limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPD

  • DST 36.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:30
  • VAVG 24.00km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 10 lipca 2017 | dodano: 10.07.2017

Dziś rozruch o wczesnej godzinie, co jednak nie przekłada się na bardzo wczesny start. Ruszam o 6:10. Kilka minutek w zapasie jest więc nie cisnę ani trochę. Pogoda bardzo przyjemna. Wiaterku nie czuć. Słonecznie. Ciepło. Jak na poranek to rewelacja. Trasa standardowa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Bez sensacji. Jedynie w centrum Zagórza lekko zirytowała mnie jakaś przejrzała księżniczka spacerująca środkiem ścieżki rowerowej. W sumie przyjemny dojazd do pracy.

W ciągu dnia zjawiła się na chwilę ulewa ale nim wyszedłem z pracy zdążyło wszystko wyschnąć. Chmury jednak nie zniknęły. Do tego w powietrzu czuć było dużo wilgoci i dużo wskazywało na to, że może w każdej chwili lunąć. Zresztą na starcie i potem w drodze pojawiały się pojedyncze, niegroźne kropelki motywując mnie do energicznego kręcenia powrotnego. Wracam bez większego gięcia przez centrum Zagórza, Mortimer, Starocmentarną, Reden, Most Ucieczki, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy i Sarnów. Jedzie mi się rewelacyjnie dobrze nawet pomimo tego, że z zachodu nieco podwiewa. W całkiem niezłym czasie ląduję w domu. Na szczęście wytrzymało i nie lunęło.


Kategoria Praca

DPD

Piątek, 7 lipca 2017 | dodano: 07.07.2017

Przedstart poszedł mi dziś gorzej niż fatalnie. Na kołach jestem o 6:21 i przy tym czasie zero szans na wyrobienie się na 7:00. Żeby nieco zniwelować spóźnienie kręcę dziś trasę przez Będzin, Środulę i Mec. Na tym dystansie mam mniej o nieco ponad 1km do przekręcenia i mniej świateł. Jedzie mi się dość dobrze. Dziś jedynie piesi nie współpracowali. Zamiast poczekać te 3-5 sekund aż przejadę to mi włazili na pasy i musiałem 2x ostro hamować. Poza tym przyjemny i spokojny dojazd do pracy. Na miejscu mam tylko 2 minuty obsuwy. Trzeba mi jednak popracować nad wcześniejszym wstawaniem bo takie nerwowe gonienie na dojeździe aż prosi się o jakieś problemy.

Rano ICM wieszczył, że przed 17:00 w moich okolicach może być nawet burza. Na wyjściu z pracy widzę chmury. Chwilę potem delikatnie zaczyna kapać. Wrzucam młynki i bez ociągania kręcę w stronę centrum Zagórza. Gdzieś po drodze opad się traci. Jednak z tempa nie zrzucam i dalej na młynkach lecę przez Mortimer, Starocmentarną i Reden pod Most Ucieczki. Stamtąd na bieżnię przy Pogorii 3 i nią do Świątyni Grillowania gdzie przez tory przerzucam się na bieżnię przy Pogorii 4 w stronę Preczowa. Stąd już prosto przez Sarnów do domu. Na ostatnich 1700m jadę w lekkim, choć nieco mocniejszym niż na wyjeździe z pracy, opadzie. Do domu docieram jednak tylko minimalnie okapany. Chwilę później deszcz ustaje i wychodzi słoneczko.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 6 lipca 2017 | dodano: 06.07.2017

Zmęczenie materiału tygodniowe daje się we znaki w postaci opóźnionego wyjazdu - 6:19. Zakładam, że będę miał spóźnienie choć gdybym pocisnął to mała szansa na dotarcie na czas jest. Warunki przeciętne. Na północnym wschodzie chmury jeszcze przesłaniają słońce ale na południu już niebo czyste. Gdzieś w drodze powinienem zobaczyć słoneczko. Podmuchów nie rejestruję więc albo ich nie ma, albo są korzystne. W powietrzu dużo wilgoci po wczorajszych opadach co sprawia, że odczuwalnie nie jest za ciepło. Trasa standardowa. Niestety w locie okazuje się, że nie dojadę na 7:00. Wszystkie światła po drodze stawiają opór. Do tego trafiam jeszcze na szlaban na "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej, gdzie tracę 3-4 minuty. Ostatecznie na miejscu jestem 7:05.

