Praca
| Dystans całkowity: | 115553.00 km (w terenie 6305.00 km; 5.46%) |
| Czas w ruchu: | 6081:56 |
| Średnia prędkość: | 19.00 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2945 |
| Średnio na aktywność: | 39.25 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPD
-
DST
37.00km
-
Teren
8.00km
-
Czas
01:44
-
VAVG
21.35km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:12. Jest o wiele przyjemniej niż wczoraj, bardziej rześko. Wiaterku nie wyczuwam, słoneczko ładnie świeci, miejscami nieco śladów po wczorajszych opadach. Droga standardowa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą bez sensacji. Na miejscu jestem z zapasem 5 min. Przyjemny dojazd do pracy.
Po pracy zrobił się przyjemny, letni dzień. Ani za upalnie, ani za chłodno. Lekki wiaterek, dużo słońca. Bardzo przyjemna pogoda do kręcenia. Wracam przez Mortimer, Reden, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy i dalej terenem na Stachowe skąd wbijam ponownie na czarny szlak w stronę Psar. Za Urzędem Gminy kontynuuję terenem w stronę Strzyżowic i finisz asfaltem do domu. Spokojny, przyjemny niezbyt spieszny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
42.00km
-
Czas
02:07
-
VAVG
19.84km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Od rana samopoczucie mam takie, że najchętniej bym nie wstawał do południa. Albo i dłużej. Niestety do pracy trzeba jechać. Zbieram się nawet jako tako i ruszam o 6:10. Słoneczko schowane za chmurami. Atmosfera jest taka, że liczę się z ulewą po drodze więc kręcę bez ociągania ale jeszcze z lekkim zapasem mocy. Trasa standardowa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą przebiega raczej spokojnie i bez sensacji. Na miejsce zataczam się z rezerwą 6 min. Pojawiają się jakieś grubsze krople ale ostatecznie deszcz nie spada. W tą stronę się udało. Na powrocie na razie ICM obiecuje suche okno przelotowe ale to się jeszcze może zmienić.
W ciągu dnia kilka razy padało i to nawet dość przekonująco. Na wylocie z pracy niebo pochmurne i trochę kapie. Nie zrażam się jednak i ruszam w powrót od razu. Zresztą na kierunku do Będzina widzę błękitne niebo. Tam też zaczynam kręcić. Do Mec-u jeszcze pokapuje. Ostatnie krople czuję gdzieś w okolicach Środuli. W Będzinie już tylko ślady po opadach. Ścieżką małobądzką kręcę do zjazdu na 12% w stronę Syberki. Przez osiedle przebijam się na kładkę do M1 w Czeladzi. Stamtąd w stronę centrum miasta i dalej do Wojkowic. Tym razem nie korzystam z terenu i prostej tylko kręcę pod kościół i dalej przez pagórki do Strzyżowic. Zaginam jeszcze lekko do 40km i staczam się do domu. Tu zostawiam plecak, zakładam sakwy i kręcę standardowe kółeczko do wsiowego Lewiatana. Z balastem spokojnie i statecznie do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:30
-
VAVG
24.00km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś rozruch o wczesnej godzinie, co jednak nie przekłada się na bardzo wczesny start. Ruszam o 6:10. Kilka minutek w zapasie jest więc nie cisnę ani trochę. Pogoda bardzo przyjemna. Wiaterku nie czuć. Słonecznie. Ciepło. Jak na poranek to rewelacja. Trasa standardowa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Bez sensacji. Jedynie w centrum Zagórza lekko zirytowała mnie jakaś przejrzała księżniczka spacerująca środkiem ścieżki rowerowej. W sumie przyjemny dojazd do pracy.
W ciągu dnia zjawiła się na chwilę ulewa ale nim wyszedłem z pracy zdążyło wszystko wyschnąć. Chmury jednak nie zniknęły. Do tego w powietrzu czuć było dużo wilgoci i dużo wskazywało na to, że może w każdej chwili lunąć. Zresztą na starcie i potem w drodze pojawiały się pojedyncze, niegroźne kropelki motywując mnie do energicznego kręcenia powrotnego. Wracam bez większego gięcia przez centrum Zagórza, Mortimer, Starocmentarną, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy i Sarnów. Jedzie mi się rewelacyjnie dobrze nawet pomimo tego, że z zachodu nieco podwiewa. W całkiem niezłym czasie ląduję w domu. Na szczęście wytrzymało i nie lunęło.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:30
-
VAVG
23.33km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przedstart poszedł mi dziś gorzej niż fatalnie. Na kołach jestem o 6:21 i przy tym czasie zero szans na wyrobienie się na 7:00. Żeby nieco zniwelować spóźnienie kręcę dziś trasę przez Będzin, Środulę i Mec. Na tym dystansie mam mniej o nieco ponad 1km do przekręcenia i mniej świateł. Jedzie mi się dość dobrze. Dziś jedynie piesi nie współpracowali. Zamiast poczekać te 3-5 sekund aż przejadę to mi włazili na pasy i musiałem 2x ostro hamować. Poza tym przyjemny i spokojny dojazd do pracy. Na miejscu mam tylko 2 minuty obsuwy. Trzeba mi jednak popracować nad wcześniejszym wstawaniem bo takie nerwowe gonienie na dojeździe aż prosi się o jakieś problemy.
