limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 19.44km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 7 października 2015 | dodano: 07.10.2015

Dywan chmur utrzymujący dość długo ciemności. Zauważalny wiatr ze wschodu zgodnie z prognozą ICM-u ale nawet ciepły. Mimo tego jadę "na długo". Start 6:07 ale mając rezerwę i przyjaźniejsze warunki niż wczoraj kręcę niezbyt intensywnie. Trochę też dlatego żeby się nie przegrzać. Kilometr od domu wystraszył mnie jakiś "kierownik" nagłym hamowaniem. Chciał mnie wyprzedzać ale chyba w ostatniej chwili zreflektował się, że nie zdąży przed tymi co jechali z przeciwka. Za "86" na poboczu jakiś dostawczak z przeoranym lewym bokiem i urwanym lusterkiem. Reszta drogi już bez sensacji. Punkty kontrolne przejechane z zapasem czasu. Na "dworcu" bez stania. Foto hotelu dziś chyba będzie nędzne bo bez lampy może być nieostre a z lampą źle naświetlone. Na miejscu z zapasem 4 min. Strasznie męczył mnie sen na odcinku Zielonej.

Po pracy niby słoneczko ale chłodno. Część drogi z wiatrem więc w teorii łatwiej ale i tak jechało mi się słabo. Powrót przez Mec, Środulę, Stary Będzin, obok Teatru Dzieci Zagłębia i wylot przy targu. Potem Łagisza, Sarnów i do domu. Spadek temperatur sprawił, że jakoś odechciewa mi się zaginać powrót. Organizm jakby sugerował, że warto by wejść w hibernację aż do wiosny.


Kategoria Praca

DPD

Wtorek, 6 października 2015 | dodano: 06.10.2015

Dziś udało mi się wygrzebać nieco wcześniej bo o 6:07. Niestety cały zapas czasu zeżarło zimno. Pomimo tego, że ubrany na długo to odczuwalnie było bardzo podle. Nogi nie podawały. Do tego pół drogi w ciemnościach, co nie zachęca specjalnie do szybkiej jazdy. Po drodze przymusowy postój na "dworcu" by przepuścić KŚ. Potem dobrowolny na foto hotelu. Nie wszystkie światła były współpracujące. Na mecie z 2 minutami obsuwy. W kilku miejscach były strefy mgły, miejscami dość gęstej.

Po pracy o wiele cieplej ale już nie tak jak wczoraj. Z dobrego podawania wiele nie zostało. Spokojnie, zgodnie z rytmem trasy, wracam do domu. Dziś bez gięcia przez Mec, Środulę, Stary Będzin, nerkę, Zamkowe, Grodziec i Gródków. W domu zrzucam plecak, zakładam sakwy i robię zagięcie do wsiowego Lewiatana. Cosik mi w przedniej piaście popiskuje i czasem stuka. Chyba czas by kółko przynajmniej przeserwisować. Może nawet i pomyśleć o wymianie bo ma przebieg taki jak rowerek czyli coś ponad 30k. Może być, że już wytrzaskane. Dziś też powrotem przebijam granicę 10k km w ciągu roku. Jak się pogoda utrzyma dobrzejezdna, to pewnie gdzieś 12k km w tym roku będzie. Słabiej niż w poprzednim ale jeszcze nie najmniej odkąd się na BS podliczam.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 20.79km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 5 października 2015 | dodano: 05.10.2015

Start 6:10. Ciemno. U mnie na starcie przyjemnie ale po dwóch kilometrach zrobiło się chłodniej i tak pozostało do końca przejazdu. Jedzie się jednak przyjemnie zwłaszcza, że nie muszę się spieszyć. Punkty kontrolne zaliczone dość wcześnie. Foto hotelu nieco przed wschodem słońca. Trochę na początku jazdy wkurzali mnie niektórzy kierowcy źle ustawionymi światłami. Po prostu oślepiali chamsko. Na miejscu z zapasem czasu w ilości 6 min.

Po pracy całkiem przyjemnie. Słoneczko. Bez wiatru. Temperatura w słoneczku bardzo przyjemna, w cieniu trochę mniej ale da się jechać "na krótko". Powrót bez gięcia. Mec, Środula, Stary Będzin, nerka, Zamkowe, Grodziec, Wojkowice. Tempo niespieszne. Przyjemny powrót w oprawie nacierającej jesieni.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:37
  • VAVG 21.03km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 2 października 2015 | dodano: 02.10.2015

Zimno. Mgły. Późny start (6:17). Spokojny przejazd. Foto hotelu. Minuta w zapasie na mecie. Nudy.