Na powrocie warunki odrobinę się polepszyły ale awansowały tylko do ledwo przeciętnych. Dopóki słoneczko wyglądało zza chmur było nawet termicznie nienajgorzej. Jednak kiedy się chowało albo musiałem jechać w cieniu to temperatura była zdecydowanie w kategorii chłodnawo. Do tego nieco podwiewało. Tempo powrotne mocno spacerowe. Coś mnie wymęczyło tak, że nie miałem w ogóle ochoty na naginanie. Trasę wybieram spokojną przez ścieżkę na Braci Mieroszewskich, Starocmentarną, Reden, Most Ucieczki, Zielona, czarny szlak do Łagiszy, Sarnów i do domu. W domu na chwilę kładę się rozciągnąć kości i jak się budzę to jest prawie 4h później a ja dalej mam ochotę spać. Ehh... dzisiejszy dzień na straty.


Kategoria Praca

DPD

Środa, 5 lipca 2017 | dodano: 05.07.2017

Poranne warunki powoli się poprawiają. Dziś zdecydowanie mniej chmur, odrobinę cieplej i wiaterek bardziej ciepły. Ruszam o 6:14. Mimo mizernej rezerwy czasowej kręcę niezbyt intensywnie. Właściwie, to wolałbym się przewracać na drugi bok niż jechać. Taki dziś dzień mam od rana. Ale lekko nie ma. Trasa standardowa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojna. Na miejscu jestem równo o 7:00. Przyjemny dojazd.

Po pracy pogoda dwuznaczna. ICM zapowiadał w moich okolicach opady i burze około 17:00. Z tego też powodu dziś bez objazdów. Krótko przez Mec, Środulę, Będzin, Łagiszę i Sarnów do domu. Na Mecu dopadają mnie pojedyncze kropelki. Na Środuli kropelek jest więcej ale wciąż jeszcze niegroźne. W Będzinie opad znika. Udaje mi się dotrzeć do domu na sucho ale dalej dwuznaczne na niebie.


Kategoria Praca

DPD

Wtorek, 4 lipca 2017 | dodano: 04.07.2017

Lato już było. Dziś startuję po lekkim grzebaniu o 6:16. Na dworze jest po prostu zimno. Mimo tego, że wdziałem bluzę z długim rękawem i tak nie jest fajnie. Nim się rozgrzałem musiałem przekręcić ze 3-4km :-/ Słońce schowane za chmurami, lekko podwiewa. Nogi dają znać, że warunki są słabe i podawać będą o tyle, o ile. Kręcę standard przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Po drodze spokojnie. Nie cisnę ale też i nie zamulam. Jedzie mi się chyba szybciej bo wczoraj podpompowałem troszkę ale też i twardziej. Wszystkie dziury i łaty bardziej trzepią rowerkiem. Na miejsce zataczam się równo o 7:00.

Po pracy dzień zrobił się nawet całkiem przyjemny. Co prawda wieje dość konkretnie i to z kierunku niewłaściwego ale przynajmniej podmuch nie jest tak zimny jak wczoraj. Dające też spomiędzy chmurek słoneczko poprawia sytuację. Ruszam powrót tempem spokojnym. Na młynkach wbijam się pod wiatr trzymając prędkość między 22 a 25 km/h (w zależności od terenu). Trasa w wariancie spokojnym czyli ścieżka przy Braci Mieroszewskich, Starocmentarna, Most Ucieczki, Zielona, czarny szlak do Łagiszy i asfaltem przez Sarnów do domu. Jechało się bardzo dobrze i bez sensacji. Może jednak jeszcze coś z tego lada jeszcze się uratuje.


Kategoria Praca

DPDZD

Poniedziałek, 3 lipca 2017 | dodano: 03.07.2017

Rozruch po niedzielnym byczeniu poszedł nawet nieźle ale start już tak sobie. Na kołach jestem o 6:12. Pogoda do jazdy niezła ale szału nie ma. Niebo zaciągnięte chmurami i tylko przez nieliczne dziury czasem słońce błyśnie. Temperatura słaba. Powiedziałbym, że jakieś +13. Lekki wiaterek. Miejscami ślady wilgoci na jezdniach. Chyba w nocy musiało coś pokapać. Kręcę drogę standardową przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Nie muszę cisnąć więc jazda jest spokojna i przyjemna. Trochę moją uwagę dziś rozpraszam Garmin bo przez nieuwagę wyzerowałem sobie ustawienia i w locie dziabałem po ekranie żeby je przywrócić. Na miejscu jestem z zapasem jakichś 3 minut.

