limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPD

Środa, 23 września 2015 | dodano: 23.09.2015

Dziś na zewnątrz o wiele przyjemniej niż wczoraj. Na tyle, że decyduję się jechać w spodenkach. Pierwsze kilka kilometrów jest ok ale gdzieś przed Zieloną powietrze robi się chłodniejsze i tak już mam do końca przejazdu. Dziś start udaje się przeprowadzić wcześniej - 6:04. W związku z tym nie mam potrzeby cisnąć. Zresztą lewa noga już definitywnie informuje, że temperatury poranne już słabe na intensywne kręcenie. Po drodze dwa postoje na focenie. W Łagiszy pstrykam podświetlone przed wschodem słońca chmury. Niestety na zdjęciu nie do końca wychodzi to tak jak oczy widzą. Potem jeszcze foto hotelu. Od stacji paliw na Mortimerze dziś toczę się ścieżką niąże pokonując też rondo by zjechać w ul. Szymanowskiego. Na miejscu z zapasem jakichś 3 minut. Dość przyjemny dojazd do pracy.

Po pracy bardzo przyjemne warunki do jazdy jak najbardziej na krótko. Powrót bez gięcia przez Mec, Środulę, Stary Będzin (przy izbie wytrzeźwień blokada budowlana ale rowerkiem bez problemu się przemykam), nerka, Łagisza, Sarnów i do domu. Powrót bez ciśnienia zgodnie z rytmem terenu. Po drodze wymieniamy w Będzinie pozdrowienia z Jadwigą, która to dziś zmotoryzowana.


Kategoria Praca

DPDZ

Wtorek, 22 września 2015 | dodano: 22.09.2015

Prognoza ICM-u wskazywała, że rano może być około +5. Nie wyglądało ale profilaktycznie założyłem długie spodnie i bluzę. Decyzja była bardzo trafiona. Tuż po starcie - 6:14 - nawet zastanawiałem się czy od razu nie wdziać kurtki i pełnych rękawiczek. Jednak postanowiłem dać sobie czas na rozgrzewkę i po około 3km było na tyle ok, że w efekcie dojechałem już bez przebieranek. Generalnie jechało się nawet dobrze ale już nie tak szybko. Powróciły dawno zapomniane sensacje w postaci przemarzniętych palców u stóp, przemarzniętych uszu i protestującego lewego kolana. Definitywnie muszę przesunąć godzinę startu na wcześniejszą bo nie ma szans jechać pod takim obciążeniem, jak jeszcze tydzień temu, przy obecnych temperaturach. Do tego w powietrzu było całkiem sporo wilgoci i miejscami lekkie mgły co potęgowało uczucie chłodu. Zachód słońca przesunął się znów w czasie i tym razem dopadam go mniej więcej na torowisku "dworca kolejowego" w Dąbrowie Górniczej coś tam usiłując na szybko sfocić. Potem postój przy hotelu. Stawiają rusztowania czyli z zewnątrz będzie jakaś akcja. Reszta drogi sprawnie choć już nie tak szybko. Na miejscu z poślizgiem 5 min.

Po pracy jest na tyle ciepło, że można jechać na krótko. Ale też szału nie ma. Nogi już nie podają tak fajnie. Na początek kręcę pod kwadrat prezesa odebrać opaski odblaskowe. Potem do centrum najechać sklep elektroniczny. Udaje się nabyć potrzebny element więc mogę już spokojnie wracać do domu. Przez Mydlice, Koszelew, Ksawerę wybijam się na kierunek Grodźca. Na ścieżce gonię króliczka, który wyprzedzony jakoś nie walczył. Szkoda. Z Grodźca szybki zjazd do Gródkowa i "913" do domu. Tu chwila przerwy i potem zagięcie do wsiowego Lewiatana.
Dziś Montanie coś się pomerdało. Pokazał, że przejechałem w ciągu dnia grubo ponad 40 tys. km. Prezes świadkiem. W domu obejrzałem sobie ślad i wytropiłem przyczynę błędu. Z jakiegoś powodu wpisał się do pliku błędny punkt o współrzędnych [0.0;0.0]. Efekt był taki, że do kilometrażu dodało odległość tam i na powrót. I to chyba więcej niż raz. Wywalenie tego punktu dało faktyczny przebieg i czas jazdy.


