Praca
| Dystans całkowity: | 117515.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.37%) |
| Czas w ruchu: | 6181:21 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 3000 |
| Średnio na aktywność: | 39.18 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPD
-
DST
38.00km
-
Teren
12.00km
-
Czas
02:05
-
VAVG
18.24km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dwa dni dychania i jest nieco lepiej ale nie za dobrze. Zapchało mi zatoki i ledwo słyszę. Przez to cały dojazd kręciłem głową z lewa na prawo by się orientować co się wokół mnie dzieje, bo ze zmysłu słuchu nie miałem prawie żadnych informacji. Dość to uciążliwe.
Zbieram się umiarkowanie sprawnie i wytaczam się o 6:11. Przyjemnie ale jeszcze nie za ciepło. Do popołudniowych 30+ sporo brakuje. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie. Sporo szoszonów po drodze. Pewnie robią dziennie treningi nim dowali ciepełkiem.
Na mecie jestem lekko po czasie.
Na powrocie przyjemne ciepełko. Tzn. dla mnie ciepełko. Dla innych pewnie pieroński żar. Jednak przy moim podłym samopoczuciu, to było przyjemne ciepełko. Trasa powrotna w wariancie spokojnym. Przez las zagórski na Reden. Potem od strony Łęknic na bieżnię Pogorii 3 i nią do Zielonej. Stamtąd czarnym szlakiem do Łagiszy i dalej przez pola na Stachowe, skąd dalej również polami na żółty szlak do łącznika terenowego ze Strzyżowic do Malinowic. Finisz lekkim wygięciem ul. Kasztanową. Spokojnie, przyjemnie, niespiesznie, z kilkoma postojami na łyk wody i podziwianie widoków.
Uszy dalej zatkane. Słysze głównie szum krwi i tylko jakieś głośniejsze dźwięki. Nie moge się doczekać aż mi się zatoki odetkają. To będzie jak odkrycie nowego świata :-)
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
36.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
18.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku, po męczącej nocy i przy kiepskim samopoczuciu rozruch mocno zamulony. Ostatecznie wytaczam się o 6:14. Lekko cisnąc zmieściłbym się w czasie ale nie mam do tego sił. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojna. Warunki po wczorajszych burzach niezłe. Jest ciepło, nie wieje, słoneczko świeci spomiędzy chmur, jest trochę wilgoci w powietrzu. Na metę zataczam się z obsuwą około 5 min.
Powrót niezbyt spiesznie wariantem krótkim przez Będzin i światła na "86". Spokojnie. Przyjemnie. W domu chwila na przerwę i potem standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. W tym tygodniu zakładam, że to już koniec kręcenia. Czas popracować nad tym, by dojść trochę do siebie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
32.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
01:45
-
VAVG
18.29km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zbieram się średnio sprawnie i dojazd zaczynam o 6:10. Warunki przyjemne, słoneczko, bez wiatru, ciepło. Trasę kręcę przez Będzin przelatując przez las grodziecki. Niewiele to skróciło dojazd ale za to było spokojnie. Reszta trasy standardowa. Na mecie jestem minutę przed czasem bo dalej podle się czuję i kręcenie odprawiałem w tempie spacerowym. Zwłaszcza na podjazdach pod Środulę i pod Mec.
Powrót niemal tą samą trasą co wczoraj. Drobne odchyłki jedynie w okolicach Teatru Dzieci Zagłębia w Będzinie i potem w lesie grodzieckim. Na dystans jednak to nie wpływa zauważalnie. Pogoda przyjemna choć przez moją kiepską dyspozycję zupełnie nie uważam żeby było jakoś specjalnie ciepło, czy wręcz gorąco. Jest przyjemnie. Tempo powrotne raczej spacerowe. Bez sensacji.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
33.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:44
-
VAVG
19.04km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rozruch niespieszny zakończony startem o 6:08. Ciepło, przyjemnie, nieznaczny wiaterek, dużo słońca. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą w tempie spokojnym. Ciągle jeszcze jestem padnięty choć jakby dziś ociupinkę lepiej jest. Zanosi się jednak na to, że weekend będzie mocno regeneracyjny.
