limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPDZD

Wtorek, 12 lipca 2016 | dodano: 12.07.2016

Dziś udało mi się odrobinę start przyspieszyć i zacząć o 6:07. Warunki są... dwuznaczne. Ciepło, lekki wiaterek, wysokie chmury, szczątkowe słońce ale też dużo wilgoci w powietrzu wieszczącej opad, który wg ICM-u ma się pojawić po 8:00. Na razie jednak jest ok. Kręcę spokojnie bo mam zapas czasu. Na drogach pustawo. Punkty pośrednie zaliczam w dobrym czasie. Światła na Alei Róż i Mortimerze udaje się przejechać bez stania. Bardzo przyjemny i spokojny dojazd do pracy. Na miejscu z zapasem 7 min.

Po pracy niespiesznie i bez zaginania przez Mec, Środulę, Stary Będzin, stadion, Zamkowe, Grodziec i Gródków do domu. W ciągu dnia popadało trochę ale wilgoć w powietrzu dalej wisi. Nieco spadła temperatura. Jakieś 2-3 stopnie. Dziś kręcenie na powrocie jakoś mniej dynamiczne ale przyjemne. W domu zostawiam plecak, zawieszam sakwy i kręcę standardowe kółeczko do wsiowego Lewiatana. Potem prosto zjazd do domu.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 38.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:57
  • VAVG 19.49km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 11 lipca 2016 | dodano: 11.07.2016

Bardzo przyjemna temperatura od samego rana. Ładne słoneczko. Lekki wiaterek. Zbieram się do startu o 6:12. Kręcę bez ciśnienia. W radiu sprzedali newsa, że na S1 w Mierzęcicach jakiś wypadek i objazdy wytyczyli przez "78" i "913" w związku z czym spodziewam się większego ruchu na odcinku do świateł na "86". Faktycznie jakby więcej pojazdów. Za skrzyżowaniem jest już jednak spokojniej. Punkty kontrolne zaliczone w takim sobie czasie. Na "dworcu kolejowym" dopada mnie telefon. Patrzę kto. Prezes. Zastanawiam się co go podkusiło dzwonić tak wcześnie. Mówi: "odwróć się" i macha z peronu. Jadą z Prezesową na wojaże po Kaszubach. Nie mam niestety czasu na pogaduchy i kręcę dalej. Standardowo stane światła na Alei Róż i Mortimerze. Potem już spokojnie ścieżką do celu. Na miejscu z zapasem 2 min.

Po pracy przyjemne ciepełko. Wiatr się zmieniał od południowo-zachodniego o temperaturze podmuchu z pieca hutniczego, do północno-zachodniego noszącego lekkie znamiona rześkości. Ruszam bez większego gięcia przez Mec i Środulę w stronę Starego Będzina. Podjazd na Lenartowicza jedzie mi się zadziwiająco dobrze. Potem, mimo że pod wiatr, dalej też kręci się całkiem nieźle. Wyraźnie pomaga wysoka temperatura. Moje ulubione warunki. Wbijam na ścieżkę przy Małobądzkiej i jadę nią aż do nerki. Stamtąd przez Zamkowe kręcę do ścieżki pod grodziecki browar i dalej na wjazd na Dorotkę. Jadę ją dookoła zatrzymując się na obwodzie w celu zrobienia fot terenów, gdzie teraz trwają prace budowlane. Ten niedaleko restauracji "Pod Lwem" w dużym powiększeniu nawet nieźle widać. Ten w Sarnowie ledwo, ledwo i to łącznie z zoomem cyfrowym. Jak już coś tam się wybuduje to pokręcę znowu i zrobię kolejne foto do porównania. Potem jeszcze strzelam kilka fotek cementowni i wjeżdżam na czubek wzniesienia. Foto kościółka i zjeżdżam aż na sam dół, pod Biedronkę i na ścieżkę w stronę Wojkowic, którą porzucam nieco przed Orlenem i za wiaduktem wbijam w teren i ciągnę prosto do domu. W ostatniej chwili decyduję się jeszcze na zjazd do przydomowego Odido za jakimiś lodami. Potem ostatnie 300m i można się chłodzić.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 54.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:37
  • VAVG 20.64km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 8 lipca 2016 | dodano: 08.07.2016

Dziś start 6:09. Jest zdecydowanie chłodno mimo ładnie świecącego słoneczka. Wiaterek zauważalnie lżejszy. Kręcę bez ciśnienia bo jest zapas czasu. Punkty kontrolne pozaliczane w dobrym czasie. Po drodze żadnych sensacji. Bardzo spokojny i przyjemny dojazd do pracy.

