limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:115590.00 km (w terenie 6305.00 km; 5.45%)
Czas w ruchu:6084:02
Średnia prędkość:19.00 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2946
Średnio na aktywność:39.25 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPOD

  • DST 54.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 03:23
  • VAVG 15.96km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 kwietnia 2016 | dodano: 29.04.2016

Temperatura rano znów na minusie: -4. Ładne słoneczko. Podmuchów nie zauważyłem. Nieco mglisto. Ruszam 6:08. Dziś jedzie się o tyle lepiej, że jezdnie suche i nie grożą po drodze oblodzenia. Punkty pośrednie pozaliczane w dobrym czasie. Światła stane. Bez focenia. Bez ekscesów. Na miejscu równo o czasie. W Parku Hallera Brygada Kosiarzy Zmechanizowanych toczyła ciężki bój z Zielenią Miejską.

Na wyjściu z pacy telefonicznie dopada mnie Prezes. Ma czas na pokręcenie więc umawiamy się, że podjadę do niego i razem pociągniemy dalej. Spotykamy się pod jego kwadratem i kręcimy na początek do Dąbrowy Górniczej. Załatwiam jeden zakup i potem już zaczyna się radosna improwizacja. Kręcąc po Dąbrowie Górniczej, Będzinie, Grodźcu, Wojkowicach, Rogoźniku, Siemonii i Górze Siewierskiej dociągamy ostatecznie pod moją posiadłość. Po drodze było trochę zaległych terenów, kórych Prezes nie znał bo nie było go na zeszłorocznym klubowym błąkaniu się po moich okolicznych wertepkach. Żegnamy się i Marcin gnie dalej a ja kończę na dziś kręcenie. Były całkiem przyjemne warunki do jazdy. Dużo słońca i trochę niezbyt ciepłych podmuchów ale jak się nie stało to byo ok. Pierwszy raz od dość dawna przegoniłem Srebrnego po wertepach niespecjalnie go oszczędzając. Daje radę :-)


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 46.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:11
  • VAVG 21.07km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 28 kwietnia 2016 | dodano: 28.04.2016

Dziś znów lekki szok termiczny: -4. Ładne słoneczko. Dość czyste niebo. Schnące jezdnie i lekki podmuch z kierunku nieokreślonego. Trochę bałem się, że będzie ślisko ale oblodzoną jezdnię zarejestrowałem tylko w jednym miejscu. Mimo tego jazda dziś spokojna i niespieszna. Start 6:07. Punkty pośrednie pozaliczane w dobrym czasie. Poza jednym przygłupem na przystanku w centrum Dąbrowy Górniczej i durnym kundlem w Parku Hallera to właściwie dojazd bez sensacji. Na miejscu z zapasem 5 min.

Po pracy całkiem przyjemnie choć jeszcze bez upałów. Część ciuchów ląduje w plecaku. Jest ładne słoneczko, trochę wiaterku i chmurek, suche jezdnie. Całkiem dobre warunki by nieco zagiąć powrót, co też czynię. Jadę przez centrum Zagórza i Mortimer do Dąbrowy Górniczej. Przez Mydlice przebijam się do Będzina na Koszelew i Ksawerę. Stamtąd dalej wzdłuż Czarnej Przemszy na Zamkowe i dalej do Czeladzi. Na Piaskach zawracam do centrum i przerzucam się w stronę Grodźca i dalej do Wojkowic. Potem już standardowa prosta do domu. Na finiszu trochę niebo pociemniało i gdzieś się straciło słoneczko ale warunki do jazdy były dobre do samego jej zakończenia. Wyszedł całkiem przyjemny i spokojny powrót do domu.


Kategoria Praca

DPDZ

  • DST 37.00km
  • Czas 02:09
  • VAVG 17.21km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 26 kwietnia 2016 | dodano: 26.04.2016

Odczyt z termorurki wywołał u mnie dziś lekki szok: -7. Trawy pokryte szronem. Słoneczko ładnie świeciło ale grzało słabo. Wiatr nieodczuwalny. Ruszam 6:12. Nogi przy takiej temperaturze podają słabo. Kiepsko też z pobieraniem tlenu. Punkty kontrolne zaliczane z obsuwą. Do Dąbrowy Górniczej jednak jedzie się w miarę dobrze. Za to w mieście na rondzie w centrum jakaś śpiąca królewna przelatuje przez rondo bez zatrzymywania metr przed moim kołem. Podniosła mi ciśnienie maksymalnie. Potem lepiej nie było. W Parku Hallera na głównym ciągu komunikacyjnym, który jest podzielony wyraźnie na część pieszą i rowerową jakiś jełop lazł po części dla rowerów i to jeszcze zagapiony w smartfona. Potem na początku ścieżki przy stacji na Mortimerze zator spowodowany przez dwie konserwy, które zaliczyły dzwona. Na zjeździe spod DorJan-a w stronę centrum Zagórza kolejny nieprzytomny książę włazi mi prosto pod koła. Resztę drogi jadę rozglądając się na wszystkie strony spodziewając się kolejnych utrudnień. Udaje się jednak dotrzeć do mety już bez ekscesów. Ląduję 4 minuty po czasie. Ciepłą zimę mamy tej wiosny.

