarz i jadę jeszcze kawałek prosto aż do zjazdu w teren przed tablicą miejscowości "Goląsza Górna". Tu znów bajeranckie zjazdy i podjazdy aż wybywam w Brzękowicach na Wale. Stąd asfaltem do Góry Siewierskiej i zjazd prosto do domu. Bardzo fajnie się dziś powrót kręciło choć temperatura niezbyt pomagała i w sumie po nogach czułem zimno.


Tak to wyglądało z górki niedaleko wiatraka na Gliniankach.


A tak przy światłach na Podwarpiu.


Na światłach w Podwarpiu w stronę Siewierza.


Również na Podwarpiu przy światłach ale z drugiej strony jezdni (od strony Hektarów i Marcinkowa czyli zachodniej). Na zdjęciach tego nie widać, ale pojazdy kierujące się do Siewierza toczyły się bardzo powoli. Jakbym był wredny to bym wzdłuż nich pojechał do Siewierza a potem stanął tam na światłach i machał na powitanie ;-p


I utarg za dzień. Dziś jakoś bardziej zajmowało mnie kręcenie jak focenie.


Doczytałem się. Na stronie GDDKiA jest info, że na odcinku od Podwarpia do Siewierza remonty nawierzchni a w samym Siewierzu remont skrzyżowania. Ma tak być do jutra wg planu.


Kategoria Praca, GPS-

DPD

  • DST 39.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:04
  • VAVG 18.87km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 14 maja 2015 | dodano: 14.05.2015

+8 i trochę chmurek na starcie. Ruszam w krótkich rękawiczkach ale po kilkuset metrach zakładam jednak pełne. W ogóle odczuwalnie raczej chłodno. Start 6:15 czyli tak trochę na krawędzi jednak nie cisnę bo nogi nie chcą podawać zbytnio. Przejazd spokojny. Standardowo foto hotelu. Potem przystaję jeszcze zrobić foto robót na Zagórzu. Same roboty objeżdżam bokiem chodnikami. Na mecie nieco obsunięty w czasie. Jednak te kilka stopni mniej robi ogromną różnicę w czasie przejazdu.

W ciągu dnia padał drobny deszczyk i to dość długo. Około 14:00 zaczęło się uspokajać i na powrocie właściwie drogi były tylko lekko mokre. Temperatura od rana jakoś zauważalnie nie podskoczyła więc wdzianko powrotne identyczne jak startowe. Kręcę bez ciśnienia, spacerowo i głównie chodnikami i bokami gdzie się tylko da. Na początek do centrum Dąbrowy Górniczej pod ścianę płaczu i do ProLine odebrać zamówienie. Potem przez Mydlice do Będzina. Przed światłami na Koszelewie zjeżdżam na Ksawerę skąd asfaltem przebijam się w stronę mniej więcej targu i dalej przez domki jednorodzinne do Grodźca. W Grodźcu funduję sobie zjazd do Biedronki ale ze względu na podmuchy wiatru wypadł prędkościowo słabo. Przerzucam się na ścieżkę rowerową i ciągnę nią aż do Wojkowic. Tu zaczynają się schody dla samochodów - zwężki, zdarty asfalt, światła wahadłowe. Objeżdżam to wszystko bokiem po chodniku i skręcam za wiaduktem w prawo na teren do domu. Po kilometrze wertepków jeszcze tylko 2km prostej po asfalcie i jestem na mecie. Trochę na starcie i trochę na finiszu pokropił deszczyk ale zupełnie niegroźny. Generalnie jechało się nieźle choć warunki nie zachęcają dziś do większych objazdów. Słabo termicznie.


Kategoria Praca

DPD - koło na "Kingsajz"-a

  • DST 36.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 01:27
  • VAVG 24.83km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 13 maja 2015 | dodano: 13.05.2015

+12. Wysokie chmury. Trochę delikatnego wiaterku. Warunki lepsze niż wczoraj i nogi też to poczuły bo podawanie dziś bardzo dobre. Do Zielonej dojeżdżam w 17:00 min. czyli w całkiem niezłym czasie. Inna sprawa, że dziś Rzeźnikiem więc i kręcenie młynków łatwiejsze. Przejazd spokojny i dość płynny. Standardowo foto hotelu. W centrum Zagórza mykam przy Biedronce na chodnik i bokiem objeżdżam cały rozpirz budowy ronda. Przez osiedle kręcę na Szymanowskiego o mało nie zaliczając gleby jak mi przednie kółeczko na sypkim szutrze gdzieś uciekło. Na szczęście jakimś fartem udało się wybronić i nawet nie stracić za bardzo prędkości. Finisz z zapasem czasu 8 min.