Kategoria Praca, GarminMontana

DPD

  • DST 35.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:35
  • VAVG 22.11km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 21 września 2015 | dodano: 21.09.2015

Wg ICM-u miało być u mnie na starcie około +10. Całkiem możliwe, że tyle było bo upałów nie stwierdziłem ale też i nie było jakoś tragicznie zimno. Spodenki na krótko, góra na długo i jechało się całkiem przyjemnie. Start 6:15 więc na początku nieco intensywniejsze kręcenie. Dziś bez okazji do foto wschodu słońca ze względu na dywan chmur, w którym dziury były bardzo nieliczne i malutkie. Jedyne foto przy hotelu. Na miejscu z zapasem 5 minut.

Po pracy termicznej rewelacji nie było. Przez dzień chwilę świeciło słońce ale potem wróciły chmury. Wysokie i niedeszczowe ale mimo tego skutecznie redukujące ciepełko. Jednak start decyduję się odprawić na krótko i w trakcie lotu okazuje się, że przy odpowiednio intensywnym kręceniu, da się tak jechać i nawet jest przyjemnie. Dziś bez większego gięcia. Mec, Środula, Stary Będzin, ścieżka przy Małobądzkiej aż do Nerki, Zamkowe, Grodziec, Wojkowice i prosta do domu. Przyjemnie się kręciło. Miałem potem jeszcze po południu zrobić zagięcie do wsiowego Lewiatana i Dino ale inna robota pochłonęła mnie do późna i nic z tego nie wyszło. Z obserwacji dojazdowo-powrotnych to ewidentnie trzeba będzie nieco wcześniej startować bo nogi dają znaki, że w tych temperaturach nie da się ciągnąć tak jak przy +20. Ale i tak jedzie się przyjemnie.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:31
  • VAVG 23.74km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 września 2015 | dodano: 18.09.2015

Rześko ale całkiem przyjemnie jeśli chodzi o warunki do jazdy. Start 6:16 więc wypadało nieco przyłożyć się do kręcenia i potem już tak zostało do końca. Przejazd przyjemny i stosunkowo spokojny. Z postojów planowanych dziś tylko foto hotelu. Słoneczko ładnie kolorowało chmurki jednak nie przekonało mnie tym razem do przerwy na foto. Na miejscu z zapasem 5 min.

Po pracy bez gięcia szybki powrót do domu (Mec, Środula, Stary Będzin, Nerka, Zamkowe, Grodziec, Wojkowice). Przyjemne warunki do jazdy. Tylko na Lenartowicza mi jeden wyskoczył na czołowe w cytrynie. Zgrzał mnie niemożebnie. Poza tym spokojnie. Miało być jeszcze potem małe zagięcie ale robota skończyła się tak, że było już za późno by załatwić sprawę.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:30
  • VAVG 24.00km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 17 września 2015 | dodano: 17.09.2015

Rano bardzo przyjemnie. Ostatnio mam jakoś nie po drodze do termometru więc nie sprawdzam wskazań ale obstawiałbym coś około +15. Start nieco późno ale jeszcze w oknie startowym - 6:15. Początkowo kręcę intensywnie ale już po niecałych 4km wiem, że jestem wpasowany w czas przelotu więc reszta drogi spokojniej. Kilka foto po drodze w zwykłych miejscach by zarejestrować coś ze wschodu słońca. Potem jeszcze foto hotelu. Cały przejazd sprawny, spokojny i przyjemny. Na miejscu z zapasem 5 min.