Po pracy niby słonecznie ale wcale nie jest jakoś super ciepło. Wieje dość zauważalnie, wg ICM-u, z kierunku północno-zachodniego. To by się mniej więcej zgadzało. Jest też słoneczko ale nie daje rady podgrzać tego wiaterku do przyjemnych wartości. Dziś w planach szybki powrót i kurs zaopatrzeniowy więc do domu kulam się krótką drogą przez Mec, Środulę, Będzin, Grodziec i Gródków. Powrót przebiega sprawnie choć może nie za szybko. W domu zostawiam plecak, zarzucam na Błękitnego sakwy i robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Z balastem, bez gięcia, powrót do domu.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 44.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:11
  • VAVG 20.15km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 czerwca 2017 | dodano: 30.06.2017

Ze startem dziś poszło lepiej i na kołach jestem o 6:14. Słonecznie, wietrznie, ciepło. Watr większość drogi nieprzeszkadzający. Kręcę trasę standardową. Światła trochę mnie spowalniają ale nie na tyle, żeby zaliczyć spóźnienie. Na miejscu jestem równo o 7:00. Po drodze bez sensacji. Przyjemny i spokojny dojazd do pracy.

Po pracy pogoda jak ostatnio zwykle bywa całkiem przyjemna. Jest ciepło, dość zauważalny wiaterek, który w kilku miejscach nawet trochę mną zarzucił, słonecznie. Powrót dziś w kierunku Kazimierza Górniczego i dalej do Gołonoga. Tu miałem jednego małego biznesa do załatwienia i dlatego dziś tędy. Załatwiwszy co było kręcę w stronę Piekła i wzdłuż Pogorii 4 do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu. Ostatnie jakieś 10-12km głównie pod wiatr ale i tak jechało się bardzo przyjemnie. Bardzo spokojny powrót do domu.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 39.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 01:49
  • VAVG 21.47km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 czerwca 2017 | dodano: 29.06.2017

Nędznie mi dziś rozruch poszedł i wytaczam się zdecydowanie spóźniony - 6:21. Jest szansa, że uda mi się dojechać na czas więc od razu wkładam dużo uczucia w kręcenie. Niestety nie pomaga mi dziś wiatr. Właściwie, to nawet wręcz przeciwnie. Pozostałe warunki są całkiem dobre. Przed 6:00 poleciały jakieś kropelki ale na starcie mam już jezdnie całkiem suche. Słońce czasem chowa się za chmurami ale generalnie podgrzewa atmosferę. Kręcę trasę standardową. Na wszystkich światłach udaje mi się dziś nie stać choć czasem muszę na moment zwolnić. Momentami mam wrażenie, że jedzie mi się całkiem opornie. Ostatecznie jednak osiągam cel z minutową obsuwą czyli jest dobrze. Zmachałem się jednak dość konkretnie. Mimo wszystko przyjemny dojazd do pracy.

W ciągu dnia dość mocno wiało ale prognozy ICM-u odnośnie opadów nie sprawdziły się. Za to spadła nieco temperatura. Dalej jest jednak przyjemnie ciepło. Kręcę powrót, podobnie jak wczoraj, z dużym udziałem terenu. Na początek przez las zagórski w stronę przejazdu pod "94" na Reden. Potem Most Ucieczki, Zielona i czarny szlak do Łagiszy. Dalej teren w stronę Stachowego. Tu zmieniam nieco kierunek i asfaltem przy budowanej nowej hali kręcę w stronę Chaty z Zalipia do Sarnowa. "86" przejeżdżam na światłach, wpadam na chwilę do weterynarza i potem dalej w teren, do lasu psarskiego skąd dalej w teren do Strzyżowic. Tu jeszcze odbijam na ul. Kasztanową i dopiero z niej wracam na asfalt, do domu. Wyszło bardzo spokojne i przyjemne kręcenie do domu. Mimo niespecjalnie sprzyjającego wiaterku tempo nienajgorsze.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 01:38
  • VAVG 22.04km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 28 czerwca 2017 | dodano: 28.06.2017

Start grzebany rozpoczynam o 6:13. Przyjemna pogoda na rozruchu. Słonecznie, lekki wiaterek, ciepło. Trasę kręcę standardową. Jedzie mi się bardzo dobrze a na drodze spokój i cisza. Do celu zataczam się z rezerwą 6 min.

