Praca
| Dystans całkowity: | 115590.00 km (w terenie 6305.00 km; 5.45%) |
| Czas w ruchu: | 6084:02 |
| Średnia prędkość: | 19.00 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2946 |
| Średnio na aktywność: | 39.25 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nieco się dziś ochłodziło. Po wczorajszych deszczach i nocnych wiatrach jezdnie w większości suche. Nawet rozlewisko na Zielonej prawie wyschnięte. Na niebie dywan chmur. Wiatr. Ruszam 6:08 i kręcę spokojnie. To nie są moje ulubione warunki do jazdy więc nie zamierzam się z nimi szarpać. Temperatura mniej więcej zgadza się z prognozami ICM. Zdecydowałem się na bluzę z długim rękawem i pełne rękawiczki. Okazało się, że taki zestaw był w sam raz. Punkty kontrolne zaliczone, o dziwo, w dobrym czasie. Od DorJan-a kręcę już spacerowo bo jeszcze mam sporo czasu w zapasie. Ostatecznie metę osiągam z 2 minutami rezerwy. Nawet przyjemny dojazd do pracy.
Po pracy kręcę bez ociągania do domu bo na 17:00 wizyta u stomatologa. Na początek przez Mortimer pod ścianę płaczu na Redenie. Potem przez Zieloną na czarny szlak do Łagiszy i stamtąd asfaltem przez Sarnów do domu. Na niebie dywan chmur. Wiatr dość zauważalny z kierunku mniej więcej zachodniego. Na całe szczęście powrót uchodzi na sucho i w domu jestem o dobrym czasie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:45
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Warunki podobne jak wczoraj czyli świeżo po deszczu, nieznaczny podmuch, mokre jezdnie i z wodą w koleinach, dywan chmur na niebie. Przed wyjazdem smaruję nieco amorek i łańcuch co nieco opóźnia rozruch. Ostatecznie zaczynam kręcić o 6:13. Jedzie się przyjemnie. Nie cisnę. Powinienem być na czas. Niestety trochę po drodze spowolniły mnie rozlewiska (tym razem tylko 2 - na Zielonej i na Zagórzu) i światła. Ostatecznie na mecie jestem 2 minuty po czasie. Za to przejazd był przyjemny i spokojny.
Powrót początkowo w nienajgorszych warunkach. Jezdnie suche ale wieje dość mocno. Do tego niebo pokryte ołowianymi chmurkami. Kręcę bez gięcia przez Mec i Środulę do Będzina. Zahaczam o serwis umówić się na oddanie Rzeźnika do przeglądu. Potem przez Łagiszę i Sarnów wracam do domu. Zaczyna lekko kapać już na wylocie z Będzina ale jeszcze niegroźnie. Rozkręca się dopiero przed Sarnowem choć jeszcze nie jest źle. Dopiero zwrot na zachód sprawia, że jest niefajnie. Deszcz nie jest zbyt mocny ale napędzany wiatrem z tamtego kierunku zacina w twarz i wychładza. Najgorsze były ostatnie 2 km. Trochę nasiąknąłem ale na szczęście nie do gołej skóry. Mimo tego i tak fajnie się powrót jechało.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
40.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
21.43km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
W nocy przeszedł w mojej okolicy front wschodni. Tak przynajmniej ta burza wyglądała. Lało do 5:00. Psychicznie przygotowany byłem na ciężką walką dojazdową w strugach deszczu. Jednak znów prognoza ICM-u się sprawdziła i na starcie o 6:08 było całkiem nieźle. Bez deszczu, powoli schnące jezdnie z odrobiną wody w koleinach. Przyjemny wiaterek mniej więcej z zachodu. Kręcę niezbyt intensywnie by się nie uflejać tym co spod kół się wydostaje a mimo to trzymam się nawet czasu przelotu. Mniej więcej 1 km od domu wyprzedza mnie jakiś furiat na gazetę. Nie wiem czy 10cm od mojego łokcia przeleciał. Powinien był zwolnić i poczekać aż z przeciwka przejadą 3 samochody ale najwyraźniej te 10-15 sekund potrzebne mu były do zbawienia. Nieco mi podniósł ciśnienie na chwilę. Reszta drogi spokojna. Po drodze w sumie trzy rozlewiska. Dwa na Zielonej i jedno na ścieżce na Zagórzu. Niezbyt głębokie, na szczęście. Udało się nie nabrać wody do butów. Na miejscu z zapasem kilku minut praktycznie suchy.