Po pracy dalej przyjemne słoneczko i zauważalnie cieplej. Obecny również zimny wiatr. Powrót dziś tempem spacerowym bo wdzianko odpowiednie na rano nie do końca nadawało się na popołudnie a nie wziąłem lżejszej zmiany. Żeby się nie zagotować kręcę delikatnie przez Mec, Środulę, Stary Będzin, nerkę, Zamkowe, Grodziec i Gródków. Przejazd bardzo spokojny i przyjemny. Udało się nie zagotować. W domu zrzucam jedną warstwę, zamieniam plecak na sakwy i robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Z balastem niespieszny powrót do domu. Zapowiada się na to, że prognoza ICM-u na jutro sprawdzi się bo słoneczko powoli przesłaniają chmury. Jeśli faktycznie rozkręcą się deszcze to jutro jednak będzie mi trzeba skorzystać ze zbiorkomu :-(


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 20.57km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 25 kwietnia 2016 | dodano: 25.04.2016

O 5:40 termorurka pokazała -1. Słoneczko, wysokie chmury, lekki powiew z zachodu, suche jezdnie. Nawet niezłe warunki do jazdy tyle, że mogłoby być cieplej. Ruszam lekko obsunięty o 6:11. Na szczęście dziś Rzeźnikiem więc leci się szybko i sprawnie. Światła stane. Bez focenia. Bez ekscesów. Na miejscu ze sporym zapasem czasu nawet niespecjalnie zmarznięty.

Po pracy nieco cieplej ale zupełnie szału nie ma. Przede wszystkim wiatr z zachodu jest jakby silniejszy i zdecydowanie dalej zimny. Momentami gdzieś tam błyska słonko ale nie na długo i słabiutko. Poza tym pochmurno. W ciągu dnia nawet trochę śniegu poleciało. Na szczęście wszystko zdążyło przed 15:00 stopnieć i wyschnąć. Ruszam bez większego ciśnienia przez Mortimer i Reden pod molo na Pogorii 3. Tu pustki. Żeby nie szarpać się bez sensu z wiatrem ruszam na Zieloną i dalej na czarny szlak do Łagiszy. Jedzie się nawet przyjemnie ten odcinek. Szlaku trzymam się dalej aż do miejsca gdzie odbija w stronę Urzędu Gminy. Po drodze focę budowę wiaduktu do centrum logistycznego. Kawałek potem jeszcze jadę polami by wybyć na ul. Wiejskiej niedaleko źródełka. Resztę już spokojnie asfaltem prosto do domu. Na ostatnim kilometrze na chwilę pojawia się przelotny deszczyk. Zacina w twarz i jest bardzo zimny. Jak na kwiecień to warunki nędzne. Ale i tak jechało się przyjemnie. Tyle, że nie mam weny do zaginania.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 21 kwietnia 2016 | dodano: 21.04.2016

-3. Słonecznie. Jeśli dmuchało to z kierunku nieprzeszkadzającego. Start 6:04. Po wczorajszym czuję osłabienie i podawanie jest słabe. Początkowo punkty kontrolne pozaliczane przed czasem ale im bliżej Dąbrowy Górniczej, tym jest gorzej. Dziś jełopa za kierownicą spotykam na Alei Róż. Autobus "D"-etka prawie spycha mnie z pasa. Potem jeszcze przejeżdża na czerwonym. W sumie wszystkie światła dziś stane. Po drodze mała odchyłka. Zahaczam o kwadrat Prezesa odebrać klubowe koszulki. Zamieniamy kilka słów ale nie mam za bardzo czasu na dłuższe pogaduchy bo zbliża się 7:00. Ostatecznie ląduję na mecie z obsuwą 3 min. Nieco zmarzły mi łapki górne. Na dolne założyłem trekkingi więc nie było źle. Ogólnie pieruńsko zimno z rana.