Powrót z pracy bez gięcia. Mec, Środula, Stary Będzin, nerka. Tu trochę zaginania by dostać się jak najszybciej do lasku grodzieckiego. Z niego na światłach przez "86" na "913" i przy Lwie znów w teren tym razem do lasku gródkowskiego na żółty szlak. Nim wybywam w Psarach na styku ul. Wiejskiej i Szkolnej. Stąd już asfaltem prosto do domu. Dziś jakoś bez weny na większe jeżdżenie choć pogoda jeszcze lepsza niż wczoraj po południu. Tempo powrotne też bez szaleństw. Po prostu przyjemny i spokojny powrót z pracy.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 47.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:15
  • VAVG 20.89km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 1 października 2015 | dodano: 01.10.2015

Dziś zauważalnie zimniej. Niebo bezchmurne. Jedyne wiszące w powietrzu substancje to wyziewy kominów. Głównie z Huty Katowice. Raczej bezwietrznie choć i tak to niczego nie zmienia bo przy prędkościach powyżej 25km/h i temperaturze na poziomie +5 to pizga koncertowo. Chyba pora przerzucić się na solidniejsze podkowy bo stopy znów przemarznięte. Start dziś miałem jeszcze bardziej obsunięty niż wczoraj - 6:19. Od samego początku kręcę z uczuciem żeby nadrobić straty ale kolejne punkty kontrolne zaliczam po czasie. Na "dworcu" w Dąbrowie Górniczej jestem chwilę po lekko spóźnionym pociągu KŚ. Dalej z uczuciem kręcę przez park Hallera i pomimo lekkiego opóźnienia jednak przystaję na foto hotelu. Potem już prosto asfaltem przez Zagórze do ronda i zjazd w ul. Szymanowskiego. Na miejscu jestem minutę po czasie.

Po pracy prawie przyjemnie. Wiatr niezauważalny, słonecznie, powietrze umiarkowanie chłodne. Kurtka ląduje w plecaku zamieniona na bluzę niegrzejącą. Ostatnio powroty robiłem trasami krótkimi i do zarzygania nudnymi więc dziś znów decyduję się na zmianę wariantu i dodatkowo eksploracje. Ruszam terenem w stronę Dańdówki. Potem przerzucam się na zielony szlak. Jego z kolei opuszczam dla odrobiny asfaltu. Tenże zaś porzucam na rzecz szlaku czerwonego, którym ciągnę do Milowic. Tam przerzucam się na teren w stronę Czeladzi, który po drodze przeradza się w asfalt. Z Czeladzi standardową drogą do Wojkowic, kilometr terenu i prosta do domu. Jechało mi się powrót bardzo dobrze i stosunkowo szybko choć nie pociskałem specjalnie. Chyba po prostu dobry dzień.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 41.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:14
  • VAVG 18.36km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 30 września 2015 | dodano: 30.09.2015

Dziś start nieco poza oknem - 6:17. Trzeba mi więc gonić. Warunki przeciętne. Nie za zimno, nie za ciepło, tak w sam raz na zestaw długi z czapką i rękawiczkami. Dywan chmur sprawia, że jest dość długo ciemno i rozjaśnia się bardzo powoli. Żeby mieć szanse na dotarcie bez spóźnienia dziś lecę full-em. Jedzie się bardzo dobrze choć trochę jakby zawiewało od strony dzioba. Punkty kontrolne zaliczone z opóźnieniem ale na foto hotelu jestem już o takim czasie, że powinienem wyrobić się punktualnie. Reszta drogi ścieżką przy Braci Mieroszewskich i potem zjazd za rondem w Szymanowskiego. Na miejscu z zapasem 60 sekund.

Po pracy sucho i wietrznie. Wiatr zimny więc przyjemność z jazdy umiarkowana. Dziś na powrocie trochę exploracji zakończonych pełnym sukcesem. Udaje mi się odkryć kilka ślepych zaułków w Dąbrowie Górnicze i  przejazd, którego szukałem. Spod Pogorii 3 częstą trasą czarnym szlakiem przebijam się do gródkowskiego lasu i przy torach kolejowych robię kolejną eksplorację zakończoną malowniczym ślepym zaułkiem. Tu też trochę przedzierania się przez krzaki i bezdroża by ostatecznie wybyć na cmentarzu w Psarach. Stamtąd już prosta droga do domu.


Kategoria Praca

DPDZ

Wtorek, 29 września 2015 | dodano: 29.09.2015

Odrobinkę cieplej niż wczoraj ale i tak jadę "na długo". Start nieco wcześniej - 6:10. Nie zaszkodziłoby gdyby był jeszcze wcześniej. Przejazd spokojny. Dziś trafiam na szlaban na "dworcu" w Dąbrowie Górniczej. Na szczęście KŚ nadjechało bardzo szybko więc przerwa niedługa. Focę wschód słońca przebiwszy się za szlabany i ruszam dalej. Kolejny postój na szybkie foto hotelu. Potem już bez dobrowolnych przerywników prosto do pracy. Na miejscu równo o 7:00.