Po pracy słoneczko obiecywało ładną temperaturę ale wiatr wszystko zepsuł. Nie było źle ale do upałów daleko. Powrót bez gięcia do Będzina przez standardowe punkty (Mec, Środula, Stary Będzin). Zajeżdżam do serwisu bo mi ciągle coś nie pasowało na tyle. Przy zablokowanych amorach czułem bicie tylnego koła. Obakali i wniosek był taki, że trzeba koło na "Kingsajz"-a potraktować. Nie zwróciłem na to uwagi a tu się okazało, że opona się nierówno ułożyła i podobno tak często bywa choć do tej pory nie miałem takich problemów (pewnie dlatego, że kupowałem taniochę a nie wypaśne takie jak mam na full-u). Receptą jest upuścić trochę powietrza. Posmarować krawędź obręczy i przylegającą gumę płynnym mydłem. Trochę pomiąchać i napompować. Nieco sceptycznie do receptury podszedłem ale pokręciłem do domu z zamiarem spróbowania mimo wszystko. Żeby owo bicie mnie nie wq@#$Q!%-o to wybrałem wariant dojazdowy z wertepami czyli przez lasek grodziecki i gródkowski. Na mecie zabrałem się za test procedury. Trochę było szarpaniny ale faktycznie opona w końcu się ułożyła. Test na równym asfalcie z zablokowanymi amorami wypadł zadowalająco.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 42.00km
  • Teren 6.00km
  • Czas 02:22
  • VAVG 17.75km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 12 maja 2015 | dodano: 12.05.2015

+6 na starcie. W słoneczku było jeszcze jako tako ale w cieniu całkiem zimno. Pojechałem w spodenkach i nogi nie były z tego zadowolone dając to do zrozumienia słabym podawaniem. Pełne rękawiczki i czapka wcale nie były dziś przesadą. Ale za to na powrocie ICM wieszczy lato. Start 6:15. Na miejscu 4 minuty po czasie. Przejazd spokojny. Na budowie ronda w centrum Zagórza znów nowe wykopy i inaczej poustawiane słupki. Ja objeżdżam chodnikiem, na którym też napotykam niespodzianki.

Po pracy bardzo przyjemna temperatura. Słoneczko. Trochę wiatru. Robię powrót niestandardowy. Na początek do Będzina przez Mec, Środulę i Stary Będzin. W Będzinie uderzam na 12% na Syberkę i potem kładką w stronę M1 w Czeladzi. Objeżdżam je kierując się w stronę bazy GLS-u a tam widzę, że po drugiej stronie ciężki sprzęt przygotowuje teren pod jakąś inwestycję. Koparki, spychacz, ciężarówki. Praca wre. Zawijając uliczkami Czeladzi wybywam przy Urzędzie Miasta i skręcam na światła. Za PoloMarketem skręcam w lewo i kawałek dalej wbijam w teren. Trochę jazda na pałę i okazuje się, że w efekcie finisz po bezdrożu. Czerwonym szlakiem przekraczam granicę i obok kościoła na Przełajce ponownie wbijam w teren. Tu mi wychodzi terenowe, czterokilometrowe ucho, po którym ląduję przy moście na Brynicy na wylocie z Przełajki do Wojkowic. Jadę pod stację benzynową Orlenu i tu chwilę czekam na włączenie się do ruchu. Zwężka, światła, zerwany asfalt. Sprawnie wbijam się w kolumnę samochodów by zaraz ją opuścić wbijając ponownie w teren za wiaduktem kolejowym. Nimże dociągam do asfaltu i 2km dalej do domu. Tempo niezbyt intensywne, wręcz spacerowe ale miałem ochotę spokojnie potoczyć się przed siebie a nie podnosić sobie ciśnienie. Poza tym na hardtailu wertepki to nie to i przemierzałem je ze stateczną prędkością w porywach do 17km/h.


