limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPOD

Poniedziałek, 7 marca 2016 | dodano: 07.03.2016

Start 6:05. Jak wstawałem to było jeszcze sucho ale już na wyjściu jezdnie mokre i drobny, niegroźny deszczyk miejscami zamierający. Raczej bez wiatru. Po dość długiej przerwie nie narzucam sobie zbyt mocnego tempa a i tak na początku mnie zatyka. Dopiero rozgrzawszy się pobieranie tlenu zaczyna działać lepiej. Jednak dalej kręcę delikatnie. Punkty pośrednie pozaliczane w przyzwoitym czasie. Robię postój na foto hotelu, który dosyć znacznie się zmienił z zewnątrz. Światła na Alei Róż stoję. Następne bez przerywnika. Widzę króliczka przed sobą ale nawet nie próbuję go ścigać. Spokojnie staczam się ścieżką spod DorJan-a w stronę stadionu i dalej bez ciśnienia kręcę wokół ronda na Zagórzu. Finisz równo o 7:00. Właściwie nie zmokłem. Trochę tylko wychłodziło mi kolana. W sumie przyjemny dojazd do pracy.

Po pracy ruszam do centrum Dąbrowy Górniczej pokręcić się trochę tu i tam załatwiając kilka drobnych spraw. Potem przez Ksawerę kręcę w stronę targu w Będzinie i stamtąd przez Łagiszę i Sarnów do domu. Zdumiewa mnie to, że na Garminie pokazuje godzinę 17:30 a tu jeszcze całkiem jasno. Na finiszu wskakuję na chwilę do wsiowego Lewiatana. Na wyjściu jeszcze całkiem sporo widać choć słońce zdążyło zajść. Na powrocie pogoda była lepsza niż rano. Jezdnie, co prawda mokre, ale niegroźnie. Bez wiatru, bez opadów. Pochmurno. Kręciłem powrót bez ciśnienia, spokojnie. Pierwszy dzień po dłuższej przerwie nawet nieźle napoczęty.


Kategoria Praca

DPDNZ

  • DST 39.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:13
  • VAVG 17.59km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 9 lutego 2016 | dodano: 09.02.2016

+5. Wiatr wieje aż huczy. W nocy padało ale jezdnie tylko nieznacznie mokre. Zauważalnie jaśniej. Ruszam 6:06. Kręcę przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Wiatr mocno spowalnia i punkt kontrolny na Zielonej zaliczony nieco po czasie. Im dalej, tym spóźnienie większe. Po drodze foto hotelu. Stane światła. Na miejscu ze stratą 2 min. Pomimo wiatru jednak dojazd przyjemny i spokojny.

Po pracy dalej wietrznie ale za to sucho i znacznie cieplej. Przed fabryką czeka na mnie Prezes. Kręci kilometry i w związku z tym odprowadza mnie kawałek. Jedziemy razem przez Mortimer i Reden na Zieloną. Przekraczamy mostek na Czarnej Przemszy i przebijamy się częściowo lasem do Preczowa. Na skrzyżowaniu tamże żegnamy się. Marcin jedzie kółko dookoła P4 a ja prosto przez Sarnów wracam do domu. Niespiesznie. Chwila przerwy na wciągnięcie obiadu i już nocne zagięcie standardowe do wsiowego Lewiatana. Pomimo ciemności całkiem przyjazne warunki do jeżdżenia. Z balastem staczam się do domu i kończę na dziś kręcenie. Niby wieje mocno ale w sumie jeździ się dobrze o ile człowiek nie ma zamiaru koniecznie walczyć o prędkość czy czas przelotu. Jak na luty to bajka. Szkoda, że prognozy wieszczą na jutro krach :-/


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Czas 01:35
  • VAVG 21.47km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 8 lutego 2016 | dodano: 08.02.2016

+5. Zauważalny wiaterek, z którym momentami była siłownia. Suche jezdnie. Całkiem przyjemne warunki do jazdy. Ruszam o 6:06. Jedzie się bardzo dobrze. Przejazd bez sensacji. Punkty kontrolne pozaliczane w dobrym czasie. Na przejeździe kolejowym przy "dworcu" w Dąbrowie Górniczej opuszczony szlaban ale IC już jedzie więc wystarczyło, że tylko nieco zwolniłem i obyło się bez stania. Potem foto hotelu i stane światła na Alei Róż i na Mortimerze. Reszta spokojnie "ścieżką" wzdłuż Braci Mieroszewskich. Na miejscu z zapasem 5 min.