Rano ICM wieszczył, że przed 17:00 w moich okolicach może być nawet burza. Na wyjściu z pracy widzę chmury. Chwilę potem delikatnie zaczyna kapać. Wrzucam młynki i bez ociągania kręcę w stronę centrum Zagórza. Gdzieś po drodze opad się traci. Jednak z tempa nie zrzucam i dalej na młynkach lecę przez Mortimer, Starocmentarną i Reden pod Most Ucieczki. Stamtąd na bieżnię przy Pogorii 3 i nią do Świątyni Grillowania gdzie przez tory przerzucam się na bieżnię przy Pogorii 4 w stronę Preczowa. Stąd już prosto przez Sarnów do domu. Na ostatnich 1700m jadę w lekkim, choć nieco mocniejszym niż na wyjeździe z pracy, opadzie. Do domu docieram jednak tylko minimalnie okapany. Chwilę później deszcz ustaje i wychodzi słoneczko.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
19.64km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zmęczenie materiału tygodniowe daje się we znaki w postaci opóźnionego wyjazdu - 6:19. Zakładam, że będę miał spóźnienie choć gdybym pocisnął to mała szansa na dotarcie na czas jest. Warunki przeciętne. Na północnym wschodzie chmury jeszcze przesłaniają słońce ale na południu już niebo czyste. Gdzieś w drodze powinienem zobaczyć słoneczko. Podmuchów nie rejestruję więc albo ich nie ma, albo są korzystne. W powietrzu dużo wilgoci po wczorajszych opadach co sprawia, że odczuwalnie nie jest za ciepło. Trasa standardowa. Niestety w locie okazuje się, że nie dojadę na 7:00. Wszystkie światła po drodze stawiają opór. Do tego trafiam jeszcze na szlaban na "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej, gdzie tracę 3-4 minuty. Ostatecznie na miejscu jestem 7:05.
Na powrocie warunki odrobinę się polepszyły ale awansowały tylko do ledwo przeciętnych. Dopóki słoneczko wyglądało zza chmur było nawet termicznie nienajgorzej. Jednak kiedy się chowało albo musiałem jechać w cieniu to temperatura była zdecydowanie w kategorii chłodnawo. Do tego nieco podwiewało. Tempo powrotne mocno spacerowe. Coś mnie wymęczyło tak, że nie miałem w ogóle ochoty na naginanie. Trasę wybieram spokojną przez ścieżkę na Braci Mieroszewskich, Starocmentarną, Reden, Most Ucieczki, Zielona, czarny szlak do Łagiszy, Sarnów i do domu. W domu na chwilę kładę się rozciągnąć kości i jak się budzę to jest prawie 4h później a ja dalej mam ochotę spać. Ehh... dzisiejszy dzień na straty.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:39
-
VAVG
21.21km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poranne warunki powoli się poprawiają. Dziś zdecydowanie mniej chmur, odrobinę cieplej i wiaterek bardziej ciepły. Ruszam o 6:14. Mimo mizernej rezerwy czasowej kręcę niezbyt intensywnie. Właściwie, to wolałbym się przewracać na drugi bok niż jechać. Taki dziś dzień mam od rana. Ale lekko nie ma. Trasa standardowa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojna. Na miejscu jestem równo o 7:00. Przyjemny dojazd.
Po pracy pogoda dwuznaczna. ICM zapowiadał w moich okolicach opady i burze około 17:00. Z tego też powodu dziś bez objazdów. Krótko przez Mec, Środulę, Będzin, Łagiszę i Sarnów do domu. Na Mecu dopadają mnie pojedyncze kropelki. Na Środuli kropelek jest więcej ale wciąż jeszcze niegroźne. W Będzinie opad znika. Udaje mi się dotrzeć do domu na sucho ale dalej dwuznaczne na niebie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Czas
01:44
-
VAVG
20.77km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Lato już było. Dziś startuję po lekkim grzebaniu o 6:16. Na dworze jest po prostu zimno. Mimo tego, że wdziałem bluzę z długim rękawem i tak nie jest fajnie. Nim się rozgrzałem musiałem przekręcić ze 3-4km :-/ Słońce schowane za chmurami, lekko podwiewa. Nogi dają znać, że warunki są słabe i podawać będą o tyle, o ile. Kręcę standard przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Po drodze spokojnie. Nie cisnę ale też i nie zamulam. Jedzie mi się chyba szybciej bo wczoraj podpompowałem troszkę ale też i twardziej. Wszystkie dziury i łaty bardziej trzepią rowerkiem. Na miejsce zataczam się równo o 7:00.