Kategoria Praca

DPD

Poniedziałek, 11 maja 2015 | dodano: 11.05.2015

+9. Pochmurno. Trochę wiatru. Generalnie warunki do jazdy takie sobie. Start 6:13. Jakieś 400m od domu przyuważam z drogi sarenkę robię stopa i kilka foto nim się ulotniła. Droga dziś spokojna. Kręcenie też. Na przejściu przez tory przy "dworcu kolejowym" uprzejmy dróżnik/dróżniczka powstrzymuje się na moment przed opuszczeniem szlabanów bym mógł przejechać. Fajnie bo oszczędza mi to kilku minut stania. Potem standardowe foto hotelu. Przy budowie ronda w centrum Zagórza znów jakieś zmiany. Nawet nie sprawdzam jakie tylko zjeżdżam wcześniej w lewo na chodnik i objeżdżam budowę bokiem. Potem przez osiedle przebijam się na Szymanowskiego i już prosto do pracy. Generalnie nieźle się jechało ale szkoda, że nie było cieplej. Nogi nieco odczuły temperaturę.

Po pracy ładne słoneczko ale bez upałów i trochę niezbyt ciepłego wiaterku. Bez ciśnienia, wręcz spacerowym tempem zmierzam przez Mec i Środulę do Będzina. Dalej w stronę Łagiszy, Sarnowa i do domu. Powoli ale przyjemnie się kręciło. Po drodze przystanąłem zrobić foto dworca kolejowego na Starym Będzinie. Wisi na nim banner "Do sprzedania" a dach zaczynają porastać drzewka więc podejrzewam, że jeszcze trochę i się albo rozsypie, albo go wyburzą bo jakoś nie wierzę, że ktoś to kupi i wdroży do użytku. Tym bardziej, że pewnie lada moment konserwator zabytków będzie miał w tej budowli więcej do gadania niż ewentualny właściciel. Z uprzejmości to na skrzyżowaniu przy światłach na Środuli przepuścił mnie kierowca mający pierwszeństwo. On jechał od "Żylety" i skręcał przed światłami na Środulę. Ja jechałem prosto Zuzanny i na tym skrzyżowaniu nie mam pierwszeństwa. Sympatyczny gest.


Kategoria Praca

DPDSD

  • DST 46.00km
  • Czas 02:07
  • VAVG 21.73km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 8 maja 2015 | dodano: 08.05.2015

+5 na wstawaniu. +6 na starcie. Miejscami było chyba jednak sporo chłodniej bo buchałem parą z ust jak smok. Nogi i uszy też poczuły, że termicznie bywa nieciekawie. Start 6:11 więc jest zapas czasowy i kręcenie bez ciśnienia. Przejazd spokojny. Po drodze kolejne foto hotelu. Na budowie ronda w centrum Zagórza rozpirz trwa. Na miejscu z zapasem około 5 min.

Po pracy bez gięcia szybki powrót do domu. Kolejno: Mec, Środula, Stary Będzin, stadion, nerka, Zamkowe, Grodziec, Gródków. Przejazd bez sensacji. W domu przepakowanie plecaka i z buta na zbiorkom do Będzina. Odbieram z serwisu Błękitnego Rumaka. Wymieniony płyn hamulcowy. Ten co był to podobno jakaś czarna breja. Jest różnica w hamowaniu i to zauważalna. Ale niedługo będzie pewnie trzeba klocki wymienić jak pojeżdżę z sakwami. Z serwisu zaginam do Kauflanda po małe zaopatrzenie i stamtąd już bez ciśnienia przez Łagiszę i Sarnów wracam do domu. Tu jeszcze drobna poprawka regulacji tylnej przerzutki i kilkaset metrów testu. Jest dobrze. Cieszy mnie nowa przerzutka na przodzie. Pracuje o niebo lepiej niż poprzednia. Jak na Rzeźniku udało się pojeździć spokojnie dzisiaj, tak na Rumaku mi 2x zajechali drogę w Będzinie. Raz bardzo chamsko jak zjeżdżałem na dużej prędkości z górki, drugi raz na rondzie UE. Baby za kierownicą :-/


Kategoria PłynHamulcowy, Serwis, Praca