Wychodząc z pracy stwierdzam, że ciepełko jest bardzo, ale to bardzo zachęcające do jego unikania :-) To sprawia, że decyduję się na powrót maksymalnie terenowy, co pozwoli mi na przebycie sporego dystansu pod osłoną lasów. Na początek zaczynam od PKM-u zjazdem w stronę lasu zagórskiego. Tym razem daruję sobie pokrzywową chłostę i wybywam z lasu na ul. Staszica. Skręcam w lewo, by doturlać się do przejazdu pod "94" i dalej kręcę w stronę Mostu Ucieczki i na Zieloną. Stamtąd na czarny szlak do Łagiszy i terenem wracam do szlaku czarnego by objechać Urząd Gminy w Psarach od tyłu i przez las dostać się na terenowy odcinek do Strzyżowic. Stamtąd zjazd asfaltem do domu. Dzięki takiemu gięciu powrót był bardzo spokojny i przyjemny. Na końcówce ciągnęła mnie świadomość zimnego browara w lodówce. W gębie miałem już sucho jak na pustyni.


Kategoria Praca

DPZD

Wtorek, 27 czerwca 2017 | dodano: 27.06.2017

Rano przesiadka z Rzeźnika na Błękitnego i przez przekładanie kokpitu nieco czasu ucieka. Startuję ostatecznie o 6:13 czyli rezerwa na marudzenie prawie żadna. Warunki do jazdy całkiem przyjemne. Na niebie sporo chmur zasłaniających słoneczko ale i tak jest przyjemnie ciepło. Troszkę podwiewa, dla mnie raczej korzystnie. Trasa standardowa. Po drodze mały wnerw na ścieżce przy Braci Mieroszewskich. Zjeżdżając od DorJan-a w stronę centrum Zagórza jakiś niedouczony kierownik zajeżdża mi drogę na ścieżce skręcając w osiedle. Gdyby nie to, że zawsze się na takich przejazdach rozglądam to by mnie centralnie trzepnął. Mam nadzieję, że go karma gdzieś dopadnie. Poza tym przejazd sielsko spokojny. Na miejscu jestem równo o 7:00.

Powrót dziś interesowny. Na początek wtaczam się na Mec z małym zboczeniem na pocztę nadać paczkę. Potem staczam się w stronę Środuli. Na światłach na Środuli uprzejmy kierowca przepuszcza mnie i dwa samochody jadące ul. Zuzanny. Od czasu kiedy zmieniło się tu pierwszeństwo w godzinach szczytu przejechać to skrzyżowanie jadąc od cmentarza do izby wytrzeźwień jest niezłym osiągnięciem. Czasem wygląda jakby całe osiedle wracało po 15:00 do domu. Jeśli ktoś nie przepuści to się dość długo stoi. Ale trafiają się uprzejmi i wyrozumiali kierowcy. Zresztą narwani też. Zaraz za tym co nas przepuszczał stał taki, co to go ewidentnie 15 sekund stania mogło zabić. Za izbą wytrzeźwień zjeżdżamy się z Darkiem. Dawno go na żywo nie widziałem a zmienił się nieco na twarzy. Dłuższą chwilę rozmawiamy, jakże by inaczej, o sprawach okołorowerowych. Potem każdy z nas w swoją stronę. U mnie w planach jest jeszcze postój zaopatrzeniowy więc toczę się do będzińskiego Kauflanda. Szybko załatwiam zakupy i już bez przestojów, przez Łagiszę i Sarnów kręcę do domu. Wciąż utrzymuje się Efekt Górski z Bieszczad. Podjazdy wjeżdżam o jeden bieg z przodu więcej niż przed wypadem w góry. Ba! Łapię się nawet na tym, że naginam młynkami na blacie pod górkę. Czasem mnie to nawet lekko przeraża ;-) Na powrocie bardzo przyjemne ciepełko, co na pewno też przyczyniło się do dynamicznego kręcenia. Choć nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że w powietrzu jest dużo wody i niechybnie kiedyś to w końcu spadnie.


Kategoria Praca