Po pracy szybko i bez gięcia do domu. Mec, Środula, Stary Będzin, nerka, Zamkowe, Grodziec i Gródków. Na otwartych przestrzeniach czasem dawał się we znaki wiatr. Były też momenty, że pomagał. Generalnie dmuchało z południa. Jechało się bardzo dobrze. Powrót bez sensacji.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 4 lutego 2016 | dodano: 04.02.2016

Rurka mówi, że zero dodatnie. Jezdnie suche. Wiatr z zachodu, raczej chłodny. Ruszam 6:03. Kręci się całkiem nieźle z podmuchem w plecy :-) Przez pierwsze 3-4km trochę szczątkowego, topniejącego śnieżku. Przyczepność dobra. Punkt kontrolny na Zielonej zaliczony w dobrym czasie więc od tego miejsca tempo spokojniejsze. Po drodze foto hotelu. Stane światła. Przejazd spokojny i całkiem przyjemny pomimo chłodu. Na miejscu z zapasem 3 min.

W ciągu dnia trochę sypało śniegiem ale niezbyt długo i niezbyt intensywnie. Nim wyszedłem wszystko stopniało. Warunki powrotne takie, że mokro, zimno i wiatr z zachodu. Kręcę powrót spokojnie przez Mortimer, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, Preczów i Sarnów. Koło kościoła w Sarnowie pojawia się pierwszy śnieżek i towarzyszy mi aż do Psar, gdzie wstępuję na chwilę do ciastkarni by zakupić nieco surowców do świętowania Tłustego Czwartku. Okazało się, że narastająca zadymka urwała się na chwilę przed tym, jak wyszedłem z zakupami. Reszta drogi już bez opadów ale ciągle pod zachodni wiatr. Mimo lekkich przeciwności przyjemny powrót do domu.


Kategoria Praca

DPDNZ

Środa, 3 lutego 2016 | dodano: 03.02.2016

+3. Przed 5:00 jeszcze całkiem konkretnie padało ale na starcie już tylko mokre jezdnie. Wiaterek słabszy niż wczoraj. Ruszam o 6:03. Początkowo miałem jechać znów przez Będzin ale sobie przypomniałem, że dziś dzień targowy i jakoś mi się tamtędy odechciało. Tak więc dojazd przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Pomiar czasu na Zielonej dobry więc jadę już bez ciśnienia. Po drodze foto hotelu. Przejazd bez sensacji, spokojny, niespieszny. Na miejscu z zapasem 2 minut. Całkiem przyjemny dojazd. Cieszy też to, że już nawet na starcie nie jest tak ciemno jak jeszcze całkiem niedawno.

Po pracy o wiele mniej przyjemnie niż rano jeśli chodzi o temperaturę. Ale przynajmniej jest sucho. Wieje raczej zimny wiatr, z którym miejscami mam mocno przeciwne kierunki. Wracam bez gięcia przez Mec, Środulę, Stary Będzin, nerkę, Zamkowe, Grodziec i Gródków. Noga za nogą, spokojnie, spacerowo i bez sensacji. W domu chwila przerwy. Po zapadnięciu ciemności zarzucam na Błękitnego sakwy i robię jeszcze standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Potem już tylko szybki zjazd do domu. Jeśli nie popada, to nawet jak spadnie temperatura poniżej zera, a wiatr raczej na to wskazuje, to jutro będzie dało się jechać rowerkiem. Mam nadzieję, że nie zmieni się na gorsze.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 44.00km
  • Czas 02:09
  • VAVG 20.47km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 1 lutego 2016 | dodano: 01.02.2016

Rurka wskazała zero. Trochę wiatru. Zanikający opad. Mokre jezdnie z wodą w koleinach. Ruszam 6:02. Jedzie się fajnie choć na nogach szybko pojawia się wrażenie, że przemoczone. Żeby nie taplać się za długo dziś znów kręcę przez Będzin. Trochę bałem się, że mogą być oblodzenia przy tym wskazaniu termometru ale ewidentnie było "zero dodatnie" i woda się nie zestalała. Przyczepność była bardzo dobra pozwalając trzymać równe, acz niezbyt spieszne, tempo. Na drogach raczej bez tłoku. Niestety zdarzają się "kierownicy", którzy jak nie mają jak wyprzedzić to jadą "na kole". Zero wyobraźni. Na miejscu z zapasem 10 min. W butach wcale nie było tak źle, jak się dawało odczuć.