Wyjście z pracy mi się obsuwa. Miałem jechać na spotkanie z Moniką odebrać zamówione opaski odblaskowe ale odkrywam, że mam na tyle Rzeźnika kapcia. Odwołuję zjazd i zabieram się za łatanie. W oponie nic nie ma. Zakładam nową dętkę i jak zwykle szarpię się chwilę z ułożeniem opony na obręczy. Pomaga mydło w płynie. Ruszam w drogę powrotną o 15:55. Na wylocie Szymanowskiego spotykam brata Prezesa, Tomka. Minąłem go chwilę wcześniej ale nie poznałem go pogrążony we własnych myślach. Poza tym na nowym rowerku był więc go nie skojarzyłem zupełnie. Dopiero jak mnie zagadnął na skrzyżowanie trybiki pod czerepem zaskoczyły ;-) Długo jednak nie konwersowaliśmy bo nieco mi się spieszyło a przez kapcia i tak już miałem straty w czasie. Szybko śmigam przez Zagórze na Mortimer i Starocmentarną na Reden pod ścianę płaczu. Załatwiam szybko pobranie i dalej pod molo na Pogorii 3 gdzie odbijam na Zieloną. Przekraczam Czarną Przemszę kierując się do Preczowa i dalej do Sarnowa. Potem już prosto do domu. Przyjemne kręcenie do domu bez większego ciśnienia i bez objazdów. Plany, które miałem do zrealizowania poległy jednak przez owego nieszczęsnego kapcia. Zastanawiam się gdzie to mi się przytrafiło. Do pracy dojechałem na pełnym lufcie więc musiało to być gdzieś blisko. Zresztą przebicie bardzo drobne i ujawniło się dopiero przy solidnym nabiciu dętki.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 103.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 04:52
  • VAVG 21.16km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 16 września 2015 | dodano: 16.09.2015
Uczestnicy

Rano przyjemne ciepełko. Bardzo dobrze się kręci. Start 6:14. Przejazd spokojny z kilkoma postojami na foto wschodu słońca. Dziś w stylu impresjonistycznym: dużo ładnych kolorków, rozmyte mgłami widoczki. Na "dworcu" w Dąbrowie Górniczej jestem już po podniesieniu szlabanów za KŚ czyli nieco później niż wczoraj ale jeszcze w oknie przelotowym. Potem foto hotelu i reszta drogi to szybki dojazd do pracy. Na miejscu z zapasem 5 min.

Po pracy sporo jeżdżenia. Umówiony jestem z Prezesem. Jedziemy odebrać od Moniki zamówiony baner klubowy. Startujemy wspólnie spod mojej fabryki i terenem przebijamy się na Dańdówkę. Stamtąd bokami pod oddział PTTK w Sosnowcu w celu pobrania gotówki z kasy. Potem czerwonym szlakiem przemycamy się na Milowice by przechwycić powracającego z pracy Tomka. Jesteśmy chwilę przed nim więc przechwycenie jest pełnym sukcesem. Razem kręcimy przez Czeladź do Grodźca i dalej przez Zieloną do Gołonogu pod paczkomat przy InterMarche (czy jak to się tam pisze). Tomek odbiera przesyłkę a my z Prezesem idziemy kupić nieco paliwa bo Tomkowe tempo wzmaga spalanie (pod górkę 30km/h z tendencją wznoszącą to u niego jakaś norma). Załatwiwszy paliwo i przesyłkę asfaltem kręcimy wzdłuż Pogorii 3 na Piekło i dalej w stronę Kosmicznej Bazy, którą to osiągamy trochę przed 19:00. Oglądamy baner. Wyszedł super. Do tego kamizelki. Od razu przyznaję się do jednej bo moje już mocno zużyte. Niby mieliśmy szybko zabrać co nasze i znikać ale jak to zwykle przy takich okazjach zaczęły się rozmowy okołorowerowe. Zrobiło się ciemno. Dołączyła jeszcze do nas Monika i tematy się rozmnożyły. Jeszcze mi się przypomina, że warto by uzupełnić zapas klocków do "tarczówek", a Monika jest moją ulubioną dealer-ką tego towaru więc korzystam z okazji. Wypływa temat rowerowej szkoły w Dąbrowie i okazuje się, że Monika jest w ten projekt mocno zaangażowana więc znów rozmowa się przedłuża. Ostatecznie kończymy wizytę w Bazie trochę po 20:00. Jest już kompletnie ciemno. Uzbrajamy odblaski i oświetlenie, żegnamy się i ruszamy w drogę powrotną. Teraz już najkrótszą drogą odstawiam Prezesa pod kwaterę. Solo przez Mec, Środulę, Łagiszę i Sarnów wracam do domu. Powrót pomimo tego, że w ciemnościach to całkiem przyjemny ze względu na temperaturę. Przyjemnie się jechało na krótko równo młócąc młynkami. Nawet kapinkę udało mi się średnią wyciągnąć ponad 21km/h. Ogólnie bardzo udany okołorowerowo dzień.