Po pracy jest o wiele przyjemniej niż rano. Niemal takie ciepełko jak lubię. Ale też chyba trochę mocniejszy wiaterek. Na szczęście nie z tych przeszkadzających. Dziś mam ekstra zagięcie w planie. Jadę przez centrum Sosnowca do Katowic. Mam wizytę u protetyka na 16:00. Jedzie mi się, mam wrażenie, opornie. Co trochę światła, stanie, czekanie ale kilometry jakoś uciekają. Jednak ciągle nie mogę się oprzeć wrażeniu, że się spóźnię. Ostatecznie jednak jestem na miejscu na 2 min. przed czasem. Załatwiwszy co było do załatwienia, ruszam już spokojniej, co nie znaczy, że wolniej, do domu. Przez Pętlę Słoneczną, Szyb Alfreda do Siemianowic Śląskich. Chciałem jechać dalej przez Przełajkę ale na tej drodze ruch był jakiś taki intensywny i ostatecznie pojechałem przez Czeladź i Wojkowice zaliczając przy okazji trochę terenu. Z Wojkowic spod Orlenu już standardowa prosta. W sumie przyjemne, popołudniowe kręcenie.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Teren 9.00km
  • Czas 01:47
  • VAVG 19.07km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 7 lipca 2016 | dodano: 07.07.2016

Chyba w końcu dochodzę do siebie po weekendzie bo dziś rozruch poszedł o wiele lepiej. Startuję 6:09. Czyste niebo, ładne słoneczko ale chłodno. Wiatr mniej więcej z zachodu. Wcześniejsza pora to automatycznie mniejszych ruch na drogach. Można by wręcz powiedzieć, że na drogach pustki. Jedzie mi się bardzo dobrze tym bardziej, że nie muszę cisnąć. Punkty kontrolne pozaliczane w bardzo dobrym czasie. Na miejscu z zapasem 4 min.

Po pracy przyjemniej niż rano ale do upałów daleko. Słoneczko ładnie świeci, wiatr z zachodu ale na szczęście nie jakiś koszmarny. Od samego początku kręcę ile się da terenem czyli spod pracy przez lasek zagórski, potem na Zieloną i dalej szlakiem do Łagiszy skąd przedłużeniem w pola by przejechać pod "86" i ostatecznie teren porzucam niedaleko źródełka w Psarach. Reszta asfaltem z małym wjazdem do wsiowego Lewiatana. Kręcenie powrotne niespieszne by się niepotrzebnie z wiatrem nie szarpać. Dzięki temu było całkiem przyjemnie.


Kategoria Praca

DPD

Środa, 6 lipca 2016 | dodano: 06.07.2016

Ciągle nie mogę odespać weekendu i dziś znów z tego powodu obsuwa w starcie. Dość poważna. Ruszam 6:25. Jezdnie schnące. Trochę wiaterku sprzyjającego czyli zachodni, północno zachodni. ICM mówił, że ma być około +15 ale nawet jeśli tyle jest to i tak odczuwalnie przyjemnie. Kręcę od samego początku dość intensywnie, choć jeszcze nie tyle ile fabryka dała. Mam nadzieję nieco zmniejszyć spóźnienie. Ruch zauważalnie o tej porze większy ale udaje się jechać płynnie i bez ekscesów. Punkty kontrolne pozaliczane w tragicznym czasie. Na Mortimerze tym razem nie wbijam na ścieżkę by nie tracić na niej czasu. Lecę jezdnią przez rondo. Ostatecznie na finiszu strata 8 minut.

Powrót z pracy to w sporej części jazda na wiatr. Żeby się za bardzo nie zmachać to nie cisnę. Również nie zaginam. Kręcę przez Mec i Środulę na ścieżkę małobądzką i dalej przez Zamkowe, Grodziec i Gródków do domu. Po drodze zahaczam o Dino i lekko wyginam przy wsiowym Lewiatanie. Na ostatnich metrach dopada mnie parę kropelek. Chwilę po tym, jak melduję się w domu za oknem zaczyna się króciutka ulewa. Wychodzi na to, że dobrze, że nie zaginałem. Ale też i chęci ku temu nie było. Wciąż wyłazi weekend. Jestem nieustannie głodny i śpiący.