Powrót niespecjalnie spieszny ale za to krótkim wariantem przez centrum Zagórza, Makro, las mydlicki, Warpie, Namiarkowe, las grodziecki i finisz "913". Generalnie spokojnie mimo tego, że na "913" duży ruch szczytu powrotnego. Słonecznie ale wietrznie i wiaterek nie był specjalnie ciepły. W cieniu spadek temperatury był zauważalny.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
18.26km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Właściwie to powinienem leżeć i spać. Czuję się tak podle, że zupełnie nie miałem ochoty zbierać się do pracy. Jednak nie było wyboru. Start o 6:08. Od razu zakładam, że dojazd krótko i powrót też. Przez Będzin, Środulę i Mec. Spokojnie, nóżka za nóżką. Byle się dowlec.
Powrót w przyjemnych ciepełkach. Jeszcze nie te moje ulubione ale nie było źle. Trasa przez Mortimer, Reden, Zieloną, czarny szlak do Łagiszy i Sarnów. Tempo nędzne, takoż i samopoczucie. Zero chęci na objazdy. Byle dotrzeć do domu i walnąć się spać.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
50.00km
-
Teren
8.00km
-
Czas
02:34
-
VAVG
19.48km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po sobocie byłem tak zwalcowany, że niedziela spędzona z dala od rowerka. Właściwie to tylko spanie, jedzenie i czytanie. A jeszcze ciągle czuję, że jestem niezregenerowany. Jednak do pracy inaczej jak rowerkiem to nie do pomyślenia przy takiej pogodzie.
Zbieram się w miarę sprawnie i wytaczam o 6:08. Przyjemnie rześko. Dużo słońca. Raczej nie wieje.
Kręcę niespecjalnie intensywnie. Tylko tyle, by się trzymać w czasie. Trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie i przyjemnie. Na miejscu stwierdzam, że czas dojazdu wyszedł całkiem niezły. Czyli jednak trochę udało się odpocząć. Jednak tydzień będzie tylko dojazd-powrót bo, być może, jak pogoda dopisze, to w sobotę znów będzie akcja górska.
Miało być tylko dom-praca-dom ale nieoczekiwanie wyszło, że dziś powrót z małym objazdem. Początek dość standardowy, przez las zagórski na Reden. Potem Most Ucieczki i bieżnie przy P3 i P4. Ta druga do Kamienia Ornitologa gdzie odbijam na Kuźnicę Piaskową i dalej przez Toporowice do Twardowic. Po drodze kilka skrótów terenowych. Oddawszy, co miałem dowieźć, wracam. Przez Górę Siewierską przetaczam się do Strzyżowic i ul. Kasztanową zaginam do wsiowego Lewiatana na małe zakupy uzupełniające. Potem już zjazd prosto do domu.
Warunki było całkiem niezłe choć wieszczone +30 raczej nie dawało się odczuć. Może to z powodu wiatru, który dmuchał mniej więcej z północy lub północnego wschodu. Nie był zbyt ciepły i trochę miałem go prosto w twarz. Za to było dużo słońca i jak nie wiało na gębę, to było bardzo przyjemnie. Powrót bez sensacji.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:36
-
VAVG
21.25km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przy piątku lekkie zamulanie na rozruchu i na kołach jestem o 6:10. Jezdnie miejscami wilgotne. Są chmurki ale jest też i sporo słoneczka. Minimalnie wieje. Ogólnie przyjemnie. Wystartowałem w długich ciuchach, bo jeszcze parował oddech rano, ale na finiszu jestem lekko podgotowany. Mam nadzieję, że prognozy się sprawdzą i powrót będzie w zestawie "na krótko".
Trasa dojazdowa, z racji tych kilku minut mniej, krótsza przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie, przyjemnie i niespecjalnie intensywnie. Na miejscu kilka minut zapasu.
Zrobiło się ładne lato na powrocie, który rozpoczynam dwie godziny później niż zwykle. Trochę mi to plany rozjechało choć i tak nie było w nich ekstra objazdów. Trasa maksymalnie krótka kolejno przez centrum Zagórza, las mydlicki, Warpie, Nerkę, Zamkowe, Grodziec i Gródków. Niezbyt spiesznie, spokojnie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:42
-
VAVG
21.18km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zaraz po przebudzeniu sprawdzam jak jest na dworze. Zaskoczenie. Jak na maj, to zimno. Oddech paruje. Nie ma rady, wdzianko na długo.