Jedno z dwóch szybkich podczas postoju na światłach.


Hotel znów się nieco zmienił optycznie.


Banner klubowy. Udało się zrobić na najbliższą imprezę.


Podsumowanie dnia.


Kategoria Praca

DPDZ

  • DST 42.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:50
  • VAVG 22.91km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 15 września 2015 | dodano: 15.09.2015

Nie pozerkałem na termometr ale spodziewałem się słabej temperatury ze względu na mgły. Okazało się, że nie jest tak strasznie i dało się całą drogę do pracy pojechać na krótko. Start 6:12. Kręcenie spokojne, zgodne z rytmem terenu. Punkty kontrolne przejechane w zadowalającym czasie. Po drodze foto hotelu. Na miejscu z zapasem czasu, który musiałem zmarnować na wyczyszczenie opony z rozjechanego chyba ślimaka.

Po pracy o wiele cieplej ale też i wyższa wilgotność. Spodziewałem się opadów ale te nie nastąpiły. I w sumie dobrze bo dzięki temu powrót to było przyjemne kręcenie. Na początek w stronę Plejady i dalej na Pogoń by wbić na ścieżkę rowerową do Będzina. Przy Nerce wjeżdżam na Zamkowe i opuszczam je wbijając na ścieżkę do Grodźca. Tu w połowie podjazdu porzucam go i częściowo dawnym torowiskiem tramwajowym linii "25" przebijam się pod kolbę.pl i stamtąd znów kręcę na ścieżkę, tym razem do Wojkowic. W Wojkowicach obok Orlenu ciągle jeszcze robią podjazd pod wiaduktem więc w tamtą stronę dla samochodów zamknięte. Mnie bez problemu rowerkiem udaje się wbić w teren na kierunek do Psar. Prostą docieram do domu. Tu odstawiam Rzeźnika przetarłszy mu uprzednio amorki i zarzucam sakwy na Srebrną Strzałę, którą to czynię zagięcie do wsiowego Lewiatana. Z balastem prosto do domu. Dziś sprawne, szybkie acz niepospieszne, kręcenie do domu. W domu niespodzianka: wymieniony Garmin. Nie sądziłem, że tak szybko wróci. Wymieniony na nowy lub refabyrkowany co dla mnie jest akurat bez znaczenia dopóki sprawny i na gwarancji. Tak więc jutro powrót do telewizora z większymi calami. Ale stary Garmin wożony na uprzęży plecaka spisywał się znakomicie. Ani razu nie padł.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 69.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 03:24
  • VAVG 20.29km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 14 września 2015 | dodano: 14.09.2015

Termicznie rześko. Mimo tego występuję dziś "na krótko". Start tak na granicy spokojnej jazdy - 6:14. Jedzie się bardzo dobrze choć trochę po przedramionach chłodno. Dziś kilku rajdowców. Jeden już na wyjeździe z domu. Generalnie jednak stosunkowo spokojny przejazd. Nie stoję na "dworcu" w D. G. Na hotelu nie zauważyłem jakichś drastycznych postępów ale foto robię. Na miejscu z zapasem 5 min.