Po pracy dzionek zrobił się całkiem przyjemny. Ładne słoneczko, barankowe chmurki, lekki wiaterek, przyjemna temperatura. Kręcę powrót przez Reden (ściana płaczu), Pogorię 3 (bieżnia do przystani jachtowej), Piekło, Preczów, Sarnów. Bez ciśnienia, swoją kadencją i w zgodzie z ukształtowaniem terenu. Spokojnie i przyjemnie. Powrót bez sensacji.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:53
-
VAVG
19.65km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś udało mi się odrobinę start przyspieszyć i zacząć o 6:07. Warunki są... dwuznaczne. Ciepło, lekki wiaterek, wysokie chmury, szczątkowe słońce ale też dużo wilgoci w powietrzu wieszczącej opad, który wg ICM-u ma się pojawić po 8:00. Na razie jednak jest ok. Kręcę spokojnie bo mam zapas czasu. Na drogach pustawo. Punkty pośrednie zaliczam w dobrym czasie. Światła na Alei Róż i Mortimerze udaje się przejechać bez stania. Bardzo przyjemny i spokojny dojazd do pracy. Na miejscu z zapasem 7 min.
Po pracy niespiesznie i bez zaginania przez Mec, Środulę, Stary Będzin, stadion, Zamkowe, Grodziec i Gródków do domu. W ciągu dnia popadało trochę ale wilgoć w powietrzu dalej wisi. Nieco spadła temperatura. Jakieś 2-3 stopnie. Dziś kręcenie na powrocie jakoś mniej dynamiczne ale przyjemne. W domu zostawiam plecak, zawieszam sakwy i kręcę standardowe kółeczko do wsiowego Lewiatana. Potem prosto zjazd do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
19.49km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Bardzo przyjemna temperatura od samego rana. Ładne słoneczko. Lekki wiaterek. Zbieram się do startu o 6:12. Kręcę bez ciśnienia. W radiu sprzedali newsa, że na S1 w Mierzęcicach jakiś wypadek i objazdy wytyczyli przez "78" i "913" w związku z czym spodziewam się większego ruchu na odcinku do świateł na "86". Faktycznie jakby więcej pojazdów. Za skrzyżowaniem jest już jednak spokojniej. Punkty kontrolne zaliczone w takim sobie czasie. Na "dworcu kolejowym" dopada mnie telefon. Patrzę kto. Prezes. Zastanawiam się co go podkusiło dzwonić tak wcześnie. Mówi: "odwróć się" i macha z peronu. Jadą z Prezesową na wojaże po Kaszubach. Nie mam niestety czasu na pogaduchy i kręcę dalej. Standardowo stane światła na Alei Róż i Mortimerze. Potem już spokojnie ścieżką do celu. Na miejscu z zapasem 2 min.