W sumie miałem nie zaginać ale tak mi jakoś koło zjechało po drodze... Wracam dziś przez Dąbrowę Górniczą. Pogorię 3 objeżdżam od strony Łęknic i wbijam na Pogorię 4 ciągnąc w stronę Preczowa. Jednak przy "Pod Dębami" koło zawinęło mi się w stronę Marianek i potem jakoś już samo poleciało dalej do Ratanic. Ostatecznie P4 porzucam przy Kamieniu Ornitologa gdzie odbijam do Kuźnicy Piaskowej. Stamtąd już bez gięcia przez Dąbie i Strzyżowice do domu. Zachód słońca zrobił się tak gdzieś w okolicach Brzękowic Dolnych ale do domu zjechałem jeszcze za całkiem niezłych jasności. Wykorzystałem je do nieco pobieżnego opłukania rowerka z piasku, jaki był się do niego czepiał od dłuższego czasu. Potem jeszcze smarowanie amorków i na dziś koniec spraw związanych z rowerkiem. W sumie przyjemnie się wracało pomimo wszechobecnej wilgoci. Jezdnie mokre, w powietrzu czasem pojawiały się jakieś nieliczne krople. Do tego trochę podwiewało. Ale to luty więc i tak nieźle. Mogło być metr śniegu i -20. Na P3 trochę ludzi się trafiło, ale bez szału. Na P4 nie spotkałem nikogo. Wioski od Kuźnicy też raczej pustawe.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 38.00km
  • Czas 01:54
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 stycznia 2016 | dodano: 29.01.2016

-3. Wiatr niezauważalny. Ze względu na temperaturę zakładam, że będzie ślisko czyli trzeba mi jechać ostrożniej. Startuję 5:59. Pod kołami chrzęści sól. Mimo tego jadę delikatnie i wybieram dziś trasę z łagodnymi zakrętami czyli przez Będzin. Termicznie nawet nie jest źle. Przyczepność okazuje się też dobra bo nie zaliczyłem ani jednego uślizgu. Przejazd spokojny. Na miejscu ze sporym zapasem czasu.

Po pracy wracam bez większego gięcia przez Mortimer, Reden, Pogorię 3 i Pogorię 4, Preczów i Sarnów. Jedzie się dobrze, w miarę sprawnie pomimo chłodnych podmuchów. Cieszy to, że jest jasno. Na finiszu ładny kolorystycznie zachód słońca. Dojazd bez gięcia bo śmietnik jasno mówił, że nie ma na czym jechać. I trochę wychodzi zmęczenie po wczorajszym, raczej intensywnym dniu. Czas zacząć weekendowe leniuchowanie :-)


Kategoria Praca

DPND

  • DST 35.00km
  • Czas 01:38
  • VAVG 21.43km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 28 stycznia 2016 | dodano: 28.01.2016

+7. Ciepły wiatr. Startuję 6:06. Mając zapas czasu i dobre warunki drogowe kręcę bez większego ciśnienia. Harmonogram zrobiony przed czasem. Odpuszczam focenie hotelu. Na miejscu jestem z zapasem 7 min. Bardzo przyjemnie się kręciło dojazd. Powrót może być już mniej ciekawy bo prognozy wieszczą całodniowe opady. Pierwsze krople z dopadły mnie na granicy Dąbrowy Górniczej i Sosnowca ale nie przerodziły się w jakiś zauważalny opad.

W pracy przyszło mi dziś dłużej zostać i wracam znów za ciemności. Ma to jednak swoje plusy i to nawet dodatnie. Na drogach pustawo w okolicach 21:00. Do tego większość drogi całkiem ciepło. Powrót bez większego gięcia: Mec, Środula, Stary Będzin, nerka, Łagisza i Sarnów. Na wylocie z Będzina do Łagiszy czuję, że zauważalnie obniża się temperatura i stopniowo spada przez całą drogę do domu. U siebie na placu mam już lekko oszronioną trawę. Chyba trochę też wiało ale chyba niezbyt przeszkadzająco. W ogóle powrót kręciło mi się bardzo dobrze i jakoś wrażenie mam takie, jakby poleciał błyskawicznie choć wcale nie cisnąłem. Trochę tylko martwi mnie to, że jutro może być miejscami szklanka.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 19.43km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 27 stycznia 2016 | dodano: 27.01.2016