Kategoria Praca

DPZD

  • DST 39.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:54
  • VAVG 20.53km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 5 lipca 2016 | dodano: 05.07.2016

Udało mi się trochę zregenerować (głównie przez sen) i dziś rozruch poszedł nieco lepiej co dało starto o 6:16. Na dworze ładne słoneczko, nieznaczny podmuch i raczej rześko. Zdecydowałem się na bluzę z długim rękawem. Kręcę bez ciśnienia zakładając 2-3 minuty spóźnienia. Założenie okazało się faktem choć były szanse dociągnąć punktualnie. Zatrzymały mnie jednak kolejne światła i szlaban na "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej. Plus przejazdu przynajmniej taki, że był spokojny.

Po pracy całkiem przyjemnie. Kręcę przez Mortimer i Reden na Zieloną i dalej czarnym szlakiem do Łagiszy. Stąd asfaltem przez Sarnów do domu. Już mnie na powrocie nie odcinało więc nieco lepiej. Jednak po dotarciu do domu "na chwilę rozciągnąłem kości" i jakoś prawie 1,5h uciekło na drzemce. Za to samopoczucie o wiele lepsze. Bez większego obijania się pakuję sakwy na Błękitnego i robię jeszcze standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana po zaopatrzenie. Potem prosto zjazd do domu.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 20.20km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 30 czerwca 2016 | dodano: 30.06.2016

Od samego rana bardzo przyjemnie. Dużo słońca, lekki wiaterek. Start 6:08. Kręci mi się jakoś odczuwalnie lepiej. Punkty kontrolne pozaliczane w dobrym czasie. Przejazd spokojny i bez sensacji. Na Zagórzu dziś całkiem sporo rowerzystów.

Powrót z pracy bez gięcia szybko przez Mec, Środulę, Stary Będzin. Objeżdżając skrzyżowanie przy stadionie spotykam Mariusza. Chwilę rozmawiamy. Znów zasygnalizował nielichą wyrypę a ja nie wiem nawet czy mam jeszcze jakiś lipcowy weekend wolny. Ale nie wszystko na raz. Na razie trzeba przeżyć ten najbliższy :-) Żegnamy się i kręcę dalej do domu przez Zamkowe, lasek grodziecki, lasek gródkowski i finisz "913".  W domu jeszcze tylko smarowanie Rzeźnika i czas przygotować się do weekendu. Jutro z rana start do Lubomierza.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 35.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:47
  • VAVG 19.63km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 29 czerwca 2016 | dodano: 29.06.2016

Przed wschodem słońca mgły, które znikają jak Słońce zaczyna pracować. Na starcie już ładnie przejrzyście i sucho. Lekki wiaterek. Chyba ze wschodu. Temperatura taka, że nie trzeba na termorurkę zwracać uwagi. Start 6:08. Kręcę spokojnie, bez ciśnienia. Punkty pośrednie pozaliczane w przyzwoitym czasie. Szybki stop na foto hotelu. Przejazd spokojny. Ruch na droga mniejszy. Mało też rowerzystów.

Powrót z pracy bez większego gięcia. Kręcę przez Mortimer i Reden w stronę Zielonej i dalej na czarny szlak do Łagiszy. Potem dalej wzdłuż torów i terenem aż pod źródełko w Psarach. Stamtąd reszta asfaltem z małym wjazdem do wsiowego Lewiatana w celu uzupełnienia zapasu izobroników. Przyjemnie ciepło i słonecznie. Zauważalny wiatr z zachodu.


Kategoria Praca

Sprawdzić czy nadaję się do roboty

  • DST 50.00km
  • Czas 02:38
  • VAVG 18.99km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 28 czerwca 2016 | dodano: 28.06.2016