Po pracy niby cieplej ale wcale nie było przyjemnie. Sucho i sporo słońca ale też i zimny wiatr. W sumie jechało mi się słabo. Jedynie na zjazdach jakieś konkretne prędkości, na płaskich i pod górkę spacerowo. Sporo po chodnikach by się nie stresować obecnością gnających samochodów. Powrót przez Będzin i Łagiszę. W domu chwila przerwy na podładowanie akumulatorów i potem zagięcie do wsiowego Lewiatana. Powrót do domu i wyładowanie sakw, a potem odwrotne zagięcie do wsiowego Dino.


Kategoria Praca

DP PTTK D

  • DST 43.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:58
  • VAVG 21.86km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 28 września 2015 | dodano: 28.09.2015

Chłodno. Wg ICM-u miało być około +5 i chyba wiele więcej nie było. Wyszedłem na chwilę na zewnątrz przed startem by spróbować sfocić na szybko zaćmionego superKsiężyca i czaszka trochę mi zmarzła. To skłoniło mnie do pełnego stroju "na długo" łącznie z czapką i rękawiczkami. Była to bardzo dobra decyzja. Start wyszedł mi 6:14 więc przy tych temperaturach tak mocno "na styk". Ale jechało się całkiem dobrze. Punkty kontrolne przejechane nieco później ale jeszcze w granicach tolerancji. Przez "dworzec" przejeżdżam tuż za pociągiem KŚ. Szybkie foto hotelu i spokojny finisz do pracy. Na miejscu z zapasem 60 sekund.

Po pracy nawet całkiem przyjemnie. Można zrezygnować z kurtki ale już nie z bluzy. Niespiesznie toczę się do centrum Sosnowca na spotkanie klubowe. Pierwsze po dłuższej przerwie więc jest sporo tematów do załatwienia. Plany na przyszłość, zapisy nowych członków, rozdanie odznak. Schodzi do 19:00 kiedy to w końcu ruszam do domu. Pożegnania z ostatnimi, którzy zostali i razem z Adrianem jedziemy w stronę Milowic. Szybko idzie i przed autostradą żegnamy się. Adrian odbija w prawo a ja dalej na Milowice i przez Czeladź do Wojkowic. Tu kilometr terenu i prosta do domu. Przyjemnie i szybko się jechało. Niestety już w całkowitych ciemnościach.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 38.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 01:39
  • VAVG 23.03km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 25 września 2015 | dodano: 25.09.2015

Przy piątku zrobiłem sobie dzień dziecka i do pracy fullem. Do tego jeszcze całkiem dobre warunki do jazdy więc przelot był samą przyjemnością. Start 6:13. Na niebie dywan wysokich chmur co sprawia, że jest dość ciemno. Trochę wieje ale wiaterek jest raczej ciepły. W ogóle jest dość przyjemnie. Lepiej niż wczoraj. Nogi to potwierdzają bo podają bardzo dobrze. Po drodze bez sensacji. Jeden postój na foto hotelu. Na miejscu z zapasem 6 min. Szkoda, że nie mogę w identycznych warunkach powtórzyć tego przejazdu Błękitnym żeby sprawdzić czy jechałoby mi się na nim równie dobrze i szybko ten odcinek. Po drodze coraz mniej rowerzystów. Widuję już tylko tych, którzy kręcą nawet zimą. Reszta się wykrusza.

Po pracy warunki mniej więcej podobne do porannych. Dywan chmur, sucho, wiaterek. Startuję na krótko ale szybko zakładam bluzę bo jednak na zjazdach jest trochę chłodnawo. Powrót robię terenem do Dąbrowy Górniczej i potem wzdłuż bieżni przy Pogorii 3 do Piekła. Stamtąd asfaltem wzdłuż Pogorii 4 do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu. Kręcenie niezbyt intensywne ale i tak jechało się dość szybko. Przyjemny powrót z pracy.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 24 września 2015 | dodano: 24.09.2015

Kontrolne wyjście przedstartowe na zewnątrz dało wrażenie, że jest całkiem przyjemnie. Startuję więc na krótko. Niestety po kilkuset metrach całkiem miła temperaturka spada i tak jest aż do rondka na Zielonej. Innymi słowy znów dałem się nabrać. Niestety zima za pasem. Jako, że start dziś znów udało się uruchomić wcześniej - 6:06 - kręcenie niespieszne. Nogi jakoś lepiej reagowały na warunki. Przejazd spokojny. Tylko jedno foto po drodze (hotel). Na miejscu z .zapasem 3 min.

Po pracy znacznie przyjemniej. Pojawiło się słoneczko. Niestety do kompletu też trochę wiatru więc do ideału nieco brakowało. Generalnie jednak warunki do jazdy niezłe. Dziś powrót również bez większego gięcia ale dla urozmaicenia inną nieco trasą. Na początek w stronę Orionu i dalej na Środulę. Dalej przez Chemiczną do Czeladzi i stamtąd do Wojkowic. Wertepkowy łącznik przy Orlenie w Wojkowicach i potem prosta do domu. Tempo niezbyt spieszne. Przyjemny powrót z pracy.


Kategoria Praca