Rozruch sprawny i na kołach jestem o 6:05. Z tej okazji nieco dłuższy przelot dojazdowy. Trasa przez Sarnów, Preczów, pojezierze, Most Ucieczki, Reden, Mortimer i centrum Zagórza.
Przyjemnie, spokojnie, niespecjalnie spiesznie. Na miejscu z zapasem kilku minut. Trochę zmarzły mi uszy i stopy. Wydawało się, patrząc po drzewach, że nie wieje ale w trakcie jazdy jednak dawał się odczuwać pewien opór powietrza większy, niż bym się spodziewał po osiąganej prędkości. Słoneczko schowane za chmurami.
Na wyjściu pojawiły się jakoweś kropelki w ilościach raczej niegroźnych ale też i mało zachęcających do objazdów. Kręcę powrót przez Mec, Środulę, Stary Będzin, ścieżką małobądzką do Nerki, Zamkowe, las grodziecki i finisz przez Gródków "913". Nie za ciepło było więc w użyciu dalej długie wdzianko.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
44.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
02:38
-
VAVG
16.71km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Prognozy na dojazd nie są zbyt optymistyczne ale kiedy startuję o 6:07 jest nieźle. Jezdnie mokre ale chodniki suche. Minimalnie wieje. Niebo zaciągnięte chmurami. Temperatura znacznie mniej przyjemna niż wczoraj. Kurtka jest jak najbardziej wskazana.
Dojazd kręcę przez Będzin korzystając w wielu miejscach z chodników i ścieżek. Dzięki temu udaje się mniej uflejać i nie nabierać wody w buty. Przejazd spokojny i, w sumie, przyjemny.
Na finiszowych 2km pojawiła się gęstsza mżawka. Nie udało się jej jednak mnie przemoczyć. Na miejscu z zapasem kilku minut.
Nim rozpocząłem powrót z pracy jezdnie zdążyły wyschnąć. Wiało raczej zauważalnie ale jeszcze nie uciążliwie. Temperatura, niestety, niespecjalnie się podniosła. Nogi od razu powiedziały, że nie będzie podawania więc powrót w tempie spacerowym.
Trasa przez centrum Zagórza, Aleję Róż, Reden, na bieżnię przy P3. Ktoś staranował Świątynię Grillowania i nieco ją uszkodził. Quad? Sprzęt budowlany?
Przy przejeździe między P3 i P4 trwają prace. Na razie jeszcze nie da się przejechać. Od Piekła kręcę sobie kawałek piaskiem wzdłuż ścieżki przy P4. Potem przez Preczów i Sarnów asfaltem do świateł na "86". Tam uciekam w teren i przetaczam się nim aż do Strzyżowic. Lekko jeszcze wyginam by zahaczyć o stomatologów i umówić się na wizytę. Potem zjazd do domu.
Odkładam plecak, biorę sakwę i robię jeszcze zwykłe zagięcie do wsiowego Lewiatana na uzupełniające zakupy. Z zapasami zjazd prosto do domu i na dziś koniec kręcenia. Spokojnie, przyjemnie.
Niestety w domu sieknęło mnie znów lewe kolano i trzymało przez dłuższą chwilę. Ech... Jak tak dalej będzie, to w końcu przyjdzie odwiedzić jakiegoś konowała.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
39.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:45
-
VAVG
22.29km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sprawny rozruch skutkuje startem o 6:02. Skoro mam trochę czasu w zapasie to wybieram dłuższy wariant dojazdowy. Kręcę przez Sarnów, Preczów, pojezierze, Reden i Mortimer. Spokojnie, przyjemnie. Warunki bardzo przyjazne. Sporo słoneczka, jezdnie miejscami jeszcze mokre po wczorajszych opadach, lekki podmuch na twarz. Część trasy to slalom między ślimakami. Głowy nie dam, że wszystkie mi się udało ominąć bo czasem było dość gęsto.
W ciągu dnia, zgodnie z prognozami ICM-u, popadało. Na wyjściu z pracy mam jednak ładną pogodę. Słoneczko, lekki wiaterek i mokre jezdnie. Gdzie się da to jadę chodnikami i ścieżkami bo na nich prawie nie ma wody. Powrót bez większego gięcia przez Będzin, Łagiszę i Sarnów. Na więcej się nawet nie zamierzałem bo w prognozach stało, że jeszcze popada. Powrót spokojny i przyjemny.
Kategoria Praca






