Po pracy nieporównywalnie lepsze warunki niż rano ale do szału jeszcze daleko. Przede wszystkim jest cieplej. Ładne słoneczko. I wiatr. Niezbyt ciepły ale też i niespecjalnie mocny. Polarową bluzę zamieniam na koszulkę ale kurtka zostaje. W czasie postoju jest przyjemnie ciepło. Niestety w ruchu czuć zimny powiew. Kręcę dziś powrót bez gięcia przez Mec, Środulę i Stary Będzin do serwisu dowiedzieć się czy na jutro będę miał full-a na chodzie, czy nie. Na schodach widzę jeszcze ostatnie paczki z dostawy części ale rowerek jest już na tapecie i rano ma być gotowy. Uff... Bez pośpiechu kręcę resztę powrotu przez Łagiszę i Sarnów. Po drodze zatrzymuję się przy wsiowym Lewiatanie zrobić małe zakupy na jutrzejszy wyjazd i na ostatnim kilometrze rejestruję jakieś dziwne bicie przedniego koła. Pierwsza myśl to coś się w piaście rozjechało bo od czasu do czasu słychać też jakby tarcza o coś uderzała. Ale dociągam już delikatnie do domu i robię ogląd sytuacji. Urwana szprycha! Niby nic mi dziwnego tylko zwykle strzelała jakaś z tyłu. To pierwsza na przednim kole więc i też jakaś sensacja. Cóż... Temat będzie musiał poczekać przynajmniej do niedzieli o ile będę w stanie do jakiegokolwiek działania po piątkowo-niedzielnej integracji klubowej wokół rajdu Kraków-Trzebinia ;-P


Kategoria Praca, Szprycha

DPD

Środa, 20 kwietnia 2016 | dodano: 20.04.2016

Cieplej niż wczoraj ale szału nie ma: +3. Zauważalny wiaterek z kierunku pomagającego czyli mniej więcej z zachodu. Trochę chmur. Jezdnie raczej suche. Startuję 6:09. Dziś jakiś taki zwalcowany jestem i kręcenie, wydaje mi się, idzie słabo. Mimo tego punkty kontrolne pozaliczane w czasie. Pierwsze światła bez stania. Następne już nie. Robię też postój na foto hotelu. Powoli chyba zbliża się koniec robót. Po drodze, jak to ostatnio regularnie, dojeżdża mnie jakiś karawan na Zielonej. Wyprzedzał dużo za szybko i za blisko. Ale karma wraca. Potem wlókł się za busem bo nie miał jak go wyprzedzić :-) Na miejscu z zapasem 2 min. Jechało się przyjemnie.

Cały dzień nawalała mnie bańka. Na powrocie to nie pomagało. Do kompletu jeszcze dołączył się zimny wiatr z kierunku wmordewindu. Ogólnie powrót w bólach przez Mortimer, Reden, Pogorię 3 i 4, Preczów i Sarnów. Kiedy świeciło słoneczko było jeszcze jako tako ale przy chmurach robiło się nieprzyjemnie zimno. Tempo spacerowe.


Kategoria Praca

DPD

Wtorek, 19 kwietnia 2016 | dodano: 19.04.2016

Rano lekki szok termiczny. Termorurka mówi -2. Faktycznie odczuwalnie jest zimno. Sucho. Trochę niegroźnych chmurek. Ładny wschód słońca. Bez wiatru. Startuję 6:08. Ze względu na na temperaturę kręcę spokojniej ale i tak udaje się utrzymać w czasie przelotu i punkty przelotowe pozaliczać w przyzwoitych granicach. Dziś bez focenia i ze staniem na światłach. Pod łokieć tym razem pchała mi się jakaś królewna na zjeździe spod świateł na Alei Róż. A potem i tak stała na kolejnych światłach. Generalnie dość spokojny i przyjemny dojazd do pracy. Trochę zmarzły stopy. Lądowanie przy 2 min. zapasu.

Po pracy cieplej niż rano ale jazda w krótkich spodenkach okazała się chybionym pomysłem. Aż tak ciepło nie było. Dodatkowo z zachodu trochę podwiewało wcale nie ciepłym powietrzem. Słońce zaś schowane było za chmurami. Tyle dobrze, że sucho. Jednak wszystko to sprawiło, że tempo powrotu wyszło raczej spacerowe. I z powodu warunków również bez gięcia. Krótko przez Mec, Środulę, Stary Będzin, ścieżką do nerki i dalej przez Zamkowe, Grodziec i Gródków do domu. Nogi podawały tak sobie. Tyle dobrze, że powrót spokojny.


Kategoria Praca

DPD

Poniedziałek, 18 kwietnia 2016 | dodano: 18.04.2016

+7. Pochmurno. Bez wiatru. Jezdnie mokre. Na początku pojedyncze kropelki towarzyszące przez całą drogę i rozpędzające się w miarę zbliżania się do mety. Ruszam o 6:08. Jedzie mi się zadziwiająco dobrze zważywszy na to, że dziś w krótkich spodenkach i lekkich butach oraz przy padającym deszczyku. Punkty pośrednie pozaliczane w niezłym czasie. Dziś wjeżdżającego pod łokieć miałem w Łagiszy. Tym bardziej dziwi mnie ten manewr, że za jakieś 200-300m i tak zwalniał i skręcał w stronę betoniarni. Nerwus był na blachach katowickich. Reszta drogi spokojnie. Może dlatego, że nie dawałem pola do manewru narwańcom i jechałem środkiem pasa. Zresztą nie bardzo dało się inaczej bo na jezdniach już dość sporo kałuż, a i koleiny szybko się wypełniały. Światła w Dąbrowie dziś stane. Bez focenia. Na mecie jestem z zapasem 5 min. Wrażenie miałem takie, że w butach bagno ale po zdjęciu okazało się, że skarpetki tylko lekko wilgotne i stąd wrażenie zimna. Gdybym pojechał w trekkingach pewnie nawet bym nie odczuł temperatury. Po drodze spotkałem 3 rowerzystów z kategorii tych widywanych niezależnie od pogody.