Po pracy dzień zrobił się nawet całkiem przyjemny. Co prawda wieje dość konkretnie i to z kierunku niewłaściwego ale przynajmniej podmuch nie jest tak zimny jak wczoraj. Dające też spomiędzy chmurek słoneczko poprawia sytuację. Ruszam powrót tempem spokojnym. Na młynkach wbijam się pod wiatr trzymając prędkość między 22 a 25 km/h (w zależności od terenu). Trasa w wariancie spokojnym czyli ścieżka przy Braci Mieroszewskich, Starocmentarna, Most Ucieczki, Zielona, czarny szlak do Łagiszy i asfaltem przez Sarnów do domu. Jechało się bardzo dobrze i bez sensacji. Może jednak jeszcze coś z tego lada jeszcze się uratuje.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
19.30km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch po niedzielnym byczeniu poszedł nawet nieźle ale start już tak sobie. Na kołach jestem o 6:12. Pogoda do jazdy niezła ale szału nie ma. Niebo zaciągnięte chmurami i tylko przez nieliczne dziury czasem słońce błyśnie. Temperatura słaba. Powiedziałbym, że jakieś +13. Lekki wiaterek. Miejscami ślady wilgoci na jezdniach. Chyba w nocy musiało coś pokapać. Kręcę drogę standardową przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Nie muszę cisnąć więc jazda jest spokojna i przyjemna. Trochę moją uwagę dziś rozpraszam Garmin bo przez nieuwagę wyzerowałem sobie ustawienia i w locie dziabałem po ekranie żeby je przywrócić. Na miejscu jestem z zapasem jakichś 3 minut.
Po pracy niby słonecznie ale wcale nie jest jakoś super ciepło. Wieje dość zauważalnie, wg ICM-u, z kierunku północno-zachodniego. To by się mniej więcej zgadzało. Jest też słoneczko ale nie daje rady podgrzać tego wiaterku do przyjemnych wartości. Dziś w planach szybki powrót i kurs zaopatrzeniowy więc do domu kulam się krótką drogą przez Mec, Środulę, Będzin, Grodziec i Gródków. Powrót przebiega sprawnie choć może nie za szybko. W domu zostawiam plecak, zarzucam na Błękitnego sakwy i robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Z balastem, bez gięcia, powrót do domu.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
44.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:11
-
VAVG
20.15km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ze startem dziś poszło lepiej i na kołach jestem o 6:14. Słonecznie, wietrznie, ciepło. Watr większość drogi nieprzeszkadzający. Kręcę trasę standardową. Światła trochę mnie spowalniają ale nie na tyle, żeby zaliczyć spóźnienie. Na miejscu jestem równo o 7:00. Po drodze bez sensacji. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.
Po pracy pogoda jak ostatnio zwykle bywa całkiem przyjemna. Jest ciepło, dość zauważalny wiaterek, który w kilku miejscach nawet trochę mną zarzucił, słonecznie. Powrót dziś w kierunku Kazimierza Górniczego i dalej do Gołonoga. Tu miałem jednego małego biznesa do załatwienia i dlatego dziś tędy. Załatwiwszy co było kręcę w stronę Piekła i wzdłuż Pogorii 4 do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu. Ostatnie jakieś 10-12km głównie pod wiatr ale i tak jechało się bardzo przyjemnie. Bardzo spokojny powrót do domu.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
39.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
01:49
-
VAVG
21.47km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nędznie mi dziś rozruch poszedł i wytaczam się zdecydowanie spóźniony - 6:21. Jest szansa, że uda mi się dojechać na czas więc od razu wkładam dużo uczucia w kręcenie. Niestety nie pomaga mi dziś wiatr. Właściwie, to nawet wręcz przeciwnie. Pozostałe warunki są całkiem dobre. Przed 6:00 poleciały jakieś kropelki ale na starcie mam już jezdnie całkiem suche. Słońce czasem chowa się za chmurami ale generalnie podgrzewa atmosferę. Kręcę trasę standardową. Na wszystkich światłach udaje mi się dziś nie stać choć czasem muszę na moment zwolnić. Momentami mam wrażenie, że jedzie mi się całkiem opornie. Ostatecznie jednak osiągam cel z minutową obsuwą czyli jest dobrze. Zmachałem się jednak dość konkretnie. Mimo wszystko przyjemny dojazd do pracy.
W ciągu dnia dość mocno wiało ale prognozy ICM-u odnośnie opadów nie sprawdziły się. Za to spadła nieco temperatura. Dalej jest jednak przyjemnie ciepło. Kręcę powrót, podobnie jak wczoraj, z dużym udziałem terenu. Na początek przez las zagórski w stronę przejazdu pod "94" na Reden. Potem Most Ucieczki, Zielona i czarny szlak do Łagiszy. Dalej teren w stronę Stachowego. Tu zmieniam nieco kierunek i asfaltem przy budowanej nowej hali kręcę w stronę Chaty z Zalipia do Sarnowa. "86" przejeżdżam na światłach, wpadam na chwilę do weterynarza i potem dalej w teren, do lasu psarskiego skąd dalej w teren do Strzyżowic. Tu jeszcze odbijam na ul. Kasztanową i dopiero z niej wracam na asfalt, do domu. Wyszło bardzo spokojne i przyjemne kręcenie do domu. Mimo niespecjalnie sprzyjającego wiaterku tempo nienajgorsze.
Kategoria Praca






