Po pracy miałem już dziś resztę dnia zaplanowaną na sprawy klubowe. Rano słoneczko a po południu dywan chmur. Ale na szczęście takie, co to raczej deszczu nie powinny dać. Skończyło się też na kilku niegroźnych kroplach około 17:00 i potem przed 20:00. Po pracy bez gięcia przemycam się na Niwkę pod stadion. Tam czekam na resztę umówionej ekipy. Pierwszy zjawia się Maciek. Przy rozmowie zastaje nas niedługo później Darek. Prezes zjawia się na samym końcu. Chwilę rozmawiamy i potem zabieramy się za robotę czyli objazd finalny trasy na sobotnie eskortowanie. Sprawa idzie tym razem sprawnie i szybko. Około 17:30 jesteśmy na Środuli gdzie Maciek robi Prezesowy 2:0 w piłkarzyki. Potem ruszamy w kupie podciągnąć Darka na jakąś sensowną drogę do Mysłowic. Pożegnawszy się z nim na Ludwiku we trzech przebijamy się pod kwaterę Maćka, gdzie okupujemy ławeczkę na skwerku wspominając, planując i świętując Maćkowe urodziny. Kiedy robi się już szarówka żegnamy się z jubilatem i z Prezesem przebijamy się na ścieżkę zaczynającą się przy kościele na Pogoni. Tąże kręcimy do Będzina. Na wysokości cmentarza nadziewamy się na klubowego kolegę Krzyśka z jego towarzyszem kręcenia. Oczywiście temat koszulek, który to już od maja nie może się urodzić. Jeszcze trochę i Prezesowi się od Krzyśka dostanie po uszach za to ;-p Że pora już ciemna a warunki mało sprzyjające do debat szybko się żegnamy i kręcimy do Będzina a chłopaki do Sosnowca. Z Prezesem kończę wspólne jeżdżenie przy przejściu podziemny pod Al. Kołłątaja. On odbija gdzieś na kierunek Dąbrowy Górniczej a ja na Łagiszę i dalej przez Sarnów do domu. Po drodze posiłkuję się autobusem linii "125", za którym to podciągam się kilka przystanków zyskując nieco na dziennej średniej i czasie przelotu powrotnego. Rowerowo udany dzień. Towarzysko takoż. Szkoda tylko trochę, że taki krótki. W domu jestem już za całkowitych ciemności. Plus taki, że całkiem ciepło. Całą drogę powrotną odprawiłem na krótko i było bardzo przyjemnie. Zupełnie nie to co rano.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 39.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:42
  • VAVG 22.94km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 11 września 2015 | dodano: 11.09.2015

Start 6:12. Chyba cieplej niż wczoraj ale głowy nie dam, bo może to wrażenie wynikające z faktu założenia kurtki. Jednak może być coś na rzeczy bo nogi dobrze przyjęły warunki pracy i podawały ładnie. Po drodze jeden postój na kilka szybkich foto wschodzącego słońca. Potem jeszcze jeden na foto hotelu (znów mu okien przybyło). Wcześniej chwila spowolnienia na szlabanie przy "dworcu" w D. G. Było też trochę stania na światłach. Mam wrażenie, że dziś ruch na drogach jakby większy i nieco bardziej nerwowy. Na rondzie na Zielonej znów dmuchanie. Tym razem mi nie kazali. Na miejscu z zapasem kilku minut.

Po pracy tak sobie termicznie. Ani zimno, ani ciepło. Jadę na krótko. Dziś trochę inaczej gnę powrót by odrobinę złamać rutynę. Na początek w stronę Mecu. Dalej w stronę Górki Środulskiej i Plejady. Stamtąd na początek ścieżki obok kościoła na Pogoni. Ścieżką do Będzina. Tamże spotykam Mariusza, z którym dłuższa chwila schodzi nam na gadce o tematach różnorakich. Po pożegnaniu ruszam dalej w stronę Nerki i przez Zamkowe na ścieżkę do Grodźca. Tu robię sobie zjazd do Biedronki i ponownie wbijam na ścieżkę do Wojkowic. Kawałkiem terenu wybijam na prostą do domu. Kręcenie niezbyt intensywne daje i tak nienajgorszą średnią. W sumie przyjemny powrót do domu pomimo wiszącego nad głową dywanu chmur i lekkiemu wiaterkowi.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 64.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 03:10
  • VAVG 20.21km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 10 września 2015 | dodano: 10.09.2015
Uczestnicy

No i się wkurzyłem. Kolejny raz mi przy edytowaniu wpis zeżarło, całą zawartość łącznie z linkami do zdjęć. Zostają więc tylko dane co do kilometrażu bo mi się już nie chce 2x tego samego klepać.


Kategoria Praca