Po pracy przyjemne ciepełko. Wiatr się zmieniał od południowo-zachodniego o temperaturze podmuchu z pieca hutniczego, do północno-zachodniego noszącego lekkie znamiona rześkości. Ruszam bez większego gięcia przez Mec i Środulę w stronę Starego Będzina. Podjazd na Lenartowicza jedzie mi się zadziwiająco dobrze. Potem, mimo że pod wiatr, dalej też kręci się całkiem nieźle. Wyraźnie pomaga wysoka temperatura. Moje ulubione warunki. Wbijam na ścieżkę przy Małobądzkiej i jadę nią aż do nerki. Stamtąd przez Zamkowe kręcę do ścieżki pod grodziecki browar i dalej na wjazd na Dorotkę. Jadę ją dookoła zatrzymując się na obwodzie w celu zrobienia fot terenów, gdzie teraz trwają prace budowlane. Ten niedaleko restauracji "Pod Lwem" w dużym powiększeniu nawet nieźle widać. Ten w Sarnowie ledwo, ledwo i to łącznie z zoomem cyfrowym. Jak już coś tam się wybuduje to pokręcę znowu i zrobię kolejne foto do porównania. Potem jeszcze strzelam kilka fotek cementowni i wjeżdżam na czubek wzniesienia. Foto kościółka i zjeżdżam aż na sam dół, pod Biedronkę i na ścieżkę w stronę Wojkowic, którą porzucam nieco przed Orlenem i za wiaduktem wbijam w teren i ciągnę prosto do domu. W ostatniej chwili decyduję się jeszcze na zjazd do przydomowego Odido za jakimiś lodami. Potem ostatnie 300m i można się chłodzić.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
54.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
02:37
-
VAVG
20.64km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś start 6:09. Jest zdecydowanie chłodno mimo ładnie świecącego słoneczka. Wiaterek zauważalnie lżejszy. Kręcę bez ciśnienia bo jest zapas czasu. Punkty kontrolne pozaliczane w dobrym czasie. Po drodze żadnych sensacji. Bardzo spokojny i przyjemny dojazd do pracy.
Po pracy jest o wiele przyjemniej niż rano. Niemal takie ciepełko jak lubię. Ale też chyba trochę mocniejszy wiaterek. Na szczęście nie z tych przeszkadzających. Dziś mam ekstra zagięcie w planie. Jadę przez centrum Sosnowca do Katowic. Mam wizytę u protetyka na 16:00. Jedzie mi się, mam wrażenie, opornie. Co trochę światła, stanie, czekanie ale kilometry jakoś uciekają. Jednak ciągle nie mogę się oprzeć wrażeniu, że się spóźnię. Ostatecznie jednak jestem na miejscu na 2 min. przed czasem. Załatwiwszy co było do załatwienia, ruszam już spokojniej, co nie znaczy, że wolniej, do domu. Przez Pętlę Słoneczną, Szyb Alfreda do Siemianowic Śląskich. Chciałem jechać dalej przez Przełajkę ale na tej drodze ruch był jakiś taki intensywny i ostatecznie pojechałem przez Czeladź i Wojkowice zaliczając przy okazji trochę terenu. Z Wojkowic spod Orlenu już standardowa prosta. W sumie przyjemne, popołudniowe kręcenie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Teren
9.00km
-
Czas
01:47
-
VAVG
19.07km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Chyba w końcu dochodzę do siebie po weekendzie bo dziś rozruch poszedł o wiele lepiej. Startuję 6:09. Czyste niebo, ładne słoneczko ale chłodno. Wiatr mniej więcej z zachodu. Wcześniejsza pora to automatycznie mniejszych ruch na drogach. Można by wręcz powiedzieć, że na drogach pustki. Jedzie mi się bardzo dobrze tym bardziej, że nie muszę cisnąć. Punkty kontrolne pozaliczane w bardzo dobrym czasie. Na miejscu z zapasem 4 min.