Dziś powrót późniejszą nieco porą bo dopiero po 18:00. Na dworze sucho, słonecznie i nieco wietrznie. A do tego jakby zimniej niż rano. Ale da się jakoś jechać w krótkich spodenkach. Nieco po starcie jestem nawet bardzo zaskoczony tym, że jedzie się rewelacyjnie dobrze. Powrót bez gięcia przez Mortimer, Reden, bieżnię na P3 i kawałek na P4, Preczów i Sarnów. Głównie na młynkach żeby nie tracić ciepła ale bez wielkiego ciśnienia. Pierwsze 2 króliczki spotkałem w D. G. 2 szosy jadące spacerowym tempem. Dogoniłem ich na światłach ale potem skręcili w stronę przeciwną. Zresztą jakbym im wsiadł na koło to by mi się zaraz oderwali. Na P3 bez króliczków. Dopiero potem w swojej wiosce przez kawałek miałem cel do pogoni ale szybko udało się wyprzedzić i dalej już musiałem jechać bez zewnętrznej motywacji. Mimo tego ostatni podjazd udało się wziąć z marszu szturmem i tym samym szybko zakończyć powrót. A czas był najwyższy bo śmietnik od Dąbrowy domagał się już wsadu. Ogólnie przyjemny powrót. Tylko mogłoby być znacznie cieplej :-)


Kategoria Praca

DPDZ

Piątek, 15 kwietnia 2016 | dodano: 15.04.2016

+6. Pochmurno. Mokro ale bez deszczu. Wiatr niezauważalny. Ruszam 6:07. W Parku Hallera trochę dziś zmieniam trasę by nieco rutynę złamać. Na światłach na Mortimerze tym razem pod łokieć wjeżdża mi jakiś biały Fiat Siena. W ogóle miałem wrażenie, że "kierownicy" dziś jacyś bardziej nerwowi i narwani. Do mety udaje się dociągnąć z zapasem 2 min.

Po pracy sucho. Nieśmiało prześwitujące słoneczko przez część drogi. Wiaterek rejestrowalny ale niezbyt uciążliwy. Wracam przez Mortimer, Reden, Zieloną, Preczów i Sarnów. Głównie młynkowanie by pokonać wzniesienia i opór podmuchów. Przyjemnie, spokojnie do domu. Tu zostawiam plecak, zapinam sakwy i kręcę standardowe kółeczko do wsiowego Lewiatana po cotygodniowe zaopatrzenie. Potem zjazd z balastem do domu.


Kategoria Praca

DPND

Czwartek, 14 kwietnia 2016 | dodano: 14.04.2016

+6. Dywan wysokich chmur całkowicie przesłaniający słońce. Bez podmuchów. Sucho. Ruszam 6:09. Kręci się całkiem nieźle. Z czasem lekko do przodu w porównaniu do wczoraj. W sumie bez ekscesów tylko na moście nad Czarną Przemszą przed Zieloną wyprzedzał mnie dźwig i gdyby jadący z przeciwka Mercedes nie zwolnił to by się na niego wpakował. Mnie objeżdżał z dostatecznym zapasem miejsca. Niemniej miejsce na manewr wyprzedzania nieco niefortunne. Światła dziś stane w 1/3. Te na Alei Róż udało się przejechać płynnie. Na miejscu z zapasem 3 min. Więcej rowerzystów dziś po drodze. Zapamiętałem pięciu.

Dziś znów przyszło mi popracować dłużej. Plus tego taki, że przeczekałem wszystkie deszcze jakie za dnia padały do 17:00 a może nawet i ciut dużej. Startuję do powrotu o 19:30. Jezdnie mokre. Trochę zawiewa. Robi się ciemno. Bez kombinowania i bez ciśnienia kręcę przez Mec, Środulę, Stary Będzin i nerkę w stronę Łagiszy. Przed nią skręcam prosto na światła na "86" i dalej przez Gródków "913" prosto do domu. W miarę gładko poszedł powrót. Trochę dyskomfortu powodowały tylko potoki samochodów zjeżdżające z "86" na "913" w moją stronę i wyprzedzające mnie czasem całymi tabunami.


Kategoria Praca