Nie sprawdzałem ile dziś na rurce i możliwe, że to się potem zemściło. Start zaczął mi się w ogóle marnie. Nie odpalił GPS. Tracę ze 3 min. na wymianę akumulatora. Ruszam 6:09. Od razu nadziewam się na dość zauważalny wmordewind ale po zwrocie na wschód już tak nie przeszkadza i kręcić da się całkiem dynamicznie. Do świateł na "86" tempo dobre i czas doskonały. Za światłami skręcam w stronę elektrowni i dalej utrzymuję dobre tempo ale gdzieś za mostkiem odczuwam lekkie pływanie tylnego koła. Kapeć? Przed Biedronką zwalniam z zamiarem zjechania na bok, lekki ruch kierownicą... i nagle ktoś mi wyszarpnął asfalt spod kół. Chyba pozazdrościłem przygód amidze i zrobiłem sobie glebkę. Zbieram się na nogi. Lekko bark boli i trochę kolano, GPS wypiął się z gniazda i wyłączyła się przednia lampka. Poza tym większych strat nie widzę. Potem jeszcze w pracy stwierdzam lekko zdarty rękaw kurtki. Rower bez większych szlifów. Od tego miejsca jadę już dużo wolniej i miejscami czuję, że to było dobre posunięcie bo tył przy depnięciu tańczy. Harmonogram zaczyna się sypać.  Ostatecznie na miejscu jestem z obsuwą 6 min. Na światłach na Alei Róż dwóch jełopów wyprzedza mnie i skręca w prawo. 5 sekund ich zbawiło. Potem jeszcze jakiś busiarz za światłami na Mortimerze szaleje z klaksonem. Dziś wrażenia z dojazdu negatywne.

Powrót z pracy bez gięcia najkrótszą drogą przez Mec, Środulę, Stary Będzin, Zamkowe, Grodziec i Gródków. Spokojnie, zgodnie z rytmem terenu. Zupełnie bez chęci na zaginanie. Pewnie z powodu porannych wrażeń. Pogoda lepsza. Cieplej, jezdnie tylko miejscami mokre, zauważalny wiaterek. Nowością jest to, że powrót za całkowitych jasności.


Kategoria Praca

DPDNZ

  • DST 46.00km
  • Czas 02:37
  • VAVG 17.58km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 26 stycznia 2016 | dodano: 26.01.2016

+3 na starcie. W powietrzu dużo wilgoci, takie skrzyżowanie mgły z mżawką. Generalnie podła widoczność i nieustanna konieczność przecierania okularów. Przekłada się to na mniejszą prędkość. Wilgoć sprawia też, że jezdnie mokre i miejscami sporo wody w koleinach. Na wyjeździe z domu zaskakuje mnie nieco oblodzony wyjazd i chodnik ale już jezdnia jest ok. Ruszam o 6:03. Ruch taki sobie. Tak do "dworca" kolejowego w Dąbrowie Górniczej trzymam się harmonogramu. Tu też zaskakuje mnie widok wiaty na peronie. Chyba faktycznie w końcu coś zrobią z dworcem, jak mówili rano w RMF-ie. Potem focę jeszcze hotel ale ze względu na mgły wychodzi to tak sobie. Koło DorJan-a jestem o 6:51. Za rondem w centrum Zagórza 6:58. Na finiszu 7:06. Słabo. Sama jazda dość przyjemna. Udało się nie przemoknąć.
Powrót po dość długiej przerwie nawet nieźle się zaczął. Czas był już najwyższy bo od jakiegoś czasu męczyły mnie bóle odstawieniowe. Wystarczyła jednak tylko krótka przejażdżka do pracy i jest od razu lepiej. Przerwa w kręceniu objawiła się też tym, że na pasku trzeba było zmienić dziurkę o jedną bliżej jego końca. Znaczy się są zapasy do spalania :-)

Po pracy warunki do jazdy wciąż dobre tzn. mokre asfalty, bez wiatru, bez mgieł, jasno, na plusie. Początek powrotu taki sam jak dojazd na odcinku do DorJan-a czyli ścieżką. Potem wracam na asfalt i skręcam w Starocmentarną skąd dalej pod ścianę płaczu na Redenie. Stamtąd pod molo na Pogorii 3 i bieżnią na Piekło. P3 pokryta jeszcze lodem ale już pękającym i z warstewką wody. Z Piekła wzdłuż Pogorii 4 do Preczowa i dalej standardem przez Sarnów do domu. Tu zostawiam plecak, zapinam sakwy i kręcę po zaopatrzenie do sklepu w sąsiedniej wiosce. Najkrótszą drogą to kilometr ale nie odmawiam sobie okazji do zagięcia i tak też docieram do marketu. Z balastem wracam do domu, zostawiam ładunek i robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Z balastem powrót i koniec kręcenia na dziś. Do domu dotarłem za względnej jasności ale już jazdy zaopatrzeniowe w ciemnościach. Popołudniowe kręcenie jeszcze przyjemniejsze od porannego.


Kategoria Praca