Po pracy przyjemniej niż rano ale do upałów daleko. Słoneczko ładnie świeci, wiatr z zachodu ale na szczęście nie jakiś koszmarny. Od samego początku kręcę ile się da terenem czyli spod pracy przez lasek zagórski, potem na Zieloną i dalej szlakiem do Łagiszy skąd przedłużeniem w pola by przejechać pod "86" i ostatecznie teren porzucam niedaleko źródełka w Psarach. Reszta asfaltem z małym wjazdem do wsiowego Lewiatana. Kręcenie powrotne niespieszne by się niepotrzebnie z wiatrem nie szarpać. Dzięki temu było całkiem przyjemnie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
19.09km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ciągle nie mogę odespać weekendu i dziś znów z tego powodu obsuwa w starcie. Dość poważna. Ruszam 6:25. Jezdnie schnące. Trochę wiaterku sprzyjającego czyli zachodni, północno zachodni. ICM mówił, że ma być około +15 ale nawet jeśli tyle jest to i tak odczuwalnie przyjemnie. Kręcę od samego początku dość intensywnie, choć jeszcze nie tyle ile fabryka dała. Mam nadzieję nieco zmniejszyć spóźnienie. Ruch zauważalnie o tej porze większy ale udaje się jechać płynnie i bez ekscesów. Punkty kontrolne pozaliczane w tragicznym czasie. Na Mortimerze tym razem nie wbijam na ścieżkę by nie tracić na niej czasu. Lecę jezdnią przez rondo. Ostatecznie na finiszu strata 8 minut.
Powrót z pracy to w sporej części jazda na wiatr. Żeby się za bardzo nie zmachać to nie cisnę. Również nie zaginam. Kręcę przez Mec i Środulę na ścieżkę małobądzką i dalej przez Zamkowe, Grodziec i Gródków do domu. Po drodze zahaczam o Dino i lekko wyginam przy wsiowym Lewiatanie. Na ostatnich metrach dopada mnie parę kropelek. Chwilę po tym, jak melduję się w domu za oknem zaczyna się króciutka ulewa. Wychodzi na to, że dobrze, że nie zaginałem. Ale też i chęci ku temu nie było. Wciąż wyłazi weekend. Jestem nieustannie głodny i śpiący.
Kategoria Praca
DPZD
-
DST
39.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:54
-
VAVG
20.53km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Udało mi się trochę zregenerować (głównie przez sen) i dziś rozruch poszedł nieco lepiej co dało starto o 6:16. Na dworze ładne słoneczko, nieznaczny podmuch i raczej rześko. Zdecydowałem się na bluzę z długim rękawem. Kręcę bez ciśnienia zakładając 2-3 minuty spóźnienia. Założenie okazało się faktem choć były szanse dociągnąć punktualnie. Zatrzymały mnie jednak kolejne światła i szlaban na "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej. Plus przejazdu przynajmniej taki, że był spokojny.
Po pracy całkiem przyjemnie. Kręcę przez Mortimer i Reden na Zieloną i dalej czarnym szlakiem do Łagiszy. Stąd asfaltem przez Sarnów do domu. Już mnie na powrocie nie odcinało więc nieco lepiej. Jednak po dotarciu do domu "na chwilę rozciągnąłem kości" i jakoś prawie 1,5h uciekło na drzemce. Za to samopoczucie o wiele lepsze. Bez większego obijania się pakuję sakwy na Błękitnego i robię jeszcze standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana po zaopatrzenie. Potem prosto zjazd do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:41
-
VAVG
20.20km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Od samego rana bardzo przyjemnie. Dużo słońca, lekki wiaterek. Start 6:08. Kręci mi się jakoś odczuwalnie lepiej. Punkty kontrolne pozaliczane w dobrym czasie. Przejazd spokojny i bez sensacji. Na Zagórzu dziś całkiem sporo rowerzystów.
Powrót z pracy bez gięcia szybko przez Mec, Środulę, Stary Będzin. Objeżdżając skrzyżowanie przy stadionie spotykam Mariusza. Chwilę rozmawiamy. Znów zasygnalizował nielichą wyrypę a ja nie wiem nawet czy mam jeszcze jakiś lipcowy weekend wolny. Ale nie wszystko na raz. Na razie trzeba przeżyć ten najbliższy :-) Żegnamy się i kręcę dalej do domu przez Zamkowe, lasek grodziecki, lasek gródkowski i finisz "913". W domu jeszcze tylko smarowanie Rzeźnika i czas przygotować się do weekendu. Jutro z rana start do Lubomierza.
Kategoria Praca






