Lada dzień miał mi się skończyć okres zdatności do pracy i chciał, nie chciał, musiałem się pofatygować i zrobić badania okresowe. Prosto z domu turlam się przez Gródków, Łagiszę, Zieloną, bieżnię na P3 od strony Łęknic i Gołonóg do przychodni nieopodal Huty Katowice. Start uczyniłem jak do pracy czyli 6:02. Na miejscu jestem kilka minut przed 7:00. Zapinam rower i potem 5,5h nie moje. Głównie czekanie. Wynik taki, że przez cztery lata powinienem się jeszcze nadawać do roboty. Z papierkiem potwierdzającym ten fakt kręcę do pracy przez Gołonóg, Reden, Mortimer i Zagórze. Załatwiam resztę formalności, wciągam nieco paliwa i o zwykłej porze rozpoczynam powrót. Tym razem kręcę przez Mec, Środulę, Stary Będzin i stadion pod Biedronkę na dolnej Syberce by tam obejrzeć nowe arty, które zasygnalizował noibasta w jednym ze swoich wpisów. Ze 2 lub 3 nawet fajne ale poprzednia galeria chyba jednak była ciekawsza. Robię trochę foto i przez Zamkowe wybijam się na ścieżkę do Grodźca. Potem skrótem w stronę kolejnej ścieżki do Wojkowic. Tym razem odpuszczam teren bo podejrzewam, że po nocnych opadach może być trochę bagienka i w związku z tym nieco nadrabiam asfaltem. Trochę też i dlatego, że chcę dobić do 50km. Udaje się to osiągnąć z lekkim zapasem. W domu jestem niewiele później niż zwykle. Rano trochę bałem się, że może mnie zlać bo niebo było zachmurzone ale udało się dotrzeć do celu na sucho. Powrót zakończony w całkiem ładnym słoneczku. Bez upałów ale przyjemnie. Warunki do kręcenia całkiem niezłe.


Kategoria Praca

DPO PTTK ZD

  • DST 50.00km
  • Czas 02:30
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 27 czerwca 2016 | dodano: 27.06.2016

Powrót do rutyny czyli koniec urlopu. Zrywam się niemal tuż po budziku. Za oknem tak sobie. Mglisto. Słońca nie widać wcale. Temperatura chyba w okolicach tej z wykresu ICM-u. Nim wyruszyłem słońce rozproszyło wilgoć w powietrzu i towarzyszyło mi przez kawałek drogi. Ruszam 6:14. Chciałem wcześniej ale jakoś tak znowu... Niby już wakacje ale jakoś tego nie widać na drogach. Ruch jak zwykle. Punkty kontrolne pozaliczane nieco po czasie. Wjeżdżając na Zieloną jeszcze było słoneczko, wyjeżdżając już nie. Pochmurno. Pewnie będzie padać jak ICM wieszczy. Trochę mnie to niepokoi bo dziś spotkanie klubowe i przyjdzie trochę pojeździć po południu. Droga przebiega w miarę spokojnie. Na miejscu jestem z zapasem 1 min.

Po pracy toczę się do sosnowieckiego Decathlonu zaopatrzyć się w pokrowiec na plecak. Potem niezbyt spiesznie kręcę w stronę centrum i ściany płaczu. Na bankomacie kartka, że nieczynny. Zaginam więc na plac przy fontannie i dzwonię do Prezesa czy już jest. Nie ma go. Jedzie busem. Ruszam więc na stawiki zrobić małe kółko w celu strawienia choć kilku minut. Kiedy wracam pod fontannę jest jakiś kwadrans do 17:00. Zjawia się Paweł a po nim jeszcze kilku klubowiczów. Chwilę rozmawiamy przy fontannie i potem przenosimy się do oddziału. Głównie omawiamy plany na lipiec, Waldek opowiada o swojej wyprawie do Mongolii, załatwiamy różne klubowe sprawy i nagle znikają 2,5 godziny. Kończymy nasiadówkę, żegnamy się i ruszamy każdy w swoją stronę. Solo kręcę w stronę Pogoni i dalej do Będzina. Stąd kieruję się na Łagiszę i Sarnów. Niby daleko do zachodu słońca ale niebo zaciągnięte chmurami i ogólnie jakoś tak mroczno. Całą drogę jadę na włączonych lampkach. Po drodze wstępuję do wsiowego Lewiatana i robię małe zakupy. Przy okazji testuję też mikro plecaczek z Decathlonu. Dość dobrze sprawdza się na małe zakupy stanowiąc kompaktowe rozszerzenie pojemności plecaka głównego samemu będąc po złożeniu wręcz mikroskopijnym pakiecikiem. Na wyjściu czuję jakieś drobne kropelki ale do domu już tylko 1km więc staczam się już bez ciśnienia. Jest po 20:00. Dziś dzień poleciał błyskawicznie.


Kategoria Praca